Swatche jasnych podkładów mineralnych (Annabelle, Amilie, Neauty, Pixie) część II

środa, 30 grudnia 2015

Swatche jasnych podkładów mineralnych (Annabelle, Amilie, Neauty, Pixie) część II

Witam Was serdecznie :)

Mój poprzedni post ze swatchami jasnych podkładów mineralnych cieszy się dużym zainteresowaniem z uwagi na możliwość porównania odcieni podkładów mineralnych różnych firm. Robiłam dziś swatche na potrzeby posta o nowej formule Neauty Minerals (pojawi się niebawem, wraz z konkursem!) więc uznałam, że mogą się okazać dla Was przydatne :) 

Zdjęcie można powiększyć (wystarczy kliknąć)


Mam nadzieję, że opisy są dla Was czytelne - każdy rząd jest oznaczony innym kolorem zgodnie z legendą w postaci kropki po lewej stronie :)

Zapraszam też do części pierwszej

Inglot paleta magnetyczna Flexi bez przegródek

niedziela, 20 grudnia 2015

Inglot paleta magnetyczna Flexi bez przegródek

Czaiłam się na paletę magnetyczną już od bardzo długiego czasu (w zasadzie to już rok lub nawet dwa lata). Czasem chciałam zrobić sobie samodzielnie, czasem chciałam kupić GlamBoxa. Był nawet taki moment, w którym obiecałam sobie "w przyszłym miesiącu kupuję Glamboxa!", ale akurat zaskoczyło mnie wtedy trochę niespodziewanych wydatków i jakoś wszystko znowu odsunęło się w czasie. Jednak sięganie po pojedyncze cienie, które ciągle walają się gdzieś po szufladzie (i nawet nie są na widoku), zaczęło mnie naprawdę denerwować - po pierwsze zajmowało to rano zbyt wiele czasu, a po drugie były cienie, po które nie sięgałam wcale, bo plątały się gdzieś z tyłu ;). Kiedy dowiedziałam się, że Inglot też ma w swojej ofercie paletę magnetyczną bez przegródek, postanowiłam zainwestować właśnie w nią - głównie z uwagi na dobrą dostępność - idę, oglądam, kupuję, bez zamawiania ciemno i dodatkowych kosztów przesyłki. 


Wyniki konkursu Floslek Eye Care Expert

sobota, 19 grudnia 2015

Wyniki konkursu Floslek Eye Care Expert

Witam Was serdecznie :)

Pisałam już na Facebooku, że nie daję ostatnio rady wszystkiego pogodzić czasowo, ale mam nadzieję, że niedługo do Was wrócę :) 

Zestaw kremów wygrywa...


...Komputeromaniaczka

Gratuluję i idę pisać do Ciebie maila :)


Niestety zawsze żałuję, że do konkursów (nie rozdań) zgłasza się tak mało osób, tym bardziej że do tej pory zawsze chodziło o krótką odpowiedź na pytanie, a nie wykonanie jakiejś pracy graficznej. Niestety na moim blogu nie pojawi się już żadne rozdanie - z powodów prawnych. Kiedyś być może rozwinę ten temat szerzej, ale krótko mówiąc - dowiedziałam się jakiś czas temu, że rozdania są niezgodne z prawem. Nie chcę mieć z tego tytułu żadnych problemów, dlatego od tej pory są u mnie wyłącznie konkursy (proste i przyjemne), ale bez aspektu losowości

Pozdrawiam :)
L'Oreal Ideal Soft (krem-żel, płyn micelarny oraz mleczko do demakijażu)

czwartek, 10 grudnia 2015

L'Oreal Ideal Soft (krem-żel, płyn micelarny oraz mleczko do demakijażu)

Chciałabym dziś Wam powiedzieć parę słów na temat serii L'Oreal, której działanie zgłębiłam na tyle, że mogę śmiało podzielić się wrażeniami. Zużyty micel pojawił się w denku sierpnia/września (klik), zaś mleczko w zużyciach października/listopada (klik). Żel-krem nadal próbuję zmęczyć. Wszystkie trzy produkty kupiłam w bardzo atrakcyjnej promocji w Hebe, to było coś w stylu 2+1 gratis (lub za 1 grosz?), a dodatkowo każdy z produktów był w promocji minuś ileśtam %, więc wyszło to naprawdę bardzo, bardzo tanio. Całe szczęście, bo mocno bym żałowała, gdybym za to wszystko zapłaciła cenę regularną ;)

Niestety nie zrobiłam zdjęcia wszystkich produktów razem po zakupie (żałuję), dlatego będą osobno:

Denko października i listopada

wtorek, 8 grudnia 2015

Denko października i listopada

Ponownie witam Was w łączonym denku ;) Produktów zużytych w październiku było na tyle mało, że postanowiłam zrobić denko razem z listopadem.

Ciało i włosy:


1. Trzy opakowania farby Joanna Multi Cream oraz maska do włosów z tejże farby - jestem jej wierna od dawna, z tym że wybieram sobie różne kombinacje kolorystyczne. Tym razem były to dwa orzechowe brązy i jeden naturalny blond. Lubię tę farbę za to, że nie niszczy mocno włosów, ładnie błyszczą, nie wypadają nadmiernie, kolor jest trwały i w zasadzie zawsze wypłukuje się tak samo więc wiem, czego się spodziewać. Dodatkowo farba jest bardzo tania (5,99 zł za opakowanie w promocji)

2. Dwie butle żelu pod prysznic Vellie - oczywiście nie jest to tak, że zużywam litr żelu pod prysznic w miesiącu :D Po prostu testowałam je w tym samym czasie, więc wszystkie były napoczęte i obecnie sięgają dna. Po prostu przyjemnie pachnące żele pod prysznic, robią co mają robić i nie szkodzą skórze. Plus za pompkę ;)

3. Żel pod prysznic Isana - pięknie pachnąca limitowana edycja o zapachu mango. Zużyłam dwie butelki tego żelu i bardzo go lubiłam. 

4. Moja ukochana odżywka do włosów Garnier Goodbye Damage - nigdy nie może mi jej zabraknąć ;) Fenomenalnie dociąża, nawilża i nabłyszcza, a do tego pięknie pachnie i jest niedroga.

5. Antyperspirant Nivea Invisible - taki sobie, miniaturka kupiona na wyjazd. Czasem chronił dobrze, czasem słabo, zależało to od intensywności dnia. Być może kupię kiedyś ponownie miniaturkę na wyjazd, ale po pełnowymiarowe opakowanie nie sięgnę. 

Twarz:


1. Mleczko L'Oreal Ideal Soft - planuję napisać recenzję o tej serii, ponieważ miałam mleczko, micel oraz krem-żel do mycia twarzy (wszystko kupione podczas promocji jakiś czas temu). Mleczko z jednej strony było skuteczne i łagodne, ale z drugiej strony zdarzało się mu pozostawić taki efekt mgły, że masakra. Raz się nawet zastanawiałam, czy coś się dymi w łazience :D

2. Płyn dwufazowy Rival de Loop - bardzo go lubię, jest tani jak barszcz, a skuteczny :) Jak to płyn dwufazowy, pozostawia tłustą warstwę, którą zawsze usuwam potem micelem lub jakimś myjadłem.

3. Płyn micelarny Tołpa - skutecznie, ładnie pachnący micel (przyjemna odmiana po zużyciu kilku litrów bezzapachowego Garniera). Wersja mini kupiona z myślą o wyjeździe (9,99 zł/75 ml). Naprawdę drogi, gdyż pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 27,99 zł za zaledwie 200 ml. Moim zdaniem nie jest wart tej ceny.

4. Krem regenerujący Lynia Plum z e-naturalne - mój ukochany, treściwy krem na noc. To naprawdę świetna bomba regenerująca i używałam go bardzo oszczędnie, ponieważ dość rzadko zamawiam ostatnio z e-naturalne i nie chciałam, by mi go zabrakło. Ale jakiś czas temu zrobili jednodniową darmową wysyłkę za zamówienia powyżej 50 zł i zamówiłam go sobie ponownie wraz z kilkoma innymi produktami, więc mogłam bez obaw zużyć poprzednika :)

5. Filtr Pharmaceris hydrolipidowy SPF50 - świetny krem z filtrem o zastygającej, nietłustej formule. Szkoda, że się skończył i na pewno kupię go ponownie, tyle że muszę się wygrzebać z filtrowych zapasów ;)

6. Próbka kremu Skin79 Orange - jakiś czas temu kupiłam sporą ilość próbek kremu Orange i Green, żeby je porządnie przetestować i zastanowić się, czy warto kupić pełnowymiarową wersję (kosztuje aż 100 zł i nie chciałam wtopić takiej ilości pieniędzy). Już wiem, że chcę :)

7. Kapsułki Acnex - wielokrotnie pojawiały się w denkach, łykam z myślą o cerze, włosach i paznokciach :)

8. Glinka marokańska Synesis - odsypałam ją sobie do pojemniczka po maseczce algowej z e-naturalne, gdyż była zapakowana w zwykły woreczek przewiązany wstążką - ładnie to wyglądało, ale z praktycznością nie miało nic wspólnego ;) Glinka dobrze oczyszczała i rozjaśniała cerę.

9. Płatki Lilibe, które obecnie są już płatkami Isana ;) 

10. Pomadka Neutrogena - to była ta wersja z filtrem SPF20. Dość śliska, wazelinowata, trochę nawilżała, ale szału nie było. Podczas upału mi się rozpłynęła i złamała, więc musiałam ją przełożyć do małego, plastikowego słoiczka i nabierać palcami :(

11. Pomadka Nivea Pink Guava - po terminie, więc wyrzucam. Ładnie pachniała, nadawała ładny kolor i połysk ustom i nic poza tym :/

Ufff, to by było na tyle :)
Lily Lolo Super Kabuki - pędzel do podkładu mineralnego

wtorek, 1 grudnia 2015

Lily Lolo Super Kabuki - pędzel do podkładu mineralnego

Witam Was w pierwszy dzień grudnia :) Ale ten czas szybko leci! Przychodzę dziś do Was z recenzją pędzla, który wzbudza we mnie mieszane odczucia - bo z jednej strony jest świetny, a z drugiej nie każdemu się on spodoba. Zapraszam :)

(zdjęcie aktualne - po pół roku użytkowania, dalsze zdjęcia w recenzji były robione od nowości)

Vita Liberata, samoopalająca pianka (Fabolous Self Tan Mousse Medium)

sobota, 28 listopada 2015

Vita Liberata, samoopalająca pianka (Fabolous Self Tan Mousse Medium)

Na mojej twarzy zawsze pojawia się uśmiech, gdy widzę na blogach kolejną recenzję Vita Liberata. Powiem szczerze, że nie spotkałam się jeszcze z żadną negatywną opinią i choć osoby, które nigdy nie próbowały tych produktów mogą niesłusznie pomyśleć "dostały, to chwalą!", to ja dokładnie wiem, skąd się biorą te pozytywne recenzje - bo te produkty są po prostu świetne. Uwierzcie mi. Na początku wydawało mi się - "matko, liczba trzycyfrowa za samoopalacz, w życiu nie dałabym tyle!!", ale wystarczyło spróbować (recenzja mojej pierwszej pianki Vita Liberata TUTAJ - ta jest moją drugą), by przekonać się, że ta cena bierze się po prostu z bardzo wysokiej jakości. Pianki samoopalające nijak mają się do popularnych balsamów brązujących/samoopalaczy, a miałam styczność z wieloma - SunOzon, Lirene, Dove, Garnier, Johnson's, Nivea... O czymś na pewno jeszcze zapomniałam ;) Więc na brak porównania narzekać nie mogę, choć ciężko porównywać produkty Vita Liberata do tych popularnych balsamów - bo to jak niebo, a ziemia.


Odżywka do włosów Garnier Oleo Repair

czwartek, 26 listopada 2015

Odżywka do włosów Garnier Oleo Repair

Osoby, które śledzą mojego bloga dłużej pewnie pamiętają już, że moim odżywkowym ideałem jest Garnier Goodbye Damage - rozpływałam się nad nią TUTAJ, a od tamtej pory w każdej możliwej recenzji odżywki/maski do włosów jest dla mnie idealnym punktem odniesienia (i jak na razie żaden produkt jej nie przebił!). O tym, jak bardzo ją uwielbiam, świadczyć może fakt, że odkąd spróbowałam jej po raz pierwszy - nie było dnia, kiedy by mi jej zabrakło. Zawsze muszę mieć kolejną tubkę w zapasie, a obecnie mam dwie. I choć na co dzień sięgam po Kallosy ze względów ekonomicznych (włosy do pasa = zużywanie odżywek litrami), to odżywka Garnier GD jest dla mnie produktem już tak sprawdzonym, że zawsze przed ważnym wyjściem sięgam właśnie po nią, bo już totalnie wiem, czego się spodziewać. Jest też dla mnie pierwszą pomocą gdy widzę, że moje włosy potrzebują zastrzyku odżywienia. Od jakiegoś czasu czytałam jednak również pozytywne opinie o wersji Oleo Repair i postanowiłam się przekonać, czy jest równie dobra :)


Dzień Darmowej Dostawy 2015

wtorek, 24 listopada 2015

Dzień Darmowej Dostawy 2015

Już za tydzień Dzień Darmowej Dostawy :) Jest to doskonała okazja, by zrobić przedświąteczne zakupy, a dla osób, którym nie udało się skorzystać z promocji -49% w Rossmannie - na nadrobienie braków bez ponoszenia kosztów przesyłki, gdyż ceny w drogeriach internetowych bywają zbliżone do tych promocyjnych.


EOS Summer fruit

niedziela, 22 listopada 2015

EOS Summer fruit

O tym uroczym jajeczku mogłyście już przeczytać w ulubieńcach października (KLIK). Pisałam tam również, że byłam do niego uprzedzona z góry - naczytałam się wcześniej, że słabo działa, że nie jest warte swojej ceny. I po raz kolejny sprawdza się reguła, że co osoba, to inne odczucia, gdyż ja to jajeczko bardzo polubiłam ;)


Konkurs - wygraj zestaw kremów pod oczy Floslek Eye Care Expert (do 19.12.2015)

czwartek, 19 listopada 2015

Konkurs - wygraj zestaw kremów pod oczy Floslek Eye Care Expert (do 19.12.2015)

Witam Was serdecznie :)

Przychodzę do Was z niespodzianką, a dokładniej z konkursem, w którym możecie wygrać zestaw dwóch kosmetyków pod oczy Floslek z serii Eye Care Expert:

  • kojący żel-maseczka na okolice oczu 15 ml (szczegółowy opis TUTAJ)
  • dermonaprawczy przeciwzmarszczkowy krem pod oczy 15 ml (szczegółowy opis TUTAJ)


Aby wziąć udział w konkursie należy:
  • być publicznym obserwatorem bloga 
  • wypełnić poniższy formularz i odpowiedzieć na krótkie pytanie konkursowe :) 

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja - autorka bloga www.basia-blog.pl
2. Za wysyłkę nagrody odpowiedzialne jest Laboratorium Kosmetyczne Floslek. Nagroda jest wysyłana tylko na terenie Polski
3. Nagrodą jest zestaw dwóch kosmetyków pod oczy Floslek z serii Eye Care Expert (kojący żel-maseczka oraz dermonaprawczy krem przeciwzmarszczkowy)
4. Konkurs trwa od 19.11.2015r. do 19.12.2015r. do godziny 23:59 (zgłoszenia wysłane po tym czasie nie będą brane pod uwagę)
5. Aby wziąć udział w konkursie, należy:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga
- wypełnić poniższy formularz i odpowiedzieć w nim na pytanie konkursowe "W jaki sposób dbasz o skórę pod oczami?"
6. Zgłaszać się należy poprzez poniższy formularz - zgłoszenie oznacza akceptację regulaminu
7. Zestaw kosmetyków wygra osoba, która udzieli najciekawszej odpowiedzi. Można się zgłosić tylko jeden raz
8. Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Wtedy też skontaktuję się ze zwycięzcą drogą e-mailową. Jeśli nie uzyskam odpowiedzi w ciągu 3 dni, wybiorę innego zwycięzcę
9. W wyjątkowych sytuacjach zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu

10. Niniejszy konkurs nie jest grą losową w rozumieniu Ustawy o grach hazardowych (Dz.U. 2015 poz. 612).




Życzę wszystkim powodzenia!
Perfumetki Neness

wtorek, 17 listopada 2015

Perfumetki Neness

Temat odpowiedników perfum jest nieco drażliwy. Spotykają się tu dwie strony - jedni cenią sobie możliwość posiadania ładnych zapachów za niewielkie pieniądze, inni zaś uważają, że to brak szacunku do twórców danego zapachu. Moje poglądy są gdzieś po środku - z jednej strony uwielbiam oryginalne perfumy, ich piękne flakony i wielowymiarowe, trwałe zapachy. Z drugiej jednak jest mi ich zwyczajnie szkoda stosować na co dzień, bo do tanich nie należą, a moja studencka jeszcze kieszeń nie może sobie pozwolić na taką rozrzutność. Trzymam je na szczególne okazje i właśnie wtedy po nie sięgam. Na co dzień wolę coś tańszego, tutaj z pomocą mogą przyjść właśnie odpowiedniki. Dziś chciałabym napisać co nieco o perfumetkach z Perfumerii Neness.


Perfumetki przychodzą w kartonikach z wysuwaną od boku jakby "szufladką".



Flakoniki są niewielkich rozmiarów (22 ml), podłużne, bez problemu zmieszczą się nawet w kopertówce. Na flakonie nie ma nigdzie napisane co to za zapach, jedynie zatyczki mają nadrukowany numer (otrzymujemy również kartkę z numeracją który numer odpowiada jakiemu zapachowi). Więc jeżeli macie kilka zapachów, to ostrożnie z zatyczkami, by ich nie pomieszać ;) Ja sobie wydrukowałam małe etykietki i przykleiłam na flakony, tak na wszelki wypadek.



Perfumetki posiadają atomizer, więc wygodnie się z nich korzysta. Szkło jest dosyć porządne - już kilka razy zaliczyły opadek z wysokości ponad 1 metra na panele i nic się nie stało (ufff :P). 

Wybrałam 5 zapachów:
14 - Hugo Boss Femme (nie mam porównania z oryginałem, spodobały mi się wskazane nuty zapachowe i w ten sposób wywnioskowałam, że może mi się spodobać)
78 - Versace Bright Crystal (taka sama sytuacja jak wyżej)
136 - Lancome La vie est belle (mam porównanie z oryginalnym zapachem)
107 - Bruno Banani Pure Woman (mam porównanie z oryginalnym zapachem)
36 - Calvin Klein Euphoria (mam inny odpowiednik, z Yodeymy)

Jeżeli chodzi o relację oryginał-odpowiednik, to wyraźnie czuć, ze są to zapachy inspirowane. Można poczuć te same nuty zapachowe, są do siebie naprawdę podobne. Odpowiednik La vie est belle z Neness jest jednak znacznie słodszy, nieco mdlący na początku, dopiero potem, gdy lekko zwietrzeje, staje się przyjemniejszy. Na początku daje też alkoholem dość mocno, ale na szczęście alkohol szybko wietrzeje. Bruno Banani Pure Woman to jeden z moich ulubionych zapachów, więc odpowiednik z Neness miał nie lada wyzwanie :P Tu jestem bardziej zadowolona z podobieństwa, czuć je bardzo wyraźnie. Jeśli chodzi o Euphorię - tu nie mogę odnieść się do oryginału (ale planuję sobie kiedyś sprezentować, ponieważ ten zapach jest naprawdę piękny), ponieważ mam 2 odpowiedniki - Yodeyma i Neness. Zapach Yodeymy wydaje się być bardziej słodki, głęboki, Neness bardziej świeży. 

Femme i Bright Crystal również mi się bardzo spodobały, są znacznie lżejsze w odbiorze od trzech poprzedników, bardziej słodko-świeże. Nie mam jednak porównania z oryginalnymi wersjami.



Jeżeli chodzi o trwałość, nie można wrzucić wszystkich wersji do jednego worka. Wszystko zależy od wykorzystanych nut zapachowych. Pure Woman i La vie est belle, które są zapachami intensywnymi i dość ciężkimi, potrafią się trzymać nawet 10 godzin (a na szaliku kilka dni...), Euphoria do 8 godzin, zaś lżejsze, bardziej świeże Femme i Bright Crystal około 4-5 godzin. Wszystko więc zależy od tego, jaki zapach wybierzecie.

Najlepsze zostawiłam na koniec - cena. To był jeden z kluczowych elementów, dlaczego chciałam wypróbować perfumetki Neness. Otóż perfumetka o pojemności 22 ml kosztuje... 12 złotych. Można więc bez wyrzutów sumienia dorzucić sobie kilka zapachów i nie wydać przy tym fortuny. Przykładowo Yodeyma kosztuje prawie 94,20 zł za 100 ml i niestety nie dałabym tyle za odpowiednik, wolę już dołożyć trochę i mieć oryginał. 

Fakt, oryginalne perfumy są bardziej wielowymiarowe, stopniowo uwalniają się na skórze, pokazując się kolejno w różnych odsłonach, perfumetki tego nie zaoferują. Oryginalne perfumy mają fantastyczne flakony, tutaj jest całkowita prostota. Ale one kosztują grosze, a zapachy są naprawdę przyjemne, dlatego ja bardzo chętnie sięgam po nie na co dzień, bez obaw o rozrzutność, a oryginalne perfumy zostawiam na większe wyjścia. W ogólnym rozrachunku jestem naprawdę zadowolona, czego potwierdzeniem jest to, że wczoraj z narzeczonym składaliśmy zamówienie w Neness.

Strona internetowa Neness: - https://neness.pl/

Jakie jest Wasze zdanie na temat odpowiedników? 

Dajcie znać :)


PS. Szablon przeszedł w ciągu ostatnich kilku dni ogromną metamorfozę, jednak nie wszystkie elementy udało mi się zmienić z uwagi na to, że jest to szablon bezpłatny, ściągnięty z Internetu, a w związku z tym niektóre funkcje są zablokowane. Spróbuję jeszcze trochę "powalczyć", ale mimo wszystko mam nadzieję, że się Wam podoba :) Potrzebowałam takiego odświeżenia, a najbardziej podobają mi się te rozwijane etykiety na górze :)
Maska do włosów Kallos Chocolate

sobota, 14 listopada 2015

Maska do włosów Kallos Chocolate

Na początku niechętnie podchodziłam do masek Kallos, obecnie darzę je znacznie większym entuzjazmem (choć i tak określenie "maski" to dla mnie ciut zbyt dużo powiedziane). Na początku zraziła mnie do siebie maska Latte, która później okazała się nie Kallosem (tak jak twierdzi wizaż), lecz Serical. Potem chwyciłam za maskę Kallos Vanilla, której moje włosy niestety nie polubiły (nadal próbuję zdenkować ten wielki słój pełen bublowatej zawartości...), więc następna wtopa na początek. Nie zrażałam się jednak, a w moich zasobach wylądowała maska Kallos Blueberry (polubiłam bardzo!), Latte (tym razem naprawdę Kallos, nie Serical, o dziwo polubiłam), Chocolate (również polubiłam, bohater dzisiejszego posta), a także Cherry, Banana i Argan (czekają na wypróbowanie :P). A to tylko kropla w morzu, wersji jest tyle, że można się pogubić, serio.


Isana, krem do rąk Harmony z panthenolem i masłem shea

czwartek, 12 listopada 2015

Isana, krem do rąk Harmony z panthenolem i masłem shea

Używam tego kremu od kilku miesięcy, stąd inne tło niż ostatnio bywało ;) Krem wpadł w moje ręce w Rossmannie, chyba był akurat w promocji, ale głównym powodem zakupu była... pompka, która zawsze działa na mnie przyciągająco :P Ładne opakowanie również mnie zachęciło. Nie brzmi to rozsądnie (i rozsądne nie jest), ale taka jest prawda :)



Tisane w słoiczku czy w sztyfcie?

poniedziałek, 9 listopada 2015

Tisane w słoiczku czy w sztyfcie?

Balsam do ust Tisane jest już z całą pewnością produktem kultowym. Znany, lubiany... Dziś kilka słów ode mnie o wersji w słoiczku oraz w sztyfcie :)

Jeden cień, który czyni cały makijaż - Rimmel Scandaleyes 006 Rich Russet

sobota, 7 listopada 2015

Jeden cień, który czyni cały makijaż - Rimmel Scandaleyes 006 Rich Russet

Bohater dzisiejszego posta to cień, który chodził mi po głowie już od dawna, a konkretniej od ponad roku. Wówczas przeczytałam jego pozytywną recenzję, zachwyciłam się swatchami i... nigdzie nie udało mi się go już dorwać, seria kremowych cieni Scandaleyes została po prostu wycofana z szaf Rimmel. Byłam przekonana, że cienie te nie są już produkowane, a tu proszę - okazuje się, że bez problemu można je kupić przez Internet (i to za dosłownie parę złotych). 


Cień znajduje się w błyszczykowym opakowaniu z błyszczykowym aplikatorem w formie gąbeczki. Ma ona po prostu podłużny kształt bez żadnego profilowania/zagięcia/ścięcia, rozwiązanie wydaje się być wygodne, ale dla mnie średnio, wolałabym, żeby ta gąbeczka była bardziej ścięta, wygodniej byłoby dotrzeć bezpośrednio do powieki. W związku z tym aplikuję cień na opuszek palca i dopiero wtedy nakładam go na powiekę. 


Cień Rimmel Scandaleyes Rich Russet bywa często porównywany do Maybelline Color Tattoo On and on bronze, nie bez powodu. Co prawda podczas klasycznego swatchowania, prosto z aplikatora na skórę, cień Rimmel wydaje się mieć zupełnie inny odcień - głębszy, ciemniejszy, chłodniejszy, ale po roztarciu zbliża się do Maybelline coraz bardziej, w związku z tym niektóre swatche mogą być mylące. Po roztarciu są do siebie bardzo podobne, choć oczywiście nie identyczne :) Wstawiam porównanie - u góry dwukrotnie Rimmel Scandaleyes - nałożony bezpośrednio z aplikatora grubą warstwą oraz roztarty palcem, na dole Maybelline On and on bronze


Odcień ten jest przepiękny i sprawdzi się tak naprawdę na każdą okazję. Z odpowiednio dobraną resztą makijażu potrafi wyglądać bardzo "dziennie", ale też bardzo elegancko i wieczorowo. Pod różnym kątem wygląda inaczej, zależy jak padnie światło. W związku z tym każdy poniższy swatch jest inny i... każdy prawidłowy :D Warto również dodać, że efekt można stopniować. Im mocniej roztarty cień, tym bardziej subtelny. Dokładanie kolejnych warstw daje efekt mocniejszy. Wstawiam również animację, żeby lepiej zobrazować jego wielowymiarowość :)



Z tego typu cieniem należy się "nauczyć" pracować. Moje pierwsze trzy podejścia kończyły się natychmiastowym zmyciem ;) Przede wszystkim należy uważać, co się kładzie pod spód, bo krem może skracać trwałość cienia. Najlepiej nałożyć tylko bazę na oczyszczoną powiekę i nic więcej. Druga sprawa - najpierw produkty mokre, potem suche. Kiedy próbowałam najpierw zaznaczać wewnętrzną stronę powieki jaśniejszym cieniem (prasowanym), kremowy Rimmel nie połączył się z nim prawidłowo i nie dało się tego dobrze rozetrzeć - granica była zbyt widoczna. Kolejna sprawa - jeżeli nie macie wprawy, nakładanie go pędzlem (np. języczkowym) może zakończyć się fiaskiem, ponieważ wówczas nakłada się cienką warstwą i zastyga, nie dając się rozetrzeć. W związku z tym najlepszą opcją jest nakładać go palcem - po prostu nabrać trochę na opuszek i zaaplikować palcem na powiekę. Ciepło opuszka podtrzymuje kremową konsystencję i sprawia, że mamy więcej czasu na roztarcie, wówczas wszystko idzie bezproblemowo. Dopiero potem warto zabrać się za zacieranie granic cielistym cieniem, rozjaśnianie środka powieki bądź przyciemnianie jej zewnętrznej strony. Ja na zdjęciach poniżej użyłam celowo wyłącznie cienia Rimmel. 






Cień, dzięki swojej zastygającej formule, ma bardzo dobrą trwałość. Nie mogę tu jednak pominąć faktu, że moje powieki nie są szczególnie problematyczne. Około 8 godzin na bazie wytrzymuje u mnie w dobrym stanie, później zaczyna się trochę zbierać w załamaniu, nie jest źle (ale Maybelline jest trwalszy).

Wstawiam kilka zdjęć:





Użyte produkty:

Twarz: korektor pod oczy Kobo Modeling Illuminator 101, podkład L'Oreal True Match N1 nowa formuła, puder Rimmel Stay Matte 001 Transparent, róż Essence 90 Summer Dreaming, bronzer Kobo Sahara Sand
Brwi: cień do brwi Kobo 302 Ash
Oczy: cień Rimmel Scandaleyes Rich Russet, odrobina czarnego cienia z paletki Sleek Storm przy linii rzęs, tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie Curved Brush podkręcający oraz na linii wodnej cielista kredka Max Factor 09 Natural Glaze
Usta: kredka Golden Rose Matte Lipstick Crayon 10

Zdjęcia z innego dnia:

(wszystkie użyte produkty są te same, różni się jedynie produkt na brwiach, tutaj jest pisak do brwi Catrice 020 flASHy brows, dodałam też cień Rimmel na zewnętrzną część dolnej powieki, na poprzednich zdjęciach go tam nie było)

Cień Rimmel nie jest już dostępny w szafach makijażowych Rimmel stacjonarnie, można go kupić wyłącznie przez Internet.
Mój pochodzi z E-Glamour.pl za 8,60 zł (KLIK), tak samo jak tusz Max Factor Curved Brush za 18zł (KLIK) oraz cielista kredka Max Factor za... 9,10 zł (KLIK) ;)

PS. Na wszystkie komentarze odpowiem w niedzielę wieczorem lub w poniedziałek, gdyż niestety czeka mnie ciężki weekend.
Udanego weekendu Wam życzę!! :)
Ulubieńcy października

czwartek, 5 listopada 2015

Ulubieńcy października

W tym miesiącu denka raczej nie będzie bo zawierałoby tylko kilka produktów, więc prawdopodobnie połączę je z listopadowym :) Ale za to postanowiłam stworzyć post z ulubieńcami, ponieważ znalazło się kilka produktów, które mnie szczególnie zaskoczyły i zasługują na poświęcenie im kilku słów :) 


Zapraszam :)

Lista produktów objętych promocją -49% w Rossmannie | Promocje kosmetyczne SuperPharm -50%, Hebe tusz za 1 grosz, Natura do -40%

środa, 4 listopada 2015

Lista produktów objętych promocją -49% w Rossmannie | Promocje kosmetyczne SuperPharm -50%, Hebe tusz za 1 grosz, Natura do -40%


O promocji -49% w Rossmannie wie już chyba każdy :) Najpierw promocja obejmuje produkty do ust i paznokci (2 do 6 listopada), od 7 do 13 listopada będą produkty do oczu, a następnie produkty do twarzy. 

Z racji tego, że bardzo dużo osób w różnych miejscach zadaje pytania "czy produkt x wchodzi na promocji?" postanowiłam, że opublikuję listę produktów objętych promocją w Rossmannie. Jest to po prostu Regulamin promocji z wykazem produktów :) 

Lista jest dostępna bezpośrednio

Regulamin jest dostępny TUTAJ i pewnie każdy kolejny również będzie tam opublikowany, więc jeżeli będziecie chciały sprawdzić późniejsze listy, to zapraszam pod wskazany link :)

Ale warto też dodać, że w SuperPharm trwa równolegle promocja -50% na wszystkie kosmetyki do makijażu oczu (tylko dla posiadaczy karty LifeStyle).


W Hebe tylko dziś (wczoraj dostałam sms) można kupić 1 tusz, a drugi tej samej marki dostać za 1 grosz. Oferta z kartą Hebe.

Pamiętajcie też, że w Naturze do 10 listopada obowiązuje do -40% na kosmetyki do makijażu, w tym:
-30% My Secret
-40% Kobo
-30% Catrice
i inne :)




Mam nadzieję, że post okazał się przydatny, a szczególnie lista :)
Pozdrawiam :)
Jaka baza pod tusz - Eveline czy Essence?

poniedziałek, 2 listopada 2015

Jaka baza pod tusz - Eveline czy Essence?

Niedawno recenzowałam słynne serum do rzęs Eveline Advance Volumiere w roli bazy pod tusz, a dziś przychodzę do Was z porównaniem go z bazą Essence. Cały czas miałam ją w pamięci od ponad pół roku - momentu, w którym Marta z bloga Lusterko.net ją bardzo zachwalała (klik). Od jakiegoś czasu mam w swoich zasobach oba produkty, więc mogę je porównać :) Jeszcze jakiś czas temu stosowanie bazy pod tusz było mi całkowicie obce, ale gdy spróbowałam, zdecydowanie zmieniłam zdanie bo to świetny sposób na zwiększenie efektu, szczególnie jeśli ma się w zasobach jakiś tusz, który jest słaby :) Baza jest również przydatna, jeśli macie rzęsy mocno wywijające się na wszystkie strony, pomoże je ujarzmić. 


Główną różnicą między tymi produktami jest to, że baza pod tusz Essence jest produktem przeznaczonym do stosowania właśnie w tym celu. Eveline to po prostu odżywka do rzęs (nazywana przez producenta jako serum), która na nich zastyga w taki sposób, że się świetnie spisuje jako baza. 

Szczoteczki różnią się tym, że Essence ma szczoteczkę klasyczną, z miękkimi włóknami, zaś Eveline silikonową. To akurat będzie kwestia upodobań, która baza sprawdzi się lepiej, choć osobiście preferuję silikonowe i nie inaczej było w tym przypadku.



Baza Essence ma intensywnie biały kolor i jest mocno kryjąca, po pomalowaniu rzęs są one mocno zbielone. Może się ona sprawdzić przy mroźnych, zimowych makijażach artystycznych Z kolei Eveline ma biały kolor, ale tylko na początku - gdy zastyga, zaczyna się robić półprzezroczysta. Gdzieniegdzie biel się ujawnia, ale nie jest to efekt aż tak intensywny, jak w przypadku Essence. Niby jest to szczegół, ale dość istotny - w przypadku bazy Essence należy się dość mocno przyłożyć do malowania rzęs tuszem, żeby nigdzie żadna biel nie przebijała spod tuszu, z Eveline jest to łatwiejsze ;) 

Efekt różni się znacząco i to sprawia, że bazy te sprawdzą się u różnych osób. U mnie lepiej sprawdziła się Eveline, ale będzie wiele osób, które bardziej polubią Essence. 

Baza Essence zdecydowanie mocno pogrubia rzęsy, dość dobrze je rozdziela i znacząco wydłuża, daje wyrazisty efekt "wow". Lepiej sprawdzi się u osób, które oczekują mocnego pogrubienia, mają rzęsy zdyscyplinowane, niewymagające mocnego rozczesywania. Z kolei baza Eveline bardzo dobrze je rozdziela, nieco podkręca i wydłuża, ale niezbyt mocno pogrubia. Lepiej się sprawdzi u osób, które potrzebują mocnego rozczesania rzęs i okiełznania ich przed malowaniem (a ja się właśnie do takich osób zaliczam). 

Zrobiłam testy "połowiczne", na jednym oku Essence, na drugim Eveline. Innego dnia zamieniłam strony, żeby nie było, że któraś baza miała fory bo z jednej strony rzęsy mi się lepiej układają :P Użyty tusz to L'Oreal Volume Million Lashes (ten klasyczny w złotym opakowaniu). 


Innego dnia:


Mój wniosek jest taki, że Essence lepiej pogrubia, a Eveline lepiej rozdziela i podkręca :)

Baza Essence zawiera 9 ml produktu i jest ważna 6 miesięcy od otwarcia, natomiast Eveline 10 ml i również 6 miesięcy. 

Baza Eveline jest dostępna w Rossmannie za 14,49 zł (klik), ale tylko pod warunkiem, że jest tam szafa makijażowa (w przeciwnym razie na stoisku z pędzlami stoi jej "siostra" z niebieską zakrętką 8w1). Ja swój pierwszy egzemplarz kupowałam w małej, niesieciowej drogerii za 12,99 zł, a drugi w eKobieca za 14,79 zł (klik)

Żele pod prysznic Vellie Cosmetics Oleje świata - regenerujący, wzmacnający, wygładzający, nawilżający, antybakteryjny

piątek, 30 października 2015

Żele pod prysznic Vellie Cosmetics Oleje świata - regenerujący, wzmacnający, wygładzający, nawilżający, antybakteryjny

Witam Was w ten piątkowy wieczór i przychodzę z recenzją żeli pod prysznic Vellie Cosmetics. Co prawda jest ich aż pięć, ale cztery z nich sprawują się w zasadzie identycznie (te z czarnymi pompkami) + jeden z nich jest kompletnie odmienny (ten z białą). 


Odżywka do rzęs Eveline Advance Volumiere - znakomita baza pod tusz

czwartek, 22 października 2015

Odżywka do rzęs Eveline Advance Volumiere - znakomita baza pod tusz

Jeszcze rok temu nie pomyślałabym, że będę używać bazy pod tusz. No bo po co? Tyle lat się maluję i nigdy takich "bajerów" nie używałam, to po co miałabym ich używać teraz? No ale naczytałam się tylu pozytywnych opinii na temat odżywki Eveline używanej jako bazy, że w końcu postanowiłam spróbować. I przepadłam ;) 

Choć słyszę na temat swoich rzęs sporo komplementów, to wcale nie mam z nimi łatwo. Mają lepsze i gorsze okresy (teraz akurat jest jakiś wybitnie zły) - czasem są w takiej fazie wzrostu, że tworzą równy rządek, a czasem lecą na potęgę, robiąc "ząbki" - raz dłuższe, raz krótsze (właśnie teraz tak mam). Jeśli dojdzie do tego również fakt, że są długie, wywijają się na wszystkie strony i krzyżują, to robi się kaszana. Naprawdę ciężko mi je czasem ujarzmić ;)

Jeżeli czujecie się, jakbyście czytały o sobie - koniecznie spróbujcie!!
Swój pierwszy egzemplarz kupiłam w małej, niesieciowej drogerii za 12,99 zł, a drugi w drogerii eKobieca za 14 zł z groszami.

Balsam do paznokci 2x5 (Herba Studio)

wtorek, 20 października 2015

Balsam do paznokci 2x5 (Herba Studio)

Producentem tego balsamu jest ta sama firma (Herba Studio), która produkuje Tisane, stąd podobieństwo słoiczków i opakowań ;)

Przez długi czas nie zaprzątałam sobie głowy pielęgnowaniem skórek wokół paznokci. I tak rzadko malowałam paznokcie na różne kolory, więc nie czułam potrzeby pełnego pakietu pielęgnacyjnego w tej kwestii. Sytuacja uległa zmianie, gdy zaczęłam korzystać z hybryd - tu nie można sobie pozwolić na posiadanie skórek, bo pokrycie ich hybrydą spowoduje, że manicure się nie utrzyma (odpadnie w jednym płacie, ponieważ powietrze i woda dostaną się pod warstwę lakieru i spowodują utratę przyczepności). Siłą rzeczy zaczęłam o nie dbać i zaczęły się schody - czym rozpuścić, odsuwać czy wycinać, czym pielęgnować ;) Dziś poruszę kwestię ostatnią :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl