Czy bloger musi być ekspertem?

niedziela, 24 czerwca 2018

Czy bloger musi być ekspertem?


W ostatnich latach zaobserwowałam pewien niepokojący trend - nie tylko w blogosferze, ale ogólnie w społeczeństwie również. Nie tylko ja, ponieważ już kilka miesięcy temu rozmawiałam na ten temat z Karoliną i nasze odczucia były podobne. Z kolei do napisania wpisu skłonił mnie ostatecznie pewien komentarz z ankiety, w którym ktoś kwestionował moją wiedzę ekspercką z zakresu pielęgnacji. What? Jaką wiedzę ekspercką? Przecież ja nie jestem ekspertem! Nie jestem kosmetologiem, nie mam takiego wykształcenia, jak również nie pracuję w tym zawodzie. Założyłam bloga już 7 lat temu z powodu zainteresowania urodą, pielęgnacją, ale nie dlatego, że "siedzę w tym" zawodowo. To moje hobby, coś, co sprawia mi przyjemność. Ale to nie znaczy, że nie można ufać moim opiniom - dzięki dotychczasowym doświadczeniom staram się przedstawiać wszystkie "za i przeciw", by każdy mógł wyciągnąć wnioski, czy to produkt odpowiedni dla niego. 

Niniejszy wpis nie ma na celu rozpętania jakiejkolwiek burzy, ale jeżeli nakłoni do małej refleksji choć jedną osobę, to już będzie super. Chętnie też poznam Wasze zdanie na ten temat w komentarzach. 


Bloger jako ekspert ds. technicznych


Bloger zwykle rozwija się w wielu kierunkach jednocześnie. Czy tego chce, czy nie - siłą rzeczy z każdym miesiącem, rokiem się rozwijamy. Coś gdzieś zobaczymy, coś gdzieś przeczytamy, może uczestniczymy w warsztatach. No i w ten oto sposób na naszych barkach spoczywają:

  • HTML - bo jakoś tego bloga trzeba tworzyć technicznie
  • SEO - bo coś trzeba zrobić, żeby nas wyszukiwano
  • marketing - bo czasem bierzemy udział w różnych kampaniach z markami
  • social media - bo sami prowadzimy swoje media społecznościowe
  • fotografia - bo (zwykle) nikt za nas zdjęć nie zrobi 
  • grafika komputerowa - bo jakoś te niedoskonałe zdjęcia trzeba poprawić...
  • copywriting - bo tekst się sam nie napisze

...i wiele innych! Większość z nas uczy się na własną rękę, trochę oglądając tutoriale, trochę inspirując się od innych, trochę czytając wartościowe artykuły na ten temat. Małymi kroczkami, w wolnych chwilach. Czy jest możliwość, żeby znać się na tym wszystkim doskonale? Teoretycznie jest, ale w praktyce nie wiem, ile musiałabym mieć czasu, żeby to wszystko ogarnąć. Nie, nie jestem doskonała. I większość osób też nie jest. Uczymy się na własnych błędach, w swoim tempie. Jedni są na wyższym poziomie, inni na niższym. Żeby uzyskać doskonałą jakość każdego z elementów, trzeba by mieć od tego ludzi ;)

Czy jest coś złego w tym, że nie znamy się na wszystkim? Oczywiście, że nie.



Bloger jako ekspert kosmetologii


Oczywiście mam tu na myśli konkretnie blogosferę urodową. Najlepiej, żebyśmy się znały na zabiegach pielęgnacyjnych, manicure, wizażu i każdej innej dziedzinie. Nagle wszyscy stali się ekspertami od analizy składów. Tfu, od plecenia bzdur. Czyli rozbierania składników na części pierwsze kopiuj-wklej z jakiegoś słowniczka składników + bezsensownych uwag typu parabeny to zło, w tym kremie jest alkohol (podczas gdy to często emolient np. Cetearyl Alcohol!!!), naturalne nie uczula i takie tam podstawowe błędy. Serio, do analizy składów trzeba mieć DUŻĄ wiedzę odnośnie efektywnych stężeń, kombinacji składników (bo to często właśnie kombinacje robią robotę) i procesów zachodzących w skórze - co faktycznie ma szansę zadziałać, a co jest tylko chwytem marketingowym. Należałoby się w tym zakresie ciągle dokształcać i czytać publikacje naukowe, najnowsze wyniki badań. A nie blogi, na których w kółko powielane są te same mity, od których aż ciarki przechodzą. 

Oczywiście super, jeżeli się w tym zakresie edukujemy, czytamy i zwiększamy swoją świadomość. To bardzo na plus! Ale błagam, nie róbmy z siebie ekspertów, jeśli nimi nie jesteśmy. I nie upowszechniajmy dalej tych wszystkich bzdur.

Osobiście do większości blogów podchodzę z dużym dystansem, ALE cenię sobie doświadczenie w testowaniu różnych produktów. I zaufanym blogerkom ufam o wiele bardziej niż koleżankom, kobietom w rodzinie, generalnie - przeciętnym Polkom. Wiadomo, że blogerka, która przetestowała już 20 podkładów, wymaga od nich o wiele więcej, umie wskazać różnice między nimi i zweryfikować, który sprawdza się lepiej i pod jakim względem. Przeciętna kobieta - nie bardzo. Ile razy słyszałam rekomendacje "ten tusz jest świetny!", podczas gdy na oczach posklejane pajęcze nogi i grudki. Albo gdy chciałam delikatnie coś zakomunikować słowami "nie przepadam za tym tuszem, bo strasznie się osypuje", na co w odpowiedzi słyszałam "nieeee, u mnie się nie osypuje!" od osoby z mnóstwem czarnych kropek na twarzy ;). Zwykła kobieta nie zastanawia się nad takimi rzeczami aż tak bardzo, co jest w pełni zrozumiałe. Ale ja takim rekomendacjom nie ufam. Ba, przeciętna kobieta nie myje nawet swoich pędzli, bo nie rozumie, że powinna. I właśnie dlatego nie czerpię wiedzy z forów internetowych, kafeterii i tym podobnych miejsc - bo nie wiem, kto jest po drugiej stronie i jaką ma wiedzę oraz doświadczenie.

Czytając blogi, poznajemy autorki w sporym zakresie. Wiemy, jaką mają cerę, oczekiwania i doświadczenie. Stopniowo budujemy zaufanie, poprzez czytanie wielu postów, które utwierdzą nas w przekonaniu "tak, ta osoba zna się na rzeczy". Przykładowo - testując różne podkłady, notuję co kilka godzin moje spostrzeżenia, stan wydzielania sebum, robię zdjęcia przed i po, porównuję działanie z różnymi pudrami i na różnych kremach. Po to, by z testowania wydobyć największą ilość informacji. I właśnie dlatego cenię sobie doświadczenie blogerek urodowych - bo mają porównanie z wieloma innymi produktami i są w stanie wskazać więcej cech. Jednocześnie nie ufam bezgranicznie - zdarzyło mi się poznać na żywo kogoś, kto "specjalizuje się" w makijażu, udziela rad w tym zakresie, a na żywo makijaż tej osoby prezentował się fatalnie, nieroztarte plamy, tona szpachli... Na zdjęciach wydawało się pięknie ;) 

Dystans, dystans i jeszcze raz dystans. 



Polacy jako eksperci od wszystkiego


Kolejną kwestią jest to, że jako naród chyba generalnie lubimy się wymądrzać. Jakakolwiek sytuacja zaistnieje na świecie - nagle każdy poczuwa się do roli znawcy. Polacy przegrali mecz? Nagle stado ekspertów od taktyki piłkarskiej. Ba, wszyscy "powinni" się tym interesować i NIE WYPADA tego nie robić! Sama w dniu meczu z Senegalem żegnałam się z ochroniarzem w pracy i gdy na pytanie "to jak, ogląda Pani mecz?" odpowiedziałam "nieeee, ja niekoniecznie", usłyszałam wyraźną dezaprobatę i niemal oburzenie w głosie "jak to?! tacy sportowcy i meczu nie oglądają?!". Zostałam uznana za sportowca, bo jeżdżę rowerem do pracy. Bez komentarza. Gdy wydarzył się wypadek na Nanga Parbat, większość Polaków stała się "ekspertami" od himalaizmu i ratownictwa górskiego, stanowczo wyrażającymi swoje opinie co kto powinien był wtedy zrobić, np. ratownicy. Oni wiedzą, co mają robić, serio! Jakiegokolwiek tematu nie poruszymy - znajdzie się masa mądrali, wiedzących wszystko najlepiej. Wystarczy spojrzeć na komentarze pod jakimkolwiek artykułem w internecie lub poruszyć jakikolwiek temat na większym spotkaniu. Można nawet poruszyć temat samochodu, by usłyszeć jakże wartościowe "nie kupuj Volkswagena, kuzyn mojej koleżanki miał i cały czas się psuł!". 


Kim naprawdę jest bloger?


Prawda jest taka, że bloger to zazwyczaj... ZWYKŁY CZŁOWIEK. Mama na macierzyńskim, która po urodzeniu dziecka chciałaby mieć choć trochę przestrzeni dla siebie. Nastolatka, która interesuje się tematami urody, więc postanowiła założyć bloga. Osoba, która z różnych względów ma więcej czasu wolnego (czasem osoba z różnych względów niezdolna do pracy), więc spędza go w ten sposób. Albo zwyczajna kobieta, która lubi o siebie zadbać i w wolnych chwilach po pracy dzieli się swoimi urodowymi doświadczeniami. Zwykły człowiek, zwykle z bardzo prozaiczną genezą powstania bloga.

Oczywiście, część blogerek zajmuje się zawodowo wizażem czy kosmetologią, ale myślę, że zdecydowana większość zawodowo zajmuje się czymś zupełnie innym, a bloga pisze dla odskoczni, dla oderwania się od szarości życia codziennego i miłego spędzenia czasu. W wolnych chwilach. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na to, że nie wystarczy zajmować się czymś zawodowo, by być w tym dobrym. Sama ostatnio poszłam na drugi lifting rzęs u kosmetyczki, a schrzaniła robotę na całego i wyszłam stamtąd koszmarnie zawiedziona. Z całą pewnością też możecie przywołać z wspomnień jakiegoś "specjalistę", który zawiódł. 

Dla mnie bloger to osoba, która w wyciągniętym swetrze, dresach i z kubkiem gorącej herbaty siedzi pod kocem z laptopem na kolanach i pisze do swoich czytelników dla przyjemności. Oczywiście nie dosłownie. A teraz zweryfikujcie to z ilością powyższych zakresów wiedzy specjalistycznej, która jest obecnie "wymagana" (wiecie, SEO, HTML, fotografia itd.). Wyczuwam pewien zgrzyt.

Czy nie wymagamy przypadkiem za dużo od zwykłych ludzi? Którzy wypruwają sobie flaki, żeby w swoim prywatnym, wolnym czasie stworzyć coś fajnego i darmowego dla innych? Ta osoba w tym czasie mogłaby pójść na spacer, do kina, na siłownię, czy odpocząć. Kiedy w końcu nauczymy się DOCENIAĆ, że ktoś coś dla nas zrobił, zamiast wiecznie krytykować, że MOGŁO BYĆ LEPIEJ i oczekiwać coraz więcej? 



Blog jako źródło wiedzy eksperckiej


Nie szukajmy wiedzy eksperckiej w internecie, a już na pewno nie na blogu, którego może prowadzić każdy. Potrzebujesz wiedzy specjalistycznej? Kup specjalistyczną książkę. Czytaj publikacje naukowe. Idź do specjalisty i zapłać mu za konsultacje. Nie lecz się w internecie i nie szukaj wiedzy specjalistycznej u zwykłych ludzi. W Google naprawdę jest masa bzdur, a z kolei na blogach liczne mity rozsiewają się jak zaraza. Jednocześnie odnoszę przykre wrażenie, że ludzie chcieliby wszystko "za darmo". Poradę prawną za darmo. Dermokonsultacje za darmo. Dla mnie logiczne jest, że korzystając z czyjejś wiedzy specjalistycznej, należy za to zapłacić - bo ten ktoś się w tym kierunku kształci i rozwija zawodowo. Tak działa świat - budujesz dom, to musisz skorzystać z usług geodety, hydraulika, elektryka i tak dalej. Pracujesz w swoim zawodzie, znasz się na tym doskonale, ale na innych rzeczach już nie. Więc korzystasz z usług innych osób, które znają się właśnie NA TYM. 

Jak już wspomniałam, bloga może założyć każdy. Z tego powodu nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, ilu niewłaściwym ludziom ufacie. Nie wystarczy używać mądrych słów, by mówić mądre rzeczy. Wiele osób kreuje się na ekspertów, by zbijać na tym kasę. I tak, wśród blogerek kosmetycznych TEŻ są takie osoby, na pewno je kojarzycie. I ponownie - przyda się dystans oraz ostrożne budowanie zaufania. 

Wychodzę z założenia, że blogi służą rozrywce, inspiracji, wymianie doświadczeń i w pewnym sensie rozwojowi osobistemu w formie zajawki do zgłębienia tematu. Nie powinniśmy ich zatem traktować jako samodzielnego źródła wiedzy. No chyba, że faktycznie traficie do bardzo wartościowego miejsca - to nic, tylko się cieszyć. 


Podsumowując, uważam że bloger nie musi być ekspertem, szczególnie w naszej blogosferze urodowej. A już z całą pewnością nie ekspertem od wszystkiego - treści, fotografii, SEO, HTML... Oczywiście byłoby miło, gdyby bloger znał się na tym, o czym pisze, ale to często kwestia doświadczenia, a nie wykształcenia i wiedzy eksperckiej. Jeżeli ktoś wyraźnie się nie zna - przecież widać to na kilometr... Nie jestem kosmetologiem, ale to nie znaczy, że nie można ufać moim opiniom. Przez 7 lat prowadzenia bloga przewinęły się przez moje ręce tysiące kosmetyków (nie setki, tysiące), więc mam już wobec nich naprawdę wysokie oczekiwania. Więc proszę, nie oczekujcie bycia ekspertem od kogoś, kto być nim nie musi. I nie róbcie z siebie ekspertów, jeżeli nimi nie jesteście. A w stosunku do osób kreujących się na ekspertów - zalecam dystans, bo można się sparzyć. 

Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat.
Czy również zauważacie wysyp ekspertów od wszystkiego i też Was to drażni? I czy również zaczynacie czuć presję, że w obecnej blogosferze wszystko musi być doskonałe pod każdym względem? Przez ten wyścig szczurów masa osób porzuciła blogowanie, a wiele innych się nad tym zastanawia.
Refunder - najłatwiejszy zwrot pieniędzy za zakupy!

środa, 20 czerwca 2018

Refunder - najłatwiejszy zwrot pieniędzy za zakupy!

cashback, zwrot za zakupy, zwrot pieniędzy za zakupy, Refunder, Refunder bonus, bonus za rejestrację, podatek od cashbacku, cashback podatek, zwrot za zakupy podatek, sprzedaż premiowa podatek,

Do tego wpisu przymierzałam się dość długo, ale uważam, że warto. Jakiś czas temu zarejestrowałam się w serwisie Refunder, ale chciałam przejść przez wszystkie etapy aż do wypłaty na konto by się przekonać, czy to faktycznie godne polecenia. I oto jestem i przychodzę polecać! ;) 

W dużym uproszczeniu - Refunder to serwis oferujący cashback, czyli zwrot pieniędzy za zakupy. Refunder dostaje prowizję od sklepów za polecanie ich użytkownikom, zaś użytkownicy dokonujący zakupów - prowizję za zakupy. I wszyscy zadowoleni - sklep, Refunder, użytkownik. 


Sklepy 


Z Refunder współpracuje ponad 620 sklepów i gwarantuję, że w dużej części z nich regularnie kupujecie. A teraz wyobraźcie sobie, że przy praktycznie zerowym wysiłku część pieniędzy wraca na konto. Bez żadnej zmiany nawyków i zachowań - bo przecież i tak tam kupujecie. Żywa gotówka, a nie punkty, które można wymienić na breloczek czy czajnik ;) 

Wymienię wybrane przeze mnie sklepy, które przykuły moją uwagę 

  • Sklepy ogólne: Allegro, AliExpress, GearBest, Rosegal, Zaful
  • Kosmetyki: Douglas, Drogerie Natura, E-glamour, Ekobieca, eZebra, iPerfumy, NYX, Perfumesco, Sephora, Tołpa, Urban Decay, Elnino-Parfum, ESTYL, LokiKoki
  • Odzież/obuwie: Answear.com, Orsay, Czasnabuty, Deichmann, eObuwie, Intimissimi, Bonprix, Adidas, Nike, Reebok, 4F, New Balance, Diverse, Filippo
  • Książki: Empik, Nexto, TaniaKsiazka, Znak
  • Sprzęt: RTV Euro AGD, Avans, Komputronik, Media Expert, Neonet, Neo24, OleOle!, Sferis, Electro.pl, eMAG, 4KOM, Cyfrowe.pl, Vobis
  • Dom: Black Red White, Castorama, home&you, DaWanda, Agata Meble, Mango
  • Jedzenie: KFC Dostawa, PizzaPortal, Pyszne.pl, Telepizza
  • Podróże: Booking.com, Stena Line, TUI, FlixBus, LOT, TripAdvisor Hotels, Hotels.com
  • Inne: Empik, Groupon, Jula, Merlin, Multikino, Vision Express, Pakamera

Wymieniłam zaledwie 72, a jest ich ponad 620 ;) Warto zajrzeć do pełnej listy sklepów


Jak zarejestrować się w Refunder?


To bardzo proste. Jeżeli zarejestrujecie się z » mojego linku «, otrzymacie 10 zł bonusu na start (przy zakupach za minimum 50 zł). Wystarczy nacisnąć "Dołącz teraz" i uzupełnić dane. Wypłaty można dokonać od 45 zł. Rejestrując się na stronie głównej, bez niczyjego polecenia, startujecie od zera ;). Członkostwo jest oczywiście darmowe ;). Wcześniej była promocja, w której można było otrzymać 25 zł na start, ale niestety nie jest już aktywna :(

Jak dokonać zakupu ze zwrotem?


Możliwości są dwie. Po zarejestrowaniu się w serwisie, można:

Osobiście już na samym początku zainstalowałam wtyczkę i nie żałuję. Dzięki niej w ogóle nie muszę pamiętać o tym, które sklepy biorą udział w cashbacku - po wejściu na stronę partnera wyskakuje małe okienko z informacją o zwrocie, a ikonka wtyczki na górnym pasku zaczyna migać (na czerwono-zielono). Wówczas wystarczy potwierdzić "AKTYWUJ", migająca ikonka zmieni się na zieloną i można robić zakupy. Po potwierdzeniu dokonania płatności, część pieniędzy pojawi się na koncie Refunder, zwykle w ciągu 48h.

Kolejnym plusem wtyczki jest to, że przy googlowaniu jakiegokolwiek produktu, nad wynikami wyszukiwania pojawia się mała informacja o tym, w których sklepach jest możliwy zwrot przez Refunder. Więc już w Google widać, gdzie będzie najlepiej złożyć zamówienie. 

Dzięki wtyczce o niczym nie trzeba pamiętać, jedynie aktywować zwrot przed zrobieniem zakupów i to tyle :) Oczywiście jeżeli ktoś nie ma ochoty instalować - nie ma problemu, ale wówczas należy ręcznie przejść przez serwis Refunder do strony sklepu, by zarejestrować zwrot. Szczerze mówiąc - ja bym o tym chyba zapominała, więc wtyczka wiele mi ułatwia ;). 

U góry po prawej widać okienko informujące o możliwości zwrotu w allegro oraz ikonkę wtyczki na pasku :) 

cashback, zwrot za zakupy, zwrot pieniędzy za zakupy, Refunder, Refunder bonus, bonus za rejestrację, podatek od cashbacku, cashback podatek, zwrot za zakupy podatek, sprzedaż premiowa podatek,

Tu z kolei wyniki wyszukiwania w Google dla Revlon Colorstay 150 - nad sklepami, które uczestniczą w akcji, pojawiła się ikonka z krótką informacją:

cashback, zwrot za zakupy, zwrot pieniędzy za zakupy, Refunder, Refunder bonus, bonus za rejestrację, podatek od cashbacku, cashback podatek, zwrot za zakupy podatek, sprzedaż premiowa podatek,



Największą zaletą Refunder jest to, że... tak naprawdę nie zmienia żadnych naszych nawyków czy zachowań, a wszystko dzieje się naturalnie. Wchodzę na stronę Multikina by kupić bilety - wtyczka przypomina mi o możliwości zwrotu. Wchodzę na Allegro lub AliExpress - wtyczka przypomina o możliwości zwrotu. Robię zakupy jak zawsze, nie mniej, nie więcej, ale część pieniędzy pojawia się z powrotem na koncie. Planujecie wakacje? Możecie uzyskać zwrot z Booking. Kupujecie sprzęt do domu? Proszę uprzejmie, jest cały szereg sklepów z urządzeniami RTV/AGD. Zwrot przysługuje również, jeżeli produkt jest w promocji. 

Jak już wspomniałam, wypłata jest możliwa od 45 zł. Każdy sklep ma inny poziom cashbacku (lub różni się w zależności od kategorii produktów, np. w Allegro). Po dokonaniu wypłaty, środki powinny się pojawić na koncie w ciągu 3 dni, ale u mnie... były jeszcze tego samego dnia, więc szybciutko.


Czy od zwrotu muszę zapłacić podatek?


We wstępie zaznaczę, że nie należy traktować poniższych informacji jako porady prawnej/księgowej, ale jakiś czas temu zapytałam o to Support i otrzymałam następującą odpowiedź:

"Cashback wypłacany użytkownikom będącym osobami fizycznymi nieprowadzącymi działalności gospodarczej jest zwolniony od podatku dochodowego od osób fizycznych, o ile jednorazowa wartość cashbacku otrzymanego przez użytkownika naszego serwisu nie przekroczy kwoty 760 zł."

Z tego, co mi wiadomo, cashback jest traktowany jako sprzedaż premiowa, a ta do wysokości 760 zł jest zwolniona z opodatkowania. 


Podsumowując kolejno

  1. Rejestrujesz się w Refunder z tego linku
  2. Instalujesz wtyczkę (opcjonalnie, ale moim zdaniem warto)
  3. Po wejściu do sklepu partnera, klikasz "Aktywuj", a następnie "Aktywuj zwrot już teraz" - ikonka na pasku zmieni się na zieloną. Trzeba aktywować zwrot przed dokonaniem zapłaty.
  4. Przy zakupach za minimum 50 zł wraca do Ciebie 10 zł dzięki rejestracji z mojego linku, a przy każdym zakupie w sklepach partnerów (po aktywacji zwrotu guzikiem ;)) część pieniędzy wraca na konto Refunder
  5. Po uzbieraniu minimum 45 zł, zlecasz wypłatę :) 
  6. Cieszysz się, że pieniądze wpadły "za nic" ;)
  7. Zbierasz dalej :D

Rozmawiałam już z kilkoma osobami korzystającymi z Refunder i... nie znam nikogo, kto byłby niezadowolony ;) Ja polecam :) Jeżeli macie jakieś pytania, możecie je zadać w komentarzu, zajrzeć do FAQ lub napisać na adres support@refunder.pl.

Korzystacie z Refunder? A może planujecie dołączyć? :)
HYCO, brokatowe lakiery hybrydowe

sobota, 16 czerwca 2018

HYCO, brokatowe lakiery hybrydowe

Gdy pokazałam brokatowe lakiery HYCO w nowościach maja, wiele osób nie mogło się doczekać ich pokazania :) Przychodzę zatem z prezentacją 8 pięknych błyskotek ;) 

HYCO, brokatowe lakiery hybrydowe, brokatowe hybrydy, brokatowe paznokcie, glitter nails, lakiery HYCO

Zużycia | maj 2018

środa, 13 czerwca 2018

Zużycia | maj 2018

Jak zwykle uzbierało się tego całkiem sporo, więc zapraszam na podsumowanie co się sprawdziło, a co niekoniecznie :)

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków


Ciało:

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków

✔️ Isana, Coconut Water żel pod prysznic - pachniał pięknie, czułam w nim więcej mango niż kokosa, ale zapach był idealny na lato, soczysty i orzeźwiający
✔️ Adidas Climacool, antyperspirant - skuteczny, o łagodnym i niedominującym zapachu. Chętnie do niego wrócę.
✔️ DIY peeling cukrowy z warsztatów Natura Siberica podczas Meet Beauty. Świetny, prosty peeling, który każdy może sobie zrobić sam (cukier, oliwa z oliwek, olejek eteryczny + opcjonalnie suszone płatki róż) :)
~ Tutti Frutti, nawilżająca mgiełka do ciała - zapach przyjemny (gruszka i żurawina), ale sztuczny. Nawilżenie skóry poprawne, ale krótkotrwałe. Ogólnie zużyłam z przyjemnością po kąpieli, ciałko wtedy ładnie pachniało, ale nie powrócę.
~ Mustela, Hydra Bebe mleczko do ciała - emolientowe, ochronne, o przyjemnym dziecięcym zapachu. Zużyłam z przyjemnością, ale nie powrócę.
~ Lactacyd, delikatny olejek do higieny intymnej - zużyłam dwie butelki z przyjemnością, świetny i łagodny olejek, ale raczej nie powrócę z powodu ceny (ok. 20 zł, a zwykle wydaję ok. 5 zł na Facelle lub Intimea)
✗ Balea, granat i kwiat brzoskwini żel pod prysznic - coś mi nie pasowało w zapachu, był lekko gryzący i ostatecznie wlałam go do dozownika na mydło w płynie, żeby szybciej zużyć.
✗ Peelingi Efektima - skrytykowałam w rozczarowaniach maja, więc zapraszam tam ;)


Twarz:

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków

✔️ Vianek, łagodzący tonik-mgiełka do twarzy - świetny tonik, bardzo go lubiłam do maseczek tonikowych. Przeszkadzał mi atomizer (zbyt skoncentrowany) i zapach (różany, ale kwaskowato-gryzący), ale mimo to mogłabym go kupić ponownie, bo to fajny tonik
✔️ Resibo, krem pod oczy - bardzo dobry, recenzja w przeglądzie marki Resibo
✔️ Liqpharm, LIQ CR - na samym początku maja przerwałam kurację retinolem. Byłam z tego serum bardzo zadowolona, a recenzja tutaj: Liqpharm, LIQ CR
✔️ Rapan, niebieska maska oczyszczająca (odlewka) - świetna maska glinkowa! Z pewnością zastanowię się nad zakupem w przyszłości. 
✔️ Senelle, żel do mycia twarzy (odlewka) - miał bardzo wodnistą konsystencję i praktycznie się nie pienił, ale za to był bardzo łagodny dla skóry i używałam go z przyjemnością. Chętnie używałabym wersji pełnowymiarowej
✔️ Balea, Beauty Effect, płatki pod oczy - przyjemne, kojące i nawilżające płatki pod oczy :)
✔️ Sylveco, peeling oczyszczający - bardzo dobry, oczyszczający peeling z korundem. Niepozorny, ale skuteczny i spłukuje się w 100% w przeciwieństwie do wygładzającego tłuściocha
✔️ Kompresowane maseczki w tabletce - uwielbiam, recenzja tutaj: bawełniane maseczki w tabletce
 Płyn micelarny L'Oreal (odlewka) - to chyba taki w niebieskim opakowaniu. Bardzo dobry, skuteczny i łagodny płyn micelarny, ale są tańsze i równie skuteczne, więc nie kupię. 
~ Mustela woda oczyszczająca - przemywałam nią twarz zamiast płynu micelarnego, ale radziła sobie przeciętnie. Niemniej jednak nie taka jest jej rola, więc nie mogę się czepiać ;)
~ Sylveco, peeling enzymatyczny - jest ok, ale średnio skuteczny, zapach mnie trochę drażnił, a producent zaleca masaż twarzy (komu się chce? :P). Wolę enzymatyczny z Planeta Organica.
~ Be Organic, krem do twarzy masło kakaowe&kwas hialuronowy - gęsty, odżywczy krem typowo na noc. Zużyłam z przyjemnością, ale znam lepsze ;). 
~ Eveline, New Aqua Hybrid ukojenie, nawilżająco-łagodząca maseczka chłodząca - była ok, ale bez szału. Raczej nie wrócę. 
 Vianek, wzmacniający płyn micelarny (odlewka) - miałam co prawda tylko odlewkę, ale wydał mi się mało skuteczny, trochę się męczyłam z demakijażem
✗ Marion, czarna maska peel-off - skrytykowałam w rozczarowaniach maja ;)


Włosy:

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków

✔️ Garnier Hydra Fresh odżywka do włosów  - bardzo dobra odżywka, pachnie jakoś ogórkowo, świeżo, nie obciąża, nawilża i nabłyszcza (ale nie dociąża). Na początku narzekałam na zmianę opakowań Garnier - teraz są bardzo sztywne i trudne do rozcięcia, ale okazuje się, że jakoś tak się "zasysają", że można wydobyć produkt do samego końca. Raz walczyłam z rozcięciem opakowania i... nic nie zostało. Czyli działa ;) 
✔️ Sattva, ziołowy olejek rewitalizujący na porost włosów - świetny olejek do włosów i skóry głowy i naprawdę działa na porost włosów! Co prawda musiałam dłużej poczekać na efekty, ale ilość baby hair mnie zaskoczyła, a niczego innego w tym czasie nie używałam (zdjęcie poniżej). Nawet teraz jak związuję włosy to mi masa baby hair sterczy, więc ekstra :)
✔️ Garnier, oliwkowa maska do włosów - świetna! Miodowa zrobiła na mnie większe wrażenie, ale po tej również włosy były gładkie, lejące i błyszczące
~ L'Biotica Charcoal Mask - przyjemna, nieobciążająca odżywka do włosów. Zużyłam z przyjemnością, choć raczej nie wrócę z powodu ceny :) Zwykle kupuję tańsze propozycje :)
~ maska do włosów Dr. Sante z olejem arganowym i keratyną (odlewka) - fajna, ale nie zrobiła na mnie wrażenia "wow". Może akurat włosy miały gorszy dzień. Nie ma to jak dostać odlewkę maski w pojemniku na mocz od osoby związanej zawodowo z medycyną ♥ :D


baby hair po olejku Sattva


Inne:

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków

✔️ Marion, bibułki matujące - nie zliczę ilości zużytych opakowań. Dobre, tanie bibułki, ale niestety niewydajne bo cieniutkie. Na jedno użycie schodzi mi 4-5 szt.
~ Issey Miyake Pleats Please - dziwny zapach, na początku zupełnie mi się podoba, ale po chwili zaczyna się układać na skórze i robi się ciekawy. Sama nie wiem :D
~ Be Beauty, płatki kosmetyczne Aloe Vera - cienkie, przeciętne
✗ RSS Beauty Cleaner płyn do czyszczenia pędzli i gąbek - bubel nad bublami, zjechany w rozczarowaniach maja ;)


Porządki:

duże denko kosmetyczne, zużycia, projekt denko, recenzje kosmetyków

✔️ Neutrogena, pomadka z maliną nordycką - przyjemna pomadka bezbarwna, ale już trochę stara, więc wyrzucam
✔️ Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem - ulubieniec ♥ To już moja trzecia? czwarta? i na pewno nie ostatnia. Czuję, że zjełczała, więc wyrzucam, ale na szczęście zostało już bardzo niewiele. Te pomadki niestety tak mają, trzeba je szybko zużywać. 
✔️ Celia Nude pomadka - nawilżająca, o błyszczącym wykończeniu, pachnąca winogronami. Kiedyś lubiłam, obecnie wolę bardziej kremowe wykończenia :)
✔️ Eveline Celebrities eyeliner - świetne są eyelinery z tej serii - trwałe, napigmentowane, łatwo się nimi maluje i mają wygodny pędzelek, ale ten już mi wyschnął ;)
~ Clinique High Impact Curling - możliwe, że był zeschnięty, bo jakoś tak nic nie robił :(


Znacie coś z powyższego zestawienia? :)
Ulubieńcy i rozczarowania | maj 2018

czwartek, 7 czerwca 2018

Ulubieńcy i rozczarowania | maj 2018

W ostatnim czasie wpadło w moje ręce całkiem sporo nowości, ale niestety całkiem spora część z nich mnie rozczarowała. W związku z tym, w tym miesiącu zaprezentuję aż 5 rozczarowań, niestety.

podkład mineralny Lily Lolo China Doll, pędzel Lily Lolo Super Kabuki, AVON True Ultra Volume tusz do rzęs, Delia Eyebrow Creator Eyebrow Gel Corrector 4in1, Marion czarna maska peel-off z aktywnym węglem, Efektima Efekt Detox peeling węglowy z pyłem wulkanicznym, Efektima Pojędrnia peeling kokosowy z olejkiem kokosowym, Efektima peeling algowy antycellu z zieloną herbatą, RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner

Ulubieńcy maja


Ostatnio jakoś prawie nic mnie nie zachwyciło - większość produktów okazała się albo zwyczajna, albo słaba. 

Ale podkład mineralny Lily Lolo trafia do ulubieńców z czystym sumieniem! Zachwyciła mnie jego lekkość, długość trzymania matu i trwałość na mojej przetłuszczającej się skórze. Używałam go ostatnio na każde wyjście w te upalne dni (moim największym ulubieńcem jest Lumene Matte, ale jest to raczej ciężki podkład, więc podczas upałów go sobie odpuściłam ;)) i ani razu mnie nie zawiódł. Obecnie chyba mój ulubiony podkład mineralny! Nie jest tak do końca bez wad, ale i tak jest świetny. Pełną recenzję przeczytacie tutaj: Lily Lolo - podkład mineralny, krem BB, puder Flawless Matte, pędzel Super Kabuki {recenzja}, zaś swatche znajdziecie tutaj: Lily Lolo - podkłady, pudry, korektory, róże, bronzery, rozświetlacze {swatche}

Z kolei pędzel Lily Lolo Super Kabuki jest tak świetnym kabuki, że również nie mogło go tu zabraknąć. Uwielbiam go za kształt (prawdziwa kula), wielkość (z którą idzie w parze szybkość aplikacji),  gęstość i miękkość. Świetny do minerałów, świetny do pudru. Mój pierwszy egzemplarz mam już ponad 3 lata i trzyma się świetnie, więc to bardzo dobra inwestycja. 

podkład mineralny Lily Lolo China Doll, pędzel Lily Lolo Super Kabuki

Rozczarowania maja 


RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner


Jak by to powiedzieć... producent powinien płacić ludziom, żeby chcieli tego używać. Serio. Jeden z moich największych bubli ever, produkt o jakości poniżej jakiejkolwiek krytyki. Buteleczka płynu do mycia pędzli kosztuje 50 zł i nawet gdyby był to produkt skuteczny, nadal byłoby to sporo. A jest beznadziejny, więc cena kompletnie nie jest uzasadniona. Jeżeli producent: a) na froncie opakowania pisze "znakomity produkt do czyszczenia i dezynfekcji", b) tworzy pseudo-profesjonalno-luksusowe opakowanie, które się przeokropnie rysuje, c) zamiast składu pisze "produkt nie jest sklasyfikowany jako niebezpieczny" (?!?!?!), to wiedz, że coś jest nie tak. 

Jest to żel, który w kontakcie z wodą zamienia się w oleistą emulsję. W moim przypadku z zabrudzeniami na pędzlach/gąbkach radził sobie nieźle. Jest koszmarnie niewydajny, ani trochę się nie pieni, tylko zmienia w jakby białe mleczko, więc nawet się nie zorientowałam, jak zużyłam (przygarnęłam od Justyny i w butelce było jeszcze sporo). Podczas mycia wydaje się, że jest wszystko ok, ale po wyschnięciu okazuje się, że... nie wypłukuje się z pędzli! Wszystkie były tłuste i mogłam dosłownie formować włosie jak chciałam. Za pierwszym razem pomyślałam sobie, że może źle wypłukałam, ale za drugim razem przyłożyłam się do tego z dużą dokładnością i... to samo! Wszystkie pędzle musiałam ZNOWU myć, ale czymś innym. Za każdym razem. Nie, nie i jeszcze raz nie.

RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner, płyn do mycia i dezynfekcji pędzli

AVON True, Ultra Volume tusz do rzęs


Nie jest to może jakiś bubel, ale tusz jest po prostu kiepski i trochę go męczę. Gigantyczna szczota (którą łatwo się ubrudzić) obklejająca rzęsy i tworząca mega chaotyczny efekt. Ja od tuszu oczekuję ładnego rozdzielenia, a nie chaosu na rzęsach - są posklejane, powywijane każda w inną stronę, z grudkami. 

Zdaję sobie sprawę, że zdjęcie poniżej nie wygląda wcale tak źle, ale weźcie pod uwagę, że wtedy moje rzęsy były po liftingu i wyglądały obłędnie, a AVON nawet wtedy się nie sprawdził. Efekt po liftingu i z innym tuszem zobaczycie tutaj: ulubieńcy kwietnia. Teraz to już w ogóle jest dużo gorzej, gdy moje rzęsy są proste i niesforne, efekt jest tak zły, że leży i nie mam ochoty po niego sięgać i wyjść tak do ludzi. 

AVON True, Ultra Volume tusz do rzęs


Delia, Eyebrow Creator, Eyebrow Gel Corrector 4in1


Ten żel do brwi przygarnęłam od pirelki :) Niestety jest bardzo wodnisty (szczoteczka aż chlapie przy wyciąganiu), słabo napigmentowany i po zastygnięciu nie trzyma włosków w ryzach, nadal są miękkie. Tak w sumie to nie robi prawie nic ;) Stanowczo wolę Essence make me brow lub L'Oreal Brow Artist Plumper. 

przed / po
Delia, Eyebrow Creator, Eyebrow Gel Corrector 4in1

Marion, czarna maska peel-off z aktywnym węglem


Tę maskę chwaliła Monika, że lepsza od plastrów i innych takich masek. Niestety u mnie się nie sprawdziła. Długo wysychała, ale liczyłam się z tym, podobnie było z Pilaten. Schodziła ciężko i z pewnością nie było to doznanie przyjemne (ale do wytrzymania jak najbardziej), wyciągnęła bardzo niewiele, a otworzyłam pory przed aplikacją (gorący ręcznik). Moja twarz była zaczerwieniona i taka... rozpalona, rozdrażniona. Całe szczęście, że nie kupiłam tubki, bo efekt nijaki, a przyjemność żadna.

Efektima, peelingi do ciała


Peelingi Efektima dostałam podczas Meet Beauty. W sumie wrzuciłam je do kartonu "do oddania" bo ja i pielęgnacja ciała mamy ze sobą na pieńku. Ale później przeczytałam kilka zachwytów na blogach, więc dałam im szansę. Dla mnie są strasznie słabe i jestem ciekawa skąd te pozytywy - czy to ja mam wymagania z kosmosu, czy serio ludzie za trzy miniaturki peelingów zrobią wszystko.

W zasadzie na temat każdego z nich mogłabym napisać to samo - dużo kremu, mało drobinek. Ścieranie na poziomie baaaaardzo mizernym, można się tymi peelingami co najwyżej pogłaskać. Każdy z nich miał przyjemny zapach. Wcale nie są super tanie bo kosztują 20 zł w Rossmannie, skład nie robi żadnego wrażenia. Peeling za 20 zł, który masuje, a nie ściera, to chyba kiepski deal. 

AVON True Ultra Volume tusz do rzęs, Delia Eyebrow Creator Eyebrow Gel Corrector 4in1, Marion czarna maska peel-off z aktywnym węglem, Efektima Efekt Detox peeling węglowy z pyłem wulkanicznym, Efektima Pojędrnia peeling kokosowy z olejkiem kokosowym, Efektima peeling algowy antycellu z zieloną herbatą, RSS Professional Cosmetics Beauty Cleaner

Całkiem sporo narzekań, jak na jeden wpis, ale należało im się ;)
Nowości | maj 2018

wtorek, 5 czerwca 2018

Nowości | maj 2018

Co nowego wpadło w maju? :)

Zakupy


Cerkogel, La Roche-Posay Anthelios mgiełka SPF50, mgiełka z filtrem, filtr na makijaż, reaplikacja filtra

W aptece internetowej (wapteka) zamówiłam Cerkogel (w celu nawilżania skóry głowy) oraz mgiełkę SPF50 Antheliosa z myślą o reaplikacji filtra w ciągu dnia już na makijażu. Mgiełka faktycznie jest lekka, delikatnie pudrowa, nie bieli i nie tłuści, nadaje się na makijaż, ale jest jednocześnie BARDZO dusząca - robi taką gryzącą i białą zasłonę dymną, że korzystam na wdechu i uciekam z pomieszczenia na chwilę. Pryska "suchym" strumieniem, ale czuć, że w sposób dość skoncentrowany w konkretnym miejscu, więc lecę chwilę z wciśniętym atomizerem po całej twarzy - w związku z tym trochę się obawiam, czy wydajność mnie nie pokona - zobaczymy ;). No i jest tak bardzo lekka, że nie ufałabym tylko jej w zakresie ochrony, choć jako dodatek jest to ciekawy produkt. Balsam po opalaniu był gratis. 

ściereczki muślinowe

Na allegro zamówiłam ściereczki muślinowe za niecałe 5 zł/szt. To całkiem ciekawy gadżet, ale gdyby ktoś myślał o nich w kategorii demakijażu (do ściągnięcia np. olejku), to już nie bardzo. Są dość szorstkie, więc używane regularnie mogłyby w jakimś stopniu zastąpić peeling, ale przecierania oczu nie polecam. Na zdjęciu wyglądają milusio, ale to pozory :)

pasta cukrowa do depilacji Alexya, pasta do zębów Ecodenta, niebieska płukanka do włosów Joanna, baza pod pomadkę Golden Rose, korektor Catrice Wake Up Effect

W eZebrze wpadła do koszyka pasta cukrowa do depilacji Alexya, pasta do zębów Ecodenta, niebieska płukanka do włosów Joanna, baza pod pomadkę Golden Rose oraz korektor Catrice Wake Up Effect :)

SVR Sun Secure Extreme SPF50+ Multi-resistant ultra-matt gel

Skorzystałam ze zniżki na całą markę w SuperPharm i kupiłam SVR Sun Secure Extreme SPF50+ Multi-resistant ultra-matt gel z polecenia Hexxany :). Na razie czeka na swoją kolej.  

Mizon, Multi Function Formula All In One Snail Repair Cream, krem ze śluzem ślimaka Mizon, Semilac Classic Coral
Na paznokciach mam Semilac 006 Classic Coral, choć wyszedł tu bardziej jaskrawo, niż w rzeczywistości :)

Z kolei na eBay zamówiłam krem ze śluzem ślimaka Mizon (za ok. 25 zł, a nie 50 zł, jak w Polsce...) z myślą o przebarwieniach na twarzy. Co prawda wersja pod oczy mnie niestety wysuszyła, ale zobaczymy, jak sprawdzi się ten. Śluz ślimaka na blizny poleciła mi pirelka :) 

Na zdjęciach zabrakło wacików Be Beauty, ale potrzebowałam "na już" i otworzyłam tuż po powrocie do domu ;) 

Prezenty, wymianki, PR, współprace


woda arbuzowa Balea, płatki pod oczy Balea, maska Anwen do włosów średnioporowatych, mgiełka Organique, tonik Kiehl's, krem pod oczy z awokado Kiehl's

Hellojza jest mistrzynią udanych prezentów i Jej niespodzianki zawsze są w 100% trafione! Tym razem sprezentowała mi arbuzową wodę Balea (bo wie, że uwielbiam takie zapachy!), płatki pod oczy Balea (zawsze dobry pomysł :D), odlewkę maski Anwen (bardzo fajnej!), mgiełki Organique (pachnącej obłędnie!!), toniku Kiehl's (jeszcze czeka na swoją kolej) i ich słynnego kremu pod oczy z awokado (ależ on bogaty!). Znalazła się też próbeczka myjadła do twarzy Kiehl's :) Dziękuję, zawartość pierwsza klasa :*

nawilżający podkład Affect

Kochana Ewa ponownie poratowała mnie odlewkami :D Jest to nawilżający podkład Affect, który bardzo mnie ciekawił, bo... jeden z odcieni jest żółty. Ale serio żółty, nie beżowy :D Swatche wrzucałam tutaj: Swatche jasnych i bardzo jasnych podkładów. Odcień 2 jest po prostu obłędny, ale niestety formuła niedopasowana do mojej tłustej cery, więc zakupu nie dokonam. Podobno marka pracuje nad drugą, przebieram nóżkami z niecierpliwości. 

Kobo Mattifying 701, Maybelline Fit Me Matte&Poreless 110, MAC Studio Fix NC15, Tarte Shape Tape Fair, Givenchy Teint Couture Balm 1, MAC Strobe Cream Goldlite

W wyniku wizażowej wymiany dotarła do mnie przesyłka z kilkoma odlewkami (MAC Studio Fix NC15, Tarte Shape Tape Fair, Givenchy Teint Couture Balm 1, MAC Strobe Cream Goldlite) oraz dwoma niechcianymi podkładami (Kobo Mattifying 701 i Maybelline Fit Me Matte&Poreless 110, który okazał się dużo jaśniejszy od 105!). Fajnie jest się pozbyć czegoś zalegającego w zbiorach i przygarnąć coś innego :). Swatche prawie wszystkiego tutaj:
Przegląd jasnych i bardzo jasnych podkładów
Przegląd jasnych korektorów i kamuflaży
Przegląd najjaśniejszych podkładów drogeryjnych

L'Biotica Charcoal mask, L'Biotica Charcoal shampoo, szampon węglowy, odżywka węglowa

W ramach testowania z portalem KobietaMag wpadły w moje ręce: szampon i odżywka węglowa L'Biotica. Duet sprawdził się u mnie bardzo dobrze, choć szampon nie wydłuża świeżości. Ale włosy są lekkie, nieprzyklapnięte i dobrze oczyszczone. Odżywkę już zużyłam :D

perfumy AVON EVE Elegance, AVON naszyjnik Dacey z diamentem

perfumy AVON EVE Elegance

AVON naszyjnik Dacey z diamentem

Od marki AVON w tym miesiącu dotarły do mnie dwie paczuszki. W pierwszej z nich znalazły się perfumy EVE Elegance - ładne, eleganckie, kobiece, ale nie ciężkie. Podobają mi się i chętnie ich używam :). Nuty zapachowe opisano tutaj. W przesyłce znalazłam również srebrny naszyjnik Dacey z prawdziwym diamencikiem. Naszyjnik bardzo ładny i delikatny, elegancki, nieprzekombinowany, również mi się podoba! Pierwsza przesyłka bardzooo trafiona :)

Druga z kolei była komponowana z myślą o nadchodzącym lecie - dwa balsamy antycellulitowe (w tym jeden chłodzący), ujędrniający krem do biustu, było też serum na rozstępy Strech Mark (ale już powędrowało do siostry, stąd brak na zdjęciu) i masażer. Ogólnie pomysł na przesyłkę fantastyczny i wiem, że tego typu produkty w duecie z ćwiczeniami mogą przynieść świetne efekty, ale niestety znam siebie aż za dobrze i wiem, że systematyczność w smarowaniu i masowaniu ciała mnie pokona, więc raczej wszystko powędruje dalej do kogoś, kto wykorzysta ich potencjał ;) 

AVON Works Cellu Break 5d, AVON Works Cooling Tone, AVON Bust Contour, masażer AVON

Z HYCO dotarły do mnie brokatowe lakiery, które zapewne niebawem zaprezentuję na blogu. Ładne błyskotki :)

HYCO lakiery brokatowe

No i świetna zawartość przesyłki z drogerii Misun - szampon do włosów przetłuszczających się Ecolab, żel do mycia twarzy COSRX Low pH Good Morning Gel Cleanser, woda z czystka Make Me Bio, olej jojoba Nacomi i puder matujący No-Sebum Mineral Powder Innisfree. Znalazły się też dwie próbki (esencja ze śluzem ślimaka COSRX, mydło w płynie YOPE), Puder mam już po raz drugi i jest świetny! Jak na razie wszystko zrobiło na mnie dobre pierwsze wrażenie, choć zapach wody z czystka mnie przeraził. Pierwsze użycie było dla mnie trudne, ale po paru dniach zaczęłam się przyzwyczajać. Recenzja wszystkiego na pewno się pojawi :)

szampon do włosów przetłuszczających się Ecolab, żel do mycia twarzy COSRX Low pH Good Morning Gel Cleanser, woda z czystka Make Me Bio, olej jojoba Nacomi i puder matujący No-Sebum Mineral Powder Innisfree, esencja ze śluzem ślimaka COSRX, mydło w płynie YOPE, drogeria Misun

Wpadło Wam coś w oko? :)