Tani i dobry biały cień - Miyo White nr 01

Tani i dobry biały cień - Miyo White nr 01

Biały cień jest jednym z niezbędników w mojej kosmetyczce - kiedyś, za czasów kosmetycznego niewtajemniczenia, zupełnie nie rozumiałam jego sensu istnienia, no bo jak to, kto chciałby mieć biały makijaż? ;) Ale z czasem dowiedziałam się, jaką ważną odgrywa rolę w makijażu, służąc do rozświetlenia kącików oczu oraz miejsca pod łukiem brwiowym i od tamtej pory uważam go za must have.


Mój hit w wieczornym demakijażu - olejek hydrofilowy (myjący) czarnuszka-migdał z ZSK

Mój hit w wieczornym demakijażu - olejek hydrofilowy (myjący) czarnuszka-migdał z ZSK

Kiedyś lubiłam zmywać mocny lub wodoodporny makijaż za pomocą oliwki dla dzieci - po prostu masowałam nią okolice oczu, a potem zmywałam czymś pieniącym tłustą warstwę rozpuszczonego makijażu, było to jednak dość uciążliwe ;) Olejki myjące (hydrofilowe) są idealnym kompromisem pomiędzy genialną skutecznością w demakijażu, a łatwością zmywania. Odkąd kupiłam ten olejek (a było to we wrześniu), sięgam po niego podczas każdego wieczornego demakijażu!

Flos Lek, seria Anti Acne (antybakteryjna pianka, krem matujący oraz peeling enzymatyczny)

Flos Lek, seria Anti Acne (antybakteryjna pianka, krem matujący oraz peeling enzymatyczny)

Przyznam szczerze, że długo zbierałam się do napisania tej notki. Może dlatego, że jednak wolę chwalić, niż marudzić, ale nie ma co ukrywać - krytyka też jest ważna. Dzisiejsza notka będzie raczej mało pozytywna. Miałam już różne produkty firmy Flos Lek - trochę własnych, trochę z współpracy i bywało różnie - czasem bardzo pozytywnie, dobrze, a czasem średnio. Tym razem będzie jednak raczej źle.


Barwa, kremowy peeling do stóp (Miss)

Barwa, kremowy peeling do stóp (Miss)

Chyba jestem nieco dziwna - większość osób dba o stopy intensywnie wiosną/latem, żeby móc je bez cienia wstydu pokazać innym ludziom w sandałkach/klapkach, a ja z kolei przykuwam do tego większą uwagę teraz - ze względu na większą ilość czasu podczas długich, jesiennych wieczorów :P Dzisiaj mowa o kremowym peelingu do stóp z drobinkami pumeksu firmy Barwa


Pogrubiający tusz do rzęs Maybelline Mega Plush

Pogrubiający tusz do rzęs Maybelline Mega Plush

Większość kobiet uważa tusz za absolutny niezbędnik w kosmetyczce i nie wyobraża sobie wyjść z domu bez pomalowanych rzęs. Niestety również zaliczam się do tej grupy - niepomalowana wychodzę tylko na chwilę - np. wyrzucić śmieci, do sklepu... Bez tuszu na rzęsach wyglądam jakbym dopiero wstała z łóżka ;) Lubię różnorodność, więc przez moje ręce przechodzą różne produkty - często zastanawiam się jaki tusz do rzęs wybrać tym razem. Czy maskara Maybelline Mega Plush sprawdziła się u mnie? Zapraszam do recenzji ;)


Nivea Long Repair - świetna i niedroga odżywka

Nivea Long Repair - świetna i niedroga odżywka

Niestety moje włosy są bardzo problematyczne - szybko się przetłuszczają, są cienkie, podatne na zniszczenia, szybko się plączą (rozczesanie ich bez dobrej odżywki to nie lada wyczyn), a oprócz tego wiele składników wywołuje nadmierne puszenie. Więc jak widać - ogarnięcie ich nie jest łatwe i mało która odżywka może sprostać moim wymaganiom :D Nivea Long Repair sprawdziła się jednak znakomicie :)


Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną

Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną

Wielokrotnie wspominałam, że jestem ogromną zwolenniczką robienia sobie maseczek samodzielnie - szczególnie z glinki zielonej, spiruliny i innych dodatków np. w postaci nawilżaczy, olejów i tak dalej. Jest jednak jedna jedyna seria maseczek, po które sięgam, będąc w drogerii. Są to maseczki Ziaja - sięgam po nie regularnie i muszę przyznać, że żadne inne gotowce mnie nie kuszą :) W ostatnich kilku miesiącach borykam się z przesuszeniami, więc najczęściej na mojej twarzy ląduje maska nawilżająca.

Bawełniany krem do rąk Barwa

Bawełniany krem do rąk Barwa

Pielęgnacja dłoni w okresie jesienno-zimowym jest szczególnie ważna, gdyż wystawione są na działanie wielu niekorzystnych czynników zewnętrznych (sezon grzewczy, wiatr i zimno). Czy krem Barwa sprostał moim oczekiwaniom? Zapraszam do recenzji :)


Venus delikatny żel do higieny intymnej z ekstraktem z ogórka

Venus delikatny żel do higieny intymnej z ekstraktem z ogórka

Żel już na wykończeniu, pojawi się w najbliższym denku, więc wypada coś o nim skrobnąć ;) Zwykle sięgam po inne żele/płyny do higieny intymnej (np. Ziaja Intima/Facelle), ale ten wpadł w moje ręce przypadkiem. Akurat byliśmy z TŻ na zakupach typowo żywnościowych, chyba w Kauflandzie, a wiedziałam, że obecny się kończy, więc poszłam na stoisko z chemią. Wybór nie był zbyt duży i nie za bardzo wiedziałam po co sięgnąć. Skusił mnie ogórek w nazwie (lubię jego świeży zapach ;)), wygodna pompka, a także niska cena i duża pojemność.

Już za 2 tygodnie Dzień Darmowej Dostawy!

Już za 2 tygodnie Dzień Darmowej Dostawy!

Wielkimi krokami zbliża się świetna okazja do zrobienia potrzebnych zapasów, zrealizowania drobnych zachcianek, bądź skompletowania prezentów na święta :) To również możliwość złożenia zamówienia w sklepie, w którym nie opłacało nam się wcześniej kupić "jednej rzeczy", żeby koszt przesyłki nie podwyższył znacząco wartości zamówienia.



Warto wspomnieć, że sprzedający nie mają prawa podnosić cen w tym dniu oraz, że mogą ustawić minimalną wartość zamówień na 20 zł. 

Listę sklepów biorących w akcji można sprawdzić TUTAJ, w filtrowaniu pomocne są kategorie na górze strony :) Warto sprawdzać listę na bieżąco, ponieważ ciągle przyłączają się nowe sklepy ;)

Planujecie zakupy w tym dniu? Co znajduje się na Waszej liście? :) 
Ja z całą pewnością skorzystam z okazji, ale jeszcze nie wiem dokładnie, co wpadnie w moje ręce :)
Mydło różane Barwy Harmonii

Mydło różane Barwy Harmonii

Mimo mojej wcześniejszej niechęci, coraz bardziej zaczynają mi się podobać różane zapachy - goszczą u mnie ostatnio produkty takie jak np. hydrolat różany z ZSK, olejek zapachowy różany, woda różana Dabur, kusi mnie też olejek Magic Rose od Evree... ;) Bohaterem dzisiejszej notki jest mydło różane Barwa. Ostatnio widziałam mydełka z tej serii w Rossmannie (takim większym, w CH Manhattan w Gdańsku), co mnie zdziwiło, bo nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na ich obecność w ogólnodostępnych drogeriach ;)


Mydło jest zawinięte w estetyczny papier z przyjemnym dla oka nadrukiem, dodatkowo zabezpieczone jest kartonikiem: 


Mydło jest duże, około 2 razy większe niż większość popularnych ;) Ma prostokątny kształt, więc na początku kiepsko leży w dłoniach, z czasem się wyrabia i jest coraz lepiej :) Podczas użycia jest przyjemnie śliskie i dobrze się pieni. Podczas aplikacji czuć charakterystyczny, piękny różany zapach, ale po spłukaniu nie utrzymuje się długo na skórze - jak zbliżymy dłonie do nosa to go czuć, ale z daleka nie. Zapach nie jest sztuczny, wprost przeciwnie - bardzo przyjemny, więc skradnie niejedno serce :) Mydło jest bardzo wydajne, mimo używania wielokrotnie w ciągu dnia, ubytek jest niski. 


Mydło jak to mydło, powinno dobrze myć i tak też jest. Używam go głównie do mycia rąk i nie zauważyłam, żeby nadmiernie przesuszało skórę. Mimo zawartości wielu dobroczynnych składników (masło shea, witamina E, ekstrakt z dzikiej róży) nie odczułam zbyt szczególnych walorów pielęgnacyjnych, ale też nie szkodzi skórze rąk. Podczas spłukiwaniu skóra jest charakterystycznie dla mydeł w kostce "oporna", ale po osuszeniu wrażenie to ustępuje. Równie dobrze sprawdziło się do mycia ciała, chociaż bez balsamu się nie obejdzie, na co dzień żel pod prysznic jest jednak znacznie wygodniejszy i to po niego wolę sięgać. Wiem, że niektórzy używają tego mydła do mycia twarzy, ja bym się jednak obecnie nie odważyła, ze względu na konieczność jak najdelikatniejszej pielęgnacji.


Cena: ok. 8-9 zł
Pojemność: 200 g
Dostępność: głównie małe, niesieciowe drogerie

Podsumowując: mydło jest przyjemne w codziennym stosowaniu, bardzo ładnie i intensywnie pachnie (bez żadnej sztuczności), dobrze się pieni i skutecznie myje. Nie nawilża, ale też nie wysusza. Nie skradło mojego serca aż tak bardzo, żeby do niego wrócić, ale wiem po recenzjach na innych blogach, że znalazło grono wiernych fanek, więc myślę, że warto spróbować, jeżeli lubicie różany zapach ;) 
E-naturalne: Nawilżający balsam do przesuszonych dłoni z aloesem

E-naturalne: Nawilżający balsam do przesuszonych dłoni z aloesem

W niektórych notkach wspominałam już, że lubię kręcić "własne" kosmetyki, a jeszcze bardziej lubię mieć szeroki wybór półproduktów, które chętnie dodaję do gotowych produktów, żeby je wzbogacić. Najczęściej robię sobie kosmetyki do twarzy oraz dodaję półprodukty do odżywek lub masek do włosów (gdyż mało które sprawdzają się u mnie samodzielnie). Świetna metoda, żeby mieć pewność co do skuteczności i procentowej zawartości składników aktywnych. Wiemy też, co w danym produkcie się znajduje, nie ma żadnych zbędnych świństw. Dzisiaj przedstawiam Wam nawilżający balsam do przesuszonych dłoni z aloesem, pochodzący z e-naturalne :)

-40% na kolorówkę w Drogeriach Natura!

-40% na kolorówkę w Drogeriach Natura!

Dzisiaj tak szybciutko, przychodzę z newsem :) Miałam w planie napisać recenzję, ale nie dam rady, zbyt zakręcony dzień i padam z nóg.

Jeszcze nie skończyło się zakupowe szaleństwo w Drogeriach Rossmann (jakby ktoś nie wiedział, to od 10 do 19 listopada jest promocja na kolorówkę 1+1 gratis, przy czym gratis zawsze dotyczy produktu w tej samej bądź niższej cenie), a tu już Drogeria Natura szykuje kolejną promocję! Informacja została potwierdzona na FanPage Drogerii Natura na Facebooku.

W dniach od 20 do 26 listopada (bądź do wyczerpania zapasów) obowiązuje -40%
na kosmetyki do makijażu L'Oreal, Astor, Maybelline, Rimmel, Bell oraz Pierre Rene.


Żałuję, że nie ma Essence, Catrice i My Secret :)
Ale może uda mi się dokupić jeszcze jedną kredkę Rimmel Exaggerate :)

Skorzystacie z promocji? :)
Dla mnie hit - Antyperspirant Garnier Neo Soft Cotton

Dla mnie hit - Antyperspirant Garnier Neo Soft Cotton

Dobry antyperspirant to niezbędnik chyba każdej z nas ;) Teoretycznie oczekujemy największej ochrony latem, ale teraz też jest bardzo potrzebna! Szczególnie to odczuwam, kiedy wychodzę z domu rano w grubym swetrze, kurtce i szaliku (jeżeli wychodzę bardzo wcześnie, to również w czapce), odczuwalna temperatura po wyjściu na zewnątrz jest optymalna, a potem wchodzę do środków komunikacji miejskiej (głównie skm), a tam ścisk, tłum, wentylacja zerowa, nie ma nawet jak zdjąć z siebie kurtki, bo ludzie stoją jak sardynki w puszce, byle tylko dojechać do stacji docelowej. Pół godziny pocenia się jak jasny gwint. Czy Garnier Neo – antyperspirant o formule suchego kremu radzi sobie z takimi sytuacjami? Zapraszam do recenzji :)

Hean Stay On - świetna i tania baza pod cienie

Hean Stay On - świetna i tania baza pod cienie

Robiąc zdjęcia i pisząc tę notkę w mojej głowie rozbrzmiewa jedno pytanie: "Dlaczego ja jeszcze o niej nie pisałam?!". Używam tej bazy od prawie trzech lat, a dopiero dziś przybywam z recenzją... Ale czytając różne blogi wiem, że nie tylko ja tak mam :) Na bieżąco recenzujemy wszystkie "epizody" przewijające się przez naszą kosmetyczkę, a o stałych bywalcach czasem zapominamy :)

My Secret Matt Eyeshadow 505, 507 - świetne i tanie cienie do powiek

My Secret Matt Eyeshadow 505, 507 - świetne i tanie cienie do powiek

Cienie w odcieniach beżu i brązu to absolutny niezbędnik w mojej kosmetyczce. Pasują na każdą okazję, a szczególnie dobrze nadają się do zwykłego, codziennego makijażu :) Kiedy nie mam czasu (lub ochoty) na większe fantazje z makijażem oczu, po prostu nakładam jasny cień bazowy, robię kreskę (cieniem/eyelinerem), rozjaśniam linię wodną, tuszuję rzęsy i gotowe, można wyjść do ludzi :) Szczególnie często sięgam po głównych bohaterów dzisiejszej notki - dla mnie to po prostu rewelacyjne i naprawdę tanie cienie :)

Nowości października

Nowości października

Po zużyciach i wyrzutkach przyszła pora na nowości, które pojawiły się u mnie w październiku. Miesiąc temu obiecałam sobie wstrzemięźliwość, niestety... Nie udało się :( Z lekką nutą zazdrości patrzyłam na akcję zorganizowaną przez Kapryska "Październik miesiącem bez zakupów kosmetycznych", ale muszę przyznać, że gdy dowiedziałam się o akcji, to już byłam na przegranej pozycji, bo pierwsze październikowe zakupy kosmetyczne miałam już za sobą :D 

Flos Lek, masło do ciała Liczi i arbuz

Flos Lek, masło do ciała Liczi i arbuz

Nastała jesień - za oknem szarówa (dlatego wszystkie zdjęcia ostatnio takie ponure), temperatury mało przyjemne, aż się nic nie chce... Większosć z Was pisze, jaką piękną i ciepłą mamy jesień w tym roku, ale ja nie potrafię się tym cieszyć - nawet temperatury rzędu 15 stopni Celsjusza to dla mnie zimnica (ba, dla mnie latem temperatury poniżej 25 stopni to zimno i krótkich spodenek nie założę :D). W niedzielę, właśnie ze względu na teoretycznie ciepły dzień, poszliśmy z TŻ pospacerować na bulwar nadmorski. Ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitkę, wszyscy w lekkich kurteczkach, jeżdżą na rolkach, na rowerze, biegają... A ja w grubej kurtce, szaliku, czapce i rękawiczkach :D No cóż, od morza wieje :P 

W związku z chłodniejszymi dniami teraz znacznie chętniej sięgamy po cięższe formuły, takie jak masła do ciała i olejki. Mimo, że masło Flos Lek mam już od końcówki lipca, do mojego regularnego użytku weszło dopiero na przełomie września i października - właśnie ze względu na niższe temperatury. Latem zdecydowanie wolę lżejsze formuły. 

Zużycia i wyrzutki października

Zużycia i wyrzutki października

Kolejny miesiąc za nami, a wraz z nim denko :) Myślałam, że będzie mniejsze, a tu niespodzianka :)


1. Odżywka Nivea Hydro Care - Link do recenzji - bardzo dobra odżywka za niewielkie pieniądze! Bardzo dobrze ułatwiała rozczesywanie, wygładzała włosy i dodawała im blasku :) Nie dorównuje co prawda mojej ulubionej Garnier Goodbye Damage, ale też jest bardzo dobra. Obecnie używam innej odżywki Nivea (Long Repair) naprzemiennie z Garnierem :)
Czy kupiłabym ponownie? Tak

2. Odżywka Garnier Goodbye Damage - Link do recenzji - moja najlepsza, najwspanialsza i najukochańsza!! Nie będę się powtarzać, po prostu zapraszam do recenzji :)
Czy kupiłabym ponownie? Tak, już mam dwie w zapasie :)

3. Wcierka Jantar - to jeszcze buteleczka ze starej wersji (uchowała się nieotwierana w zapasach), obecnie zużywam drugą butelkę (już z nowej wersji), ale jestem zawiedziona, nie widzę zbytniej różnicy :( Kiedyś używałam i byłam zadowolona, pojawiło się mnóstwo baby hair, obecnie na mnie nie podziałała...
Czy kupiłabym ponownie? Być może

4. Odżywka do włosów Pantene Intensywna Regeneracja (bez spłukiwania) - ta odżywka została już daaaawno wycofana, z całą pewnością była już po terminie ważności, ale muszę przyznać, że sprawdzała się u mnie tak znakomicie, że celebrowałam każdą jej kropelkę i ani przez chwilę nie pomyślałam o pozbyciu się! Świetnie ujarzmiała puch i wygładzała włosy :)
Czy kupiłabym ponownie? Nie jest już dostępna

5. Błyszczyk do ust Essence Stay with me (01 Me & my icecream) - zużyłam go prawie do końca, a potem wylądował w szufladzie i czekał na "lepsze czasy", te nie nastąpiły więc idzie w świat. Byłam z niego zadowolona :)
Czy kupiłabym ponownie? Być może

6. Flos Lek White&Beauty, Krem wybielający przebarwienia - Link do recenzji - bardzo przyjemnie mi się go używało, świetnie nawilża, dobrze się wchłania, generalnie jako krem spisywał się wzorowo. Szkoda tylko, że w żaden sposób nie podziałał na przebarwienia :)
Czy kupiłabym ponownie? Być może, ale tylko jako krem nawilżający

7. Płyn do soczewek B-Lens - mój ulubiony i śmiesznie tani płyn do soczewek :)
Czy kupiłabym ponownie? Tak

8. Peeling do twarzy Avon Clearskin - Link do recenzji - nie przepadałam za okropnie duszącym zapachem i uczuciem chłodu. Jest też delikatniejszy niż jego poprzednik (stara wersja z niebieskimi napisami). Wolę inne peelingi, szczególnie Sorayę morelową ;) 
Czy kupiłabym ponownie? Nie

9. Szampon koloryzujący Marion - kupiłam go z myślą o zrobieniu domowego szamponu koloryzującego po przeczytaniu posta Emili (klik), ale niestety jestem średnio zadowolona :( Taki szampon strasznie wysusza moje delikatne włosy, plącze je niemiłosiernie, a nawet po kilku użyciach różnica w kolorze była u mnie niewielka (szczególnie zależało mi na zatuszowaniu odrostu) :( 
Czy kupiłabym ponownie? Nie

10. Maska do włosów Bingo SPA Masło shea i 5 alg - Link do recenzji - mój największy koszmar! Maska nie robiła niczego dobrego dla moich włosów, nawet nie byłam w stanie ich rozczesać, a do tego były strasznie napuszone i wyglądały koszmarnie. Zużyłam ją do pierwszego O w OMO i czasami jako maskę przed myciem, wzbogaconą licznymi półproduktami. 
Czy kupiłabym ponownie? Nie

11. Kapsułki Acnex - na początku łykałam Visaxinum, potem CeraNova, teraz pora na najtańszy Acnex :) Nie widzę różnicy między poprzednikami, działa równie dobrze, a jest tańszy. Dobrze oczyszcza skórę (to bratek w składzie), dzięki czemu wyskakuje mniej wyprysków ;) Oprócz tego zawiera też skrzyp, pokrzywę i witaminy.
Czy kupiłabym ponownie? Tak

12. Tusz wodoodporny Wibo Volume Size Lash - Link do recenzji - niestety nie spełnił moich oczekiwań, nie był taki do końca wodoodporny, szczoteczka nabierała za dużo tuszu, efekt był daleki od zamierzonego.
Czy kupiłabym ponownie? Nie

13. 2 próbki - Ziaja, naturalny krem oliwkowy przeciw zmarszczkom - kiedyś dostałam sporo próbek tego kremu i się do nich ostatnio dokopałam. Jest dość tłusty, ale dobrze zmiękcza suche skórki na twarzy, w miarę dobrze nawilża. 
Czy kupiłabym ponownie? Być może

14. L'occitane krem do stóp - dostałam kiedyś tę miniaturę, ale bez szału. Tuż po posmarowaniu czuć było przyjemną warstwę ochronną, ale nie widziałam większej różnicy rano po zastosowaniu na noc. 
Czy kupiłabym ponownie? Nie

15. Ziaja, maska nawilżająca - ostatnio często u mnie gości, bardzo przyjemna maseczka za grosze :) Nie poradzi sobie z bardzo mocno przesuszoną skórą (jak moja obecnie), ale spisuje się dobrze. 
Czy kupiłabym ponownie? Tak

16. Płatki Lilibe - moje ulubione od długiego czasu - mięciutkie, przyjemne, dość grube i nie rozwarstwiają się nadmiernie. Do tego tanie ;)
Czy kupiłabym ponownie? Tak



A teraz wyrzutki, czyli kosmetyki po terminie ważności lub takie, po które już od dawna nie sięgam

1. Flos Lek White&Beauty, Krem zapobiegający powstawaniu przebarwieńLink do recenzji - niestety byłam z niego tak niezadowolona, że ląduje w koszu. Niski faktor (zaledwie SPF20), bardzo tłusta konsystencja, niemiłosiernie bieli. Jak dla mnie koszmar.

2. Decubal, Face Cream, krem do twarzyLink do recenzji - z działania byłam bardzo zadowolona, to świetnie nawilżający i lekki krem do twarzy. Ale niestety tak okrutnie śmierdzi, że nie byłam w stanie tego znieść. Dodałam olejku waniliowego, ale było jeszcze gorzej :) Chciałam zużyć do stóp, nie dałam rady. 

3. Decubal, Hand Cream, krem do rąk - z jednej strony uwielbiam ten krem, bo jako jedyny poradził sobie z moimi przesuszonymi dłońmi zeszłej zimy, nie powodując pieczenia na popękanej skórze. Z drugiej jednak strony jego zapach jest dla mnie barierą nie do przeskoczenia.

4. Decubal, Intensive Cream - jak dla mnie spisuje się prawie tak samo, jak krem do rąk

5. Decubal, Anti-itch Gel - dobrze łagodził podrażnienia, ale od długiego czasu zalegał na półce i w ogóle już po niego nie sięgałam, więc się żegnamy

6. Próbka pudru Synesis - dostałam gratis przy zakupie glinki marokańskiej w butiku Synesis, niestety puder ma tak fatalnie ciemny i różowy kolor, że zupełnie mi nie pasuje.

7. Decubal, Lips&Dry Spots Balm - na początku byłam zadowolona, wydawał mi się bezzapachowy, z czasem jednak nie byłam w stanie go używać. Może się zepsuł, ale zaczął strasznie śmierdzieć...

8. 5 brokatowych lakierów - otrzymałam je kiedyś w prezencie od siostry, niestety nie przepadam za takimi wielkimi kawałkami brokatu, wolę mniejsze drobinki, do tego zmywanie mnie skutecznie zniechęca. Leżały kilka lat i zgęstniały nie do użytku. 

9. 2 kremy (?) Phenome - były kiedyś w Shinyboxie, niestety żadna tubka nie jest podpisana, więc bez ściągi na papierze (po numerku natłoczonym na zgrzewie) ani rusz. Nawet nie chce mi się już sprawdzać, co to jest, leżą od dawna nieużywane, więc się pozbywam.

Znacie coś z powyższych? :) Jak tam Wasze denka październikowe? :)
Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger