Nowość od Joanny: masło do ciała odżywcze

Nowość od Joanny: masło do ciała odżywcze

Masełko oraz peeling Joanny otrzymałam do testów na spotkaniu trójmiejskich bloggerek (klik) - czas na recenzję :) Jest to nowość, w momencie otrzymania produktów do testów, nie były one jeszcze dostępne w sprzedaży, stąd możecie ich jeszcze nie znać, jednak z tego co zauważyłam, zaczynają się już wszędzie pojawiać ;) Nawet w moim spożywczaku przy domu :D



Opakowanie plastikowe, ale raczej porządne, szczelne - można bez obaw wozić ze sobą :) Szata graficzna ładna, estetyczna - podoba mi się. Jedyne, do czego mogę się przyczepić - że masełko nie jest zabezpieczone folią, a to niedobrze. Niestety niektóre osoby nie mogą się pohamować przed macaniem kosmetyków w drogeriach, co mnie niezmiernie wkurza...

Zapach jest bardzo przyjemny, taki otulający, kojarzy mi się z miodem i mlekiem. Słodki i niby nie aż tak intensywny, a trzyma się na skórze, a czasami nawet na ubraniach - dla mnie to akurat plus, bo zapach bardzo mi się podoba :)






Konsystencja - coś pomiędzy masłem, a gęstym kremem - nie jest to aż tak zbite i zwarte masełko jak na przykład Isana ta z limitowanej edycji, ale jest gęste i tak jakby topnieje pod wpływem ciepła, więc kremem też nie można go nazwać. Dzięki temu łatwo się nabiera i rozsmarowuje na skórze, a także szybko wchłania - bardzo mi się taka konsystencja podoba. Nie brudzi ubrań, ale czasami przesiąkają zapachem. Jak już mówiłam, nie przeszkadza mi to.



Działanie oceniam pozytywnie - masło dobrze odżywia skórę, nawilża ją i pozostawia miękką. Chętnie używam po goleniu nóg, aby zregenerować naskórek i złagodzić podrażnienia, sprawdza się bardzo dobrze. Masło wydaje mi się bardzo wydajne, bo używam i używam, a ubywa niewiele :)

Nie jest to masło do zadań specjalnych, ale jest idealne na co dzień, do nawilżenia i odżywienia skóry (lub też po goleniu nóg), u mnie świetnie sprawdziło się w tej roli i chętnie go używam. Jest tanie, wydajne i bardzo ładnie pachnie. Dostępność też jest super, jakoś tak ostatnio wszędzie je widzę.

Link do KWC
Cena: ok. 12 zł
Dostępność: bardzo dobra
Pojemność: 300 ml

Recenzja peelingu już niedługo :)
Ziaja, maska do włosów Intensywna Odbudowa

Ziaja, maska do włosów Intensywna Odbudowa

Maskę już zużyłam, pojawiła się nawet w poprzednich zużyciach (klik), ale jakoś tak dopiero teraz ją recenzuję, na szczęście przed zużyciem zdążyłam obfocić, więc zobaczycie jak wygląda :)

Opakowanie zwykłe, minimalistyczne - plastikowe, słoiczkopodobne. Ale za to odporne na upadki, bo spadło mi trylion razy, a nadal dzielnie się trzyma. Nie wyrzucałam, przełożyłam sobie do niego odrobinę Kallosa Latte żeby mieć u TŻ, a nie będę wiozła 1,5 litrowego opakowania ;)





Zapach bardzo przyjemny, specyficzny, nie wiem co czego do porównać, ale myślę, że raczej przypadnie Wam do gustu :) Jest intensywny i utrzymuje się na włosach jakiś czas.

Konsystencja mnie trochę zdziwiła, bo mimo że to jest maska, to konsystencję ma raczej rzadką, bardziej kisielowatą niż budyniowatą ( :D ), żeby nabrać i nie grzebać paluchami w środku, często po prostu przechylałam opakowanie i wylewałam trochę na dłoń.




Działanie oceniam bardzo pozytywnie, włosy po użyciu były bardzo miękkie, gładkie i nawilżone, nie puszyły się i nie wymagały dodatkowo odżywki bez spłukiwania. Bardzo łatwo się rozczesywały i nie potrzebowałam dodatkowych ułatwiaczy rozczesywania :) Działa zdecydowanie intensywniej niż przeciętna odżywka, ale też nie jest aż tak dobra jak profesjonalne maski typu np. Sleek Stapiz, którą bardzo lubię. Maska Ziaja nie obciążyła mi włosów :)

Biorąc pod uwagę cenę (raz widziałam tą maskę nawet za 3 zł! ), maska jest naprawdę świetna. Wydaje mi się jednak troszkę niewydajna, ale to chyba niewielki problem za pojemność i cenę. Włosy po użyciu maski były gładkie, nawilżone, błyszczące i bardzo przyjemne w dotyku, łatwo się rozczesywały. Nie obciążyła mi włosów, polecam.

KWC (klik)
Cena: 3-7 zł, zależy gdzie ;)
Pojemność: 200 ml
Dostępność: raczej średnia, najlepiej szukać w małych, niesieciowych drogeriach, tam powinna być na pewno. Wydaje mi się, że powinna być też w marketach.
Isana, zmywacz do paznokci o zapachu migdałów

Isana, zmywacz do paznokci o zapachu migdałów

Zużywam już chyba trzecią butelkę 250 ml tego zmywacza, więc nietrudno się domyślić, że bardzo go lubię :)

Zmywacz występuje w dwóch wersjach - 125 ml oraz 250 ml, opakowanie jest moim zdaniem okropnie nietrafione, a to głównie za sprawą tego, że element korka który się zakręca wokół szyjki, jest bardzo słabo przymocowany do zewnętrznej części korka - wystarczy raz zakręcić za mocno, żeby się po prostu urwało... Stało mi się tak już drugi raz, więc coś musi leżeć na rzeczy... Niestety, w takiej sytuacji naprawdę bałabym się gdziekolwiek wziąć ze sobą tą butelkę, w obawie przed pęknięciem i wylaniem... Nawet teraz muszę maksymalnie uważać, bo korek nie jest zakręcony, lecz położony na butelce - jak się przewróci, to się wyleje ;) Kupiłam sobie ostatnio zmywacz z Lidla Cien (ten z pompką, średnio przypadł mi do gustu, ale opakowanie ma świetne), więc jak go zużyję, to będę przelewać.

Na trzecim zdjęciu widać urwany korek















Na zdjęciu poniżej - tam, gdzie widać taką jaśniejszą, niebieską obwódkę to miejsce, w którym przyczepiony jest korek - jak widać, powierzchnia ta jest bardzo niewielka - zwykły cienki paseczek więc nie dziwię się, że nakrętka się urwała...



Zapach tego zmywacza to dość istotna kwestia, nie będę ukrywać, że pierwsze co czuć po odkręceniu to intensywny "zmywaczowy" zapach, jednak jak już zabierzemy się do usuwania lakieru i odczekamy chwilkę, to na paznokciach i dłoni czuć już sam przyjemny, migdałowy aromat - zmywaczowy smrodek szybko wietrzeje. Nawet TŻ i mama pytali co tak ładnie pachnie po zmywaniu lakieru, więc to nie tylko moja opinia :)








































Działanie oceniam bardzo pozytywnie, zmywacz bez problemu radzi sobie zarówno z jasnymi, jak i ciemnymi lakierami, bezdrobinkowymi i perłowymi, a nawet brokatowymi (chociaż tutaj potrzebne jest przytrzymanie chwilę nasączonego wacika lub metoda foliowa). Nie wysuszył moich paznokci, ani skórek wokół nich, jednak spotkałam się z opiniami, że wysusza, więc musicie przetestować na swoich pazurkach.

Ogólnie polecam ten zmywacz, jest tani i dobry - jak zwietrzeje zmywaczowy smrodek to ładnie pachnie, dobrze radzi sobie z różnymi rodzajami lakierów. Nie mam mu nic do zarzucenia oprócz opakowania.

KWC (klik)
Cena: 3,99 zł/125 ml, 6,99 zł/250 ml
Dostępność: tylko w Rossmannie, gdyż Isana to marka własna
Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam nawilżająco - regenerujący

Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam nawilżająco - regenerujący

Mam jeszcze resztkę tego balsamu w starej wersji - ale myślę, że pojawi się w najbliższych zużyciach. Uwielbiam ten produkt i na pewno kupię jeszcze raz, tym razem w nowej wersji :)

Niestety wszystkie zdjęcia są już nieaktualne, bo zmieniła się cała szata graficzna, ale jeśli chcecie zobaczyć jak ten balsam wygląda obecnie to zapraszam do KWC - KLIK

Moje opakowanie to plastikowa, ciemna butelka, kojarząca się właśnie z typowo "babcinymi" produktami, podoba mi się taka szata graficzna. Dozownik mały, dzięki temu prezycyzyjny i można wydobyć odpowiednią ilość.





Konsystencja raczej rzadka, więc nie mam problemu z wydobyciem nawet tej końcówki ;) Zapach zniewalający, nie mam pojęcia czym to pachnie, ale bardzo mi się podoba, zarówno w opakowaniu, jak i na włosach :)


Tego balsamu używałam na kilka sposobów:
  • po umyciu włosów, zamiast zwykłej odżywki, na całe włosy kiedy były jeszcze wilgotne - wówczas łatwo się rozczesywały, były miękkie, błyszczące i pachnące, 
  • po umyciu włosów, zastosowaniu odżywki ze spłukiwaniem - po wyschnięciu nakładałam ten balsam na włosy, jeśli były puszące się i sianowate - od razu ten nieciekawy efekt znikał, włosy się wygładzały, były miękkie i nawilżone
  • do zabezpieczania końcówek
Nigdy, po prostu nigdy nie obciążył mi włosów! I to jest jego chyba największa zaleta, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że moje włosy są mocno przetłuszczające się i bardzo łatwo ulegają obciążeniu! Nawet jak kilkukrotnie przesadziłam z ilością - moje włosy po prostu wypiły ten balsam, po wyschnięciu nie było mowy o nieświeżym wyglądzie włosów. Zdaję sobie sprawę, że co włosy, to inne potrzeby, czytałam że u niektórych ten balsam jednak obciąża, ale nawet jeśli to przecież można zużyć go ze spłukiwaniem :)

Bardzo polecam ten balsam, ułatwia rozczesywanie, nawilża, ładnie pachnie, ujarzmia puszące i sianowate włosy, NIE OBCIĄŻA (moich włosów), jest bardzo tani i wydajny. Bardzo, bardzo go lubię. Chyba najbardziej ze wszystkich specyfików bez spłukiwania ;) Mam nadzieję, że nowa wersja jest równie dobra

KWC (klik)
Cena: nie wiem, ile ten balsam kosztuje obecnie, ale ja kupowałam za około 5 zł, więc myślę że cena obecnie wynosi jakieś 5-6 zł?
Pojemność: Stara wersja 200g, Nowa wersja 300g
Dostępność: bardzo dobra - Rossmann, różne drogerie, markety...
Ziaja, Kozie mleko, Kremowe mydło pod prysznic

Ziaja, Kozie mleko, Kremowe mydło pod prysznic

Dzisiaj recenzja dotyczące kremowego mydła pod prysznic Ziaja, którego i tak zawsze nazywam żelem pod prysznic ;))) Ale jak zwał tak zwał :)

Miałam już wersję kokosową, chyba z 3 razy, masło kakaowe 1 raz (ale średnio lubię ten zapach mimo, że wielu osobom bardzo się podoba), a kozie mleko też ze 2-3 razy. Więc zdanie mam już wyrobione ;)

Opakowanie to standardowa, plastikowa butelka charakterystyczna dla produktów Ziaja, bez pompki. Plusem jest fakt, że zawiera aż 500 ml, typowe "opakowanie rodzinne"- wystarczy na naprawdę długo.





Dzięki temu, że konsystencja jest raczej lejąca, produkt wylewa się bardzo łatwo. Nie trzeba rozcinać ani odkręcać, żeby zużyć do końca.
Mydełko bardzo dobrze się pieni, wystarczy niewielka ilość do utworzenia obfitej piany, dzięki czemu jest bardzo wydajne.


Zapach moim zdaniem baaardzo przyjemny, taki kremowy, otulający... Bardzo mi się podoba, mimo że  kremowe zapachy raczej są nie w moim guście (np. Dove - nic specjalnego).

Mydełko nie nawilża mojej skóry, ale również jej nie wysusza - po prostu myje, robi to co ma robić i niczego więcej od niego nie oczekuję :)

Polecam to mydełko, jest bardzo tanie, butla ogromna, cena bardzo korzystna, ładnie pachnie, robi co ma robić, czyli dobrze myje... Czego chcieć więcej? Ja bardzo lubię mydełka Ziaja i na pewno kupię jeszcze nieraz, chociaż chętnie skuszę się tym razem na inną wersję zapachową - kusi mnie Ziaja Blubel żurawina i poziomka i inne :) 

KWC (klik)
Cena: 6,39 zł/ Rossmann
Dostępność: Bardzo dobra, te mydełka są dostępne wszędzie - w Rossmannie, w różnych drogeriach, w marketach a nawet sklepach osiedlowych
Pojemność: 500 ml
Polecam :)
Shinybox

Shinybox

Otrzymałam Shinyboxa w ramach współpracy, dziś chciałabym napisać z moimi wstępnymi odczuciami odnośnie otrzymanych produktów. Niestety termin nadsyłania recenzji (a tym samym testowania) był dość krótki, ale nie szkodzi - napiszę Wam teraz wstępne odczucia, a później pojawią się pełne recenzje. Także Shinybox to nie ściema, gdyż jest wciąż sporo niedowiarków :)
Pudełko otrzymuje się za darmo, jednak warunkiem jest zdobywanie ShinyStarsów, wklejam ze strony Shinybox opis jak to działa:

1. Zarejestruj się
Dołącz do klubu ShinyBox by otrzymać pięknie zapakowane pudełko z pięcioma mini produktami kosmetycznymi do przetestowania.  
2. Poleć koleżankom
Zaproś koleżanki, wypełnij swój Profil Shiny, zamieść film lub zdjęcie pudełka ShinyBox i odbieraj ShinyStars
3.Odbierz ShinyBox
Wymień ShinyStars i odbierz darmowe pudełko ShinyBox, którego zawartość testuj w domu"

oraz informacje odnośnie ShinyStarsów:

  • Zaproś koleżankę, by dołączyła do klubu ShinyBox i odbierz 5 ShinyStars za jej rejestarcję,
  • Wypełnij swój Profil Shiny i otrzymaj 20 ShinyStars,
  • Zamieść film lub zdjęcie z pudełkiem ShinyBox i otrzymaj 5 ShinyStars 
  • Dokonaj zakupów w serwisie bezokularow.pl i otrzymaj 40 ShinyStars
Odbierz DARMOWY ShinyBox za każde 100 ShinyStars.


Organizacyjnie to chyba tyle.

Myślałam, że to już jest właściwe pudełko Shinyboxa:


Jednak okazało się, że w środku jest kolejne :)



No i oczywiście zawartość ;)





I Shinyboxowa rodzinka razem


No to zaczynamy ;)

Na pierwszy ogień może Szampon L'oreal, a dokładniej:

1) L'oreal szampon przedłużający trwałość koloru

(zdjęcia można powiększyć, jeśli chcecie np. zobaczyć skład)





Opakowanie moim zdaniem bardzo ładne, estetyczne. Niemniej jednak butelka jest dość sztywna, a sam szampon gęsty, więc nie wypływa tak łatwo - nawet na początku, aż się boję co będzie później. Zapach zniewalający, słodki, bardzo przyjemny, podoba mi się! Szampon pieni się raczej średnio, co za tym idzie nie wróżę dobrej wydajności... Dobrze oczyszcza, nie plącze włosów, na drugi dzień są niesamowicie puszyste (naprawdę, nie pamiętam który szampon ostatnio zadziałał na moje włosy w ten sposób!), miękkie i gładkie. Wydaje mi się jednak, że trochę obciąża włosy i słabo współpracuje z maskami do włosów - moje włosy wytrzymały tylko pół dnia (po wieczornym myciu) i już niestety były nieświeże. Weźcie jednak pod uwagę, że moje włosy są mocno przetłuszczające się i codzienne mycie to konieczność... Wolałabym jednak, żeby wytrzymały chociaż dobę :( Ciężko mi ocenić po takim krótkim czasie, czy faktycznie chroni kolor, tym bardziej że ostatnio farbowałam włosy w styczniu (ale siara :D) więc kolor i tak jest sprany :) Już nie ma co chronić. Niemniej jednak planuję farbowanie w najbliższym czasie, więc wtedy będę mogła go sprawdzić w tej kwestii.
Wstępnie mnie nie powalił na łopatki, zobaczymy czy spełni obietnice producenta dotyczące ochrony koloru.

2) Pharmateiss Cosmetics, Granatapfel, ujędrniający krem do twarzy na dzień






Opakowanie to szklany słoiczek, zabezpieczony w środku folią ochronną (!), odporny na upadki (już sprawdziłam, wypadł mi kilka razy z dłoni niechcący, ach to noszenie sterty kosmetyków ;)). Krem jest bardzo treściwy, gęsty - zdecydowanie nie jest lekki. Ma przepiękny zapach, który bardzo przypadł mi do gustu. Po posmarowania zostawia film, który jednak dość szybko się wchłania, nie odważyłabym się jednak użyć go pod makijaż - jest zbyt treściwy. Z chęcią używam na noc i jak dotąd jestem zadowolona, przyjemnie nawilża.  Jestem młoda, ujędrnienia twarzy chyba jeszcze nie potrzebuję, ale zobaczymy co to będzie. W kwestii dostępności - ostatnio zauważyłam ten krem w aptece sieci doz, sprawdziłam i faktycznie jest tam dostępny :) Także można go sprowadzić bez problemu.

3) Bioderma, płyn micelarny do czyszczenia i demakijażu skóry wrażliwej



Moje przeogromne, bardzo pozytywne zaskoczenie!!! Akurat ja mam wersję miniaturową, ale pełnowymiarowe opakowanie ma 250 ml oraz 500 ml, z tego co ostatnio sprawdzałam w internecie. Jak dotąd moim faworytem w kwestii demakijażu był micel Bourjois, którego niestety często "zdradzam" i na ogół źle na tym wychodzę. Tutaj jestem po prostu zachwycona, gdyż micel Biodermy jest równie dobry co Bourjois (jeżeli któraś z Was z jakiś względów nie może używać Bourjois, to Bioderma jest naprawdę godnym rywalem). Micel Biodermy jest prawie bezzapachowy, cośtam czuję ale ledwo co. Wydaje mi się wydajny, bo wcale nie leję go na wacik jakoś sporo. W mig radzi sobie z tuszem wodoodpornym Wibo, z którym ostatnio nie radziły sobie : micel Ziaja Ulga, micel Marion, dwufazówka Ziaja, dwufazówka Lirene, mleczko BeBeauty. Musiałam zmywać ten tusz oliwką, co akurat nie jest dla mnie żadnym problemem bo lubię tę formę demakijażu, niemniej jednak dobrze wiedzieć że istnieje coś, co potrafi zmyć ten tusz. Z wszelkimi cieniami, eyelinerami radzi sobie ekspresowo, w pierwszej kolejności. Nie podrażnia, nie piecze w oczy. Jestem zachwycona, mam nadzieję że tak będzie się sprawować cały czas!

4) Biogena Pharma, multiwitaminowa odżywka do paznokci








W kwestii tej odżywki mogę powiedzieć najmniej - po prostu za krótko używam, żeby widzieć efekty. Niemniej jednak ma taki delikatny różowy kolor, który po nałożeniu lekko rozjaśnia płytkę paznokcia. Z pędzelkiem współpracuje się dobrze, bezproblemowo.

5) Rimmel, połyskujący błyszczyk do ust Vinyl Stars


 Ja się pytam... Co to ma być? Rimmel się tutaj nie popisał, zdecydowanie :( Miałam już kilka błyszczyków R. z naprawdę różnych serii, nigdy się nie zawiodłam, mogłabym kupować w ciemno nawet na prezent, ale niestety na tym błyszczyku trochę się przejechałam.

Opakowanie tandetne, wręcz bazarowe, bez charakterystycznych dla Rimmela elementów ozdobnych. Szkoda, bo takie elementy cieszą moje oko. Jeszcze nie było wystawione na próbę pod względem ścierania napisów. Aplikator to standardowa gąbeczka, która niestety nabiera niewielką ilość błyszczyka, aby dobrze pokryć usta trzeba zatapiać aplikator w opakowaniu jakieś 3-4 razy (za bardzo odsysa nadmiar). Niedobrze. Zapach - kojarzy mi się z błyszczykiem, którego używałam w dzieciństwie za 5 zł z małej drogerii. Kolor szczerze mi się podoba, ostatnio zaczęłam się przekonywać do intensywniejszych akcentów na ustach. Ale w tym błyszczyku zatopiona jest cała masa tandetnych drobinek, małych brokatowych o kolorze srebrnym i dużych (holograficznych?), różnokolorowych, mieniących się na zielono, niebiesko, fioletowo, różowo... generalnie wszystkie kolory tęczy na ustach. A te drobinki później zostają, fuj. Trwałość standardowa - jakieś 1,5-2 h z moją tendencją do oblizywania, wycierania ust, dotykania ich, jedzenia, picia i generalnego pozbywania się wszystkiego z ust :) Jeżeli nie macie takich strasznych odruchów jak ja, pewnie utrzyma się dłużej.

Absolutnie nie chcę zniechęcać do błyszczyków Rimmela bo jak już mówiłam - jak dotąd nigdy się nie zawiodłam. Ale tego szczerze nie polecam.

Gołe usta
 
Błyszczyk z fleszem, dlatego wydaje się jasny

Błyszczyk w świetle dziennym (bez lampy) 

 Zdjęcia błyszczyka na dłoni w różnym oświetleniu - w celu ukazania Wam tych strasznych drobinek

Co sądzicie o tym boxie, przypadł Wam do gustu, czy nie? :) Miałyście coś z tych produktów?
Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger