Wady i zalety produktów mineralnych (podkłady, korektory, róże)

Wady i zalety produktów mineralnych (podkłady, korektory, róże)

Z minerałami mam styczność już od wakacji 2012, ale przyznaję szczerze - totalnie nie wiedziałam, jak się do nich porządnie "dobrać", po kilku nieudanych próbach poszły w odstawkę (używanie zwykłych, drogeryjnych podkładów jest jednak znacznie łatwiejsze ;)), a do łask wróciły dopiero 1,5 roku później, na przełomie 2013/2014. Obecnie są nieodłącznym elementem codziennego makijażu, więc mogę o nich co nieco napisać ;)


Moje rozważania powstały na podstawie trzech podkładów mineralnych - Annabelle Minerals we wszystkich trzech formułach, Amilie (dzięki Zoili z bloga Czasami kosmetycznie, która tego podkładu nie polubiła - klik), oraz własnorobnego podkładu mineralnego z Kolorówki. Od niedawna mam też styczność z Era minerals dzięki odsypce od Patrycji z bloga Skleping mode: ON (dziękuję :)) Być może moje odczucia zmienią się, gdy przetestuję więcej formuł różnych firm - podkład podkładowi nierówny :) Mam też róże mineralne AM w prawie wszystkich odcieniach (prócz Coral) oraz ich wszystkie korektory (Light, Medium, Dark). 



Zalety:
  • przede wszystkim - podkłady mineralne (te prawdziwie mineralne, a nie minerałopodobne z drogerii, które obok minerałów nigdy nie stały) mają genialny, naturalny skład, który nie tylko nie powinien szkodzić skórze, ale świetnie nadaje się dla skóry trądzikowej -  tlenek cynku łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, pomaga skórze trądzikowej, wraz z dwutlenkiem tytanu są naturalnymi filtrami UV (producent AM pisze na stronie, że SPF15) i mają właściwości antybakteryjne. Czytałam niejedną analizę składu podkładów drogeryjnych i to, co w nich siedzi, to jakiś koszmar, prawie cała tablica Mendelejewa :( Oczywiście trochę przesadzam, bo gdyby było aż tak źle, to nie zostałyby dopuszczone do obrotu, ale jednak można im wiele zarzucić... Podkład mineralny to genialna alternatywa na co dzień.
  • produkty mineralne nie powinny zapychać oraz uczulać - właśnie ze względu na ten świetny skład, chociaż są to kwestie mocno indywidualne. Skóra może oddychać, nie dusi się pod warstwą podkładu, minerały są po prostu świetne dla alergików i osób z podrażnioną cerą :)
  • podkłady mineralne potrafią naprawdę dobrze kryć - to był dla mnie największy szok, no bo jak to, trochę proszku (prawie jak puder) ma zakryć moje przebarwienia? Myślałam, że nic nie może się równać z podkładem drogeryjnym, a tu miłe zaskoczenie :) Oczywiście wszystko zależy od podkładu, znajdą się te bardziej i mniej kryjące, a także od sposobu aplikacji i rodzaju pędzla (to naprawdę ma duże znaczenie i planuję napisać o tym posta w przyszłości bo to kolejny temat rzeka :)) Dzięki temu kryciu minerały nadają się dla każdego, nie tylko dla osób, które potrzebują jedynie ujednolicenia kolorytu :))
  • korektory mineralne kryją rewelacyjnie, ale niestety jak na razie nie udało mi się dobrać odpowiedniego odcienia do mojej skóry, będę szukać dalej. Okazuje się, że to jednak nie stanowi problemu, bo odrobina podkładu nałożona punktowo zdecydowanie zwiększa krycie - to tak jakby kolejna warstwa w jednym miejscu, a do tego brak różnicy kolorystycznej - rewelacja :)
  • dobrze dobrany podkład mineralny jest równie trwały, co podkład drogeryjny, a może nawet być trwalszy ;))
  • dobrze dobrane i nałożone podkłady mineralne wyglądają bardzo naturalnie na skórze - taka lepsza wersja skóry naturalnej, bez efektu szpachli, jak to często z płynnymi bywa! Czuję się wówczas bardzo komfortowo - nie trzeba nosić na skórze kilograma tapety, a wyglądam jakbym naturalnie miała ładniejszą buzię :)) Warunkiem jest tu przede wszystkim właściwy dobór podkładu, metody aplikacji (ale o tym innym razem) no i nakładanie cienkich warstw. Lepiej kilka cienkich niż jedna gruba :)
  • produkty mineralne są coraz lepiej dostępne - jeszcze kilka lat temu trzeba by było je sprowadzać z zagranicy, a obecnie można je już bez problemu kupić w wielu sklepach internetowych
  • nie wszystkie są drogie - tak myślałam na początku, ale biorąc pod uwagę stosunek ich wydajności do ceny, to naprawdę wychodzi to korzystnie. Na przykład takie Annabelle Minerals - 34,90 zł/4g, 59,90 zł/10g, duże opakowanie powinno wystarczyć nawet na pół roku! Amilie 35,90 zł/5g, Lily Lolo 69,90 zł/10g, 
  • istnieje bardzo szeroki wybór firm, więc każdy znajdzie coś dla siebie - oprócz tych, z którymi miałam styczność, czyli Annabelle Minerals, Amilie, Kolorówka i odrobinę Era minerals, mamy też bardzo znane Lily Lolo (planuję niedługo się zapoznać bliżej z LL;)), Everyday Minerals, Neauty, Earthnicity, Pixie, Meow (te akurat gorzej dostępne)... i wiele innych :) 
  • firmy dbają o szeroką gamę kolorystyczną - każdy może znaleźć swój odcień idealny, począwszy od tonów żółtych, beżowych, oliwkowych, przez różowe aż do pomarańczowych ;) Nawet osoby z naprawdę bladą skórą znajdą coś dla siebie, co przecież w podkładach drogeryjnych wcale nie jest takie proste! :) Niestety producenci podkładów płynnych chyba myślą, że Polki mają ciemną karnację :P
  • dodatkowo, firmy oferują możliwość zakupu próbek, dzięki czemu nie trzeba marnować pieniędzy na pełnowymiarowy produkt, który okaże się niewypałem - wystarczy zamówić kilka próbek w różnych formułach i zawsze da się coś dobrać  :)
  • nawet jeżeli coś w odcieniu nie pasuje, zawsze można... zmieszać dwa podkłady ze sobą, żeby uzyskać swój odcień idealny :))
  • istnieją różne formuły do różnych rodzajów cery - na przykład Annabelle Minerals posiada trzy formuły: matującą, kryjącą i rozświetlającą. Do wyboru, do koloru.
  • minerały mają długi termin ważności - Red Lipstick Monster w swoim filmiku (klik) podaje, że prawidłowo przechowywane minerały, nie mające styczności na przykład z naszym naskórkiem (tylko wysypujemy na pokrywkę i nic więcej, nie dotykamy ich bezpośrednio) nie są pożywką dla bakterii, więc są długowieczne ;) Tego akurat nie mogłam sprawdzić empirycznie z przyczyn wiadomych, ale Ewa jest moim zdaniem rzetelnym źródłem informacji, więc wierzę w to, co mówi :) Przepisy wymagają, żeby produkty miały podany termin ważności, ale jeżeli będziemy się prawidłowo obchodzić z naszymi minerałkami, to można na ten termin spojrzeć z przymrużeniem oka
  • o tym, że podkład mineralny jest wydajny wspominałam przy okazji ceny, ale muszę tu również wspomnieć osobno, że róże mineralne to najbardziej wydajny kosmetyk, jaki znam! Opakowanie 4g jest dla mnie nie do zużycia (szczególnie, że nie trzymam się jednego odcienia różu, tylko używam kilku naprzemiennie), więc najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby kupowanie na spółkę z koleżanką, ale raczej będą bitwy o to, która będzie miała opakowanie, a która odsypkę :D Róże mam tylko z AM, ale polubiłam je taaaaak bardzo, że na razie nie planuję zdrady - rewelacyjna pigmentacja, trwałość, świetne kolory... Po prostu uwielbiam, spełniają wszystkie moje oczekiwania :)
  • edit: dodano o 20:05 - SexiChic w komentarzu wspomniała o jeszcze jednej, bardzo ważnej kwestii - bardzo łatwo da się kupić gotowe bazy kolorystyczne i pigmenty, dzięki którym możemy ocieplić/ochłodzić podkład, trochę go rozjaśnić lub przyciemnić :) Są niedrogie i znajdziecie je również na Kolorówce :) Z doświadczenia jednak wiem, że z Color Blendami należy obchodzić się ostrożnie - mocno zmieniają kolor, więc dodajemy ich tylko odrobinkę ;))


Wady:
  • aplikacja podkładu mineralnego trwa znacznie dłużej, niż płynnego - wszystko bierze się z wieloetapowego działania - najpierw trzeba wysypać na pokrywkę, obtoczyć pędzel, strzepać nadmiar proszku, nałożyć cieniutką warstwę na skórę (ja wysypuję najpierw trochę na jedną połowę twarzy, a potem trochę na drugą połowę twarzy, więc wszystkie czynności x2), a następnie powtarzać wszystko aż do uzyskania pożądanego efektu. Ja nakładam 1 warstwę na całą twarz, a potem dokładam drugą wszędzie poza czołem, gdzie nie potrzebuję dużego krycia. To wszystko zajmuje znacznie więcej czasu niż podkład płynny. A jeżeli dodamy jeszcze do tego róż mineralny i korektor mineralny, no to trzeba się liczyć z tym, że samo umalowanie twarzy zajmie ładną chwilę
  • stanowisko malarskie ( ;)) ) lubi się brudzić przy minerałach. Fakt, są metody, żeby to zminimalizować (strzepywanie nadmiaru proszku, ostukanie pędzla o np. stolik włosiem do góry, żeby podkład wszedł mocniej we włosie i nie pylił na boki), ale ja mam rano taki tryb zombie, że minerały zawsze kończą się choćby odrobiną proszku na biurku - a ponieważ mam ciemne, tym bardziej mnie to denerwuje :D Bądź co bądź to są proszki i należy się z tym liczyć. Dlatego też maluję się w piżamie, a nie w ubraniach "do wyjścia", żeby nie wpadać rano w panikę "bo już muszę wyjść, skm mi zaraz odjedzie, a właśnie się pobrudziłam"
  • podkład mineralny ma postać proszku i niestety każdy, z którym miałam styczność, w większym lub mniejszym stopniu podkreśla suche skórki - pielęgnacja przy minerałach to podstawa. Dobry krem (u mnie filtr Vichy - link do recenzji) pod minerały i spryskanie twarzy np. hydrolatem lub wodą termalną po aplikacji zmniejszają tą suchość, ale jednak jest ona obecna. Podczas kwasowej wylinki znacznie lepiej wyglądają podkłady płynne, które te skórki "przyklepują/ulizują", ale gdzie tu sens? Złuszczać skórę, dbać o nią, żeby zaraz jej dostarczyć dawki całej zawartości tablicy Mendelejewa...
  • "obsługa" minerałów zajmuje trochę czasu, zanim się ich nauczymy - przy aplikacji minerałów ma znaczenie WSZYSTKO ;) To, w jakim stanie jest nasza cera, co nałożymy pod spód (jaki krem), czy spryskamy je hydrolatem/wodą termalną na koniec, czy nałożymy je na sucho czy na mokro, jakiego pędzla użyjemy - o jakim kształcie włosia (flat top/kabuki), czy będzie ono bardziej lub mniej zwarte... To wszystko powoduje, że konfiguracja możliwości jest ogromna, a wypracowanie własnego sposobu, żeby minerały wyglądały najlepiej, zajmuje sporo czasu. To po prostu ciągła metoda prób i błędów, nic innego. A jak jeszcze dojdą do tego inne formuły, które lubią się trochę inaczej zachowywać, to o matko :)))
  • konieczność zamawiania minerałów online może być problematyczna - fakt, wybór kolorystyczny jest ogromny, a firmy udostępniają możliwość zamówienia próbek, ale dobieranie koloru zza monitora zawsze będzie trudniejsze niż na żywo, więc może się okazać, że i tak nic nie pasuje nam aż tak dobrze i trzeba zamawiać dalej... I potem leży w szufladzie milion próbek w różnych odcieniach i różnych formułach :D Do tego dochodzą również koszty przesyłki.
  • źle dobrany lub za grubo nałożony podkład lubi się warzyć, na przykład wersja kryjąca AM ma ku temu spore skłonności, zaś matująca już nie. Ale za grubo nałożony podkład zawsze będzie wyglądał źle, więc umiar to podstawa - tylko cienkie warstwy!

Podsumowując, produkty mineralne mają zarówno zalety, jak i wady, dlatego częste używanie minerałów tak czy siak nie wykluczyło u mnie sporadycznego sięgania po produkty drogeryjne. Mimo wspaniałego składu i dobrego krycia, jeszcze żadne minerały nie dały u mnie tak "Photoshopowego" krycia i wygładzenia skóry, jak na przykład Revlon Colorstay, więc ten z całą pewnością pozostanie stałym elementem mojej kosmetyczki. Sięgam po niego głównie na większe wyjścia, kiedy chcę wyglądać w 100% dobrze od rana do wieczora. Minerały zaś są dla mnie idealnym rozwiązaniem na co dzień - żeby nie katować nadmiernie skóry i nie chodzić codziennie ze "szpachlą" na twarzy, lepiej wyglądać naturalnie :)) Problematyczne było dla mnie długie dochodzenie do ulubionej metody aplikacji i znalezienie odpowiedniego odcienia, ale o tym planuję napisać szerzej innym razem. Teraz już mniej więcej wiem, co lubi moja skóra, więc mogę się w pełni cieszyć minerałkami :))

Przydatne linki:
Lubicie produkty mineralne? Jakiej firmy?

A może Wam przez myśl jeszcze inne wady i zalety, o których nie wspomniałam...?
Dajcie znać w komentarzach :)
Subiektywny przegląd promocji kosmetycznych - co polecam, a co odradzam (2)

Subiektywny przegląd promocji kosmetycznych - co polecam, a co odradzam (2)

Zapraszam Was na drugi przegląd promocji kosmetycznych :) Od dzisiaj obowiązują promocje w Naturze oraz Hebe, zaś już od trzech dni w Rossmannie, więc myślę, że warto o tym wspomnieć. Poprzedni wpis spotkał się z dużym entuzjazmem - osiągnął największą liczbę wyświetleń od długiego czasu, przebił nawet posta z rozdaniem! Mogę więc chyba wywnioskować, że się Wam spodobał i macie ochotę na jeszcze :D 

HEBE - od 22 stycznia do 4 lutego


W Hebe mamy ciekawą promocję na kolorówkę 2+1 za 1 grosz. Na początku pomyślałam, że zastanowię się nad cieniami Maybelline Color Tattoo, których zakup planuję od dawna, ale pewnie musiałabym pojechać z samego rana, by załapać się na niemacane egzemplarze w interesujących odcieniach - po południu pewnie nie będzie już czego szukać. Promocje obowiązują 2 dni i za każdym razem jest inna marka:


W promocji jest również podkład Rimmel Lasting Finish 25h, nie miałam go, ale czytałam kilka pozytywnych recenzji na jego temat, więc prawdopodobnie jest wart uwagi. Być może kogoś zainteresuje też promocja na wybrane rodzaje szamponów Garnier Ultra Doux (8,39 zł/400 ml)


Podkład L'Oreal True Match bardzo lubiłam i recenzowałam TUTAJ, a cena 37,49 zł nie jest aż tak odstraszająca, jak regularna 49,99 zł. O korektorze słyszałam wiele dobrego, więc prawdopodobnie również jest wart uwagi. Nawet miałam go na chciejliście, ale jakoś odpuściłam ze względu na inne wydatki. Wybrane rodzaje tuszów do rzęs Maybelline 30% taniej, ale akurat tego z obrazka (Mega Plush) zdecydowanie nie polecam!! Recenzowałam TUTAJ. Cena Max Factor False Lash Effect to zbrodnia w biały dzień, przez Internet da się go kupić za około 30 złotych...


Dalej moją uwagę przyciągnęły odżywki do włosów Garnier Ultra Doux za 6,29 zł. Szkoda, że promocja na Garniera (po prawej stronie) raczej nie obejmie płynu micelarnego - w gazetce jest napisane "płyn do demakijażu, wybrane rodzaje 125 ml"


W moje oczy od razu rzucił się krem BB od Garniera (promocja z kartą Hebe)- do dziś mną wzdryga na samą myśl o tym bublu... Recenzowałam TUTAJ i stanowczo odradzam. Za to bardzo lubiłam czerwony krem do rąk z tej samej firmy i jego z kolei mogę polecić.


Promocje z kartą Hebe: ucieszył mnie widok masełka do ust Nivea - postaram się coś o nim niedługo napisać. Bardzo przyjemne mazidło - mimo tego, że ma średni skład (ani dobry, ani zły), to działa bardzo dobrze, a oprócz tego przyjemnie się go używa - odpowiednia konsystencja, niezbyt lepka oraz przyjemny zapach. Niektórych pewnie ucieszy również obecność antyperspirantów Garnier za 8,99 zł (150 ml).


ROSSMANN - od 22 stycznia


Już na pierwszej stronie moją uwagę przyciągnęła promocja olejków Alterra - mają bogaty skład, są łatwo dostępne i niedrogie. Warto się im przyjrzeć :) Miałam wersję z granatem i awokado, jeszcze w starym opakowaniu i byłam zadowolona.


Szampony Green Pharmacy cieszą się raczej dobrymi opiniami, ciągle mam je w pamięci, ale na razie mam co zużywać. Kiedyś na pewno kupię ;) Teraz są w promocji za 5,39 zł, więc jeśli lubicie, to warto się zaopatrzyć

Tutaj antyperspiranty Garniera jeszcze taniej niż w Hebe - 6,99 zł (w Hebe 8,99 zł). Z całą pewnością ODRADZAM z Adidasa tego gagatka: link do recenzji, musiałam go zużyć do stóp, bo do niczego innego się nie nadaje :/ Okropny bubel. Produkty do pielęgnacji paznokci Sally Hansen 12,99 zł (zamiast 15,99 zł) również mogą zainteresować wiele osób. Piankę do golenia Isana miałam i lubiłam, jedyny minus jest taki, że jest niewydajna, ale za 3,49 zł chyba czepiać się nie można :)) Żel micelarny Under20 ciągle mam na "chciejliście" po bardzo pozytywnej recenzji Kosmetykoholiczki (klik), jak zużyję to, co mam, to kiedyś się zaopatrzę.

Jest też trochę promocji na kolorówkę, akurat się tak ciekawie złożyło, że wszystkie produkty obok siebie :D Tusz Max Factor 2000 Calorie bardzo lubiłam i recenzowałam TUTAJ, eyeliner w żelu Rimmela jest na mojej chciejliście, ale to innym razem. Podkład Maybelline Affinitone kiedyś lubiłam za lekkość i nie takie złe krycie, ale niestety trwałość nie jest jego mocną stroną, więc nie kupiłabym ponownie. Za to Better Skin odradzam absolutnie, recenzowałam TUTAJ. Obecność podkładu Rimmel Stay Matte pewnie ucieszy wiele osób, bo ma szerokie grono zwolenników. Jest też tusz Wonderfull, który niestety moim zdaniem daje zbyt delikatny efekt (nie miałam, ale widziałam mnóstwo recenzji), dlatego raczej bym się na niego nie skusiła. Piękne opakowanie, szczoteczka taka jak lubię, ale efekt zbyt naturalny.

Płyn do kąpieli Babydream baaaardzo lubiłam do wszystkiego, dla mnie to taki produkt uniwersalny, który można zabrać na wyjazd i zastąpić nim każde myjadło - do włosów, do twarzy, do ciała, do higieny intymnej... ;)) Wolę go jednak kupować w cenie regularnej, bo gdy jest w promocji, to półki zawsze są wyczyszczone... Babydream krem ochronny na wiatr i zimno to bardzo dobrze regenerujący tłuścioszek - lubiłam go, ale należy mieć świadomość jego ciężkiej konsystencji. Sprawdza się w trudnych przypadkach - regeneruje i nie podrażnia ;)


Zainteresował mnie również... parasol składany :D Tak, wiem że to niekosmetycznie (chociaż gdyby tak się uprzeć - parasol chroni nasz makijaż przed deszczem :D), ale lubię te małe parasolki z Ideenwelt. Nie są mistrzami trwałości, na wietrze lepiej je schować, ale zajmują mało miejsca i dzięki temu świetnie nadają się do torebki. Są też dość lekkie, więc noszenie na co dzień nie jest uciążliwe. No i cena 10 zł w promocji jest korzystna. 


DROGERIE NATURA - od 22 stycznia do 4 lutego


Na pierwszej stronie gazetki z Natury moją uwagę przykuł tusz Maybelline Rocket za 19,99 zł - raz go miałam, ma dosyć fajną szczoteczkę, ale niestety trafił mi się macany egzemplarz, gdyż był totalnie wyschnięty. Ale wiem, że sporo osób go sobie chwali. 


Na kolejnej stronie mnóstwo ciekawej kolorówki w promocji - baza Kobo, którą wiele osób zachwala, w promocji za 13,99 zł. Kobo Ideal Cover niestety odradzam - jak dla mnie to plastelina, a nie podkład. Nie sprawdził się u mnie nawet jako korektor, jest koszmarnie ciężki. Rimmel Lasting Finish również tutaj w promocji - o złotówkę droższy niż w Hebe :) L'Oreal True Match bardzo lubiłam i ponownie odsyłam TUTAJ, tyle że w Hebe jest tańszy o 5,50 zł (tam 37,49 zł, tutaj 42,99 zł). Cienie sypkie My Secret Star Dust cieszą się dużą popularnością, więc ich obecność w gazetce za 4,99 zł na pewno ucieszy niejedną osobę ;) Ja za sypańcami nie przepadam, więc się nie skuszę. Kulki Sensique (rozświetlające) mnie rozczarowały i całkiem niedawno wylądowały w koszu za tandetny efekt brokatu na twarzy, który pokazywałam TUTAJ. Maybelline Mega Plush ponownie odradzam, recenzowałam TUTAJ. Tusz Rimmel Wonderfull taniej niż w Rossmannie (o 3 złote), co mnie zaskoczyło, zazwyczaj Natura ma drożej :D Tusz L'Oreal So Couture się u mnie nie sprawdził, pokazywałam go TUTAJ - konsystencja w porządku, tusz jest dobrej jakości, ale szczoteczka nie radziła sobie z moimi rzęsami, zaś Noir Excess polecam gorąco - zobaczycie go TUTAJ.


Na kolejnej stronie moją uwagę przyciągnął olejek Evree do twarzy - wersja Essential Oils baaaardzo przypadła mi do gustu, o czym możecie przeczytać TUTAJ, na pewno skuszę się kiedyś na pozostałe wersje, a szczególnie Magic Rose :)



Tutaj ponownie promocja na czerwone kremy do rąk Garnier - o złotówkę taniej niż w Hebe


Na uwagę zasługuje również seria Termoochrona od Marion - miałam spray i dobrze zabezpieczał przed niekorzystnym działaniem suszarki. Jednak ze względu na to, że suszę włosy jakieś 3-4 razy w roku, musiałam go zużyć jak zwykłą odżywkę w sprayu - sprawdził się równie dobrze :D Olejki Marion również zbierają pozytywne opinie w kwestii zabezpieczania końcówek włosów, więc ich promocja pewnie ucieszy wiele osób.


Z ostatniej strony korzystna wydała mi się promocja na farbę do włosów Color Mask za 19,99 zł + spray Gliss Kur Ultimate Color 200 ml gratis :) Farbę recenzowałam TUTAJ, była w porządku. Gdybym miała krótsze włosy, zastanowiłabym się nad jej zakupem, ale biorąc pod uwagę fakt, że 2 opakowania (tyle potrzebuję) kosztują 40 zł, to jednak odpuszczę. Zdecydowanie wolę farby Joanna, które kosztują w granicach 10 zł za opakowanie :)



NETTO - od 22 do 25 stycznia


W Netto znalazło się kilka rzeczy związanych z przechowywaniem, może się to komuś przyda:


Są też niewielkie regały z koszami, w sam raz do łazienki:


Wpadło Wam coś w oko? :))

Ja nadal zbieram na komodę ALEX, o której pisałam w poprzednim poście promocyjnym, więc portfel odpoczywa :P 
Następny przegląd pewnie w okolicach 5 lutego :))

FanPage bloga - podejście drugie

Już długi czas temu założyłam FanPage tego bloga. Założeniem było informowanie o nowych postach, udzielanie się na innych stronach z profilu blogowego, a nie prywatnego - szczególnie dlatego, że z mojego otoczenia mało osób wie o prowadzeniu bloga ;) "Lubienie" i komentowanie niektórych miejsc mogłoby się wiązać z ujawnieniem tego. Niestety tamten FanPage umarł śmiercią naturalną - zabrakło mi systematyczności do ciągłego przelogowywania się na inne konto (założyłam go na osobnym adresie e-mail) i publikowania postów. Jeżeli nie mam czegoś "pod ręką" to o tym zapominam - to tyczy się nie tylko prowadzenia FanPage ;) Gdy zależy mi na systematycznym używaniu czegoś - musi stać na widoku. 

Niestety im więcej czasu upływa, tym bardziej doskwiera mi jego brak - chciałabym się gdzieś poudzielać z profilu blogowego, a takie ciągłe przelogowywanie się jest bardzo niewygodne. Ponieważ ostatnio mój profil prywatny został wyczyszczony z pewnych przyczyn, podpięłam pod niego FanPage mojego bloga - teraz nie muszę się przelogowywać i mam wszystko pod ręką, ciągle online :) 

W związku z tym - przywracam działalność FanPage, tym razem NAPRAWDĘ postaram się zadbać o jego rozwój i regularność w publikacjach, a Was zachęcam do polubienia, jeżeli macie na to ochotę :)

Likebox znajdziecie również w wersji mini pod obserwatorami ;)
Przepraszam za zamieszanie i pozdrawiam Was ciepło :)
Calcium Pantothenicum - bardzo pomógł na wypadanie włosów :)

Calcium Pantothenicum - bardzo pomógł na wypadanie włosów :)

Wypadające włosy to zmora wielu kobiet, często nasila się przy zmianie pór roku, choć to kwestia mocno indywidualna. Zauważyłam wzmożone wypadanie włosów jesienią - byłam przerażona, ile ich zostaje na szczotce :/ Nowy Jantar nie przynosił żadnych rezultatów, o czym pisałam TUTAJ, postanowiłam więc sięgnąć po inną formę pomocy - Calcium Pantothenicum, kwas pantotenowy, czyli witamina B5. Skrzyp i pokrzywę zawsze łykam i tak - bo jest już w Acnex (suplement dla skóry trądzikowej), ale nie zauważyłam żeby coś w tym temacie pomagały, więc trzeba było wyciągnąć inną broń ;)

Subiektywny przegląd promocji kosmetycznych - co polecam, a co odradzam.

Subiektywny przegląd promocji kosmetycznych - co polecam, a co odradzam.

Przyznam szczerze, że coraz rozsądniej kupuję kosmetyczne graty :) Ostatnio przywiązuję większą wagę do tego, by lepiej zagospodarować moją bardzo niewielką przestrzeń (niestety obecnie moje dwa niewielkie regały z półkami służą jednocześnie za szafkę na buty, szafę na ubrania i miejsce przechowywania kosmetyków, więc ciężko mi się pomieścić), więc zamiast kupować kolejne kosmetyki, których mi przecież wcale nie brakuje (;)), zbieram obecnie na komodę ALEX z Ikei (KLIK), jej zaletą jest to, że zajmuje niewiele miejsca - jest wysoka, ale szerokość i głębokość są niewielkie, więc uda mi się ją upchnąć przy oknie ;). Przy okazji mam zamiar kupić śliczne świeczniki SKURAR do przechowywania pędzli (KLIK), obecnie część trzymam w organizerach biurowych, a część w szklankach :D. Na mojej chciejliście jest również Glambox, żeby zająć się w końcu walającymi się wszędzie pojedynczymi cieniami do powiek. Planuję też zakupić kilka półproduktów pod kątem rozjaśniania przebarwień - kończą się, ale to akurat jest potrzebne i bardzo ważne dla mnie. Zachcianek mam wieeeele, ale obecnie skutecznie trzymam się ścisłej listy powyżej :)

Nie zmienia to faktu, że nadal ślinię się do gazetek promocyjnych ;) To trochę jak wizyta alkoholika w monopolowym, ale może przydadzą się Wam informacje, co akurat jest w promocji i moje subiektywne odczucia co jest warte zakupu, a co lepiej omijać szerokim łukiem. 

LIDL - od 12 do 18 stycznia


Z Lidla zainteresował mnie tylko regał teleskopowy - nie mam gdzie trzymać kosmetyków pod prysznicem, ciągle muszę stawiać na podłodze, a wiercenie nie wchodzi w grę - tutaj wystarczy zaprzeć regał między sufitem a podłogą za pomocą teleskopowej rury. Ciekawe, czy będzie jeszcze dostępny, bo gazetka obowiązuje już od kilku dni :/


Dodaję jeszcze stronę z komodami i skrzyniami - mnie akurat nie zainteresowały, ale może Wam wpadną w oko do przechowywania kosmetycznych różności :)))


BIEDRONKA - od 15 stycznia


W Biedronce zaciekawiła mnie suszarka UV do paznokci - gdyby nie to, że nie długo planuję rozpocząć "przygodę" z wszędzie zachwalanymi hybrydami (ciekawe jak to będzie...), przyjrzałabym się jej bliżej :) Długie schnięcie lakieru to moja zmora, ratuję się Seche Vite, ale czasem doprowadza mnie do szału ten glutek. Ciekawe, czy taka suszarka spełniłaby swoje zadanie? Z kolei elektryczna szczoteczka nie kusi mnie wcale - nie wierzę w cuda za 19,99 - być może niesłusznie? :P Jeżeli trafię na zestaw do szycia to kupię (ale to niekosmetyczne :D), bo moje obecne nici są tak słabe, że podczas naciągnięcia się po prostu rwą :/


NETTO - od 12 do 18 stycznia


Gdybym miała Netto obok siebie (w mieście rodzinnym mam blisko, tu niestety nie), poszłabym po żel pod prysznic Dove - 8,95 zł za 500 ml żelu pod prysznic to korzystna cena :) Wielokrotnie miałam żele Dove i zawsze byłam zadowolona. No ale nie będę ganiać taki kawał po zwykły żel pod prysznic :D


ROSSMANN - od 9 stycznia


W Rossmannie moją uwagę zwróciły żele pod prysznic Le Petit Marseillais (musiałam wejść w neta i zobaczyć nazwę bo nigdy nie pamiętam dokładnej pisowni :P) - jeszcze nie miałam, ale wiele osób zachwala i 9,99 zł za 400 ml to korzystna cena :) 


W promocji jest też mój ulubieniec - Ziaja Bloker za 4,99 zł :) Skutecznie chroni przed poceniem, ale na noc należy uważać na piżamkę, może ją zniszczyć - jedną już załatwiłam :( Robię sobie od niego przerwy i wracam w czasie, gdy potrzebuję większej ochrony, szczególnie latem. Zauważyłam też olejki Bielenda (link do recenzji), są w promocji za 12,99 zł. Właśnie zdenkowałam wersję arganową i o ile sam olejek spełnił moje oczekiwania, to jego zapach był dla mnie koszmarem (ciężki, kadzidlany), więc pod koniec używałam go hurtowo żeby tylko zużyć. Nie wiem, jak to jest w przypadku innych wersji.


Niedawno zamówiłam (przez Internet) róż Bourjois i wstępnie jestem z niego bardzo zadowolona. Niestety różnica cenowa jest spora - zapłaciłam niecałe 21 zł (przesyłki nie liczę bo miałam większe zamówienie), tutaj jest za 36,99 zł. Z całą pewnością (subiektywnie) odradzam Maybelline Better Skin (link do recenzji) - jeden z najgorszych podkładów jakie miałam, zbiera praktycznie same negatywne recenzje. Co ciekawe, oddałam go koleżance i jest z niego zadowolona, więc jednak co cera to opinia :) Tuszu Wibo Boom Boom też nie polecam (link do recenzji), u mnie okazał się bublem. Max Factor Lasting Performance to moim zdaniem świetny podkład, ale mają tak koszmarne odcienie, że niestety żaden mi nie pasuje - jedyny jasny jest różowy, tyle w temacie :) L'Oreal True Match lubiłam i recenzowałam TUTAJ


DROGERIE NATURA - od 8 do 21 stycznia


W Naturze korzystna wydała mi się promocja wkładów Kobo. Wiem, że Rimmel Stay Matte jest ulubieńcem wielu z Was, ale ja się na pewno nie skuszę. Ponownie odradzam Maybelline Better Skin, który pojawił się w promocji tównież tutaj :) Wiem, że wiele z Was lubi cienie Sensique, ale jeszcze ich nie miałam więc nie mogę się wypowiedzieć.


Tutaj znowu olejki Bielenda - 2 zł drożej niż w Rossmannie.


Antyperspirant Garnier Neo za 9,99 zł również zasługuje na uwagę. Recenzowałam TUTAJ - u mnie sprawdził się bardzo dobrze, choć mam świadomość, że zbiera skrajne opinie. 


HEBE - od 8 stycznia


W Hebe mamy mnóstwo wyprzedaży, powiem szczerze że dla mnie to najciekawsza gazetka ze wszystkich tu przedstawionych. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to L'Oreal Volume Million Lashes So Couture, czyli tusz, który się u mnie nie sprawdził (link do recenzji). O ile sama jego formuła jest świetna - nie kruszy się i nie rozmazuje, bardzo długo nadawał się do malowania (około pół roku) i nawet przyjemnie pachnie, to szczoteczka nie przypadła mi do gustu, zupełnie nie radziła sobie z rozdzieleniem moich rzęs. Czyli - tusz tak, szczoteczka nie. Carmex to dla mnie produkt skrajny - z jednej strony uwielbiam jego działanie, naprawdę błyskawicznie rozprawia się z suchymi ustami (wersja w sztyfcie i słoiczku, bo tubek nie lubię), ale jego użytkowanie nie jest dla mnie przyjemne. Nie znoszę tego pieczenia/mrowienia, a jego posmak i zapach są dla mnie po prostu obrzydliwe. 


Tutaj moją uwagę zwróciły powszechnie lubiane odżywki Garnier Ultra Doux - kiedyś miałam popularną wersję awokado, ale to było tak dawno, że już nawet nie pamiętam, jak się sprawdziła :) 


Niektórych może zainteresować peeling Ziaja liście manuka oraz krem do rąk Evree - żadnego z nich nie miałam, ale opinie, które dotychczas czytałam, były raczej pozytywne. Na uwagę zasługują antyperspiranty w sprayu Garnier i Rexona - właśnie mam Rexonę aloesową, już drugie opakowanie (tą z obrazka) i jestem zadowolona - skuteczna ochrona, nienachalny zapach, nie brudzi ubrań :)


Tutaj mamy już dwa produkty, o których wcześniej wspomniałam - bloker Ziaja (o złotówkę droższy niż w Rossmannie) oraz antyperspirant Garnier Neo 30% taniej czyli nie wiadomo za ile konkretnie :)



Dodano o 12:30 - pojawiła się jeszcze nowa gazetka do SuperPharm, więc dodaję:

SUPERPHARM - od 15 do 28 stycznia

LINK DO GAZETKI

W Superpharm przy zakupie za min. 35 zł można skorzystać z okazji - krem do rąk Neutrogena za 7,99 zł :)


Dalej zainteresował mnie płyn micelarny Bourjois - był moim ulubieńcem zanim poznałam Garniera (równie skuteczny, a tańszy). Teraz jest w promocji za 8,99 zł za 250 ml, to bardzo tanio - gdyby nie fakt, że mam jeszcze pół butelki Garniera, to poszłabym po Bourjois :) Odżywki do paznokci i utwardzacze Sally Hansen -30%


Tutaj również promocja na żele pod prysznic Dove - każda pojemność, choć mnie najbardziej interesują duże za 10,99 zł :) Drożej niż w Netto, ale w SP bywam częściej. Carmexy w promocji za 6,99 zł. Wiem, że wiele osób lubi antyperspiranty Nivea - też są przecenione.


Jest też sporo promocji na kolorówkę
Rimmel Scandaleyes - 30%, 
Maybelline -25% na wybrane produkty,
Bourjois -25% produkty do ust i oczu,
L'Oreal True Match podkłady, korektory, pudry, róże -25%
Maybelline pomadki i błyszczyki do ust -25%
Max Factor wybrane gamy -20%



Z Dermokosmetyków:
Eucerin -25% na wybrane dermokosmetyki z serii DermoPURYFIER, pH5 oraz CompleteREPAIR
Emolium do pielęgnacji ciała -20%
Bioderma cała marka -20% (-30% z kartą LifeStyle)
SVR wybrane produkty do pielęgnacji ciała -40%
LRP Toleriane Teint -25% (-30% z kartą LifeStyle)
Vichy cała gama do makijażu -25% (-30% z kartą LifeStyle)


Jeżeli o mnie chodzi, to planuję sprawdzić ten regał teleskopowy z Lidla, zestaw do szycia z Biedronki, i jakiś żel pod prysznic bo obecny sięga dna (ale jeszcze nie wiem na który dokładnie się zdecyduję), większych zakupów nie planuję bo niczego więcej obecnie nie potrzebuję :) Ale znalazło się tu kilku moich ulubieńców (lub produktów powszechnie znanych na blogach), więc jeżeli akurat planujecie uzupełnić zapasy, to macie okazję przyjrzeć się im bliżej :)

Wpadło Wam coś w oko?
Alterra, emulsja oczyszczająca Granat BIO

Alterra, emulsja oczyszczająca Granat BIO

Jakiś czas temu ta emulsja wstrząsnęła blogosferą - można było o niej przeczytać na wielu blogach, oczywiście w samych superlatywach ;) Przyznam szczerze, że temu nie ulegałam, aż do momentu, w którym mój żel do mycia twarzy sięgał dna (Bielenda Aloes, bardzo go lubiłam) i potrzebowałam czegoś innego, równie łagodnego. Pomyślałam sobie - czemu by nie spróbować Alterry? Wylądowała na mojej liście zakupów i już drugiego dnia była moja ;) Akurat fartem była też w promocji, więc miałam szczęście, że udało mi się ją dorwać (podobno ciągle są po niej puste półki, choć tutaj w Gdyni nie cieszy się aż takim zainteresowaniem ;))



Copyright © 2016 BASIA-BLOG.pl , Blogger