Peelingi enzymatyczne: Ziaja Calma HLC vs Ziaja Ulga

sobota, 29 września 2012

Peelingi enzymatyczne: Ziaja Calma HLC vs Ziaja Ulga

Bardzo entuzjastycznie podchodziłam do idei peelingów enzymatycznych - naczytałam się jakie to one są dobre, skuteczne, świetnie nadają się dla trądzikowców i tak dalej... Niestety, mocno się zawiodłam (na drogeryjnych Ziaja) ;)



Tubka jest poręczna, spłaszczona, zawiera 60 ml peelingu. Otwieranie dość standardowe, nie zacina się. Wydaje mi się, że plastik w tubce Ziaja Calma jest cieńszy bo bez problemu widzę pod światło ile jeszcze zostało, w przypadku Ziaja Ulga nie mogę dostrzec różnicy... Na pewno konieczne będzie rozcinanie tubki, żeby wydobyć wszystko.



Ziaja Calma

Ziaja Ulga

Zapach wydaje mi się przyjemniejszy w przypadku Ziaja Calma, jest charakterystyczny dla całej serii Calma, taki kremowy, nienachalny. W przypadku Ziaja Ulga, zapach jest nieco drażniący, nie przypadł mi do gustu, ale też nie jest jakiś straszny ;)

Konsystencja się trochę różni - oba peelingi enzymatyczne są rzadkie i łatwo się rozprowadzają, ale Calma jest bardziej kremowa, a Ulga bardziej żelowa, półprzezroczysta. Wydaje mi się, że przez taką rzadką konsystencję peelingi bardzo migrują po twarzy - za każdym razem staram się omijać okolice ust (i to w sporej odległości), a mimo to jak tylko coś zjem lub je obliżę - czuję okropny smak peelingu.

Od lewej: Ziaja Calma HLC, Ziaja Ulga
Zawiodłam się na działaniu tych peelingów. Co prawda po zmyciu jest skóra gładka i nawilżona, ale to bardziej zasługa nawilżaczy w składzie, niż oczyszczenia. Suche skórki jak były, tak są, nie czuję żeby martwy naskórek został złuszczony, szczerze mówiąc nie czuję niczego, oprócz nawilżenia. Czuję się bardziej, jakbym nakładała maseczkę nawilżającą niż peeling enzymatyczny. Podobno konieczna jest tutaj systematyczność, jednak ja nawet przy regularnym stosowaniu nie zauważyłam żadnej szczególnej różnicy. Plus za fakt, że peelingi są bardzo delikatne, nie podrażniają skóry (nawet jak się je przetrzyma dłużej). Niemniej jednak wracam z pokorą do peelingów mechanicznych, a jeśli będę chciała spróbować jeszcze jakiegoś enzymatycznego, to zamówię z Biochemii Urody (jeszcze nie próbowałam) - wówczas mam pewność, że będzie taki jak powinien.

Link do KWC - Ziaja Calma HLC
Link do KWC - Ziaja Ulga
Cena: ok. 10 zł
Pojemność: 60 ml
Dostępność: raczej dobra, chociaż Calmę musiałam zamawiać w aptece.
Zapuszczanie włosów - wrzesień :)

środa, 26 września 2012

Zapuszczanie włosów - wrzesień :)


Niestety, zdjęcie nie oddaje przyrostu tak, jak bym tego chciała, ponieważ sierpniowe zdjęcie mi trochę nie wyszło (jestem na nim nieco bliżej)... Niemniej jednak, przyrost jest, szczególnie widzę to po odrostach :) I jak porównuję pierwsze zdjęcie z dzisiejszym :)

Cieszy mnie to bardzo, więc zapuszczania ciąg dalszy :D
Muszę niedługo zafarbować włoski ;) Farbowałam je już prawie 3 miesiące temu...
Jesienne nowości L'Occitane

wtorek, 25 września 2012

Jesienne nowości L'Occitane

W związku z nadchodzącą jesienią L'Occitane przygotowało trochę nowości :)

(zdjęcia można trochę powiększyć)

Seria z masłem shea:








 Jest też nowy produkt z serii Immortelle - serum




Lubicie produkty firmy L'Occitane? Mnie zaciekawiła seria z Masłem Shea, opakowania są bardzo przykuwające wzrok :)

środa, 19 września 2012

Olejowanie włosów w pigułce :))

Dokładnie pamiętam, w jaki sposób zareagowałam, gdy dowiedziałam się o olejowaniu włosów (z wizażu oczywiście :))... Pomyślałam sobie wtedy "Ale jak to, nałożyć olej na włosy? Fuj, a jak to zmyć? Po co to komu? Co to w ogóle jest za dziwactwo?". Ale im więcej o tym czytałam, tym bardziej mnie kusiło, spróbowałam i... przepadłam! Od tamtej pory olejuję włosy cały czas - bardziej lub mniej regularnie, różnie to bywa. Obecnie - bardzo regularnie.

Od jakiegoś czasu olejowanie włosów robi się coraz popularniejsze, więc prawdopodobnie większość z Was ma w tym już swoje doświadczenie, ale mam dużą nadzieję, że komuś się ten wpis jednak przyda :)

Próbowałam następujących olejków:
- olej kokosowy Efavit
- olej kokosowy Oilmedica (mieszanka olejków)
- olej arganowy
- olej ze słodkich migdałów (zamawiany na doz.pl)
- olej rycynowy (ale nie samodzielnie, tylko dodawałam do innych olejów)
- oliwka Bambino
- oliwka Babydream (niebieska)
- olejek pielęgnacyjny Babydream fur Mama (różowy)
- olejek Alterra Granat & Awokado
- oliwka antycellulitowa Ziaja (ale tego Wam raczej nie polecam :D )

                                                        Co to jest olejowanie włosów?                                                        

Olejowanie to naturalna metoda pielęgnacji i polega na nałożeniu danego oleju/olejku na włosy lub/i skórę głowy na pewien czas.
Można nakładać olej na całe włosy (potem należy go koniecznie zmyć), lub odrobinę (dosłownie kroplę lub dwie) na same końcówki, żeby je zabezpieczyć. 

                                                                Po co olejować włosy?                                                             

Olejowanie sprawia, że włosy wyglądają idealnie - są miękkie, błyszczące, lejące, nawilżone, zapobiega łamliwości włosów. Nakładnie odrobiny oleju na końcówki włosów zapobiega również ich rozdwajaniu i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych (szczególnie polecany do tego jest olej kokosowy, w celu zabezpieczenia końcówek można nakładać oleje zarówno na sucho, jak i na mokro). Jeżeli zastanawiałyście się kiedyś, dlaczego kobiety w Indiach mają takie piękne włosy - jest to nie tylko uwarunkowane genetycznie, ale również zasługa olejowania ;) 
Nasze włosy są codziennie narażone na mnóstwo czynników zewnętrznych - zbyt wysoka lub niska temperatura, wiatr, suszenie, prostowanie czy kręcenie włosów, nieumiejętne ich mycie i używanie niewłaściwych produktów do pielęgnacji oraz nadmiernej ilości produktów do stylizacji niszczy włosy. Olejowanie pomaga przywrócić włosom dobrą kondycję. 
Może również trochę(!!) pomóc, jeżeli nasze problemy z włosami związane są z czynnikami wewnętrznymi (nadmierne wypadanie lub kiepski przyrost z powodu złej diety i nieodpowiedniego trybu życia), ale niestety wówczas należy zadbać o zwalczanie przyczyn takich problemów, a nie zajmować się skutkami ;)

                                               Czego używać do olejowania włosów?                                                   

Istnieje mnóstwo olejów, które można wykorzystywać w tym celu! Na początek warto spróbować czegoś łatwo dostępnego, a dopiero później testować prawdziwe indyjskie olejki, ale wybór należy do Was :)
  Tak naprawdę ciężko znaleźć olej idealny dla siebie... Może się zdarzyć, że te wychwalane w internecie olejku kompletnie się na Waszych włosach nie sprawdzą, dlatego trzeba testować metodą prób i błędów. 
Warto przejść się do dużego sklepu spożywczego, hipermarketu lub delikatesów i zaopatrzyć się w jakiś olej pochodzenia roślinnego. Dość uniwersalnym i często polecanym na początek jest olej kokosowy (ja próbowałam oleju Efavit z Bomi, w szklanym słoiczku). Polecam też mieszanki olejów (np. olejek Babydream fur Mama i olejki Alterra dostępne w Rossmannie, olejek Oilmedica dostępny na allegro)

Oleje: Oliwa z oliwek, olej kokosowy, jojoba, rycynowy, arganowy, ze słodkich migdałów, Czerwony olej palmowy, sezamowy, z dzikiej róży, musztardowy, czosnkowy, z orzechów laskowych, Avocado, z pestek moreli, z oliwek, z orzechów macadamia, ryżowy, z kiełków pszenicy, z ogórecznika, słonecznikowy, śliwkowy, tamanu, z nasion wiesiołka, z pestek winogron, rycynowy, z pachnotki, lniany, z pestek arbuza, z pestek brzoskwini, z pestek granatu
Popularne oleje indyjskie: Vatika, Parachute, Amla, Bhringraj, Sesa, Heenara, Khadi
Inne oleje: olejek Oilmedica, oliwki dla dzieci o dobrym składzie (np. Hipp, Babydream), olejek dla mam Babydream fur Mama, olejki Alterra, olejki Alverde (dostępne za granicą w sieci drogerii DM), 
Najlepiej sięgać po oleje nierafinowane i zimnotłoczone - mocno przetwarzane oleje mogą nie mieć już tylu swoich dobroczynnych właściwości ;) 
Warto również pamiętać, że olej kokosowy ma postać stałą - należy wrzucić buteleczkę/słoiczek do ciepłej wody (lub nabrać odrobinę na dłonie i rozetrzeć), poczekać aż olej się rozpuści (chociaż trochę) i nabrać pożądaną ilość :)

                                                      Czy można mieszać ze sobą oleje?                                     

Oczywiście, że można. Takie mieszanki często są nawet skuteczniejsze, niż pojedyncze oleje. Ale trzeba pamiętać o tym, że wtedy trudniej jest zauważyć, który najlepiej działa na nasze włosy.

                                                             Jak nakładać olej na włosy?                                        

Jest kilka metod nakładania oleju, u każdego mogą sprawdzać się inaczej, więc musicie przekonać się na Waszych włosach, którą metodę polubią najbardziej ;) Ja najczęściej olejuję nieumyte włosy metodą "na mokro", ale nie używam produktów do stylizacji włosów. Należy pamiętać, że mogą one utrudniać wnikanie oleju we włosy i trzeba się ich pozbyć - dokładnie wyczesać lub czasem nawet umyć włosy.

Warto podgrzać olej przed nakładaniem na włosy i skórę głowy - to ułatwi wnikanie oleju wgłąb włosów. Polecam kąpiel wodną (o tym w dalszej części posta - przy olejowaniu skalpu) :)  

Można wylewać olej bezpośrednio na dłoń, ale nie polecam tej metody. Zdecydowanie lepiej sprawdza się metoda tzw. "talerzykowa" - należy odmierzyć łyżkę stołową oleju (przy bardzo długich włosach 1,5 łyżki, absolutne maksimum to 2 łyżki) i wylać na talerzyk (ja używam małej miseczki). Potem maczamy w tym opuszki palców (ja również rozcieram w dłoniach) i nanosimy na włosy, najlepiej na pojedyncze pasma (należy podzielić włosy na partie), jedno po drugim (po prostu głaszczemy włosy, pasmo po paśmie :)). Taka metoda zapewnia dużą  wydajność oleju i dokładne pokrycie nim włosów. Mają być one pokryte, a nie ociekające olejem! Im więcej oleju nałożycie, tym trudniej będzie Wam go zmyć, a kilkukrotne mycie zniweluje dobroczynne działanie oleju... 

na sucho: nakładamy olej na suche włosy, pasmo po paśmie, najlepiej metodą talerzykową. Zakładamy foliowy czepek i ręcznik. 
Metoda ta pozwala dość dokładnie rozprowadzić olej na włosach - dobrze widać, które są świeże, a które już naolejowane. U mnie nie przynosi aż tak dobrych efektów.

na mokro: należy zwilżyć włosy, niektóre dziewczyny używają pod olej mgiełki aloesowej lub soku z aloesu. Można zwilżyć włosy przy użyciu butelki z atomizerem, mocząc ręce w wodzie lub nawet mocząc całe włosy i osuszając je delikatnie ręcznikiem. Ja używam zwykłej wody, moczę dłonie w wodzie i lekko ugniatam włosy, aż będą wilgotne ;) Wtedy nakładamy olej na wilgotne włosy, pasmo po paśmie, najlepiej metodą talerzykową. Zakładamy foliowy czepek i ręcznik.
Metoda ta trochę utrudnia nakładanie oleju - ciężko zobaczyć, które włosy są pokryte olejem, a które po prostu mokre. U mnie daje jednak najlepsze efekty, gdyż oleje pomagają zachować wilgoć we włosach i w ten sposób je nawilżają.

metoda "rosołkowa": do miski z ciepłą(!) wodą nalewamy odpowiednią ilość oleju (ja na ogół daję w tym przypadku 1,5 łyżki) i mieszamy, na powierzchni zrobią się oczka oleju, przypominające rosół. Moczymy w tym dokładnie włosy, polewając je jednocześnie, np. za pomocą kubka, żeby dokładnie pokryć całe włosy olejem. Następnie odciskamy nadmiar wody, zakładamy foliowy czepek i ręcznik. 
Jest to bardzo szybka metoda, idealna jeżeli mamy mało czasu na nałożenie oleju, pozwala bardzo dokładnie pokryć włosy od nasady aż po same końce. Ciepło ułatwi wnikanie oleju wgłąb włosów. Łatwiej również zmyć olej na drugi dzień, włosy są puszyste, miękkie i błyszczące, jednak większe nawilżenie uzyskuję metodą "na mokro"

metoda "na odżywkę": osobiście nie próbowałam tej metody, ale niektórzy twierdzą, że działa znacznie lepiej - należy nałożyć na włosy odżywkę (bez silikonów!!!), a na to dopiero olej, pasmo po paśmie, najlepiej metodą talerzykową.Zakładamy foliowy czepek i ręcznik.
W tej metodzie nie można używać odżywki z silikonami, gdyż mogą one oblepić włosy i utrudnić wnikanie oleju wgłąb włosów! Nię będą tu one pełnić funkcji ochronnej przed czynnikami zewnętrznymi!

 metoda "na szybko": wlewamy olej do buteleczki z atomizerem i spryskujemy wilgotne lub suche włosy. Zakładamy foliowy czepek i ręcznik. Nie próbowałam tej metody. Może się również sprawdzić zmieszanie oleju z wodą (trzeba wstrząsnąć przed użyciem!) - wg włosomaniaczek włosy są wówczas lepiej nawilżone, a olej łatwiej zmyć :)

Dobrze jest założyć foliowy czepek i ręcznik, gdyż pozwoli to na utrzymywanie ciepła, a olej lepiej wniknie wgłąb włosów.

                                                      Olejowanie skalpu (skóry głowy)                                                  

Olejowanie skalpu często może pomóc w różnych problemach włosów i skóry głowy. Niektóre oleje mogą zmniejszyć wypadanie włosów, przyspieszyć ich wzrost, wzmocnić cebulki włosów, nawilżyć skórę głowy itp.

Najłatwiej olejować skórę głowy metodą talerzykową - nalewam niecałą łyżkę stołową do małej miseczki i wkładam ją do nieco większej miseczki z wrzątkiem - ta mniejsza miseczka pływa i olejek się w niej nieco podgrzewa (lepiej wniknie w skórę głowy). Takie podgrzewanie nazywa się kąpielą wodną. Moczę palce w olejku i masuję skórę głowy (masaż poprawia ukrwienie skóry głowy, pobudza wzrost włosów i wzmacnia cebulki)
Można też olejować skórę głowy strzykawką - kupić strzykawkę aptece, tłoczkiem zassać trochę oleju i aplikować na skórę głowy - mi jednak ta metoda nie odpowiada, ostatnio za mocno nacisnęłam tłoczek i mi olejek trysnął na dużą powierzchnię włosów ;) 

Polecane oleje: Sesa (na wypadanie i pobudzenie wzrostu), Green Pharmacy olejek łopianowy (wersja ze skrzypem polnym na wypadanie włosów, wersja z czerwoną papryką na przyspieszenie wzrostu włosów), olej Khadi (wielofunkcyjny), olej rycynowy (wzmacnia i przyspiesza wzrost włosów), olejek Oilmedica (wielofunkcyjny).

  • Może się zdarzyć, że olejowanie skalpu zmniejszy przetłuszczanie włosów - oznacza to, że było ono spowodowane przesuszeniem skóry głowy.
  • Niedokładne zmycie oleju z włosów może powodować ich szybsze przetłuszczanie
  • Nie polecam olejowania skóry głowy samym olejkiem rycynowym, gdyż bardzo ciężko się go zmywa. 
  • Niedelikatne olejowanie skalpu może powodować wypadanie włosów! Ale nie jest to regułą - u niektórych nawet delikatne nakładanie oleju może zwiększyć ich wypadanie - wówczas lepiej nakładać oleje tylko na długość włosów.
  • Jeżeli olejek przeznaczony jest do nakładania na skórę głowy, przeczytajcie instrukcję obsługi - olejki pobudzające wzrost włosów mogą zawierać składniki (na przykład olejek cynamonowy, czerwona papryka i inne), które przy za długim trzymaniu mogą podrażnić skórę głowy!  
                                                   Jak długo trzymać olej na włosach?                                                   

Długość trzymania oleju to kwestia mocno indywidualna - u niektórych lepsze efekty przynosi olejowanie 2-3 godziny przed myciem, u innych całonocne olejowanie. Ja na ogół zostawiam olej na całą noc, a rano go zmywam. Poleca się jednak trzymanie oleju na włosach minimum godzinę. 

                                                     Jak często olejować włosy?                                                              

Tak naprawdę wszystko zależy od Was i potrzeb Waszych włosów. Ja mam teraz trochę więcej czasu, więc olejuję włosy przed każdym myciem - tj. co drugi dzień, od października prawdopodobnie będę olejować włosy raz w tygodniu. U niektórych bardzo dobre efekty daje nawet olejowanie 2 razy w miesiącu. Dostosujcie częstotliwość olejowania do Waszych potrzeb i możliwości, jednak dobrze jest robić to regularnie ;) 

                             Co zrobić z włosami, kiedy zostawiamy olej na całą noc?                                   

Jeżeli chcecie zostawić olej na włosach na całą noc, musicie pamiętać o tym, że może on zatłuścić Wam pościel. Niektóre oleje mogą nawet zostawić plamy, których ciężko będzie się pozbyć! Można spać w foliowym czepku, ale mi osobiście by ten szelest przeszkadzał, więc związuję włosy w koka na czubku głowy (możecie zapleść warkocz), żeby był jak najmniejszy kontakt z pościelą i kładę ręcznik na poduszce. Warto jednak przeznaczyć do tego celu ręcznik, którego nie planujecie więcej używać - tak na wszelki wypadek ;)

                                                   Jak i czym zmywać olej z włosów?                                                   

Najczęściej poleca się zmywanie oleju szamponem bez SLS, gdyż SLS może zmniejszać dobroczynne działanie oleju na włosy (w skrócie: zbyt mocno oczyszczać i wysuszać to, co olej nawilżył). Ja również trzymam się tej zasady, chociaż zmywanie oleju szamponem bez SLS może być kłopotliwe. Ze swojej strony polecam : szampon Babydream, balsam do kąpieli Babydream fur Mama, żel do higieny intymnej Facelle (uwaga, na dłuższą metę może wysuszać!). Poleca się zmywanie oleju za pierwszym lub drugim razem, gdyż mycie włosów po kilka razy może być znowu zbyt niedelikatne dla włosów i wypłukiwać to, co dobre. 

Nie polecam szamponów Alterry, gdyż mimo że nie zawierają one SLS, mają w składzie Sodium Coco Sulfate, który również nie jest łagodnym detergentem! 

Ze swojej strony polecam taką metodę: nakładam odrobinę szamponu Babydream lub żelu Facelle na skórę głowy (jeszcze przed zamoczeniem i myciem włosów!), zaczynam bardzo delikatnie masować - szampon delikatnie się spieni. Spłukuję i nakładam szampon tak jak zawsze, masuję, przeciągam pianę po długości włosów, delikatnie je ugniatając (nie pocieram, bo mokre włosy są znacznie bardziej podatne na uszkodzenia!!). Jeżeli czuję, że włosy są jeszcze niedomyte, polewam włosy odrobiną wody i ponownie masuję skórę głowy (to jest cały czas to samo, pierwsze mycie!), przeciągając pianę na długości. Spłukuję, nakładam lekką odżywkę tylko na chwilę, żeby nie obciążyć włosów, potem ponownie spłukuję - tym razem zimną wodą, żeby zamknąć łuski włosów. W ten sposób udaje mi się szybko zmyć oleje jednym myciem, bez zbędnego szorowania i pocierania włosów, co może je jedynie uszkodzić :) 

Niektóre dziewczyny zmywają oleje odżywkami, a nawet mówią, że łatwiej zmyć olej odżywką niż szamponem - u mnie ta  metoda się nie sprawdza, ale może u Was? Odżywka do mycia powinna zawierać w składzie przede wszystkim Behentrimonium chloride lub Cetrimonium chloride - istnieją jeszcze inne składniki myjące, ale mniej popularne. Skład powinien być jak najkrótszy i pozbawiony silikonów.

Niektóre osoby twierdzą, że zmywanie oleju szamponem z SLS nie ma żadnego negatywnego wpływu na kondycję włosów - decyzja, której zasady będziecie się trzymać, należy do Was :) 

                                                           Co jeszcze warto wiedzieć?                                                        

1. Oleje przede wszystkim zatrzymują wilgoć we włosach, stąd ich nawilżenie - dlatego najbardziej polecane metody to : na mokro, metoda rosołkowa, spryskiwanie olejem mokrych włosów

2. Prawdziwe efekty mogą się pojawić dopiero przy systematyczności stosowania - jednorazowe nałożenie oleju na włosy nie sprawi, że będą wyglądać jak z reklamy ;) Trzeba być cierpliwym :)

3. Oleje, podobnie jak metoda OMO, niwelują wysuszające właściwości szamponów, dlatego mogą być używane jako "pierwsze O". Dobrze jest używać ich przed każdym myciem, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma taką możliwość.

4. Wbrew pozorom, olejowanie wcale nie jest czasochłonne, zajmuje tylko kilka minut + kilka minut na zmycie :)

5. Jeżeli coś złego dzieje się w organizmie i przez to z włosami jest źle - oleje nie będą w stanie całkowicie pomóc - ważna jest odpowiednia dieta, zdrowy tryb życia, prawidłowa gospodarka hormonalna organizmu. Oleje to nie złoty lek na wszelkie włosowe przypadłości!

6. Nie należy zrażać się do danego oleju po jednym użyciu - jeżeli po jakimś czasie używania oleju on dalej nie służy, warto go zmienić na coś innego.

7. Nie poleca się używania zbyt wielu olejów jednocześnie (nie mówię o gotowych mieszankach) - wówczas żaden z nich nie zadziała długofalowo...

8. To, co służy innym, niekoniecznie musi służyć Tobie - nie należy się zrażać, jeśli nawet po najbardziej polecanych olejach nie uzyskujemy pożądanych efektów ;)

                                                                     Olejki eteryczne                                                                   

  Należy pamiętać, że olejki eteryczne nie nadają się do olejowania włosów! Mogą jednak przydać się do mieszanek z olejami, szczególnie tymi nakładanymi na skalp - mogą to być: olejek cynamonowy, pobudzający włosy do wzrostu, olejek lawendowy, hamujący wypadanie i przyspieszający wzrost włosów, olejek rozmarynowy, wzmiacniający cebulki i hamujący wypadanie włosów. 
 Należy jednak podchodzić do tego bardzo ostrożnie, gdyż nigdy nie wiadomo, jak skóra głowy zareaguje na olejki eteryczne (mogą mieć naprawdę silne działanie i podrażnić skórę głowy!), dlatego dobrze jest trzymać je dość krótko i używać w niskich stężeniach. Jeszcze nie próbowałam tej metody ;) Na olejku MUSI być napisane, że może być stosowany bezpośrednio na skórę! 

                                                                 Gdzie kupić oleje?                                                                  

  • Oleje spożywcze, takie jak: słonecznikowy, kokosowy, arachidowy, sezamowy i inne dostaniecie w większych sklepach spożywczych, hipermarketach, delikatesach itp.
  • Niektóre oleje możecie kupić w aptekach sieci Dbam o Zdrowie (www.doz.pl), można zamówić przez internet i odebrać osobiście. Dostępne tam są m.in. takie oleje jak: olej ze słodkich migdałów, arganowy, z nasion winogron, jojoba, avocado. Są to oleje firmy Profarm (może się przydać do wyszukiwarki ;))
  • oliwki i mieszanki olejków można dostać na przykład w Rossmannie - warte uwagi są olejki Alterra, olejek pielęgnacyjny dla mam Babydream fur Mama, oliwka Babydream
  • Olejki indyjskie, takie jak: Sesa, Vatika, Amla, Parachute, Bhringraj, Heenara można zamówić przez internet, ze swojej strony polecam stronę www.helfy.pl.
  • Warte uwagi są również takie strony jak: www.zrobsobiekrem.pl, www.e-naturalne.pl, a także www.mazidla.com, gdzie można kupić mnóstwo ciekawych olejków.
Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, polecam zajrzeć na wizaz.pl, tam dowiecie się wielu cennych informacji odnośnie olejowania włosów :)

A Wy olejujecie włosy? Czego najchętniej używacie? :)
Joanna, Z Apteczki Babuni, Peeling z proteinami mlecznymi i ekstraktem z miodu

poniedziałek, 17 września 2012

Joanna, Z Apteczki Babuni, Peeling z proteinami mlecznymi i ekstraktem z miodu

Recenzowałam już masełko Joanny (recenzja tutaj), teraz pora na peeling z tej serii ;)


Opakowanie plastikowe, ładne, estetyczne, niestety niezabezpieczone folią :( Gdy będziecie kupować - sprawdźcie przy kasie, czy nikt się do niego nie dobierał w drogerii! Peeling łatwo wydobyć z takiego plastikowego opakowania :) Ma aż 300 g, a to sporo.






Zapach jeszcze przyjemniejszy niż w przypadku masełka, moim zdaniem. Jest bardziej intensywny, taki wręcz "przeszywający nos", pachnie miodem i mlekiem, ale z takim sorbetowym kwaśnym zapaszkiem, który sprawia w nozdrzach, że momentalnie mam ochotę na jakiś kwaśny sorbet :D Wiem, że to dość dziwne skojarzenie, ale w pozytywnym sensie :) Bardzo orzeźwiający, intensywny zapach :) Podoba mi się!



Konsystencja peelingu była dla mnie małym szokiem, jest bardzo rzadki i lejący, trzeba uważać żeby opakowanie się zbytnio nie przechylało, dosłownie tuż po nabraniu peelingu rozpływa się poziomo. Niestety, trzeba uważać, gdyż przelewa się przez palce! Wydaje mi się wydajny - używam i używam, a nie ubywa w szybkim tempie. Drobinek jest raczej średnia ilość - nie ma ich ani dużo, ani mało. Dobrze ścierają, ale trzeba użyć więcej peelingu żeby się dobrze wyszorować. Moim zdaniem jest to produkt do częstego stosowania - nie ściera mocno, ale też nie zrobi krzywdy. Może się sprawdzić u osób, które nie lubią lub nie mogą stosować mocnych peelingów.



Działanie oceniam na plus, drobinki mają przyjemny kształt - są na tyle ostre, żeby porządnie ścierać, ale też na tyle łagodne, żeby nie drapać w nieprzyjemny sposób. Skóra po użyciu ma ładniejszy koloryt, jest rozjaśniona, gładka, wydaje mi się, że nawet dość nawilżona, chociaż i tak smaruję się jeszcze masłem do ciała. Regularny masaż ud i pośladków poprawił w nich krążenie i są jędrniejsze (używam razem z balsamem ujędrniajacym, akurat nie Joanny).

 Ogólnie raczej polecam ten peeling, ale osobom, które nie lubią lub nie mogą używać mocnych ścieraków. Jest go aż 300 g w niskiej cenie, ma przyjemny zapach, jest wydajny, drobinek jest raczej sporo, idealnie nadaje się do częstego używania (na przykład co drugi dzień). Skóra po użyciu jest gładka, nawilżona, jędrniejsza. Stosunkowo dobrze usuwa martwy naskórek, poprawia koloryt skóry. Niestety nie sprawdzi się u osób, które lubią mocne ścieraki, bo ten klasyfikuję do tych raczej średnich. Konsystencja również nie jest idealna, peeling przelewa się przez palce :( Ja go raczej nie kupię, lepiej się spisuje u mnie masełko z tej serii.


Link do KWC>>klik<<
Cena: ok. 10-13 zł
Pojemność: 300 g
Wydajność: dobra :)
Dostępność: dość dobra, widzę go w wielu drogeriach i sklepach :)
Lirene City Matt, 204 Naturalny :)

sobota, 15 września 2012

Lirene City Matt, 204 Naturalny :)

Pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tym podkładem - próbka była dołączona do jakiejś gazety i spodobał mi się na tyle, że kupiłam swoje pierwsze opakowanie - zużyłam je do końca, potem testowałam różne inne, a gdy zobaczyłam w Rossmannie korzystną promocję (kosztował bodajże 15 zł z groszami? jakoś tak :)), od razu wzięłam. Także jest to moje drugie opakowanie tego podkładu Lirene. Teraz ma inną szatę graficzną ;)


Opakowanie nie wygląda dla mnie zbyt zachęcająco, ale ogromnym plusem jest dla mnie pompka - jest naprawdę świetna, nigdy mi się nie zacina i można nią śmiało dozować odpowiednią ilość podkładu - nacisnąć do połowy, do końca, mniej lub więcej... Naprawdę łatwo ją wyczuć. Poprzednim razem po zużyciu nie rozcinałam opakowania (plastik jest gruby), ale czytałam w internecie że ktoś to zrobił i w środku już nie było co zbierać ;) Wierzę na słowo, sprawdzać nie będę, ale to dobrze, że nic się nie marnuje :)


Zapach jest raczej przyjemny, taki pudrowy, zupełnie mi nie przeszkadza. Podkład nie jest ani za rzadki, ani za gęsty, konsystencja w sam raz, dobrze się rozprowadza. Nadaje się do nakładania zarówno palcami, jak i pędzlem (próbowałam flat topem), chociaż wolę nakładać go palcami. Jest bardzo wydajny!


Ziaja Nuno 01, Garnier BB Cream 02-Light, Maybelline Affinitone 03 Light Sandbeige, Lirene City Matt 204 Naturalny, Bell Multi Mineral 1 Light Beige, Lirene Natural Look 2w1 407 Light, Under20 Anti! Acne 2w1, Synergen 01 Vanilla
Kolorystyka niestety nie jest zachęcająca :( Z tego, co się orientuję, wybrałam najjaśniejszy odcień, a zdecydowanie nie należy on do grona jasnych! (edit: catasthrophe i zoila piszą, że jednak jest jeden jaśniejszy odcień! Ale nie wiem, jak wygląda :)) Bardzo chętnie używałam Lirene w drugiej połowie sierpnia - kiedy nadal byłam opalona, ale już nie aż tak brązowa. Na chwilę obecną Lirene jest już dla mnie nieco za ciemny i kiepsko się w nim czuję :( Być może w tej nowszej wersji coś się zmieniło? Nie zauważyłam, żeby ciemniał mi na twarzy (to już by była przesada). Nie widzę, żeby Lirene miał żółte tony, ale zdecydowanie też nie tworzy świnki na twarzy - jest taki właśnie neutralny, ale jednak ciemny.


Lirene faktycznie przyjemnie matuje, choć moja mieszana cera nie cieszy się tym efektem długo - po 4 godzinach muszę się już koniecznie przypudrować ;) Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trwałość podkładu!  Kiedy maluję się rano, po południu wciąż moja skóra wygląda nieźle. Powiedziałabym, że po około 6 godzinach zaczyna się powoli ścierać, ale nadal wygląda przyzwoicie. Na mojej skórze mało który podkład trzyma się pół dnia, więc ten wynik jest zdecydowanie pozytywny. Kryje dobrze - oczywiście w przypadku większych niedoskonałości korektor będzie niezbędny, niemniej jednak podkład dobrze sobie radzi (a przecież wcale nie jest kryjący). Nie robi efektu maski, wygląda naprawdę dobrze, oczywiście pod warunkiem, że kolor pasuje do cery. Do minusów mogę zaliczyć skłonność do brudzenia ubrań :( 

Efekt na twarzy, chyba nie muszę wspominać które jest przed, a które po? ;)
(zdjęcia były robione jakiś czas temu, obecnie moje buzia jest w nieco lepszym stanie :)) 



Powyżej oczywiście sam podkład, bez pudru, korektora i niczego więcej ;) A tu już w całym makijażu:


Twarz: podkład Lirene City Matt 204 Naturalny, puder Max Factor Creme Puff 05 Translucent, rozświetlająca pryzma do makijażu Mariza
Oczy: baza Hean, cień Catrice Made to Stay 040, brązowy cień z paletki Sleek Storm, tusz Max Factor 2000 Calorie
Usta: pomadka-błyszczyk Celia Nude 606 

 Moim zdaniem to naprawdę przyjemny podkład w niskiej cenie :)

Plusy: 
funkcjonalna pompka, po zużyciu nic się nie marnuje, przyjemny zapach, konsystencja, jest wydajny, nie ciemnieje, dobrze matuje, jest trwały, dobrze kryje, nie robi efektu maski, cena, dobra dostępność

Minusy: 
ciemne kolory (edit: nie wiem, jak wygląda najjaśniejszy ;)), może brudzić ubrania

Cena: około 24 zł? (w promocji znacznie taniej)
Pojemność: 30 ml 
Dostępność: bardzo dobra - Rossmann, mniejsze drogerie

PS. Ogólnie nie noszę opaski :D Założyłam ją tylko, żeby włosy nie leciały mi na twarz podczas robienia makijażu :))) 
Lirene, balsam intensywnie ujędrniający

czwartek, 13 września 2012

Lirene, balsam intensywnie ujędrniający

Systematycznie staram się wcierać w swoje uda i pośladki różne dobroci, żeby chociaż trochę je ujędrnić - do tego jazda na rolkach i jest ok :) Ale czy ten balsam spełnił moje oczekiwania?


Opakowanie wygląda nowocześnie, kolorystyka zdecydowanie przykuwa wzrok, chociaż nie wiem czy u mnie takie dające po oczach kolory wzbudzają zaufanie :) No ale nie opakowanie jest tu najważniejsze. Zwęża się ku dołowi, więc raczej dobrze leży w dłoni, pod światło widać ile jeszcze zostało nam balsamu. Bez problemu można postawić go na nakrętce (co właśnie czynię, bo zostało mi go już zdecydowanie niewiele), stoi stabilnie ;).  Przy otwarciu znajduje się bardzo fajne wklęśnięcie, dzięki czemu łatwo można otworzyć balsam bez potrzeby niszczenia sobie paznokci. Dozownik jest w porządku, można wydobyć odpowiednią ilość balsamu, nie brudzi się i nic nie wycieka.


Zapach balsamu baaardzo mi się spodobał, bardzo świeży, orzeźwiający, taki jakby cytrusowy :) Balsam jest raczej rzadki, co w sumie jest plusem, bo łatwo się wsmarowuje i szybko wchłania. Niestety, wydaje mi się strasznie niewydajny - sama nie wiem, kiedy udało mi się zużyć prawie całe opakowanie, a przecież smarowałam tylko uda i pośladki.


Balsam trochę ujędrnia, choć nie tak mocno jak jego poprzednicy - Dax (recenzja) oraz Eveline (próbowałam różnych wariantów). Bardzo dobrze nawilża skórę - czułam gładkość aż do następnego smarowania (na początku smarowałam 2 razy dziennie, potem tylko rano). Modelowanie i wyszczuplanie oczywiście można wsadzić sobie między bajki, ale zupełnie tego od niego nie oczekiwałam - generalnie nie spodziewam się tego po żadnym balsamie ;)



Niestety nie zaliczę go do grona ulubieńców, ale też nie nazwę go bublem... Uważam, że to po prostu przyjemne smarowidło, lekko ujędrniające i dobrze nawilżające. Poza tym ładnie pachnie, ale wydajność niestety nienajlepsza ;) Myślę, żę gdyby miał gęstszą konsystencję, wymuszałby robienie masażu i dzięki temu ujędrnienie mogłoby być widoczniejsze. Cudów nie robi, spodziewałam się po nim czegoś więcej.

Cena: około 18 zł
Pojemność: 250 ml
Link do KWC 

Dostałam też wczoraj nowego Shinyboxa, podoba mi się :)




Przede wszystkim cieszę się z peelingu enzymatycznego Dermedic (po 2 Ziajowych bublach się zraziłam do tego typu peelingów, może uda mu się zmienić moje zdanie o peelingach enzymatycznych - niedługo wstawię recenzję tamtych firmy Ziaja), a także z serum Biodermy (planowałam je kupić za jakiś czas, więc przynajmniej będę miała możliwość przetestowania). Balsam do ciała Dermedic chętnie zużyję, maseczkę Biodermy też ;) Te mini kremiki i tonik Zepter - mogą być, ale to są naprawdę maluuuuutkie miniaturki! Dosłownie takie maciupkie :D Więc nie uda mi się ich dobrze przetestować :)
Płyn micelarny Maybelline

środa, 12 września 2012

Płyn micelarny Maybelline

Ten płyn często jest dołączony do promocyjnych zestawów Maybelline, tych pakowanych w kartoniki (głównie z tuszami do rzęs) na przykład przed świętami ;) Nie jest dostępny normalnie w sprzedaży. Ja go kupiłam kiedyś w zestawie wraz z tuszem Maybelline One by One, potem leżał grzecznie nieotwierany i czekał na swoją kolej :)


Opakowanie duże, ale spłaszczone, zawiera 200 ml płynu. Dość dobrze leży w dłoni, ale nie jest wyprofilowane - jedynie zwęża się ku dołowi.  Dozownik jest raczej precyzyjny, nie wylewa płynu poza wacik.


Płyn jest niemal bezzapachowy - cośtam czuję, ale ledwie co ;) Konsystencja, wiadomo - jak woda. Płyn jest zdecydowanie wydajny.


Działanie płynu określam jako bardzo dobre, choć wolę Bourjois i Biodermę ;) Z makijażem niewodoodpornym radzi sobie dobrze, szybko go rozpuszcza i usuwa. Zupełnie nie piecze w oczy! :)  Z makijażem twarzy radzi sobie bez zarzutu i nie pozostawia uczucia lepkości. Niestety z produktami wodoodpornymi sobie nie radzi, ale w sumie nie wymagam tego od płynów micelarnych, wodoodporny tusz/eyeliner na ogół zmywam oliwką Babydream ;)

Nie wiem, czy zauważyłyście, ale opakowanie na zdjęciach jest całkowicie puste :) A to dlatego, że na wyjazd zabrałam ze sobą mniejszą ilość płynu, w małej buteleczce po płynie do soczewek :D


Jak widać płynu jest już bardzo niewiele, mimo to nie wiem, czy pojawi się w najbliższych zużyciach, gdyż ostatnio prawie wcale się nie maluję (tylko na pojedyncze wyjścia/spotkania ze znajomymi) ;) Daję skórze i oczom odpocząć, bo jak zacznie się rok akademicki pewnie będę się malować codziennie ;)

Płyn jest naprawdę dobry, jest wydajny, dobrze radzi sobie z makijażem niewodoodpornym i makijażem twarzy, nie pozostawia uczucia lepkości. Zupełnie nie piecze w oczy! :) Z makijażem wodoodpornym będzie miał problem. Płyn na ogół jest praktycznie gratis - mój zestaw(!) z tuszem był w promocyjnej cenie i kosztował mniej niż sam tusz w cenie regularnej. Dlatego moim zdaniem zestawy z tym płynem są naprawdę warte uwagi - dostajemy pełnowymiarowy, dobry produkt za darmo. Polecam - jak zobaczycie, nie wahajcie się :) Z tego co wiem Maybelline czasami dodaje inny płyn micelarny, ale akurat tamtego jeszcze nie próbowałam ;)

Cena: gratis :)
Pojemność: 200 ml
Link do KWC
Tusz do rzęs Lovely Spectacular Me, recenzja gościnna kremu Efektima

poniedziałek, 10 września 2012

Tusz do rzęs Lovely Spectacular Me, recenzja gościnna kremu Efektima

Naczytałam się wielu pozytywnych recenzji na temat tego tuszu Lovely, więc pokładałam w nim ogromne nadzieje. Czy okazał się u mnie równie dobry?



Opakowanie tuszu ładne (chociaż to akurat kwestia gustu :) ), w kolorze niebieskim, o pojemności 8 ml.
Niestety - data ważności jest napisana na naklejce z kodem kreskowym - jak widać moja się zupełnie starła, ale nie martwię się tym szczególnie, bo tusz prawdopodobnie nie zagości u mnie zbyt długo ;)



U góry - Essence Multi Action
Na dole - Lovely Spectacular Me

Szczoteczka zwężająca się ku górze, przypominająca kształtem choinkę, dobrze rozczesuje rzęsy. W sumie jest dość spora, ale precyzyjna i dość łatwa w obsłudze. Można nią dotrzeć nawet do rzęs w kącikach oczu.

Jestem pewna, że otrzymałam nieotwierany tusz, gdyż był zapakowany w Shinyboxie i nikt nie miał szans się do niego dobrać. Konsystencja od początku pozostawiała wiele do życzenia - tusz wydaje mi się suchy i grudkowaty, a nie mokry jak to na ogół bywa na początku. To sprawia, że bardzo ciężko się z nim współpracuje! Moim zdaniem - jedna warstwa tuszu to za mało, daje stosunkowo naturalny efekt i nie dyscyplinuje rzęs. Gdy nakładam drugą wartwę, czasami tuszu jest aż za dużo i zbija się w grudki, a rozczesywanie rzęs sprawia jedynie, że jest ich jeszcze więcej (grudek, nie rzęs)! Rzęsy nie są też dostatecznie zdyscyplinowane (nie układają się grzecznie w rządku, tylko krzyżują i nie wyglądają ładnie). To mnie akurat bardzo dziwi, bo szczoteczka tuszu sprawia, że czuję jak moje rzęsy przechodzą między ząbkami szczoteczki, jak dokładnie są rozczesywane... Szkoda tylko, że po pociągnięciu szczoteczką wracają na swoje miejsce...
Tusz jest moim zdaniem trwały (jeżeli nie ma kontaktu z wodą) - ostatnio dość intensywnie pojeździłam sobie na rolkach, a zupełnie się nie rozmazał, nawet po całym dniu nie robi efektu pandy pod oczami, nie osypuje się. Co najwyżej trochę znika z rzęs. Łatwo się rozmazuje od wody - łez, deszczu itd. Dlatego nie polecam osobom, którym łzawią oczy. Nie podrażnił mnie.

Rzęsy bez tuszu - długie, ale bardzo jasne i niezdyscyplinowane



1 warstwa




2 warstwy




Naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy mój tusz jest świeży - konsystencja zupełnie na to nie wskazuje... Ta suchość, grudki i brak dokładnego rozdzielania rzęs... Irytuje mnie to strasznie, a jest jeszcze bardziej widoczne na żywo. Dlatego tusz prawdopodobnie poleci do kosza, chyba że uda mi się go odratować w jakiś sposób... Rozczesywanie rzęs też nic nie pomaga, bo sprawia, że tusz grudkuje się jeszcze bardziej... Próbowałam raz wyczyścić szczoteczkę (usunąć z niej grudki), ale po ponownym zatopieniu jej w tuszu nic się nie zmieniło, czyli taka jest jego konsystencja.

Tak naprawdę ciężko mi się wypowiedzieć czy polecam, czy nie... Tusz ma fajną szczoteczkę i ładnie podkreśla rzęsy, ale konsystencja jest okropna (chyba, że to felerny egzemplarz).

Cena: ok. 7 zł 
 Recenzja gościnna   

W sierpniowym Shinyboxie otrzymałam również krem Efektima przeznaczony dla kobiet 35+, do tego wieku jeszcze sporo mi brakuje, ale mojej siostrze już mniej :) Więc oddałam jej krem i poprosiłam o zrecenzowanie go. Jakość zdjęć nie powala, ale nie zdążyłam go sfotografować przed oddaniem, dlatego tak jest i przepraszam Was za to :(

"Składniki INCI Prime Skin krem na noc:
Aqua, Vitis Vinifera, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, PPG-3Benzyl Ether Myristate, Polyacrylate, Polyisobutene, Polysorbate 20, Hydrogenated Vegetable
Glycerides Citrate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Stearate; Sodium Hyaluronate Crosspolymer; Polyglyceryl-4 Diisostearate/Polyhydroxystearate/ Sebacate; Sodium Isostearate, Alcohol,  Petrolatum, Methylsilanol Hydroxyproline Aspartate, Cetyl Alcohol, Magnesium Ascorbyl Phosphate, EDTA, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Parfum/ Citronellol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, D-Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional"



"Estetyczne i kolorowe opakowanie kremu przykuwa uwagę. Pod zakrętką znajduje się plastikowa pokrywka, pozwala to utrzymać świeżość kremu, z łatwością się otwiera. Konsystencja kremu gęsta, jest bardzo wydajny, uczucie nawilżenia długo utrzymuje się na skórze. Zapach przyjemny. Krem nie powoduje u mnie żadnych uczuleń lub niepożądanych reakcji. Idealny do cery mieszanej z tendencją do przesuszania się. Już po pierwszym zastosowaniu skóra staje się nawilżona i aksamitna. Atrakcyjnie niska cena w stosunku do jakości i wydajności oferowanego kremu."

Ze swojej strony tylko dodam, że ta pokrywka jest podobna jak w podkładzie Rimmel Match Perfection w żelu, ale ma taki jakby wystający "płatek", za który można łatwo pociągnąć i ją podnieść.

Cena: 25 zł/50 ml
Link do KWC
Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl