Pokaż swoją toaletkę, czyli akcja #PST :)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pokaż swoją toaletkę, czyli akcja #PST :)

Cześć! Biorę udział w akcji blogerek pod tytułem "Pokaż swoją toaletkę" :). Jej organizatorką jest Delishe, do której zdecydowanie polecam zajrzeć, bo czytam jej bloga nie od dziś :). Akcja polega na pokazaniu naszych sposobów na przechowywanie kosmetyków, czyli po prostu jak wyglądają nasze toaletki. 

W moim przypadku określenie "toaletka" to spora nadinterpretacja, ale zaraz wszystko zobaczycie :D 

przechowywanie i organizacja kosmetyków
Rozświetlacze My Secret Face Illuminator Powder (Princess Dream, Sparkling Beige) | Czy warto kupić Disco Ball?

czwartek, 7 grudnia 2017

Rozświetlacze My Secret Face Illuminator Powder (Princess Dream, Sparkling Beige) | Czy warto kupić Disco Ball?

Rozświetlacz My Secret jest jednym z najpopularniejszych w blogosferze i wcale się temu nie dziwię! Wielokrotnie pojawiał się już na moim blogu, m.in. w: ulubieńcach 2015, ulubieńcach 2016 i Starting Over TAG. Nie bez powodu tak jest - to po prostu mój ulubiony rozświetlacz ever i gdyby tylko coś się z nim stało - gdyby spadł i się roztrzaskał, zaginął w podróży, czy cokolwiek innego (zużycia nie biorę pod uwagę bo to chyba niemożliwe :P) - przysięgam, że natychmiast kupiłabym kolejny. Dosłownie tydzień temu pożyczyłam koleżance mój Mary Lou Manizer, żeby sobie poużywała i stwierdziła, czy faktycznie ma ochotę go kupić. Z My Secret to by nie przeszło, nie wytrzymałabym rozstania, tak go uwielbiam! Nieobecność "Maryśki" jest dla mnie ledwie zauważalna bo sięgam po niego sporadycznie.

Nie mam szczególnego doświadczenia z wysokopółkowymi rozświetlaczami, bo z tych droższych miałam styczność właśnie tylko z The Balm Mary Lou Manizer, niemniej jednak wielokrotnie spotkałam się na blogach ze stwierdzeniem, że My Secret bije o wiele droższe propozycje na głowę. Wierzę, bo jego jakość powala! 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

W podstawowej ofercie My Secret znajdują się obecnie trzy wypiekane rozświetlacze. Dwa z nich to Face Illuminator Powder, w odcieniach: Princess Dream (ciepły) oraz Sparkling Beige (chłodny) - widoczne na zdjęciu. Jednak od niedawna w ofercie znajduje się również Disco Ball Highlighter (chłodny). W chwili obecnej na stronie internetowej widzę również rozświetlacze Glow Effect Powder w dwóch odcieniach - niebieskim i żółtym (???), jednak jest to edycja limitowana. 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Rozświetlacze są dość spore, opakowanie ma nieco ponad 7 cm średnicy, przy czym są też wypukłe, więc zajmują trochę miejsca w szufladzie. Mój egzemplarz Princess Dream już swoje przeżył - wielokrotnie mi spadł, a mimo to nadal dobrze się trzyma i rozświetlacz nie uległ uszkodzeniu. Kliknięcie nadal chodzi sprawnie, opakowanie nie otwiera się samo, napisy się nie wytarły. Wszystko cacy!

No dobrze, ale co jest w nich takiego wyjątkowego? Efekt!!! Rozświetlacze są wypiekane, nie pylą podczas nabierania, co przekłada się również na fenomenalną wydajność. Są tak nieprawdopodobnie wydajne, że... ledwie widać zużycie na powierzchni. Ich największym atutem jest rodzaj rozświetlenia - w tym przypadku otrzymujemy idealne rozświetlenie, odbijające światło, ale bez drobinek. Mikropyłek widać dopiero w sztucznym świetle, po maksymalnym zbliżeniu oczu do swatcha ;). Zdaję sobie sprawę z tego, że w prawie każdej recenzji jakiegokolwiek rozświetlacza znajdziecie tekst "idealna tafla bez drobinek" i na nikogo to już nie działa ;) Ale w tym przypadku jest tak naprawdę, totalnie ich nie widać, jedynie ładną, rozświetlającą poświatę. Wibo Diamond Illuminator to był dla mnie brokat, a tyle osób się nim zachwyca! 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Dla mnie w tych rozświetlaczach najlepsze jest to, że efekt naprawdę można stopniować. Oszczędne machnięcie pędzlem po twarzy da bardzo subtelny błysk, idealny na co dzień i nienachalny, pasujący każdemu, a nie tylko fankom mokrej skóry :). Ale z kolei fanki mokrej skóry mogą dołożyć więcej produktu i dzięki temu uzyskać mocniejszy efekt. Wiem, że już to mówiłam, ale w nich naprawdę nie widać drobinek! Szczególnie w porównaniu do innych rozświetlaczy ;) 

po lewej - Spakling Beige
po prawej - Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

dosyć dobrze dostępne, bo w Drogeriach Natura (i tylko tam). To z jednej strony super, bo daje możliwość zakupu stacjonarnie, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma Naturę blisko. W razie problemu, można złożyć zamówienie w sklepie online Natury z dostawą do domu, ale wówczas w grę wchodzą już koszty wysyłki. 

No i najważniejsze - cena! Rozświetlacze kosztują 16,59 zł za 7,5 g (a w chwili obecnej w promocji za 9,95 zł!), dodatkowo w Naturze są tak często promocje na My Secret (nawet do -50%), że nie trzeba zbytnio polować na okazję :D 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Sparkling Beige

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige opis skład

Dla mnie te rozświetlacze to must have, coś, co koniecznie trzeba choć raz w życiu pomacać w drogerii, bo warto. Efekt jest zniewalający i bije na głowę wszystkie inne rozświetlacze, z którymi miałam styczność - również Mary Lou Manizer. Puder jest drobniuteńko zmielony, a drobinki w rozmiarze nano, totalnie ich nie widać, jedynie ładny, odbijający światło blask. A relacja cena-wydajność-dostępność powala na łopatki ;) 

Jedynym minusem może być kolorystyka, bo choć Princess Dream jest rozświetlaczem pięknym, to ma też dosyć ciemny odcień. Wiele bladych osób narzeka, że niestety kolor dominuje na policzku i jest to możliwe. Ja u siebie tego nie dostrzegam, ponieważ nabieram naprawdę odrobinkę, ale gdybym chciała dołożyć więcej, istniałoby takie ryzyko. Byłoby ekstra, gdyby My Secret wypuściło jasny, ciepły odcień. 

Tym, na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę, jest różnica w formule - Princess Dream wydaje się być mocniej napigmentowany, bardziej mokry, kremowy zaś Sparkling Beige jakby ciut bardziej suchy, dający jeszcze delikatniejszy efekt. I choć finalnie efekt na skórze w obu przypadkach jest świetny, to nie można między nimi jednoznacznie postawić znaku równości ;)

po lewej - Spakling Beige
po prawej - Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Pewnie część z Was niecierpliwi się, czekając na odpowiedź na pytanie "Czy warto kupić Disco Ball?", podczas gdy ja cały czas piszę o Princess Dream i Sparkling Beige ;). Otóż, w moim własnym, prywatnym rozrachunku wyszło, że nie warto, stąd brak Disco Ball na zdjęciach. Niemniej jednak miałam okazję go pomacać i mogę co nieco powiedzieć. 

Tym, co najbardziej mnie zdziwiło w rozświetlaczu Disco Ball Highlighter jest... jego kolor, praktycznie identyczny, jak w Sparkling Beige, jasny, chłodno-różowawy. Natomiast formuła jest już zdecydowanie bliższa rozświetlaczowi Princess Dream - jest bardziej mokry, kremowy, mocniej przyczepia się do palca i przenosi o wiele większym pigmentem i blaskiem na skórę. Tak, jakby producent pomyślał "kurczę, nie wyszedł nam ten Sparkling Beige, kolor jest ekstra, ale formuła taka sucha... wypuśćmy jeszcze jeden rozświetlacz w tym samym kolorze, ale lepszej formule pod nową nazwą, może nikt się nie kapnie" i właśnie mniej więcej tak to wygląda. Na wizażu jedna dziewczyna wstawiła dwa zdjęcia na twarzy - jedno z Sparkling Beige i jedno z Disco Ball, różnica była nie do zauważenia... Właśnie dlatego nie kupiłam Disco Ball - bo mając już Sparkling Beige, nie czuję potrzeby kupowania bliźniaczego rozświetlacza, który różni się tylko "mokrością" i intensywnością efektu, szczególnie, że ja i tak lubię subtelny. Niemniej jednak nie jestem w stanie obiecać, że nigdy go nie kupię, bo nawet teraz się łamię - jego cena regularna to 18,59 zł, obecnie jest w promocji za 10,79 zł ;). Pytanie brzmi, która strona wygra, rozum ("po co Ci taki sam rozświetlacz, przecież masz już Sparkling Beige, a różnica jest ledwie zauważalna!") czy serce ("nad czym Ty się zastanawiasz? on kosztuje tylko 10 zł, a jest lepszy od Sparkling Beige!") :D.

Od lewej:
Face Illuminator Powder Princess Dream (chyba nałożyłam za dużo, on nie jest taki suchy jak na zdjęciu)
Face Illuminator Powder Sparkling Beige
Disco Ball Highlighter

My Secret Disco Ball Highlighter rozświetlacz

Podsumowując, czy warto kupić Disco Ball?

tak, jeżeli szukasz pięknego, intensywnego, chłodno-różowego rozświetlacza bez drobinek
tak, jeżeli masz już pozostałe dwa, ale nie wytrzymasz, bo on jest taki piękny! ;)
tak, jeżeli nie masz jeszcze Sparkling Beige
tak, jeżeli masz Sparkling Beige, ale jego jakość (sucha formuła) Cię nie zadowala

nie, jeżeli masz już Sparkling Beige, a starasz się zachowywać zdrowy rozsądek w zakupach (to ja :P)
nie, jeżeli nie lubisz chłodno-różowych rozświetlaczy

Gdybym ja nie miała żadnego z nich, na pewno sięgnęłabym po Disco Ball, zamiast Sparkling Beige - a tak, nie bardzo chcę dublować... Ale kto wie, może jeszcze zmięknę :P

Niemniej jednak - My Secret wypuściło absolutnie genialne rozświetlacze, warto spróbować!


Więcej swatchy znajdziesz tutaj:


Jaki jest Wasz ulubiony rozświetlacz?
TAG: 20 faktów o mnie | urodzinowo-imieninowo

poniedziałek, 4 grudnia 2017

TAG: 20 faktów o mnie | urodzinowo-imieninowo


Cześć! 

Dzisiaj są moje urodziny oraz imieniny, więc postanowiłam przyjść z bardzo luźnym wpisem :) Może lepiej się poznamy, może okaże się, że coś nas łączy? :)

W tym roku zabawnie się złożyło, bo świętuję już trzeci dzień :D W sobotę wyprawiałam urodziny dla najbliższej rodziny (czyt.: 3/4 dnia w kuchni dla 3 godzin przyjemności :P), w niedzielę spędziłam przemiło czas na spotkaniu ze świetnymi blogerkami (i to już był faktycznie pozytywny reset), zaś dziś mam je faktycznie :)

Tort z pierwszego zdjęcia niestety pochodzi z banku zdjęć, ponieważ mój (zamówiony oczywiście ;)) raczej nie nadaje się jako fotka na główną w zestawieniu z PRL-owskim stołem :D Ale za to był pyszny - wersja Kinder Bueno :)


Na spotkaniu z dziewczynami było fantastycznie :) Przemiło spędziłam czas, a spotkanie było w 100% na luzie - nieoficjalne, bez harmonogramu, bez sztywnych ram. Najpierw poszłyśmy na kawę do gdyńskiej Lawendy, zaś później (niestety już w niepełnym składzie, część nie mogła zostać dłużej:( ) na pizzę do Czerwonego Pieca.


Ania - Kosmeologika
Paulina - Cienistość 
później dołączyła do nas jeszcze Karolina - Pasje Karoliny, niestety nie ma na zdjęciu :( 


Taka różnica w zdjęciach w tym samym miejscu :P Mój aparat w telefonie robi katastrofę, a u Pauliny kolory wyszły świetnie!


Ania zrobiła jeszcze fotkę w Czerwonym Piecu, nawet nie wiedziałam, kiedy! :)


Dokonałyśmy przeróżnych kosmetycznych wymianek i w ten oto sposób każda z nas wróciła z czymś fajnym do domu :)


Dziękuję dziewczyny :*

Rozgadałam się o weekendzie, a w planie był TAG! :) 
Będzie to 20 faktów o mnie, ciekawe czy czymś Was zaskoczę?


1. Urodziłam się 4 grudnia, w Barbórki i to jest jedyny powód mojego imienia - miałam się nazywać zupełnie inaczej ;) Dodatkowo przyszłam na świat prawie 2 miesiące za wcześnie, więc rocznik też powinien być inny :) Tak więc jestem Basią wyłącznie z przypadku :D Jestem trochę pokrzywdzona, bo w mojej rodzinie obchodzi się imieniny, a ja ich w pewnym sensie nie mam - jako jedyna ;)  

2. Mam 159-160 cm wzrostu - jestem niska, więc jeżeli macie wyobrażenie, że jestem wysoką pięknością, to radzę zweryfikować - nie zgadza się ani jedno, ani drugie :D Często mam problem, by po coś sięgnąć :) Moją figurę (tak, koło też figura!) pokazywałam już we wpisie z kolekcją jesienną Realac.


3. Kicham cały rok! Miałam kiedyś robione testy alergiczne i wykazały tylko alergię na kurz i roztocza, być może to jest powodem. Jeżeli kicham przy Tobie - nie uciekaj, nie zarażam :D Dzień bez kichnięcia to dzień stracony!

4. Nie jestem gadułą, zdecydowanie wolę słuchać niż mówić, no chyba że faktycznie mam coś konkretnego do powiedzenia. Zazwyczaj trudno jest mi się wbić w dyskusję w towarzystwie, czekam na lukę pomiędzy wypowiedziami - zwykle tak długo, że się już temat 3 razy zmieni i odpuszczam :D. O wiele łatwiej mi się pisze, co widać po niektórych postach... ;)

5. Straszny ze mnie śpioch - jeżeli nie ustawię budzika w weekend, możliwe, że obudzę się o 14 ;)

6. Jestem też sową, rano ciężko mi się skupić, mam bardzo powolne ruchy, długo się szykuję do wyjścia. Wieczorem jestem o wiele bardziej produktywna i mogę siedzieć do późna - tyle, że wtedy się nie wyśpię, jeżeli trzeba wstać rano, więc chodzę wcześnie spać i w pewnym sensie mój rytm życia jest niezgodny z rytmem organizmu ;) 
  
7. Noszę jedno szkło kontaktowe, bo mam wadę wzroku na jednym oku. Cyklop!


8. Jestem wrażliwa, sporo biorę do siebie i przejmuję się nad wyraz. Zdecydowanie bardziej prawdopodobne, że wybuchnę płaczem, niż gniewem ;). Zawsze daję z siebie 100% (99% budzi już we mnie poczucie winy), a jeżeli ktoś zajdzie mi raz za skórę, prawdopodobnie już nigdy mu tego nie zapomnę.

9. Nie cierpię gotować, robię to tylko dlatego, że coś trzeba jeść :) Gotuję raczej typowo polskie rzeczy - schabowy, mielony, placki ziemniaczane, rosół, pomidorowa, ogórkowa... Tego typu dania ;). Ewentualnie spaghetti, bo szybkie i łatwe... Mało eksperymentuję, ale jak na razie wszystko, co robię, nam smakuje ;) Niestety, ale każda godzina w kuchni jest dla mnie czasem straconym.

10. Mam specyficzne poczucie humoru. To znaczy wiecie, mi się wydaje, że dobre, ale nawet, gdy powiem coś (w moim mniemaniu) śmiesznego, zazwyczaj spotyka się to z ciszą i pytającymi spojrzeniami. No cóż :D

11. Muszę mieć wszystko zaplanowane, zapisane i pod kontrolą. Potrafię przepisywać plan dnia (lub listę zakupów) kilka razy, bo gdy jest zbyt pokreślony, robi się dla mnie nieczytelny. Nie przepadam za spontanicznymi decyzjami, informacja o nagłym wyjeździe jest dla mnie przytłaczająca, muszę to wcześniej zapisać w kalendarzu, zaplanować, oswoić się psychicznie... :P Do wszystkiego mam listy - listę zakupów, listę na wyjazd (co spakować), listę do zrobienia... Czasem, gdy przejeżdżamy koło sklepu, mąż mnie pyta "jedziemy na zakupy?", wtedy włącza mi się przerażenie "ale jak to?! przecież nie wzięłam listy, nie wiem co kupić!" ;)

12. Na lodówce wisi u mnie wydrukowana mapa Biedronki, która służy mi za listę zakupów. To po prostu tabela odpowiadająca układowi sklepu, w której wpisuję potrzebne produkty spożywcze we właściwych rubrykach. Dzięki temu nie muszę długo krążyć i szukać (lub cofać się z kas na sam początek), bo wiem, że w tym sektorze muszę kupić to, czy tamto :) Każdy mnie pyta: "A co zrobisz, jak zmienią układ?!" - już zmieniali kilka razy, wtedy po prostu modyfikuję tabelkę i znowu jest dobrze! Punkt powiązany z poprzednim :D


13. Nie noszę obcasów, nie umiem w nich chodzić i mam bardzo wrażliwe stopy. Nawet buty sportowe potrafią mnie obcierać. Baleriny również ;). Wystarczy, że chwilę pochodzę w obcasach i już mam odciski i otarcia. Poza tym brak stabilności gruntu pod nogami odbiera mi jakąkolwiek pewność siebie i myślę tylko o tym, żeby się nie wywalić. Nie widzę sensu się męczyć. Może kiedyś uda mi się kupić jakieś wygodne botki na obcasie (chciałabym), ale to trochę mission impossible.

14. Jestem skrajna muzycznie - bo z jednej strony słucham rocka i metalu, a z drugiej, uwielbiam ciszę. Gdy jestem sama w domu, nie słucham niczego, a dodatkowe dźwięki mnie drażnią. Zwykle potrzebuję ciszy, by się skupić (a jeżeli nie ma takiej możliwości - próbuję się wyłączyć), nie pomaga mi muzyka, jak wielu osobom. Ale gdy już słucham muzyki (na przykład w samochodzie), to są to ciężkie brzmienia. Zniosę muzykę radiową (to, co aktualnie "na topie"), ale nie zniosę disco polo (nie dlatego, że wiocha, tylko dlatego, że nie jestem w stanie tego słuchać), hip hopu, rapu, czy techno. I nie, nikt mi nie powie "ale przy disco polo człowiek bawi się najlepiej". Jeżeli ktoś mi tak mówi, to już wiem, że muzycznie nie znajdziemy nici porozumienia ;)

15. Nie lubię być w centrum zainteresowania, nie lubię publicznych przemówień i gdy wiele par oczu jest zwróconych ku mnie :D Wolę bezpośredni kontakt z jedną osobą, ewentualnie w bardzo małej grupie :) Nawet rodzinne spotkania (!) w większym składzie mnie stresują.

16. Uśmiercam wszystkie kwiaty - albo im za ciepło, albo za zimno, albo podlewam za często, albo wcale... Nawet kaktusa uśmierciłam, rodzina nie kryła zaskoczenia ;)

17. Nie wychodzę z domu bez śniadania - a jeżeli muszę, to koniecznie muszę coś po drodze kupić i zjeść (jak najszybciej), w przeciwnym razie robi mi się tak niedobrze, że nie mogę niczego przełknąć (taki paradoks) ;)

18. Nie jem ryb i grzybów - w ogóle. Są inne rzeczy, za którymi nie przepadam (zjem, ale bez przyjemności), ale tych nie jem i koniec. Nie jem też niczego, co pływa w wodzie - owoców morza, nie zjem nawet sushi z ryżem i warzywami, bo już sam ten wodorost mnie obrzydza :P Ostatnio mąż przyszedł do mnie ze słoiczkiem śledzi, autentycznie myślałam, że zaraz wszystko zwrócę, tak mnie odrzuca. Kiedyś musiałam wyrzucić prawie cały słoiczek spiruliny (kupiony do maseczek), nie wytrzymałam zapachu nawet z dodatkiem różnych olejków. Toleruję jedynie pieczarki w zapiekance i pizzy, pod warunkiem, że jest ich bardzo mało (i drobno skrojone), inaczej wydłubuję :D

19. Nie mam kreatywnej natury - nie cierpię malować, rysować, wymyślać wierszyków i chwytliwych haseł, dla mnie to kara ;)

20. Straszna ze mnie panikara, gdy tylko coś idzie niezgodnie z planem, mam w głowie najczarniejsze scenariusze wszelkich możliwych konsekwencji (a także konsekwencji tych konsekwencji) i zdarza mi się wtedy przesadzać. Zaczynam szybko mówić, mam charakterystyczny wzrok (100% paniki, szeroko otwarte i rozbiegane oczy) i moje ruchy stają się chaotyczne. Mąż często się ze mnie śmieje ;)

Zdjęcie pochodzi z wpisu Jak dbam o włosy

Jestem przeogromnie ciekawa czy coś nas łączy? 
A może udało mi się Was czymś zaskoczyć? :)
Manirouge, kolekcja zimowo-świąteczna Merry Christmas

piątek, 1 grudnia 2017

Manirouge, kolekcja zimowo-świąteczna Merry Christmas

Niedawno w sklepie Manirouge pojawiła się najnowsza kolekcja Merry Christmas, utrzymana w klimacie zimowo-świątecznym :) Zaprezentuję Wam dziś kilka wybranych wzorów z najnowszej kolekcji wraz ze stylizacjami na paznokciach :)

Jeżeli jeszcze nie znacie ozdób termicznych Manirouge, to bez obaw! Na końcu (w ramce) podlinkowałam wpis, z którego dowiecie się o nich niemal wszystkiego :)

Ozdoby termiczne Manirouge, naklejki

Dzień Darmowej Dostawy 2017

środa, 29 listopada 2017

Dzień Darmowej Dostawy 2017

bezpłatna wysyłka w drogeriach internetowych Uroda i Zdrowie

Dzień Darmowej Dostawy w tym roku odbędzie się 5 grudnia, czyli już za 6 dni! 


Kilka informacji o samej akcji:
  • DDD rozpoczyna się 5 grudnia 2017 roku o godzinie 00:01 i kończy się o godzinie 23:59
  • w DDD bierze udział mnóstwo sklepów internetowych z różnych kategorii
  • mogą się one zgłaszać aż do 3 grudnia (wg regulaminu, bo na FB pisali, że do końca listopada ;)), więc lista stale ulega powiększeniu
  • w tym dniu sklepy mają obowiązek ustawić darmową dostawę bez względu na metodę płatności, rodzaj dostawy i wartość zamówienia, ale...
  • ...mają też prawo (nie obowiązek!) ustawić minimalną kwotę zamówienia na 20 zł. Powyżej tej kwoty w każdym ze sklepów można zamówić bez kosztów wysyłki :)


Oczywiście w akcji biorą udział sklepy z różnych kategorii, ale jest to blog kosmetyczny, więc skupię się na dziale Uroda i Zdrowie :D 

Pełną listę sklepów z kategorii Uroda i Zdrowie znajdziecie tutaj. Na stronie chyba jest jakiś błąd, bo podają, że w chwili obecnej uczestniczy w tej kategorii 56 sklepów (ta liczba wisi niezmiennie od przynajmniej 11 dni), a ja naliczyłam 202 bannerki :) Jakiś błąd techniczny ;)

Moją uwagę przykuły:

drogerie/sklepy internetowe:



apteki/sklepy z soczewkami:

Apteka Gemini - tu sytuacja jest dość dziwna, bo tydzień temu wisiał ich banner na stronie DDD, teraz go nie ma, ale jak ich zapytałam to odpisali, że 5 grudnia będzie darmowa dostawa ;)
szkla.com


kosmetyki mineralne:



sklepy marek:

Willow Organics - wiecie, że Willow tworzy nasza blogowa koleżanka Marika z Porcelanowe Włosy? <3

Pamiętajcie, że to tylko ułamek - podałam dla przykładu 30 sklepów, które przykuły moją uwagę, ale w akcji bierze ich obecnie 202 (a ta liczba jeszcze zapewne wzrośnie). 

Dla mnie jest to bardzo opcja do zamówienia jednej czy dwóch rzeczy w sklepach online, z którymi zwlekam od dawna "bo się nie opłaca zamawiać tylko tego" ;) Jest to też dobra okazja do zrobienia prezentów świątecznych, nawet jeżeli chcecie kupić gdzieś niewielki drobiazg :) 

Osobiście planuję poczynić drobne zakupy w Aptece Gemini bo mają bardzo konkurencyjne ceny (a z wysyłką to już nie bardzo) i pewne świąteczne upominki :)

Pamiętajcie, że niektóre sklepy zwlekają ze zgłoszeniem nawet do samego końca! W zeszłym roku na sam koniec zgłosiło się jeszcze kilka drogerii internetowych. Dlatego sprawdźcie za jakiś czas ich stronę, jeżeli macie jakieś potrzeby :)

Skorzystacie z tej akcji? :)
Jak myć gąbki do makijażu?

poniedziałek, 27 listopada 2017

Jak myć gąbki do makijażu?

Jak domyć gąbkę od ciężkiego, zastygającego podkładu np. Revlon ColorStay? Czym ją myć, by jej nie zniszczyć? Wbrew pozorom temat nie jest aż tak oczywisty, a do napisania tego wpisu skłonił mnie wątek na wizażu o myciu gąbeczek. Gdy zobaczyłam, że niektórzy piorą swoje gąbki w... pralce lub ręcznie, ale używając płynu do mycia naczyń, odplamiacza lub kapsułek do prania, włos mi się zjeżył na głowie! Myślę więc, że temat ten warto poruszyć :) 

Czym domyć zastygnięty, ciężki podkład np. Revlon Colorstay
Lakiery hybrydowe Realac - kolekcja zimowa Glamorous

czwartek, 23 listopada 2017

Lakiery hybrydowe Realac - kolekcja zimowa Glamorous

Najnowsza, zimowa kolekcja Realac Glamorous została skomponowana z myślą o nadchodzących wydarzeniach: Święta, Sylwester i karnawał. Z pewnością każda z nas będzie chciała mieć wówczas ładne paznokcie! :) Nie zabrakło błyskotek i kolorów mogących stanowić świetne tło do zimowych zdobień (nawet jeżeli na początku się wydaje, że niekoniecznie - pod koniec wpisu udowodnię, że pasują :)). Zdradzę też pewien trick, jak uzyskać odcień idealny. Zaciekawieni? :) 


Suszarka do włosów Remington Keratin Protect (AC8820) | pierwsze wrażenia

wtorek, 21 listopada 2017

Suszarka do włosów Remington Keratin Protect (AC8820) | pierwsze wrażenia

Niedawno w moje ręce trafiła nowiutka suszarka do włosów Remington Keratin Protect i chciałabym się z Wami podzielić pierwszymi wrażeniami - zbliżają się Święta, może to dobry pomysł na prezent? :) 

Resibo - przegląd marki (5 kosmetyków + próbki)

środa, 15 listopada 2017

Resibo - przegląd marki (5 kosmetyków + próbki)

Resibo to jedna z najciekawszych polskich marek naturalnych. Wiem, że nie tylko dla mnie :) Gdy we wpisie z nowościami sierpnia oraz nowościami września pokazywałam moje paczuszki, ogromna ilość osób w komentarzach wyrażała zainteresowanie właśnie Resibo (mimo, że nowości było wiele ;)). Również po publikacji zużyć września i października, sporo osób nie mogło się doczekać tego wpisu, sygnalizując mi to w komentarzach. Ta marka budzi naprawdę duże zainteresowanie i... wcale się nie dziwię, sama byłam jej bardzo ciekawa. Napisanie tego wpisu zajęło mi trochę czasu (od sierpnia to już 3 miesiące!), ale przynajmniej udało mi się już dobrze przetestować otrzymane produkty (a niektóre już nawet zużyć ;)). Dziękuję za cierpliwość :)

Czy jestem zadowolona z kosmetyków Resibo? Zapraszam :)

Polskie kosmetyki naturalne Resibo
Rozjaśnianie przebarwień: serum rozjaśniające EXTRA + krem AZELO/BHA Biochemia Urody | efekty po 8 miesiącach

poniedziałek, 13 listopada 2017

Rozjaśnianie przebarwień: serum rozjaśniające EXTRA + krem AZELO/BHA Biochemia Urody | efekty po 8 miesiącach

Rozjaśnianie przebarwień to długa i trudna droga. Sam temat przebarwień nie jest łatwy, bo istnieją różne rodzaje - piegi, przebarwienia pozapalne, przebarwienia powstające w wyniku problemów hormonalnych, związane ze starzeniem i inne. Moje przebarwienia są typowo pozapalne, potrądzikowe, zaś sam trądzik występuje na tle hormonalnym. Istnieje możliwość, że stres dokłada do tego swoją cegiełkę. Zasadniczy problem jest taki, że po każdym wyprysku zostaje mi "dziurka" i mocno czerwona plama, która... wcale nie chce łatwo zniknąć, nawet jeżeli zajmę się nią od razu. Kiedyś uczestniczyłam w webinarze Italiany i Justyna wspomniała tam, że niektóre osoby tak po prostu mają - że blizna od razu jest głęboka i trwała. Tak, jakby na dzień dobry była utrwalona. 

W pewnym momencie uznałam, że muszę zacząć trafiać w problem natychmiast, poprzez regularne stosowanie produktów rozjaśniających przebarwienia - o dobrym składzie, wysokim stężeniu składników aktywnych. Nic więc dziwnego, że postawiłam na duet z Biochemii Urody w postaci serum rozjaśniającego EXTRA oraz kremu AZELO/BHA. Liczyłam na to, że stuprocentowa regularność (w połączeniu z wysokimi filtrami na co dzień!!!) da satysfakcjonujące efekty i w końcu będę mogła się cieszyć upragnioną, ładniejszą buzią. Dawno nie było mi tak przykro, pisząc wpis, ale po 8 miesiącach regularnego smarowania, pomimo najszczerszych chęci i ogromnej sympatii do BU, nie jestem zadowolona z efektów. 

Biochemia Urody serum rozjaśniające krem azelo bha
Zużycia | wrzesień/październik 2017

piątek, 10 listopada 2017

Zużycia | wrzesień/październik 2017

Gdy z denkowego kartonu opakowania wychodzą już same, pora na podsumowanie zużyć :) Zapraszam :)

duże denko kosmetyczne
Ulubieńcy i rozczarowania | październik 2017

środa, 8 listopada 2017

Ulubieńcy i rozczarowania | październik 2017

W tym miesiącu było dość stabilnie. Nadal towarzyszy mi wielu ulubieńców z poprzednich miesięcy, poznałam trochę produktów "przeciętnych", ale dwa rozczarowania też się niestety trafiły :) Zapraszam!

hity i kity buble

Nowości | październik 2017

poniedziałek, 6 listopada 2017

Nowości | październik 2017

Jeżeli ciekawi Was, co nowego wpadło w październiku, to zapraszam :)

Zakupy

Do promocji -55% przygotowałam się dość skrupulatnie. Przemyślałam, czego potrzebuję i jakie mam zachcianki. Swoją listę zakupów pokazywałam we wpisie -49%/-55% na kolorówkę w Rossmannie - co kupić, co odradzam? Ciekawe nowości :). Spoza listy wpadła mi konturówka Deborah (ponieważ uznałam, że nie mam ani jednej w takim odcieniu i świetnie się komponuje z tą bardziej nudziakową pomadką płynną Deborah) oraz pomadka Rimmel Lasting Finish w bardzo eleganckim odcieniu Asia, którą kojarzę już chyba od lat, a nigdy nie miałam. Zakupy uważam za udane, ale całe szczęście, że poszłam z gotową listą, bo nie było opcji na spokojne zastanowienie się przy szafach. Przy Deborah na szczęście było więcej luzu, ale tłumy nastolatek przy szafach Wibo i Lovely uniemożliwiały jakikolwiek dostęp :( Przy Eveline w sumie też, dałam tylko nura po eyeliner i natychmiast stamtąd uciekałam.

ShinyBox: Think Pink | InspiredBy U.R.O.K. Edycja XVIII | październik 2017

piątek, 3 listopada 2017

ShinyBox: Think Pink | InspiredBy U.R.O.K. Edycja XVIII | październik 2017

Motywem przewodnim październikowej edycji ShinyBox Think Pink jest walka z rakiem piersi. Sam temat profilaktyki jest mi raczej znany, ale szczerze nie wiedziałam, że to październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Każda okazja jest dobra, by o tym przypomnieć i uświadamiać! 

Nowości mineralne Pixie Cosmetics (korektor, rozświetlacz, bronzer, puder glinkowy) | dużo zdjęć

środa, 1 listopada 2017

Nowości mineralne Pixie Cosmetics (korektor, rozświetlacz, bronzer, puder glinkowy) | dużo zdjęć

Firmy mineralne ostatnio nas rozpieszczają, wypuszczając różne świetne nowości :) Nic, tylko się cieszyć z coraz większego wyboru! Jeżeli ciekawi Was, co nowego pojawiło się w Pixie i co o tych kosmetykach sądzę, to zapraszam :) 


Orphica, odżywka do brwi BROW - efekty!

poniedziałek, 30 października 2017

Orphica, odżywka do brwi BROW - efekty!

Jakiś czas temu chwaliłam się na Instagramie oraz Facebooku, że rozpoczynam testy odżywki Orphica Brow. Być może ciekawi Was, jak się ona u mnie sprawdziła, więc przychodzę z pierwszymi wrażeniami po 1,5 miesiąca stosowania :) 

Lakiery hybrydowe Realac | kolekcja jesienna Femme Fatale i Bloggers Choice Nude Collection

sobota, 28 października 2017

Lakiery hybrydowe Realac | kolekcja jesienna Femme Fatale i Bloggers Choice Nude Collection

We wrześniu miałam okazję po raz trzeci uczestniczyć w spotkaniu Realac. Aż mi się nie chce wierzyć, że to już było 1,5 miesiąca temu! To nie tylko okazja do poznania i zobaczenia nowych kolekcji lakierów, ale również możliwość zapytania profesjonalistów, o co tylko chcemy (nie ma głupich pytań), zrobienia zakupów w sklepie Euro Fashion (ja poczyniłam, tym razem dla siostry :)) i... spotkania się z fantastycznymi dziewczynami :) Mega się cieszę, że mogłam się znowu spotkać z tak świetnymi osobami. 

Nie wiem, w którą stronę byłam bardziej obładowana - czy idąc na miejsce i mając różne rzeczy dla 5 dziewczyn (robiłyśmy wspólne zamówienie w sklepach z półproduktami + różnego rodzaju wymianki, odsypki i odlewki, co częściowo pokazywałam w nowościach września), czy wracając z podarunkami od Realac i moimi nowymi tłami z Printea (również wspólne zamówienie) :D 

Na spotkaniu otrzymałam taki oto cudny zestaw - kolekcję jesienną Femme Fatale (6 lakierów u góry), kolekcję Nudes Bloggers Choice (6 lakierów w środku), oliwkę do paznokci i dwa słoiczki z efektami specjalnymi (flakesy i mirror effect). 


Ozdoby termiczne Manirouge - piękne, szybkie i trwałe zdobienia! | wszystko o naklejkach od A do Z

środa, 25 października 2017

Ozdoby termiczne Manirouge - piękne, szybkie i trwałe zdobienia! | wszystko o naklejkach od A do Z

naklejki termiczne na paznokcie krok po kroku

Gdy pierwszy raz przeczytałam o naklejkach termicznych, zaświeciły mi się gwiazdki w oczach. Wiedziałam, że prędzej czy później spróbuję tej nowości, bo to po prostu paznokciowa rewolucja :) Chcecie poznać Manirouge? To rozsiądźcie się wygodnie, zaparzcie herbatkę (będzie tasiemiec, ale mam nadzieję, że uda mi się rozwiać wszystkie wątpliwości i zweryfikować wyobrażenia)... i zapraszam :) 
Nowości Neauty Minerals | pędzle, korektory, rozświetlacze - dużo zdjęć! | KONKURS!

poniedziałek, 23 października 2017

Nowości Neauty Minerals | pędzle, korektory, rozświetlacze - dużo zdjęć! | KONKURS!

Ostatnio w ofercie Neauty Minerals pojawiło się kilka fajnych nowości, a ja dokładałam wszelkich starań, by opisać je wszystkie przed nadchodzącą promocją na cały asortyment :) Mam nadzieję, że mój wpis ułatwi Wam wybór, jeżeli się nad nimi zastanawiacie :)

Rozświetlacze

W ofercie pojawiły się 4 odcienie mineralnych rozświetlaczy: Pearl Dust, Falling Star, Golden Sand i Summer Heat. Znajdują się w słoiczkach z zasuwanym sitkiem (od nowości zaklejonym taśmą). Napis na wieczku pod światło robi się złoty. Pełnowymiarowe opakowanie 2 g kosztuje 22,90 zł, zaś próbka 0,2 g kosztuje 3,90 zł. Jeżeli kiedykolwiek używałyście kosmetyków mineralnych, pewnie dobrze wiecie, jak bardzo są wydajne :) Mają bardzo przyjemną konsystencję, łatwo się nabierają i rozcierają. Wydają się być lekko wilgotne, "kremowe", nieco się zbrylają. Dzięki temu nie są tak pylące i dobrze łapią przyczepność do skóry. Niebywale łatwo stopniować uzyskiwany efekt - jedna warstwa wygląda bardzo delikatnie i subtelnie, ale wystarczy dołożyć trochę produktu w drugiej warstwie, by uzyskać mega taflę, której ja zwolenniczką nie jestem ;) Wolę ten delikatniejszy efekt, więc cieszę się, że można go stopniować. Po nałożeniu grubej warstwy (palcem) lub w opakowaniu widać małe, migoczące drobinki (bardzo drobno zmielone!), ale po roztarciu umiarkowanej ilości pędzlem pozostaje warstwa ładnie odbijająca światło (co zobaczycie na animacji). Można je wykorzystać nie tylko do twarzy, ale też do ciała (ładnie sprawdzą się latem), czy jako rozświetlające cienie do powiek.

Rozświetlacze znajdziecie TUTAJ.

Ritual Hair Party z Remingtonem 07.10.2017 - relacja ze spotkania

czwartek, 19 października 2017

Ritual Hair Party z Remingtonem 07.10.2017 - relacja ze spotkania


Niedawno miałam okazję uczestniczyć w fantastycznym spotkaniu blogerek Ritual Hair Party. Zostało ono zorganizowane przez markę Remington, która obchodzi właśnie 80-lecie swojego istnienia na rynku. Sporo publikowałam na Stories, ale jeżeli nie mieliście możliwości tego zobaczyć, to nic straconego, już pędzę z relacją! :) 
Cienie mineralne Neauty Minerals - wszystkie 22 odcienie!

piątek, 13 października 2017

Cienie mineralne Neauty Minerals - wszystkie 22 odcienie!

Jestem ogromnie podekscytowana, publikując ten wpis! Ale tak w kategoriach bardzo-bardzo :D Dlaczego? Bo dzięki uprzejmości Neauty Minerals mogę Wam pokazać WSZYSTKIE cienie! Wiem, że wiele z Was czekało na ten wpis, bo gdy pokazałam tę gromadkę w Nowościach, sporo osób w komentarzach nie mogło się doczekać publikacji. No to jest :) 

Swoje pierwsze cienie Neauty kupowałam już w 2015 roku, więc nie da się ukryć, że bardzo je lubię i dobrze znam :) Prawda jest taka, że... piszę ten wpis po raz drugi. Do tej pory miałam 8 odcieni i właśnie je miałam Wam pokazać, ale teraz są wszystkie i jestem z tego bardzo dumna <3 Cieszę się też z drugiego powodu - gdy kupowałam cienie jakiś czas temu (korzystając z dotychczasowych swatchy w internecie), wydawało mi się, że mam już wszystkie kolory, które mi się najbardziej podobają, a reszty pewnie bym użyła tylko raz na jakiś czas, więc w sumie bez sensu. W jakim ja byłam błędzie!!! Niestety swatche, które oglądałam, były dość kiepskiej jakości, a cienie wyglądały na nijakie, bez "tego czegoś", nie chwytały mnie za serce. Gdy rozpakowałam paczuszkę z pozostałymi odcieniami, oniemiałam z wrażenia, bo znalazło się jeszcze kilka odcieni must have (dla mnie) i czułam nawet lekkie rozgoryczenie "dlaczego nie miałam ich wcześniej?! przecież są takie ładne!!!". Mam nadzieję, że mój wpis ułatwi Wam wybór, a swatche nie będą nijakie!! :)


Ulubieńcy i rozczarowania | wrzesień 2017

wtorek, 10 października 2017

Ulubieńcy i rozczarowania | wrzesień 2017

Wrzesień obfitował w trochę naprawdę świetnych produktów, ale niestety znajdzie się też aż 5 rozczarowań. Zapraszam!

ULUBIEŃCY


Nowości | wrzesień 2017

czwartek, 5 października 2017

Nowości | wrzesień 2017

Jeżeli ciekawi Was, co nowego przybyło we wrześniu, to zapraszam! :) 

Zakupy

Na początku września chciałam złożyć zamówienie w EcoSpa, ZróbSobieKrem oraz Kolorówka. Z EcoSpa chciałam tylko jedną rzecz, więc opłacało się średnio... Wiedząc, że zbliża się kolejne spotkanie Realac, zapytałam dziewczyn, czy nie chcą dołączyć do zamówienia. I wiecie co? To był świetny pomysł, bo udało nam się złożyć zamówienie w 4 osoby, koszty wysyłki zrobiły się bardzo niewielkie, a dziewczyny też odwlekały swoje zakupy od jakiegoś czasu, bo nie opłacało im się zamawiać dla jednej czy dwóch rzeczy :D I wszyscy zadowoleni :D Z EcoSpa chciałam tylko glikol roślinny, ale do koszyka tuż przed złożeniem zamówienia wpadł mi jeszcze porządny, szklany słoik. Może zrobię sobie peeling cukrowy :)

-49%/-55% na kolorówkę w Rossmannie - co kupić, co odradzam? Ciekawe nowości :)

poniedziałek, 2 października 2017

-49%/-55% na kolorówkę w Rossmannie - co kupić, co odradzam? Ciekawe nowości :)


Zbliża się kolejna promocja w Rossmannie... Tym razem na kolorówkę. Planuję z niej skorzystać, ale bez fajerwerków, moja lista jest bardzo krótka :) Uwaga! Na razie nie wszystkie informacje są potwierdzone oficjalnie. Jak zawsze, najlepiej poczekać na oficjalny regulamin z listą produktów objętych promocją, który niestety jest publikowany na ostatnią chwilę :)

Zrzut ekranu z październikowego e-wydania Skarbu - ŹRÓDŁO

Informacja, która jest małym druczkiem po lewej stronie:
Promocja obowiązuje w dn. 10-19.10.2017 r. lub do wyczerpania zapasów. Rabat 55% dostępny jest jednorazowo dla zarejestrowanych członków Klubu Rossmann posiadających wirtualną kartę Klubu, przy zakupie minimum 3 różnych produktów do makijażu. Przy kolejnym zakupie w tej promocji obowiązuje rabat 49%. Szczegóły i regulamin na www.rossmann.pl/klub

Warunki promocji

  • promocja będzie trwała od 10 do 19 października 2017 roku
  • wszystkie kategorie będą obowiązywały jednocześnie (twarz, oczy, usta...)
  • jednorazowy rabat -55% będzie obowiązywał przy zakupie minimum 3 różnych kosmetyków z aplikacją mobilną (Klub Rossmann) - przy kolejnych zakupach rabat -49%
  • rabat -49% będzie obowiązywał dla wszystkich (niepotwierdzone)

Jak czytać dzisiejszy wpis?

Przede wszystkim - moje odczucia są subiektywne i to, co okazało się moim bublem, może być Twoim ulubieńcem :) 

Kolejna bardzo ważna sprawa - w Rossmannie jest ograniczony wybór marek kolorowych i w zasadzie coraz mniej mnie już interesuje. Więc to, że polecam jakiś tusz, czy puder, nie oznacza, że to najcudowniejszy kosmetyk świata, bo być może mój hit wcale nie jest dostępny w Rossmannie. To tylko wskazanie produktów, które są mniej lub bardziej godne uwagi. Jeżeli coś jest dla mnie super-ekstra, napiszę o tym w opisie produktu :) 

Napiszę jeszcze, dla przypomnienia, że mam cerę mieszaną, która lubi sobie porządnie popłynąć w strefie T ;) Z kolei moje rzęsy są długie, ale proste. Nie są bardzo gęste. Lubią się mocno krzyżować i ciężko je rozdzielić. Lepiej sprawdzają się u mnie tusze gęstsze od tych długo mokrych. 

Screeny produktów robiłam 28 września, więc ceny mogą nie być aktualne, szczególnie te promocyjne.

Weźcie też pod uwagę, że nie wszystkie wymienione tu produkty mogą zostać objęte promocją - warto zweryfikować to z regulaminem (zawsze zawiera załącznik z listą produktów objętych promocją), który zwykle jest publikowany tuż przed rozpoczęciem promocji, najłatwiej się szuka po kodzie (numerze katalogowym), który jest na screenach, bo nazwy w systemie bywają skrócone lub... dziwne ;). Być może również nie wszystkie nowości zdążą z premierą

Co polecam?






TUSZE DO RZĘS

  • Max Factor 2000 Calorie pogrubiający - lubię go za to, że daje naturalny, dzienny efekt, bardzo szybko się nim maluje, nie skleja rzęs. Raczej nie dla fanek WOW na rzęsach :) Długo jest zdatny do użycia, nie zasycha szybko. Efekt pokazywałam sto lat temu TUTAJ oraz we wpisie z makijażem codziennym. Niedawno miałam go ponownie.
  • Max Factor 2000 Calorie podkręcający - daje jeszcze ładniejszy efekt, unosząc rzęsy i podkręcając je :) Problem jest jeden - ja miałam jakąś zwykłą czerwoną wersję w cienkim opakowaniu. Teraz jest jakaś wersja Curl Addict w grubym opakowaniu z wielką szczotą (taka się wydawała na zdjęciu) i mam zagwozdkę, czy ten tusz wszedł zamiast poprzedniego, czy są teraz oba? Niestety nie znalazłam tego klasycznego czerwonego na stronie. Nie przepadam za wielkimi szczotkami, więc czuję się rozczarowana, bo być może mojego ulubieńca już nie ma.
  • Max Factor Masterpiece Max - miałam go już kilka razy, mam też teraz i za każdym razem jestem nim zachwycona. Ten tusz faktycznie daje mocny efekt i również jest długo zdatny do użycia. Szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy. Pokazywałam ostatnio kilka razy na Stories i pisałam o nim dawno temu TUTAJ. Jeden z najlepszych tuszów, jakie kiedykolwiek miałam. 




TUSZE DO RZĘS c.d.

  • Maybelline Lash Sensational - cudownie podkręcał, mocno pogrubiał, robił stanowcze WOW. Należy do tych bardziej mokrych, więc może trochę sklejać.
  • Maybelline Lash Sensational wodoodporny - robił ciut delikatniejszy efekt niż wersja zwykła, ale nadal świetny i wyrazisty. I był mega wodoodporny. Efekt pokazywałam TUTAJ
  • Lovely Pump Up - chyba najlepszy znany mi tani tusz. Świetnie podkręca, rozdziela i pogrubia, rzęsy są wyraziste. Niestety szybko zasycha i zaczyna się sypać :( Ale z uwagi na cenę można mu to wybaczyć. Efekt pokazywałam TUTAJ. Miałam już go kilka razy i chętnie do niego wrócę.
  • Eveline Volume Celebrities - dzięki wyprofilowanej szczoteczce (coś typu klepsydra) bardzo ładnie podkręca rzęsy. Mocno pogrubia. Również dość szybko wysycha, ale daje piękny efekt. Chyba nie mam żadnych zdjęć, aż jestem zdziwiona, bo miałam go kilka razy. Chętnie do niego wrócę.


EYELINERY

Żaden z nich nie doczekał się recenzji, ale swatche całej trójki zobaczycie TUTAJ.
  • eyeliner w żelu Maybelline - był bardzo trwały, wodoodporny, rysował piękne kreski (pod warunkiem dobrego pędzla skośnego, bo ten dołączony był mocno taki sobie). Dość szybko wyschnął, ale reanimowałam go Duraline i nadal było super. Mocno nasycona czerń. 
  • eyeliner w kałamarzu Eveline Celebrities - bardzo precyzyjny pędzelek, łatwo się maluje, trwały i faktycznie jest wodoodporny, choć nie sebumodporny. Planuję kupić ponownie. Bardzo mocno nasycona czerń.
  • eyeliner Eveline 2000 Procent - nie znalazłam go w sklepie Rossmann. Bardzo podobny do Celebrities, również trwały i mocno czarny, ale ma aplikator w formie gąbeczki - jak pisak, tyle że w kałamarzu, dzięki czemu zawsze jest mocno nasączony. Ale dość grubo rysuje. 



KREDKI DO OCZU
  • Max Factor Kohl Pencil 090 Natural Glaze - idealna kredka na linię wodną, miękka, dosyć trwała (ale nie ma mega szału), ma bardzo neutralny kolor, jest lekko różowawa, dzięki czemu nie wygląda sztucznie-żółto na linii wodnej, pięknie odświeża spojrzenie. Raz wylądowała w ulubieńcach miesiąca, raz w ulubieńcach roku, pokazywałam ją również w moim makijażu codziennym. Była też w jednej recenzji cienia Rimmel. Jest absolutnie warta uwagi i ma długie PAO bo aż 3 lata. 
  • Rimmel Exaggerate - mam prawie wszystkie kolory, które pokazywałam TUTAJ. Trwałe, miękkie, dobrze napigmentowane. Bardzo lubię. Tu też długie PAO 30M.





CIENIE DO POWIEK


Od siebie nie polecę żadnych paletek, ponieważ najbardziej lubię cienie Zoeva, Makeup Revolution i Sleek.
  • Maybelline Colot Tattoo, 35 On and on bronze - uwaga! polecam tylko ten odcień! ma piękny odcień metalicznego, lekko miedzianego brązu, który robi cały makijaż i ładnie połyskuje bez tandety :) Dobrze się rozprowadza (w przeciwieństwie do odcieni matowych), ładnie zastyga i jest trwały, ale ja używam go tylko na bazie. PAO 2 lata, ale wcześniej zaczyna wysychać. Swatcha pokazywałam TUTAJ
  • Bell Hypoallergenic, cień w kremie 03 - jestem na 90% pewna, że to odpowiednik popularnego cienia Bell Wanted pochodzącego z limitki w Biedronce. Limitka już dawno jest niedostępna, część osób może tęsknić za tym cieniem, więc warto spróbować. Ten kolor ma piękny odcień neutralnego brązu - w sam raz do podkreślania brwi i do kresek. Nie tak fioletowego jak Permanent Taupe. Swatche tego cienia z Bell Wanted pokazywałam TUTAJ



BRWI

Akurat z brwi nie mam za wiele do polecenia. Cienie najbardziej lubię z Golden Rose i Kobo, a kredkę z Zoevy. Ale ta z Maybelline też jest przyjemna. 
  • Maybelline Brow Satin - z jednej strony ma kredkę automatyczną, z drugiej cień w gąbeczce. Mega wygodna sprawa na wyjazd do uzupełnienia całych brwi. Kredka mogłaby być ciut mniej sucha, ale jest trwała, dobrze rysuje i ma ładny, chłodny odcień brązu (medium brown). Nie posiada szczoteczki do wyczesywania. Swatche pokazywałam TUTAJ. Trafiła też do ulubieńców czerwca
  • L'Oreal Brow Artist Plumper - odcień medium dark to ładny, chłodny brąz. Trzeba uważać, bo jest dość ciemny, mocno napigmentowany i można przesadzić. Dość szybko zastyga, więc trzeba sprawnie wyczesać ewentualny nadmiar. Dobrze usztywnia włoski. Wygodna, mała, stożkowa szczoteczka. Bardzo lubię też wersję transparentną. Pokazywałam TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ





USTA

  • Bourjois Rouge Edition Velvet - numer 10 to mój najcudowniejszy odcień ever i sięgam po niego na każdą ważną okazję. Miałam ją nawet na swoim ślubie, a dwa zdjęcia wrzuciłam na wizażu. Ma piękny, subtelny odcień różu (nie fioletowy!) i jest bardzo trwała, jak dla mnie niezawodna. Niektórzy skarżą się na jej zapach, ale ja go bardzo lubię. Moja jest już po terminie i muszę się jej pozbyć, ale tak strasznie mi smutno! Może kupię ją w promocji? Pokazywałam ją również we wpisie zbiorczym z pomadkami, w ulubieńcach roku, Starting Over TAG 
  • Rimmel Lasting Finish - Airy Fairy to jeden z moich ulubionych odcieni. Jasny, delikatny róż ze złotym shimmerem. Jedna z pierwszych moich ulubionych "lepszych" pomadek i mam do niej mega sentyment. Ostrzegam, że to bardzo jasny odcień i u ciemniejszych karnacji będzie stanowczo za jasny. Ma typowy, lekko babciny, pudrowy zapach ;) Czaję się jeszcze na ciemniejszy kolor Asia. Również pokazywałam ją we wpisie zbiorczym z pomadkami. Nie jest to ultra jakość i trwałość, ale kurczę, to taki przyjemniaczek i mam do niej taki sentyment :D
  • Rimmel The Only One Matte - ma piękny, arbuzowy zapach, jest komfortowa na ustach, ale może wyglądać dość sucho. Odcień 200 to piękny, zgaszony róż. Pokazywałam w wpisie z makijażem codziennym, we wpisie zbiorczym z pomadkami i w ulubieńcach grudnia.





USTA c.d.

  • pudrowymi pomadkami Bell Hypoallergenic zdecydowanie warto się zainteresować. Mają piękne kolory, bardzo zdrowe wykończenie, lekko kremowe i odbijające światło. Ani błyszczące, ani matowe. Pielęgnują usta, nie podkreślają suchych skórek, a trwałość jest przyzwoita. No i po raz pierwszy pokazałam się w czerwieni :D Wszystkie odcienie na swatchach oraz ustach i szerszy opis TUTAJ
  • konturówka Lovely w odcieniu 1 nie jest może super trwała, ale za to dość miękka i ma cudny odcień zgaszonego różu, lubię ją na całych ustach. Swatche są TUTAJ, pisałam o niej również TUTAJ




PUDRY

Swatche całej trójki wstawiałam na wizażu
  • Rimmel Stay Matte transparentny to już tak oklepany puder, że o matko :) Miałam już z 5 opakowań. Dobrze matuje (choć nie super ekstra), jest transparentny, niedrogi i dosyć wydajny. Taki przyjemniaczek na co dzień, po prostu. Również do torebki w celu poprawek. Choć to opakowanie mogliby w końcu ulepszyć. 
  • Rimmel Lasting Finish to puder, który nie gwarantuje mocnego matu, ale za to przyjemnie kryje. Jestem w szoku, jaki on jest teraz drogi (szczególnie, że jest go 2 razy mniej od Stay Matte)! 
  • Bell Hypoallergenic SPF50 to moje niedawne odkrycie! Ten puder ma oszałamiające krycie i sprawdza się wprost idealnie w dni "no makeup" gdy używam tylko filtra i chcę go przypudrować. Nałożony zbitym pędzlem TAK KRYJE, jakbym miała podkład na twarzy (i już nie ma zbytnio no makeup :D)! Jestem w mega szoku. Nie matuje mocno, trzeba mieć to na uwadze. Może też podkreślić włoski i suche skórki. Odcień 01 jest ekstremalnie jasny i neutralny (ostatnio rozjaśniałam nim ciut za ciemny podkład, wyobraźcie sobie jego jasność i krycie, skoro dał radę!), a 02 jest nadal bardzo jasny, ale żółtawy - tak wspominam tester i chcę go dokupić. 




RÓŻE, BRONZERY, ROZŚWIETLACZE

Nie polecę żadnego bronzera, bo w Rossmannie żaden mi się na razie nie podobał, to samo dotyczy rozświetlaczy. Bronzery lubię z Kobo, a rozświetlacze z My Secret, więc to nie Rossmann :) Z kolei moje ulubione róże są z Catrice, Zoevy i Freedom, więc podobnie.
  • mam nieuzasadniony sentyment do różu Bourjois, choć jest to produkt dziwny. Najpierw ma świetną pigmentację, później kamienieje, można zeskrobać wierzchnią warstwę i znowu łatwo się nabiera, ale z czasem znowu kamienieje ;) Nie jest to produkt wybitny, są O WIELE lepsze róże (i często tańsze), ale jeżeli ktoś ma taki sam sentyment, jak ja - do tego opakowania, do tych odcieni i do tego zapachu - to promocja jest okazją do zakupu
  • paletka Rimmel by Kate to bardzo przyjemny produkt z bardzo delikatnymi, dziennymi i twarzowymi odcieniami. Ja swoją paletkę co prawda oddałam, ale nie dlatego, że była zła, tylko dlatego, że "cierpię" na nadmiar wszystkiego i sięgałam po nią za rzadko, by był sens ją trzymać. Wiem, że Delishe jest z niej zadowolona, więc super :) Warto pomacać tester, jeżeli będzie




KOREKTORY

Maybelline Affinitone jest jedynym korektorem z Rossmanna, który znam i mogę polecić. Jest lekki, średnio kryjący i wygląda ładnie pod oczami. Raczej nie na duże cienie - nie da rady. Swatche TUTAJ




BAZY

Wszelkiego rodzaju ;)
  • Eveline Advance Volumiere to świetna baza pod tusz, której zużyłam już kilka opakowań. Gdy zastyga, robi się lekko transparentna, nie tak intensywnie biała jak niektóre bazy (to jest tak naprawdę odżywka do rzęs) więc jej tak nie widać. Ładnie rozdziela, pogrubia i przygotowuje rzęsy na pokrycie tuszem, jeżeli macie je tak niesforne, jak ja. Dzięki niej nawet słabe tusze wyglądają dobrze! Efekty pokazywałam TUTAJ oraz TUTAJ
  • Eveline skoncentrowane serum do rzęs 8w1 to na 99% to samo, co serum Advance Volumiere. Nie miałam, ale skład jest niemal identyczny, tyle że tutaj jest olej arganowy gdzieś na samym końcu składu i nagle z 3w1 zrobiło się 8w1 ............
  • Baza pod cienie Wibo bardzo mnie zaskoczyła! Nie spodziewałam się, że będzie tak przyjemna! Dobrze podbija kolory, a trwałość cieni na niej jest bez zarzutu. W przeliczeniu na gram, jest droga. Ale w sam raz dla osób, które rzadko się malują i nie potrzebują dużego opakowania. Recenzowałam TUTAJ. Uwaga na opakowanie, bo kartonik jest zdradliwy. Raz kupowałam dla koleżanki i na wszelki wypadek zajrzałam do słoiczka (byłam zdecydowana na zakup w 100%), a tam paluch... Kartonik nie powstrzymuje macaczy ;) 




PAZNOKCIE
  • lakiery Rimmel Super Gel - jako zwolenniczka hybryd, a obecnie testująca naklejki termiczne Manirouge, zdecydowanie odchodzę od klasycznych lakierów. Używam sporadycznie, przejściowo pomiędzy hybrydami. Lakiery Rimmel Gel pokazywałam TUTAJ, a teraz mam ich o wiele więcej (minimum 10 kolorów). U mnie są trwalsze od "zwykłych lakierów", ładnie błyszczą i mają piękne kolory. 
  • lakiery Rimmel 60 seconds i Rita Ora też lubiłam :)
  • jeżeli tego typu produkty będą wchodzić w promocji, zdecydowanie warto kupić preparat do usuwania skórek Sally Hansen Instant Cuticle Remover


Czego nie polecam?



TUSZE DO RZĘS
  • Wibo Boom Boom - sklejał, dawał mega pogrudkowany efekt, fuj. Pokazywałam TUTAJ.
  • Rimmel Scandaleyes - wielka szczotka, ciężko się nim malowało, efekt mizerny
  • Rimmel SuperCurler - j.w. 



TUSZE DO RZĘS c.d.
  • zostanę zlinczowana za obecność L'Oreal Volume Million Lashes So Couture, ale co poradzić. Dla mnie był za mokry, co w duecie z mega krótkimi ząbkami gwarantowało posklejanie rzęs na potęgę, musiałam się nieźle nawachlować, by go rozczesać. Gdy stał się zdatny do użytku, był już po terminie (PAO). Pokazywałam TUTAJ
  • L'Oreal Volume Million Lashes waterproof to jeden z najgorszych tuszowych koszmarów. Pokazywałam TUTAJ - wchodzisz na własną odpowiedzialność.  


EYELINERY
  • Eyeliner Eveline Art Make-up to jeden z najgorszych bubli, jakie miałam. Odbijał się na potęgę, próbowałam go gruntować i utrwalać na wszystkie sposoby, zawsze kończyłam z czarnymi ciapkami pod brwiami. Swatche i recenzja TUTAJ
  • L'Oreal Super Eyeliner Slim z kolei był dobrej jakości, ładnie malował, był trwały, ale mega szybko umarł śmiercią naturalną (wysechł na amen), więc zupełnie nie widzę sensu inwestycji w niego. Przechowywałam skuwką w dół, oczywiście. 






CIENIE

Widzicie pewną zależność? Zarówno w produktach, które polecam, jak i w tych, których nie polecam, znalazły się cienie Color Tattoo i Bell Hypoallergenic. Chodzi o to, że ja po prostu nie cierpię matowych cieni w kremie na powiekach. Więc matowych Color Tattoo oraz Bell nie polecam, zaś tam była mowa o metalicznym CT i co prawda matowym Bell, ale do użycia miejscowego (brwi/kreska), a nie jako cień na powiekę. Więcej o moim stosunku do matowych cieni w kremie przeczytasz tutaj i tutaj



BRWI

Skandalicznie droga i słaba paletka L'Oreal Brow Artist Genius Kit - pełen opis i swatch TUTAJ




USTA
  • Pomadki matowe Wibo i Lovely robią furorę - nie ma co się dziwić, są dość trwałe i mają fajne odcienie. Ale to, jaką skorupę robią i jak nieprzyjemne są na ustach, jakieś takie klejące, woła o pomstę do nieba. Jestem trochę hipokrytką, bo mam i używam, ale nie jestem zadowolona. 
  • o bublowatym błyszczyku Eveline pisałam tutaj...





RÓŻE, BRONZERY, ROZŚWIETLACZE
  • Znowu będzie lincz za hit blogosfery, ale co tam. Dla mnie Wibo Diamond Illuminator jest stanowczo zbyt brokatowy i szybko się go pozbyłam. Są inne, tanie i ładne rozświetlacze. Swatche TUTAJ



KOREKTORY
  • Ciężko mi się ustosunkować do tego, jaki jest nowy korektor True Match, bo mam starą wersję. Nie wiem, czy zmieniło się tylko opakowanie, czy zawartość również. Stary był średnio kryjący, bardzo suchy i postarzający skórę pod oczami. Swatche tutaj i tutaj
  • Z kolei Wibo Deluxe Brightener to wodnisty, rozświetlający gadżet o baaaaardzo słabym kryciu. Swatche tutaj



PODKŁADY
  • Z perspektywy mojej mieszanej cery, Bourjois Healthy Mix to zły wybór. Szybko się świeci i ściera. Mocno ciemnieje. Pokazywałam go sto lat temu tutaj i tutaj
  • Tęsknię za starym Revlonem ColorStay sprzed lat, kiedy to legendarne krycie było uzasadnione. Każda kolejna zmiana składu była moim zdaniem coraz gorszym posunięciem i dzisiejszy Revlon niewiele ma wspólnego z tamtym. Nie to krycie, nie ta trwałość. Nie miałam co prawda najnowszej wersji z pompką, ale pamiętam już bodajże dwie zmiany składu i każda kolejna była gorsza. Podobno nowa znowu straciła na kryciu. Śmieszy mnie, jak ktoś mówi o obecnym Revlonie, że to szpachla i tak cudownie kryje. Ludzie, te czasy już bezpowrotnie minęły... Pokazywałam wielokrotnie - tutaj, tutajtutaj, tutajtutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i pewnie jeszcze wiele razy :P
  • Ogromnie żałuję, że krem BB Skin79 Orange się u mnie nie sprawdził, bo pokładałam w nim wielkie nadzieje. Szybko się świeci, mocno się warzy i jest nietrwały. Moje sebum go rozpuszcza, szkoda :( Pisałam o nim tutaj, a swatche tutaj i tutaj

Ciekawostki oraz nowości - NIE MIAŁAM

Nie wszystkie nowości mogą zdążyć wejść do oferty przed promocją!!!


Chyba jestem ostatnią osobą, która nie miała styczności z paletką Wibo Neutral ;) Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem, promocja może być dobrym momentem. Sporo osób wyczekuje pojawienia się palety Wibo Modern. Hitem jest puder bananowy oraz fixer Wibo, ale ich jeszcze nie miałam. Jeżeli wiszą na Waszej wishliście od dawna, to może być właściwa pora ;)


Na temat tuszu L'Oreal Paradise Extatic, inspirowanym Better Than Sex od Too Faced krążą różne opinie. Też jestem go ciekawa. Z kolei na premierę słynnego korektora Maybelline Age Instant Rewind czeka pewnie wiele osób, ciekawe czy zdąży przed promocją ;) Na promocję na pewno nie zdąży kredka do brwi Max Factor Brow Shaper (co zauważyłam dopiero teraz), ale zainteresowała mnie na przyszłość.


Wiecie, że Eveline ma swoje lakiery hybrydowe? Ale takie naprawdę hybrydowe, utwardzane w lampie! Bazę Miss Sporty Peel Off poleciła mi Paulina, mam ją, ale jeszcze nie używałam, może się przydać do prezentacji lakierów na paznokciach. Z kolei o istnieniu odżywki do paznokci Eveline bez formaldehydu wie chyba niewiele osób, a to ciekawa alternatywa. Mam ją od jakiegoś czasu, ale ciągle mam coś na paznokciach i nie mam kiedy poddać się "kuracji" ;)


Szał na maty trwa, będą kolejne nowości Wibo i Lovely ;)


Czy coś Wam ten podkład przypomina? ;)

Co ja planuję kupić?


W zasadzie niewiele. Poczyniłam już pewne zakupy online, a z wielu kategorii niczego mi nie brakuje ;) Dodatkowo, w Rossmannie interesuje mnie coraz mniej marek. Planuję kupić matowe pomadki w płynie Deborah - bardzo mi się spodobały na swatchach (01, 02, 08), online nie są zbyt popularne i na tej promocji prawdopodobnie wyjdą najtaniej. Na pewno chwycę puder Bell Hypoallergenic SPF50 bo bardzo go polubiłam, a 02 wydaje się ładniejszy od 01, który mam i kupiłam trochę zbyt spontanicznie :) Być może wezmę Bourjois Rouge Edition Velvet nr 10 bo to moja ulubiona pomadka, a moja jest już trochę stara :( Jeżeli będzie dostępny, na pewno chwycę czarny eyeliner Eveline Celebrities - mój niedawno umarł śmiercią naturalną (wysechł), a tak rzadko robię kreski, że nie chcę niczego drogiego. Ten był tani i dobry :) Z pewnością zerknę w stronę szafy Lorigine (o ile będzie), w szczególności na ich podkłady, bo podobno są jaśniutkie. To wszystko :) 

O czym warto pamiętać podczas promocji? 

Z uwagi na wysokie marże w Rossmannie, nie zawsze cena (nawet w takiej promocji!) będzie najkorzystniejsza. Przykładowo - tusz L'Oreal Paradise Extatic w cenie regularnej w Rossmannie kosztuje 61,39 zł, ale już w drogeriach internetowych (Cocolita, MintiShop) 34,90 zł. A czasem można upolować kody zniżkowe lub darmową dostawę. Albo słynny So Couture - w Rossmannie 60,99 zł, na eZebra 26,29 zł, na Cocolita 25,90 zł. Warto porównywać sobie ceny ;)

Podczas promocji należy spodziewać się dzikich tłumów (szczególnie, że wszystkie kategorie są w tym samym czasie), przepychanek i innych dziwnych instynktów łowcy, które budzą się w niektórych kobietach podczas promocji. Istnieje też duże ryzyko zmacanych produktów, również podczas zakupów online, ponieważ towar brany jest ze sklepu, a nie z magazynu. Warto mieć rękę na pulsie i podejść do tego z dystansem. Mogą wystąpić również braki w szafach.

Nie warto robić gigantycznych zapasów, ponieważ nim się obejrzycie, zaraz będzie jakaś kolejna promocja ;)

Regulamin promocji pojawi się TUTAJ

Planujecie skorzystać z promocji?
Co kupicie? :)
Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl