10 linków, które warto odwiedzić

środa, 23 sierpnia 2017

10 linków, które warto odwiedzić


Cześć! 

Tego typu wpis krążył mi po głowie od dawna. Trafiam czasem na wpisy, które zapadają mi głęboko w pamięci - chciałabym je Wam dziś polecić! Tematyka jest różna - niektóre wpisy są bardziej merytoryczne, inne zupełnie na luzie. Dla każdego coś miłego :) Tytuły są podlinkowane.




Kiedyś chomikowałam puste opakowania po miniproduktach z Rossmanna w celu przelewania do nich kosmetyków na wyjazdy, dopóki... nie dowiedziałam się, że to niebezpieczne! Większość z tych opakowań to plastik typu PET, którego nie można wykorzystywać ponownie! Od tamtej pory "uświadomiłam" już kilka kolejnych osób, przekierowując właśnie do MyLovelyFuschia. Tego typu plastik w ogóle jest dość kontrowersyjny, szczególnie w przypadku marek naturalnych, ale tego dowiecie się u Kamili. Jej blog jest dla mnie jednym z najbardziej wartościowych blogów, jakie kiedykolwiek poznałam. Mimo, że nie mam takiego bzika na punkcie kosmetyków naturalnych, staram się być gdzieś "w środku", to i tak jej blog jest dla mnie ogromną skarbnicą wiedzy, "pomiędzy wierszami" można się dowiedzieć mnóstwa ważnych rzeczy!
→ Czy wiedziałyście, że ten słoiczek, który informuje nas o dacie przydatności od momentu otwarcia, który zawsze opisywałam pełnym zdaniem ("no wiecie, ten słoiczek z tyłu, który informuje nas o tym, ile produkt jest ważny od otwarcia"), to po prostu PAO? I moje życie stało się łatwiejsze! PAO produktu to 6 miesięcy. Koniec zdania! :D
→ Czy wiecie, że pompki typu airless wcale nie są idealne? Zdarzyło się, że ktoś używał spleśniałego kremu bo nie widział, że coś z nim nie tak. Zawsze wychwalałam pompki airless pod niebiosa jako najcudowniejsze możliwe opakowania. Teraz już mam mały dystans :)
→ Czy wiedziałyście, że woski parafinowe (Yankee Candle) należy palić przy otwartym oknie? Ja wcześniej nie wiedziałam!
Tego wszystkiego (i jeszcze więcej) dowiedziałam się z bloga Kamili, co mocno utkwiło mi w pamięci. Koniecznie zajrzyjcie!




Karolina bardzo delikatnie "ugryzła" temat, który jest bardzo ważny, a mało kto chce o tym rozmawiać. Wpis ten bardzo mocno zapadł mi w pamięci i w pewnym sensie sprawił, że jeszcze bardziej doceniłam wartość blogów. W każdy wpis wkładamy ogromną ilość czasu i pracy. Jeżeli jeszcze nie znacie bloga Karoliny, koniecznie zajrzyjcie - wiele wpisów jest dla mnie "must read", a każdy z nich jest perfekcyjnie dopracowany i opatrzony pięknymi zdjęciami :)




Jeżeli właśnie szukacie łatwo dostępnego serum z witaminą C, zajrzyjcie na bloga Ani. Ania ma ogromną wiedzę na temat składów, a jej blog jest kopalnią wiedzy! Jeżeli interesują was tematy kosmetyczno-biochemiczne (i nie tylko!), przedstawione w zrozumiały dla zwykłych śmiertelników sposób, to ten blog jest właśnie dla Was :)




Lekki i przyjemny wpis "do kawy" :) 6 sposobów na to, by w szafie ładnie pachniało. Nie na wszystkie bym wpadła, warto zajrzeć! :)




Paulina poruszyła bardzo ważny dla mnie temat - aby uzyskać deklarowaną ochronę SPF z opakowania, należy nałożyć odpowiednią ilość kremu (kremu BB, czy też kremu z filtrem). Problem jest taki, że mało który producent o tym w ogóle informuje, zwykle na opakowaniach pojawiają się ogólnie stwierdzenia "nałożyć odpowiednią ilość...", co każdy definiuje po swojemu. Dość często słyszę "a mi krem z filtrem niepotrzebny, bo w moim podkładzie jest SPF", "ja nakładam cienką warstwę kremu z filtrem", "SPF10 wystarczy" i tak dalej. I choć mam pełną świadomość, że nie każdy ma filtrowego bzika na punkcie ochrony (co z pełni rozumiem i nie planuję w to w żaden sposób ingerować), chciałabym, żeby każdy miał chociaż świadomość, że nakładając cienką warstwę kremu z filtrem, poziom ochrony drastycznie spada. Na twarz należy nałożyć 1-2 mililitry kremu z filtrem (w zależności od źródła), by uzyskać ochronę deklarowaną na opakowaniu. A więc tubka 30 ml powinna wystarczyć na 15-30 dni (pomijam kwestie reaplikacji). Serio. Może się wydawać, że jeden mililitr to przecież malutko, na pewno tyle nakładam! Ale to się tylko wydaje, zajrzyjcie do wpisu. 




Duży ręcznik, który zajmuje niewiele więcej miejsca od Kindle? Koniecznie muszę go kupić, bo wakacyjny bagaż zawsze mocno mnie ogranicza - pewnie dobrze wiecie, dlaczego :) Jeżeli jeszcze jesteście przed wyjazdem wakacyjnym, koniecznie zajrzyjcie! Bogusia wstawiła piękne zdjęcia z miejsca, które bardzo lubię odwiedzać, a jej bloga czytam od lat. Jest poświęcony wielu aspektom życia (minimalizm, optymalizacja wydatków, komponowanie idealnej szafy, żywienie, ćwiczenia... i wiele innych), Aż nie mogę uwierzyć w to, że poznałyśmy się osobiście już ponad 5 lat temu! 




Jeżeli macie zły humor lub zły dzień, koniecznie zajrzyjcie - poprawa humoru gwarantowana :D Typowo luźny, przyjemny wpis, który bardzo mnie rozbawił :)



Ewelina daje świetny przykład, że nie trzeba mieć wypasionej lustrzanki, by robić ładne zdjęcia. Wystarczy dobry pomysł i dodatki :) Ja na swoim blogu również robię zdjęcia kompaktem (w dodatku kompaktem męża!), a czasem nawet telefonem :) 




Po przeczytaniu tego wpisu byłam w szoku i od razu dodałam go do zakładek. Jeżeli myślicie, że Magda porusza "oczywisty" temat różnicy w składach na rynku azjatyckim i polskim (gdzieś składnik zabiorą, gdzieś dodadzą, różnice w dopuszczalnych stężeniach itd.), to jesteście w błędzie :) Temat jest o wiele bardziej skomplikowany, to trzeba przeczytać!




Oglądanie tutoriali makijażowych na YouTube jest dla mnie przerażające. Ilość nakładanych kosmetyków jest dla mnie po prostu obłędna! Ja rozumiem, dlaczego tak jest - w kamerze, przy mocnym oświetleniu wygląda to dobrze. Ale nie chcę wiedzieć, jak wygląda na żywo, z bliska. Klepnę w plecy, a z przodu tynk odpadnie... Osobiście maluję się zdecydowanie delikatnie, pomimo używania sporej ilości produktów, co pokazywałam we wpisie → Mój makijaż codzienny. To się z kolei wiąże z tym, że gdy chcę zrobić zdjęcie makijażu - cienie są niewidoczne, a różu i bronzera na policzkach nie ma wcale ;) Wpis aGwer tak zapadł mi w pamięci, że teraz, gdy widzę tak mocny makijaż, myślę "oho, makijaż na YouTubera!" Oczywiście aGwer stworzyła ten wpis właśnie po to, by ukazać niedorzeczność takiego makijażu w życiu codziennym, nie po to by go propagować :) 


Wszystkie zdjęcia w tym wpisie (poza pierwszym ;)) 

zostały wykonane przez autorki wpisów i umieszczone tu za ich zgodą :)

Który wpis zaciekawił Was najbardziej? :)

Bionigree, serum oczyszczające do skóry głowy

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Bionigree, serum oczyszczające do skóry głowy

Jeszcze kilka lat temu pielęgnacja skóry głowy była raczej abstrakcją. Szampon, odżywka - jak najbardziej, ale żeby peeling, serum do skóry głowy? A na co to komu? Interesowały się tym raczej osoby o wyższym stopniu wtajemniczenia, głównie włosomaniaczki :) I choć nadal część osób zapyta pewnie "a po co mi to?", to ja, posiadaczka skóry problematycznej, reaguję na tego typu produkty z gigantycznym entuzjazmem i ogromnie się cieszę, że rynek produktów do skóry głowy się rozwija, bo do tej pory trzeba było sobie "jakoś" radzić samemu :) 

-49% w Rossmannie (21-30.08) - co planuję kupić, co polecam?

środa, 16 sierpnia 2017

-49% w Rossmannie (21-30.08) - co planuję kupić, co polecam?


Niektóre promocje są nimi niestety tylko z nazwy, ale tym razem zbliża się (moim zdaniem) bardzo ciekawa okazja do uzupełnienia braków lub zrobienia drobnych zapasów. O ile promocje typu 2+2 nie robiły na mnie żadnego wrażenia bo trzeba było na siłę dobierać produkty z różnych kategorii (a jeżeli dobieram coś na siłę, to nie jest to żadna promocja), a jak już się trafiła jedyna mnie interesująca (na filtry), to nie mogłam z niej skorzystać, choć chciałam. Całą historię opowiadałam tutaj  Nowości | lipiec 2017. Tym razem warunki promocji wydają się być w miarę jasne, a i rabat konkretny. 

Zrzut ekranu z e-wydania Skarbu  źródło
Zakupy z AliExpress - akcesoria do makijażu | AliExpress haul

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Zakupy z AliExpress - akcesoria do makijażu | AliExpress haul

Czasem na moim blogu oraz Instagramie przewijają się gadżety z AliExpress, ale nigdy nie pokazywałam ich bardziej szczegółowo, z wyjątkiem pyłków-kameleonów, które zdecydowanie potrzebowały osobnego wpisu → Pyłki kameleony z Born Pretty - 2 rodzaje. Postanowiłam stworzyć serię wpisów o moich zakupach - być może coś Was zaciekawi, wpadnie Wam w oko? :) Dla mnie takie wpisy na innych blogach są ogromnie ciekawe i udaje mi się czasem wyłapać świetne perełki, o istnieniu których nie miałam pojęcia! Jeżeli zakupy z AliExpress Was kompletnie nie interesują - bez obaw, nie zmieniam profilu bloga! Będą się pojawiały raz na jakiś czas :) 

Słowem wstępu

  • niektóre linki mogą być już nieaktualne, dlatego przy każdym przedmiocie podaję nazwę sklepu oraz pełny tytuł aukcji w celu ułatwienia wyszukiwania po słowach kluczowych
  • podane kwoty są w złotówkach - jest to cena przedmiotu przeliczona po kursie z dnia mojego zakupu, niestety w archiwum zamówień nie widzę opcji zmiany na dolary - pamiętajcie, że aktualna cena może być wyższa lub niższa, zarówno z powodu zmiany kursu walut, jak również po prostu z powodu zmiany ceny przez sprzedającego (na lepsze lub gorsze :)), a ceny potrafią się zmienić i to mocno!
  • jeszcze nie wszystkiego używałam, więc nie zawsze będę w stanie się wypowiedzieć, czy polecam, ale być może już samo rzeczywiste zdjęcie i opis pomogą w podjęciu decyzji i skłonią Was lub zniechęcą do zakupu? ;)


Pyłki kameleony z Born Pretty - 2 rodzaje (chameleon nail powder top grade mirror effect)

piątek, 11 sierpnia 2017

Pyłki kameleony z Born Pretty - 2 rodzaje (chameleon nail powder top grade mirror effect)

Zaparzcie herbatkę, usiądźcie wygodnie, bo we wpisie jest około 70 zdjęć! :D 


Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl