Hyco, lakiery hybrydowe (09, 23, 24)

czwartek, 29 grudnia 2016

Hyco, lakiery hybrydowe (09, 23, 24)

Pewnie już dobrze wiecie, że jestem wielbicielką hybryd ;) Mam trochę "zwykłych" lakierów, ale zwykle nie mam do nich cierpliwości - schnięcie trwa za długo, później zwykle mam wzorek z kołdry lub gdzieś zahaczę, a zwykle po 1-2 dniach już widzę pierwsze odpryski. Szkoda mi czasu i nerwów! I dlatego hybrydy są dla mnie wybawieniem - owszem, trzeba poświęcić 2 razy w miesiącu ciut więcej czasu, ale przynajmniej mam zapewnioną idealną trwałość i pełen połysk :)

Dziś chciałabym napisać co nieco o hybrydach Hyco. To pierwsza firma hybrydowa niebędąca Semilac, z którą mam styczność, ale jestem bardzo, bardzo zaskoczona. Bardzo pozytywnie! Przekonałam się, że może być taniej i nawet... lepiej?

Przegląd 17 cielistych/beżowych cieni do powiek

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Przegląd 17 cielistych/beżowych cieni do powiek

Witajcie, mam nadzieję, że Święta minęły Wam przyjemnie!

Beżowy cień do powiek to absolutny must have w kosmetyczce - czy to do wyrównania kolorytu powieki, jako cień bazowy, do roztarcia granic, rozświetlenia wewnętrznego kącika... Ładnie mieniący się cień beżowy potrafi nawet uczynić samodzielnie makijaż oka ;)

Przygotowałam dziś dla Was przegląd cielistych cieni, które posiadam - być może któryś wpadnie Wam w oko. Niektóre są w tonacji cieplejszej, inne w chłodniejszej, część jest matowa, a część połyskująca. Są tu również zarówno cienie pojedyncze, jak i pochodzące z różnych paletek. 

Zapraszam :)

W roli głównej wystąpią dziś:







1 - My Secret 505
2 - Kobo 102
3 - Maybelline Color Tattoo Creme de Nude 93
4 - L'Oreal Infallible 016 Coconut Shake
5 - Neauty Minerals Sandy Beach
6 - Neauty Minerals Sea Shell
7 - Annabelle Minerals Vanilla
8 - My Secret Party Time (czwórka cieni)
9 - My Secret Night Out (czwórka cieni)
10 - Freedom Audacious Mattes cień nr 3
11 - Freedom Audacious Mattes cień nr 1
12 - Makeup Revolution Iconic 2 cień nr 3
13 - Makeup Revolution Iconic 2 cień nr 1
14 - Makeup Revolution Iconic 3 cień nr 1
15 - Zoeva Naturally Yours Pure
16 - Zoeva Naturally Yours First Love
17 - My Secret Natural Beauty (trio)

Oznaczenia kolorystyczne są dość mocno subiektywne i oznaczają, z jaką częstotliwością sięgam po dany cień. Kolor zielony oznacza, że sięgam często i z przyjemnością, kolor żółty, że raczej sporadycznie, a czerwony - że praktycznie wcale. 


1 - My Secret 505 jest to jeden z najlepszych znanych mi beżowych cieni pojedynczych. Jest świetnie napigmentowany, ma dobrą przyczepność do pędzla, a następnie powieki. Jego odcień jest idealnie cielisty :) Mogę mieć jedynie drobne zastrzeżenie do zmielenia - chciałabym, żeby był ciut lepiej zmielony, gdyż na powiece po aplikacji widać strukturę cienia.

2 - Kobo 102 to bardzo jasny cień o wyraźnie żółtej tonacji, czego zdjęcie niestety nie oddało. Jest bardzo drobno zmielony, ale też dość suchy. Pigmentacja dobra, ale nie bardzo dobra.

3 - Maybelline Color Tattoo Creme de Nude 93 - jestem jedną z nielicznych osób, które tego cienia nienawidzą. Nie pasuje mi w nim dosłownie wszystko - od pomarańczowego odcienia, przez plastelinowatą konsystencję, która sprawia, że powieka wygląda bardzo sztucznie, aż po trwałość - stosowanie Color Tattoo samodzielnie nie wchodzi w grę, gdyż strasznie się u mnie rolują. Niektórzy używają ich jako bazy, co u mnie również nie zdaje egzaminu. Ok, swatch z dłoni zmywa się ciężko, ale cień w kontakcie z sebum na powiece z trwałością niewiele ma u mnie wspólnego, a załamanie powieki sobie wdzięcznie pływa. Dla mnie to jest bubel, przykro mi...

4 - L'Oreal Infallible 016 Coconut Shake to cień o delikatnie połyskującym wykończeniu. Wygląda bardzo ładnie i odświeżająco na powiece, ale nie za bardzo chce współpracować - pigmentacja jest taka sobie, a w połączeniu z suchą konsystencją nie za bardzo chce się ten cień nabierać. Szkoda!

5 - Neauty Minerals Sandy Beach to dla mnie hicior nad hiciorami, najlepszy cień ze wszystkich tu przedstawionych, pojawi się w ulubieńcach roku. Na zdjęciu może nie przedstawia się zbyt okazale, wygląda chłodno, ale w rzeczywistości to neutralny (nie chłodny, nie ciepły), piaskowy beż. Jest bardzo drobno zmielony, dzięki czemu wygląda świetnie na powiece, a w dodatku fantastycznie napigmentowany i ma dobrą przyczepność. 

6 - Neauty Minerals Sea Shell to zdecydowanie godny uwagi, szampański cień rozświetlający. Pigmentacja i przyczepność bardzo dobra - często używam go samodzielnie. 

7 - Annabelle Minerals Vanilla to cień, który jest dobry, choć z lekka mnie zaskoczył - gdy cienie AM weszły do oferty, byłam przekonana, że to mat, a tu zaskoczenie. Jest rozświetlający, ale nie perłowy, odbija światło bardziej jak satyna, choć drobinki są w sztucznym świetle widoczne. Jest dość wilgotny i dobrze czepia się skóry oraz pędzla. Z pewnością jest to ciekawa, subtelna propozycja na co dzień.

8 - My Secret Party Time (czwórka cieni) - chodzi mi tu oczywiście o najjaśniejszy cień. Ma w sobie mnóstwo maluteńkich drobinek. Niestety, co zaskakujące w przypadku My Secret, pigmentacja jest średnia, a cień mógłby być drobniej zmielony. Średniak, dlatego w sumie rzadko po niego sięgam.


9 - My Secret Night Out (czwórka cieni) ten cień jest już zdecydowanie chłodny, w paletce może tego aż tak nie widać, ale na skórze wybija różowe tony. Bardzo dobra pigmentacja, bardzo dobra przyczepność, ale poziom zmielenia, jak w 505, mnie nie satysfakcjonuje. Nie pasuje mi również odcień, ale to już indywidualna kwestia. 

10 - Freedom Audacious Mattes cień nr 3 - wystarczy spojrzeć na paletkę, by domyślić się, że z chęcią po niego sięgałam :) Bardzo dobrze zmielony, dość suchy, dobrze napigmentowany. 

11 - Freedom Audacious Mattes cień nr 1 - jakość identyczna jak w cieniu numer 3, tyle że odcień mniej mi pasuje :)

12 - Makeup Revolution Iconic 2 cień nr 3 - cudowny, szampański, bardzo dobrze napigmentowany, wręcz jakby był mokry. Pięknie rozświetla oko i samodzielnie czyni cały makijaż :)

13 - Makeup Revolution Iconic 2 cień nr 1 - dobrze zmielony cień w kolorze idealnego beżu, jedynie pigmentacja mogłaby być lepsza.

14 - Makeup Revolution Iconic 3 cień nr 1 - jak wyżej, tyle że kolor jest jaśniejszy i chłodniejszy.

15 - Zoeva Naturally Yours Pure
16 - Zoeva Naturally Yours First Love - oba cienie Zoeva są bardzo dobrej jakości - dobrze zmielone, bardzo dobrze napigmentowane. 

17 - My Secret Natural Beauty (trio) - identyczny jak My Secret 505, różni się odcieniem, choć nieznacznie. Świetna pigmentacja i przyczepność, gorzej ze zmieleniem.




Mam nadzieję, że post okaże się dla Was przydatny. Z cieni matowych najczęściej sięgam obecnie po Neauty Sandy Beach oraz oba cienie Zoeva, zaś jeżeli chodzi o połyskujące, to głównie Sea Shell. Nie wiem dlaczego, ale o cieniu nr 12 jakoś tak zapomniałam, ale jest świetny, więc teraz z pewnością będę po niego sięgać częściej :) Jeżeli mam ochotę na rozświetlenie powieki, to często sięgam również po prostu po... rozświetlacze, ale nie o tym dziś mowa :)

Mam nadzieję, że post będzie dla Was przydatny :)
Vichy, Liftactiv, przeciwzmarszczkowa pielęgnacja liftingująca skórę wokół oczu

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Vichy, Liftactiv, przeciwzmarszczkowa pielęgnacja liftingująca skórę wokół oczu

Zdecydowanie należę do osób, które uważają krem pod oczy za niezbędnik. Już jako nastolatka starałam się dbać o pielęgnację twarzy (bardziej lub mniej świadomie i w związku z tym z różnym skutkiem ;) ), a krem pod oczy był jednym z niezbędnych jej elementów. Oczywiście, początkowo były to kremy tanie, łatwo dostępne i raczej lekkie. Obecnie staram się już wybierać kremy bogatsze. Co prawda mam dopiero 24 lata, więc typowe zmarszczki wynikające ze starzenia się skóry jeszcze mnie nie dotyczą, jednak drobne mimiczne jak najbardziej zaczynają się już pojawiać, a skóra pod oczami jest bardzo cienka - widoczne, fioletowe cienie nie są mi obce, skóra reaguje również na ewentualne przesuszenia siateczką w wewnętrznym kąciku. Wystarczy zadbać o nią intensywniej, a wszystko wraca do normy. Tak więc jestem zdania, że bez względu na wiek, o skórę trzeba dbać - a o cienką i delikatną skórę pod oczami w szczególności! Dziś kilka słów o kremie pod oczy Vichy Liftactiv, którego pełna nazwa brzmi "przeciwzmarszczkowa pielęgnacja liftingująca pod oczy".

La Roche-Posay, fizjologiczna pianka oczyszczająca z wodą termalną

czwartek, 15 grudnia 2016

La Roche-Posay, fizjologiczna pianka oczyszczająca z wodą termalną

Oczyszczanie twarzy - czy to rano, czy wieczorem - to bez wątpienia podstawa pielęgnacji. W związku z tym wybór odpowiedniego produktu to czasem nie lada wyzwanie - bo ten oczyszcza za mocno, ten za słabo, ten podrażnia... Zbyt mocne oczyszczanie cery może spowodować, że zacznie się ona "buntować" poprzez wzmożoną produkcję sebum, zaś niedostateczne oczyszczanie może prowadzić do zanieczyszczeń skóry. Dziś napiszę co nieco o fizjologicznej piance oczyszczającej z wodą termalną z La Roche-Posay do skóry wrażliwej.

 Książka: 50 mitów o urodzie wyd. Galaktyka (Jana Zubcowa, Tijna Orasmae-Meder)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Książka: 50 mitów o urodzie wyd. Galaktyka (Jana Zubcowa, Tijna Orasmae-Meder)

Jeszcze nigdy nie pisałam recenzji książki na tym blogu, zatem dziś jest mój pierwszy raz, zapraszam :)

Pędzle Kavai - porównanie z Hakuro i Zoeva

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Pędzle Kavai - porównanie z Hakuro i Zoeva

Pędzle są dla mnie bardzo ważne. Uważam, że odpowiednio dobrane akcesoria (pod względem ich jakości i przeznaczenia) potrafią nie tylko uprzyjemnić, ale również znacząco ułatwić wykonywanie makijażu. Osoby, które mają perfekcyjny warsztat w dłoniach wyczarują piękny makijaż również najgorszymi pędzlami lub nawet bez nich (!), czego przykładem są filmiki na YouTube z serii "makijaż bez użycia pędzli", w których w ruch idą pacynki, patyczki, płatki kosmetyczne, a efekt końcowy nieraz przerasta najśmielsze oczekiwania. Niemniej jednak - dobry pędzel dużo ułatwia, szczególnie jeżeli nasze umiejętności nie są na aż tak wysokim poziomie lub gdy zależy nam rano na każdej minucie.

W swojej pędzlowej przygodzie przechodziłam przez różne marki - zarówno te dostępne stacjonarnie, jak pojedyncze egzemplarze Ecotools, Essence i Catrice, jak również zamawiane online - m.in. Hakuro, Zoeva, Sunshade Minerals, Annabelle Minerals, Beauty Crew, Real Techniques czy Nanshy. Mogę w związku z tym bez wątpienia stwierdzić, że jakieś porównanie już mam, a po niektóre pędzle sięgam bardziej lub mniej chętnie. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o 7 pędzlach Kavai, które niestety nie spełniły moich oczekiwań. Żaden z nich. Serio :(

Kavai 26, 42, 21, 18, 19, 88, 11
Garnier, mgiełka olejkowa do włosów

poniedziałek, 28 listopada 2016

Garnier, mgiełka olejkowa do włosów

Dziś trochę ponarzekam na mgiełkę olejkową od Garniera - źle nie będzie, ale dobrze też nie. W zasadzie to zbieram się do tej recenzji już od dawna, a stosunkowo niedawno sięgnęłam dna, więc zapraszam.


Lumene, baza pod cienie Arctic Cloudberry

poniedziałek, 21 listopada 2016

Lumene, baza pod cienie Arctic Cloudberry

Baza Lumene z całą pewnością ma już sporą popularność i jest powszechnie lubiana. Sęk w tym, że ta najpopularniejsza wersja ma lekko różowawy kolor tubki i napis "With Brigtening Arctic Lingonberry", zaś u mnie jest to po prostu "Arctic Cloudberry". Ciężko mi jest się ustosunkować do tego, czy mają takie samo działanie - mogę jedynie zaznaczyć, że ich skład się różni. Mniej więcej do połowy jest taki sam, a później się już rozjeżdża. Najistotniejsze składniki są więc w podobnych proporcjach, a na ile dalsza część wpływa na tę bazę? Nie mam pojęcia :) Zapraszam do recenzji mojej wersji, mimo że to ta mniej popularna :)

Seria Acnex - kapsułki, emulsja myjąca, krem, żel punktowy

poniedziałek, 14 listopada 2016

Seria Acnex - kapsułki, emulsja myjąca, krem, żel punktowy

Z produktami Acnex mam styczność już nie od dziś. Używałam głównie kapsułek w starej wersji (120 szt) i bardzo je sobie chwaliłam (pisałam o nich TU) - pierwszy udokumentowany zakup mam zapisany na 25.07.2014, a więc sięgam po nie od co najmniej 2 lat - z naprawdę niewielkimi przerwami!. Znany jest mi również żel punktowy, który także miło wspominam. Niedawno miałam okazję przetestować całą serię, więc chciałabym Wam opisać w pigułce co o tych wszystkich produktach myślę.


Denko gigant - zbiór minirecenzji (wrzesień/październik)

poniedziałek, 7 listopada 2016

Denko gigant - zbiór minirecenzji (wrzesień/październik)



Ostatni denkowy post na moim blogu pojawił się dawno, dawno temu ;) W zasadzie to nie bez powodu - po prostu w cieplejszych miesiącach straciłam wenę do zbierania opakowań i wszystkie lądowały na bieżąco w śmietniku. Ale wraz z jesienną aurą stwierdziłam, że znowu mam ochotę na garść minirecenzji, tak więc nadchodzę z denkiem-gigantem ;) Te zużycia obejmują wyłącznie okres września i października. Przyznaję, że jestem szczerze zaskoczona ilością i jak zwykle nie jest to tak, że zużyłam tyle produktów od A do Z w dwa miesiące, po prostu jakoś tak się hurtem pokończyły w tym samym czasie.

Zapraszam :)
Rimmel Colour Rush - pomadki do ust w kredce

poniedziałek, 31 października 2016

Rimmel Colour Rush - pomadki do ust w kredce

Pamiętam, gdy te pomadki w kredce weszły na rynek, był na nie istny szał ;) Już od dawna jest o nich cicho, ale chciałabym napisać w tym temacie kilka słów od siebie ;)


Osobiście posiadam 2 wersje kolorystyczne - 710 Drive me nude (jaśniejsza) oraz 200 Keep mauving (ciemniejsza). 200 niestety okazała się dla mojej "urody" zbyt ciemna i przytłaczająca, w związku z tym sięgam praktycznie tylko po 710. Pomadki kupowałam w innym czasie, dlatego tylko na 2 zdjęciach są razem, a na reszcie oddzielnie.



Pomadki są wykręcane, więc nie ma mowy o konieczności ostrzenia - uff ;) Opakowania są moim zdaniem tandetne, wykonane z kiepskiego plastiku i wyglądają zabawkowo. Napisy z czasem się ścierają, co również odbiera uroku. 



Pomadki mają przyjemny, waniliowy zapach i bardzo kremowo-śliską konsystencję. Nabierają się z łatwością i równomiernie. Nie ma potrzeby sięgania po konturówkę z dwóch powodów - po pierwsze szpiczasty czubek ułatwia aplikację, a po drugie nie są mocno napigmentowane, więc efekt nigdy nie będzie "wyrysowany". Efekt jest zdecydowanie błyszczący, idący raczej w kierunku błyszczyka niż pomadki. Z uwagi na to błyszczące, mokre wykończenie, można zapomnieć o szałowej, nienagannej trwałości - częste poprawki będą konieczne, a zjadanie to norma ;) Mimo to, pomadka nieco barwi skórę - mimo, że wierzchnia warstwa schodzi, to pigment lekko "wgryza się", barwiąc usta. 




Lubię odcień 710 Drive me nude - to coś pomiędzy różem a brązem, zdecydowanie zgaszony, spokojny, a błyszczące wykończenie nadaje świeżości. Ma w sobie maluteńkie drobinki, ale w praktyce niemal w ogóle ich nie widać. Niestety mam mu coś poważnego do zarzucenia i spotkałam się z taką opinią kilkakrotnie, więc to nie jest kwestia felernego egzemplarza - niestety koszmarnie się utlenia i mocno zmienia swój kolor. Po chwili idzie w różo-fiolet i zdecydowanie odchodzi od tonów brązowych. 

Wiem, że to mało apetyczny widok, ale muszę Wam to pokazać, bo to po prostu nie mieści mi się w głowie. Za każdym razem po otwarciu pomadki można zauważyć coś takiego:


Pomadka utlenia się nawet sama na sobie - za każdym razem pokrywa się różowo-fioletowym nalotem. Można to wycierać i wycierać - nie ma sprawy. Ale i tak za każdym razem po podniesieniu nakrętki ukaże się taki właśnie widok. Szkoda, bo najbardziej lubię odcień tej pomadki w wersji podstawowej, przed przemianą ;)

Cena: 26,99 zł
Pojemność: 2,5g

Podsumowując - moje odczucia są mocno mieszane. Opakowanie jest bardzo tandetne i kiepsko wykonane. Konsystencja i zapach bardzo przyjemne, używanie tych pomadek to czysta przyjemność, a błyszczące wykończenie nadaje lekkości i świeżości, ale niestety odcień 710, który teoretycznie mi pasuje, po chwili koszmarnie się utlenia i zmienia kolor. Dodatkowo - widok różowego nalotu na pomadce za każdym razem odbiera mi apetyt, a trwałość bardzo taka sobie... Generalnie, traktowałabym je bardziej jako niezobowiązującą ciekawostkę do torebki, niż poważnego, niezawodnego sprzymierzeńca w kategorii ust. 
Evree, regenerujący demakijaż oczu - olejek do demakijażu

poniedziałek, 24 października 2016

Evree, regenerujący demakijaż oczu - olejek do demakijażu

Nic tak skutecznie nie zmywa makijażu, jak coś tłustego ;) Nie bez powodu płyny dwufazowe zawierają w sobie fazę tłustą, a olejki do demakijażu są polecane do usuwania makijażu wodoodpornego. I choć po wodoodporny makijaż sięgam dość rzadko, to zawsze muszę mieć w domu coś skutecznego.

L'Oreal Brow Artist Plumper - żel/maskara do brwi

poniedziałek, 17 października 2016

L'Oreal Brow Artist Plumper - żel/maskara do brwi

Odkąd poznałam żele do brwi, nie jestem w stanie się już bez nich obejść. Pierwszym poznanym był Wibo, który tak mnie zachwycił, że zużyłam dobrych kilka opakowań. Następnie używałam Catrice, który również długo mi służył, a później poznałam L'Oreal Brow Artist Plumper, który zdecydowanie pobił Wibo oraz Catrice. W chwili obecnej są dwa żele, po które sięgam (w zasadzie to cztery - bo z każdego z nich mam po dwie wersje kolorystyczne) - właśnie L'Oreal, a także Essence Make me brow. Dziś kilka słów o żelu L'Oreal - na Essence jeszcze przyjdzie pora :)

Tisane - peeling do ust oraz balsam Fresh

poniedziałek, 10 października 2016

Tisane - peeling do ust oraz balsam Fresh

Być może pamiętacie, ale kilkakrotnie wspominałam już o klasycznym Tisane w słoiczku z czerwoną nakrętką - bardzo go lubię, to dla mnie produkt kultowy, który zdecydowanie trzeba choć raz wypróbować. Miałam również styczność z pomadką w sztyfcie (nie okazała się aż tak skuteczna, jak słoiczek) oraz wersją dla dzieci (której zapach średnio mi przypasował). Dziś chciałabym napisać co nieco o wersji Fresh, a także o peelingu do ust.


Garnier, ekspresowy demakijaż oczu 2w1, płyn dwufazowy do demakijażu

poniedziałek, 3 października 2016

Garnier, ekspresowy demakijaż oczu 2w1, płyn dwufazowy do demakijażu

Ostatnio ponarzekałam, to dziś dla odmiany napiszę coś pozytywnego ;) Jestem w trakcie drugiej butelki tego płynu dwufazowego, więc mogę już o nim co nieco napisać. Uwaga, zdjęcia ciut stare :P


Farouk CHI, serum "jedwab" do włosów

poniedziałek, 26 września 2016

Farouk CHI, serum "jedwab" do włosów

"Jedwab" ten jest jednym z najczęściej polecanych i najpopularniejszych na KWC. Jakiś czas temu byłam więc go bardzo ciekawa i dorzuciłam kilka buteleczek przy okazji do zakupów, dzięki czemu miałam zapas na długo. I choć jest to produkt bardzo przyjemny, to jednak jakieśtam "ale" do niego miałam, więc zużycie zapasów rozłożyło się w czasie.

Wyniki konkursu Neauty

wtorek, 20 września 2016

Wyniki konkursu Neauty

Witam Was serdecznie :)

Chciałabym ogłosić wyniki konkursu, w którym można było wygrać róż mineralny Neauty w dowolnym wybranym odcieniu. 


Wybór nie był łatwy, ale w końcu udało się podjąć decyzję :)

Wygrywają:

Silloe

Fu Zja

Serdecznie Wam gratuluję i idę pisać e-maila z informacją o wygranej :)
L'Oreal True Match rozświetlacz 202N Neutre Rose

poniedziałek, 19 września 2016

L'Oreal True Match rozświetlacz 202N Neutre Rose

Tuż po modzie na konturowanie, nadszedł nas na rozświetlanie/strobing. Znalezienie dobrego rozświetlacza graniczyło kiedyś z cudem (pewnie stąd kult Mary Lou Manizer - chyba jedynego godnego uwagi wówczas rozświetlacza), zaś w chwili obecnej niemal każda marka wypuszcza swoją propozycję. Dziś kilka słów na temat nowości - pudru rozświetlającego L'Oreal True Match.


Puder znajduje się w dość sporym, eleganckim opakowaniu. Przyznam szczerze, że właśnie się z siebie śmieję, gdyż dopiero podczas pisania tej recenzji zrozumiałam, skąd się wzięły tak spore gabaryty opakowania - otóż, po otwarciu opakowania i podniesieniu części z pudrem, znajdziemy w środku mały, płaski pędzelek oraz lusterko na całej powierzchni. Lepiej późno niż wcale :) Lusterko jest dobrej jakości, nie zniekształca obrazu, jednak pędzelek uważam za zbędny - choć ma właściwy, spłaszczony kształt ułatwiający aplikację, to jest raczej szorstki. Nie przejmuję się tym jednak, gdyż zawsze używam "swoich" pędzli zamiast tych dołączonych do kosmetyków.


Moja wersja kolorystyczna to 202N Neutre Rose. Na stronie Rossmanna widziałam jeszcze drugą, chłodniejszą (302R Icy Glow). Składa się z trzech odcieni rozświetlacza - najmniejszy w opakowaniu wydaje się być brązowawy, ale po zeswatchowaniu idzie w róż. Średniej wielkości to typowo złoty-szampański odcień, z kolei największy to subtelny, jasny róż. Wszystkie odcienie mają jednakową konsystencję - przyjemnie, aksamitnie nabierają się na palec, choć są lekko suche i pylące podczas nabierania pędzlem. Z kolei jeżeli chodzi o poziom zmielenia drobinek, to te dwa różowe są bardzo podobne, zaś złoto-szampański ma bardziej zauważalne drobinki. W związku z tym moją ulubioną częścią jest ta największa, jasnoróżowa.

(tu widać, że jest pędzelek - nie wiem, dlaczego nie zauważyłam go wcześniej)

Róże nie są na tyle napigmentowane, by zastąpić róż do policzków, raczej wyznaczają tonację niż nadają koloru. W związku z tym używam ich raczej jako klasycznego rozświetlacza, już po nałożeniu różu. 



Z całą pewnością muszę stwierdzić, że są to raczej subtelne rozświetlacze. Nie dają efektu pełnej tafli, raczej dyskretny blask na skórze. Ale ja uważam to za duży plus, ponieważ na co dzień stawiam na subtelny, delikatny efekt świeżości. Tutaj nie ma obaw o przesadę. 



Podsumowując, to przyjemne rozświetlacze, a szczególnie upodobałam sobie największy, jasnoróżowy. Wygląda na twarzy bardzo świeżo i promiennie oraz stawia kropkę nad "i" tuż po nałożeniu różu. 

Cena: 66,59 zł (Rossmann), 52,99 zł (Empik)
Dermofuture, regeneracyjna kuracja, serum z wit. C 30%

poniedziałek, 12 września 2016

Dermofuture, regeneracyjna kuracja, serum z wit. C 30%

Do zakupu tego serum przekonało mnie przede wszystkim wysokie stężenie, łatwa dostępność (akurat zamawiałam na Wizaz24.pl, a ono tam jest) i niewygórowana cena (34 zł to nie majątek jak za takie serum). Niestety nie wszystko złoto, co z witaminą C ;)

Swatche wszystkich różów mineralnych Neauty + KONKURS

piątek, 19 sierpnia 2016

Swatche wszystkich różów mineralnych Neauty + KONKURS

Witam Was serdecznie,

Niedawno miałam okazję zrobić swatche wszystkich odcieni różu Neauty Minerals, więc pragnę się z Wami nimi podzielić (mam nadzieję, że pomogą komuś w wyborze właściwego odcienia). Mam również niespodziankę - dwie osoby będą mogły wygrać dowolnie wybrany przez siebie róż do policzków.


Modne paznokcie to przede wszystkim... trwałe paznokcie ;) Rimmel Super Gel (025, 051)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Modne paznokcie to przede wszystkim... trwałe paznokcie ;) Rimmel Super Gel (025, 051)

Być może pamiętacie, że jestem ogromną fanką lakierów hybrydowych - jestem dość zabiegana i w związku z tym nie mam czasu na malowanie paznokci co drugi, trzeci dzień - a właśnie tyle wytrzymują u mnie klasyczne lakiery. Zazwyczaj maluję paznokcie wieczorem, wytrzymują cały dzień, ale już kolejnego dnia mam nieestetyczne odpryski. A niezależnie od tego, jakie zdobienie paznokci lub kolory są aktualnie w modzie - nie ma nic bardziej nieestetycznego od poodpryskiwanego lakieru... Właśnie dlatego klasyczne lakiery goszczą u mnie sporadycznie, ale całkiem niedawno Rimmel wypuścił na polski rynek serię lakierów żelowych, które mają zapewnić zwiększoną trwałość aż do 14 dni. I wiecie co? One naprawde są dużo trwalsze od zwykłych lakierów!

wzorki na paznokcie
Ziaja Pro krem-maska do skóry wokół oczu

sobota, 6 sierpnia 2016

Ziaja Pro krem-maska do skóry wokół oczu

Znalezienie odpowiedniego kremu pod oczy to nie lada wyzwanie. Dobry i lekki, nierolujący się krem pod korektor do stosowania rano już znalazłam (Vianek), ale nadal szukam ideału na noc. Chciałabym, żeby był to krem bardzo gęsty, treściwy, mocno nawilżający, który sprawi, że rano obudzę się z mięciutką, zregenerowaną skórą pod oczami. Może być tłusty, na noc zupełnie mi to nie przeszkadza. Czasem posiłkuję się rozwiązaniami typu witamina A, masło shea+kwas hialuronowy, ale chciałabym znaleźć jakiegoś przyjemnego gotowca w cenie nierujnującej portfela. Słyszałam dobre opinie o tym kremie-masce pod oczy, więc postanowiłam wypróbować. 


Stojak do suszenia pędzli

wtorek, 12 lipca 2016

Stojak do suszenia pędzli

Hej :) Chciałabym się dzisiaj z Wami podzielić moimi odczuciami odnośnie stojaka do suszenia pędzli, który jakiś czas temu wygrałam u odcienie nude (klik), ponieważ jest to zdecydowanie wart uwagi gadżet ;)

Co prawda w chwili obecnej moje mycie pędzli zdominował izopropanol (klik), ale czasem zdarza mi się również myć je klasycznie, wówczas takie "drzewko" do suszenia jest niezastąpione. Pędzle należy suszyć najlepiej włosiem w dół, co w domowych warunkach jest niezbyt łatwe, więc zazwyczaj suszy się je poziomo. 

bla

Drzewko posiada 3 wielkości otworów - duże, średnie i małe, w sam raz na różne rodzaje pędzli. Składa się z trzech osobnych elementów i składa się w kilka sekund, po prostu nakładając je na siebie ;) Dzięki temu zajmuje minimum miejsca :) 


Po złożeniu jest dosyć chybotliwe, poszczególne elementy nie są ze sobą na tyle idealnie spasowane, by stwarzało to wrażenie porządnej konstrukcji, niemniej jednak stoi stabilnie i nigdy nic się nie wydarzyło. 



Pędzle wkładam od dołu ku górze, trzymają się super, nic się nie wysuwa i nie wypada. 



Od nowości stojak przychodzi zapakowany w kartonik, a na poszczególnych elementach jest naklejona taśma zabezpieczająca w kolorze brązowym (żeby się nie porysowały). I ta taśma jest jedynym elementem, który podniósł mi ciśnienie do granic możliwości ;) Jest tak przyklejona, że dłuuuuuugo walczyłam, by ją odkleić, już się zaczęłam zastanawiać, czy ten stojak nie jest brązowy :D Ale w końcu się udało, a dziś już prawie o tym nie pamiętam ;) 




Takie stojaki kosztują zaledwie kilka dolarów, mój pochodzi prawdopodobnie z dresslink (klik), a muszę przyznać, że to naprawdę przydatny gadżet. Nie jest to konstrukcja porządna, ale stoi stabilnie i się nie przewraca, a niesamowicie ułatwia suszenie pędzli. Zdecydowanie warto się tym tematem zainteresować, a Ewie z odcienie nude serdecznie dziękuję, że mogłam ten gadżet poznać :)
Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl