Fennel, masełka do ciała

Fennel, masełka do ciała

 Ech, mam dziś wyjątkowo nieudany dzień, jakoś tak nic nie idzie po mojej myśli... Rano stałam pół godziny na peronie w oczekiwaniu kolejki, która się nieźle spóźniła, potem cały dzień wszystko się waliło, a teraz z nosem w książkach... Przynajmniej mogę się trochę odprężyć cykając fotki moim masełkom i pisząc recenzję ;) A zaraz z powrotem do nauki :( Dobrze, że wakacje tuż tuż!

O firmie Fennel pisałam Wam już tutaj:  >>klik<<, także dzisiaj tylko recenzja :) Jest tam też dokładniej napisane, gdzie można kupić produkty Fennel


Testowałam sobie na spokojnie te masełka w ostatnim czasie i mogę już sporo na ich temat powiedzieć :) W gruncie rzeczy są do siebie niemal identyczne jeśli chodzi o działanie i stopień nawilżenia, więc nie będę się rozwodzić na temat każdego z osobna, bo i tak musiałabym napisać to samo :)))

Zdjęcia producenta

Opakowanie:
Typowe dla maseł do ciała, plastikowy słoiczek - kilka razy opakowanie mi upadło (gapa ze mnie) i nic się nie stało, więc trwałe ;) Z całą pewnością na plus można zaliczyć, że jest zabezpieczone folią w środku.


Masło do ciała Ogórek i Melon


  Masło do ciała z Pestkami Winogron


 Masło do ciała Kwiat Wiśni





Zapach:
kwestia mocno indywidualna, jak się zaraz przekonacie :) Popytałam rodzinkę i TŻ co sądzą o zapachach masełek ;)

Ogórek i Melon - to mój ulubiony zapach, jest absolutnie fantastyczny, całkowicie trafia w mój gust! Na potwierdzenie, jak bardzo uwielbiam zapach melona mogę powiedzieć, że kiedyś non stop kupowałam sobie mgiełki do ciała z Avonu o zapachu melona <3 mmm... Zapach tego masełka jest bardzo świeży, słodki i orzeźwiający, mocno pobudza. Wielokrotnie otwierałam masełko tylko po to, żeby je powąchać. Obłędny. TŻ i siostra też się nim zachwycali :) Aż żałuję, że nie da się zeswatchować. Ale za to mojej mamie nie przypadł aż tak do gustu.

Winogrono - bardzo przyjemny, intensywny zapach. Totalnie kojarzy mi się z winogronowym mentosem, o tym:
źródło: http://a01.cdn.a.pl/
Wszystkim się ten zapach bardzo podobał, ale mi i TŻ chyba najbardziej.

Kwiat wiśni: Zapach, który mi się podoba najmniej z tej trójki, ale za to najbardziej przypadł do gustu mojej mamie. Delikatny, przyjemny, taki kwiatowy. Zdecydowanie nienachalny. Dla zwolenników kwiatowych zapachów :)

Zapachy są intensywne, ale pościel i ubrania nimi nie przesiąkają, na drugi dzień trochę czuć na skórze jak się wwąchamy, ale nie jest to zapach nachalny czy też wyczuwalny z daleka.

 Konsystencja: 
Wszystkie masełka mają taką samą konsystencję - nie jest to typowe masło do ciała, zwarte i topiące się w dłoniach, lecz taki bardzo gęsty i treściwy krem. Zwolenniczki typowych maseł będą zawiedzione, natomiast dla mnie to ogromny plus bo zupełnie bezproblemowo się rozsmarowuje, nie smuży na biało podczas smarowania, a także błyskawicznie wchłania (już po chwili można się ubrać bez obaw, że wszystko wetrzemy w np. piżamę). Zostawia lekki, otulający film, ale absolutnie nie jest tłusty czy nieprzyjemny. Masełka mają ciekawe kolory, na szczęście nie barwią skóry :) Wydają mi się bardzo wydajne, ubytek po około miesiącu nie jest wcale duży.


Ogórek i Melon


Winogrono


Kwiat Wiśni

Działanie:
Bardzo dobrze nawilżają skórę, nieraz używałam ich po goleniu nóg i dzięki nim nie miałam problemu z przesuszeniem. Po posmarowaniu się nimi wieczorem, również na drugi dzień skóra była gładka i nawilżona - za to ogromny plus. Nie mam pojęcia, jak się sprawdzą przy bardzo wymagającej, przesuszonej skórze, ale u mnie spełniają swą rolę znakomicie. Jak już pisałam apropo konsystencji, po posmarowaniu czuć lekki, otulający film.













 Podsumowując, są to bardzo przyjemne, fajne masełka o intensywnych zapachach i ciekawych kolorach. Przyjemnie nawilżają, całkowicie mi pasują. Najbardziej zauroczyło mnie masełko Ogórek i Melon ze względu na swój intensywny, świeży i słodki zapach. Polecam :)

Cena: 19,99 w IFA SPA >>klik<<
Pojemność: 200 g

TUTAJ: >>klik<< macie cały katalog produktów Fennel, może zainteresuje Was jakiś inny zapach? Wybór jest duży :)

Bardzo dziękuję firmie FENNEL za udostępnienie mi kosmetyków w ramach współpracy. Nie wpływa to w żaden sposób na moją opinię, która jest w 100% zgodna z odczuciami.
Na szybciora, czyli mój ulubiony makijaż Sleek Storm

Na szybciora, czyli mój ulubiony makijaż Sleek Storm

Dzisiaj niestety mam totalne urwanie głowy, a chciałam napisać recenzję masełek do ciała Fennel :( No nic, spodziewajcie się jej w najbliższym czasie, a dzisiaj pokażę Wam mój chyba ulubiony makijaż wykonany paletką Storm - bardzo często maluję się właśnie w ten sposób :) Zdaję sobie sprawę, że na pewno jest mnóstwo niedociągnięć, złe roztarcia itp, Podobno do odważnych świat należy, a ja dopiero się uczę, więc pokazuję :D

Czasami (w zależności od humoru) robię albo trochę jaśniejszy, albo trochę ciemniejszy, ale zawsze przy użyciu tych samych cieni (wybaczcie niewydepilowane brwi :( ):










Uwielbiam wszelkie brązy i złota, zarówno perłowe jak i matowe, paletka Storm totalnie podbiła moje serce i mam kilka połączeń kolorystycznych, które po prostu uwielbiam. Z cieniami Sleeka bardzo łatwo się współpracuje, na bazie są bardzo trwałe i w gruncie rzeczy atrakcyjne cenowo. Nie wszystkie paletki mi się podobają i na razie żadna mnie już nie kusi (mam Au Naturel i Storm), ale uważam że są naprawdę godne uwagi!

Użyte cienie (wykorzystałam zdjęcie nowej paletki zrobione kiedyś tuż po dotarciu )




Też gustujecie w brązach? :))
Under Twenty, Anti! Acne Intense, 2w1 aktywny żel - peeling myjący

Under Twenty, Anti! Acne Intense, 2w1 aktywny żel - peeling myjący

Żel mam już od dość długiego czasu, powoli mi się kończy (jak widać na zdjęciach) więc myślę że mogę już sporo o nim powiedzieć :)

KWC: >>klik<<    11x "Mój Hit"
Rossnet: >>klik<<



Opakowanie wyglądem dość charakterystyczne dla wszystkich produktów Under Tweny, miękka tubka - będzie łatwo rozciąć i wydobyć produkt do końca. Otwiera się łatwo i bez problemów, nic nie wycieka, można wydobyć odpowiednią ilość żelu.Opakowanie jest w niektórych miejscach przezroczyste, więc widać ile żelu jeszcze zostało.





Konsystencja - żel jest dość rzadki, więc łatwo wypływa z tubki. Jest w nim zatopionych dużo drobinek - niebieskie oraz przezroczyste małe kryształki. Naprawdę przyjemnie ścierają. Oczywiście nie jest to efekt jak po peelingu, ale skóra po umyciu żelem jest mocno oczyszczona, matowa, regularne używanie przyspiesza gojenie niespodzianek (wysusza je). Żel-peeling bardzo lekko się pieni. Jest bardzo wydajny.
Wątpię, żeby faktycznie jakoś mocno pomagał w walce z zaskórnikami, ale nie ma co się oszukiwać - z tym niejedne apteczne specyfiki mają problem, a co dopiero drogeryjne...





Zapach jest intensywny, specyficzny, ciężko mi go do czegoś przyrównać - niektórym może przeszkadzać, jednak mi się podoba - stawia na nogi z samego rana ;)

Niestety muszę też wspomnieć o minusach - skóra po umyciu jest lekko ściągnięta i na dłuższą metę żel wysusza, dlatego nie polecam osobom o suchej skórze. Niestety czytałam już wiele jego opinii i w wielu z nich przewija się temat wysuszania, dlatego ostrzegam..

Cena: 15,99 zł
Pojemność: 150 ml

Myślę, że żel świetnie się sprawdzi u osób z problematyczną buźką lub u zwolenników żeli z drobinkami - tu jest ich naprawdę sporo, przyjemnie odświeżają i oczyszczają skórę głębiej niż zwykły żel. Przy regularnym stosowaniu wspomaga likwidowanie niespodzianek. Jeżeli lubicie takie "bajery" to polecam :) Ja chwilowo wolę używać albo zwykłego żelu bez drobinek albo mocnego peelingu ;) Ale pewnie kiedyś do niego wrócę.
Szampony Garnier: olejek arganowy i żurawina, drożdże piwne i owoc granatu

Szampony Garnier: olejek arganowy i żurawina, drożdże piwne i owoc granatu

Sama nie wiem, dlaczego kupuję takie duże butle szamponów, których nawet nie znam... Zazwyczaj później żałuję i niechętnie zużywam lub ewentualnie wykorzystuję do mycia pędzli. Oba szampony Garniera mnie trochę rozczarowały, więc prawdopodobnie nie kupię już żadnego kolejnego tej marki, a szkoda bo wiele produktów Garniera bardzo lubię (np. dopiero co zmywałam maseczkę - produkt 3w1 do twarzy).
Żurawinowy kupiłam pod wpływem miłych wspomnień po odżywce z tej serii (doskonale nawilżała moje włosy i nie obciążała ich), natomiast ten z drożdżami piwnymi kupiłam po wielu zachętach w wątku Rossmanna na wizażu gdy akurat był w promocji.
No cóż, szału nie ma.


Olejek arganowy i żurawina (zwany dalej "żurawinowym" :) ):






Drożdże piwne i owoc granatu (zwany dalej "drożdżowym" :) ):





W kwestii samego opakowania - niech was ten uroczy listek nie zwiedzie... Otwarcie obu szamponów to chyba największy paznokciołamacz jakiego znam... Wolę nie liczyć ile paznokci na nim złamałam ;) Niestety nie ma możliwości postawienia szamponu do góry nogami gdy się kończy, a szkoda. Sama butla (400 ml) jest duża, z ładnym i estetycznym wyglądem. Przez otworek wylatuje odpowiednia ilość szamponu, nie wylewa się nadmiernie. W przypadku drożdżowego atutem jest przezroczysta butelka - widać ile nam jeszcze zostało. 

Zapach żurawinowego jest moim zdaniem obłędny, bardzo uzależniający, naprawdę go uwielbiałam ;) Chwilami aż "wwąchiwałam" się we włosy! Drożdżowy również pachniał bardzo przyjemnie (bez obaw, żadnych drożdży ani piwa się tam nie doszukamy), owocowo i słodko .

Konsystencja obu szamponów odpowiednia - nie są za rzadkie ani za gęste. Żurawinowy ma taki białawy kolor z perłową poświatą, drożdżowy jest przezroczysty. Pienią się bardzo dobrze, a co za tym idzie - są bardzo wydajne. W dodatku korzystnie wypadają cenowo - wielka butla 400 ml wydajnego szamponu kosztuje wg rossnetu 8,39 zł.(>>klik<<)

Żaden z szamponów nie wypłukiwał nadmiernie koloru farby - więc obietnica ochrony koloru z żurawinowego została spełniona w obu z nich ;) Niestety drożdżowy nie spełnił swojego zadania zwiększenia objętości - szampon jak wiele innych, żadnej różnicy w tym przypadku nie widziałam.

To, co mnie w obu przypadkach zniechęca - oba szampony plączą włosy i nie chciałabym ich rozczesywać bez odżywki ;) Oczyszczają dość dobrze, ale wzmagają przetłuszczanie (moich) włosów :( Zawsze myję włosy wieczorem - jeśli na drugi dzień po południu wyglądają już naprawdę kiepsko - szampon nie spełnia swojego zadania. Włosy muszą wytrzymać cały dzień w dobrym stanie, aż do kolejnego mycia.

Podsumowując, jeśli nie macie tak jak ja problemów z przetłuszczaniem u nasady i przesuszeniem na długości włosów, być może te szampony się u Was sprawdzą. Są wydajne i tanie, za wielką butlę zapłacimy tylko 8,39 zł, ładnie pachną i nie wypłukują koloru farby. Niestety plączą włosy i u mnie wzmagały przetłuszczanie.
Generalnie od szamponu oczekuję tylko dobrego oczyszczenia i zachowania świeżości jak najdłużej - wszystkie pozostałe kwestie (miękkość, blask itd) pozostawiam odżywce. Jeśli szampon nie spełnia powyższych (jakże wygórowanych ;) ) wymagań, nie kupię go ponownie... Jakoś nie powaliły mnie na kolana, ale też nie mówię, że są jakieś straszne ;)
Copyright © 2016 BASIA-BLOG.pl , Blogger