Kosmetyki Fridge by yDe - pierwsze wrażenia

czwartek, 27 czerwca 2019

Kosmetyki Fridge by yDe - pierwsze wrażenia

W kwietniu miała miejsce premiera kosmetyków naturalnych Fridge by yDe w salonie BeClinic w CH Riviera w Gdyni :). Mogłam porozmawiać z przedstawicielkami marki, sprawdzić testery produktów, dostałam również 8 próbek oraz pełnowymiarowy rozświetlacz w kremie, by na spokojnie zapoznać się z kosmetykami w domowym zaciszu. Początkowo myślałam, że nie będzie tu żadnej typowej osobnej publikacji, ale po zużyciu próbek stwierdziłam, że nie chcę tego pozostawić tak zupełnie bez żadnej wzmianki, zaś na Instagramie nie zmieściłabym się w limicie znaków, zatem enjoy ;). Nie jest to typowa recenzja, lecz wrażenia po zużyciu próbek, miejcie to proszę na uwadze. 

Kosmetyki Fridge by yDe, naturalne kosmetyki z lodówki Fridge bez konserwantów
Najlepsze (i najgorsze) filtry do cery tłustej

niedziela, 16 czerwca 2019

Najlepsze (i najgorsze) filtry do cery tłustej

Kochani, blog jest zawieszony od 28.09.2019 i w tym temacie nic się nie zmieniło. Chciałabym jednak, w drodze wyjątku, aktualizować ten ważny dla mnie wpis, dodając kolejne poznawane produkty. Aktualizacje będą się pojawiały w formie listy w ramce + kilka słów w dalszej części wpisu ♥. W razie wątpliwości możecie pytać w komentarzach pod wpisem (również bez konta Disqus: Jak komentować w Disqus jako gość?)

Uwaga! Kryterium w tym wpisie jest komfort stosowania, tj. najlepszy = najbardziej komfortowy, lekki, wchłaniający się lub zastygający i taki, na którym łatwo wykonać makijaż, a on sam dobrze się utrzymuje w ciągu dnia. Najgorszy = tłusty, rolujący się, uniemożliwiający wykonanie makijażu lub drastycznie zmniejszający jego trwałość. Oczywiście przy wyborze filtra przeciwsłonecznego jest mnóstwo innych ważnych kryteriów (np. poziom ochrony przed UVA, zastosowanie kilku różnych nowoczesnych filtrów - szerokie spektrum ochrony, stabilność, ochrona przed IR, HEVL i wiele innych), ale ten wpis skupia się na cechach typowo użytkowych. Praktycznie wszystkie filtry we wpisie to SPF50 lub SPF50+, czasaaaaami przez moje ręce przewiną się SPF30, mniejszych nie używam wcale.

Uwaga2! Symbol  oznacza, że oceniam filtr na podstawie próbki/odlewki/miniaturki. Są to zatem wstępne wrażenia. 

Licznik przetestowanych: 70

Podsumowanie z perspektywy cery tłustej:
szczegółowe wrażenia w treści wpisu, polecam użycie Ctrl+ F


Polecam najbardziej:
Coola SPF30 Mineral Sunscreen Unscented Matte Tint
Cosrx Aloe Soothing Sun Cream SPF50+ [koreański]
Garnier Ambre Solaire Sensitive Advanced UV Face Fluid SPF50+
Hada Labo Koi-Gokujyun UV White Gel SPF 50+ PA++++ [japoński]
Isntree Sensitive Balancing Sun Protection+ SPF50+ [koreański]
La Roche-Posay, Anthelios XL SPF50+, żel-krem do twarzy suchy w dotyku Anti-Shine
♥♥♥ Martiderm Proteos Screen SPF50+ Fluid Cream ♥♥♥ najlepszy
Missha Aqua Sun Gel SPF50+ PA++++ [koreański]
Nivea UV Deep Protect & Care Gel SPF50+ [japoński]
Nivea Sun Super Water Gel SPF50 PA+++ [japoński]
Purito Comfy Water Sun Block SPF50+ PA++++ [koreański]
Shiseido Anessa Perfect UV Skincare Milk SPF50+ [japoński]
Shiseido Anessa Whitening UV Sunscreen Gel SPF50+ [japoński]
Skin79 Waterproof Sun Gel SPF 50+ PA++++ [koreański]

Skin Aqua Tone Up UV Essence Mint (2019 bez alko) - zmiana składu
La Roche-Posay fluid ultralekki SPF50+ (wycofany, zastąpiony inną wersją)
Nivea Sun Protect Plus UV Milky Essence SPF50+ PA++++ (wycofany)

Nie są najgorsze, ale znam lepsze:
Avene Sun B-Protect SPF50+
Biore UV Aqua Rich Watery Gel SPF50+ PA++++ [japoński]
Biore UV Aqua Rich Watery Essence SPF50 PA++++ [japoński]
Canmake Mermaid Skin Gel UV SPF50+ [japoński]
COOLA Mineral Sunscreen Rose Essence Tinted Moisturizer SPF20 - lekki, ale marchewa
Dr Skin Clinic krem Intensywna ochrona SPF50
Garnier Anti-Dryness Super UV Protection Cream SPF50+
Holika Holika Aloe Waterproof Sun Gel SPF50+ PA++++ [koreański]
Kanebo Allie Extra UV Gel SPF50+ [japoński]
Kose Suncut Tone Up UV Essence SPF50+ (fioletowy/lawendowy) [japoński]
La Roche-Posay Anthelios Niewidoczny fluid SPF50+ 
Lirene, hydrolipidowy ochronny krem do twarzy SPF50 (uwaga zmiana składu)
Lirene emulsja do opalania do skóry wrażliwej SPF50+ - bardzo lubię do ciała*
Missha All around Safe Block Essence Sun Milk SPF50+ [koreański] - lekki, ale trudny w użyciu
Pharmaceris S hydrolipidowy krem ochronny SPF50+ 
Purito Centella Green Level Unscented Sun SPF50+ PA++++ [koreański]
Purito Centella Green Level Safe Sun SPF50+ PA++++ [koreański]
Sesderma Repaskin Fluido Invisible Light Texture SPF50
Skin Aqua Tone Up UV Milk fioletowe mleczko SPF50+ [japoński]
SVR Sun Secure Fluide SPF50+ - nie jest to typowy dry touch, trochę bieli
Uriage Bariesun Mat fluid matująco-nawilżający SPF50+
Vichy Idéal Soleil matujący krem do twarzy SPF50 - bo roluje się pod makijażem

Nie polecam:
ASOA Sunny Day SPF30
Babydream Sonnenspray extra sensitive 50+
Benton Papaya SPF38 
Benton Papaya SPF50+ 
Bielenda Bikini ochronny krem do twarzy SPF50
Bioderma Cicabio SPF50+
Bioderma Photoderm AR SPF50+
Bioderma Photoderm Max Spray face/body SPF50+ 
Bioderma Photoderm Spot Creme SPF50+
Bioderma Pigmentbio Daily Care SPF 50+
Biore UV Athlizm IR+ Sunburn Protect Milk SPF50+
Dermalogica Dynamic Skin Recovery SPF50
Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+
Isdin Fotoprotector Fusion Water SPF50
Janda, luksusowy krem ochronny do twarzy SPF50
Kose Sekkisei White UV Gel SPF50+
La Roche-Posay Anthelios Hydrating Cream SPF50+
La Roche-Posay Anthelios Mineral One matujący krem tonujący SPF50+ (odcień 1 Light)
Neutrea UV Protector SPF50+
Nuxe Sun Melting Cream SPF50
Nuxe Sun Light Fluid High Protection SPF50
Pharmaceris W dermo-ochronny krem wybielający przebarwienia na dzień SPF50+
Pharmaceris A SPF 100+ Krem specjalna ochrona
SunOzon Kids Sonnenspray SPF50
SVR Sun Secure EXTREME Multi-resistant ultra-matt gel SPF50+
SVR Sun Secure Lait SPF50+ (mleczko)
Synchroline Thiospot Ultra SPF50+
Uriage Bariesun Ultralekki fluid dry touch SPF50+ 
Vichy Ideal Soleil aksamitny krem do twarzy SPF50
Ziaja med, matujący krem do twarzy SPF50+

Inne:
La Roche-Posay mgiełka przeciw błyszczeniu się skóry SPF50
Uriage nawilżająco-ochronna mgiełka termalna SPF30
Derma E - Sun Protection Mineral Powder SPF 30 (puder w pędzelku)


Kolejność w obrębie poszczególnych kategorii nie ma znaczenia. Każdy ten filtr jest po prostu inny

* to dobry filtr, jeśli chcecie wziąć jedną dużą butlę do wszystkiego (ciało, twarz)  np. na wycieczkę - dobra relacja ceny do jakości. Na twarzy nie wchłonie się do sucha, ale nie jest też tłusty.

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2021



Filtry, które mam ochotę wypróbować


Priorytet 1
Avene Fluide Dry Touch SPF50+
Cell Fusion Cure Sunscreen 100 SPF50+ PA++++
Etude House Sunprise Mild Airy Finish SPF 50+ PA+++
Make P:Rem UV Defense me. Blue Ray Sun Fluid SPF50+ PA++++
Rilastil Sunlaude Water Touch SPF50
Uriage Bariesun Anti-Brown Spot Fluid Light Texture SPF50+

Priorytet 2
Australian Gold Botanical Broad Spectrum SPF50 Tinted Face Sunscreen Lotion (Fair to light)
Eucerin Oil Control Dry Touch Gel-Creme SPF50+ (do ciała)
Hera Sun Mate Leports SPF50+
Heliocare 360° Gel Oil Free SPF50
Heliocare 360º Water Gel SPF50+
SKIN79 Non-chemical Sun Block SPF50+ PA+++
Skinfood Dragon Fruit Powerful Sun Essence SPF50+
Uriage Bariésun sztyft ochronny do miejsc wrażliwych SPF 50+ (do ciała)

Mam w zapasach, nieotwarte:
Pharmaceris S Medi Acne Protect dla skóry trądzikowej, mieszanej i tłustej SPF50+

W trakcie testów
Eucerin Oil Control SPF50+
Isdin Fotoultra Age Repair Fusion Water SPF50
Holika Holika Aloe Water Drop Sun Stick SPF50+ PA++++
Biore UV Athlizm Skin Protect Essence SPF50+ 
Skin Aqua Tone Up UV Essence SPF 50+ PA++++ (odcień Mint, wersja 2020 z alko)
Daylong Extreme Liposomalne mleczko ochronne SPF 50+
SVR Sebiaclear Creme
SVR Sun Secure Blur SPF50
Nivea Sun UV Gesicht Sensitiv Beruhigt Empfindliche Haut 0% Fettiges SPF50
Nivea Sun UV Gesicht Mattierender Sonnenschutz Anti-Glanz Effekt SPF50
Sesderma Repaskin Silk Touch SPF 50 + Dry Touch + Fluido Invisible
Vichy Capital Soleil UV-Age Daily SPF50+ Water Fluid 


♥ Jeżeli chcecie mi coś polecić lub odradzić, śmiało - zapraszam do dyskusji w komentarzach ♥

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2021




filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch
część filtrów z dzisiejszego wpisu
nie jestem w stanie zestawić na zdjęciu wszystkich używanych na przestrzeni lat ;)

Kiedyś filtry SPF50 kojarzyły się z gęstą, tłustą, bielącą pastą, która nie ma szans dobrze wyglądać pod makijażem. Na szczęście czasy, gdy Babydream SPF50 był uznawany za najlepszy filtr, już minęły :) Dziś na rynku mamy już mnóstwo prawdziwie komfortowych propozycji - lekki, dobrze wchłaniający się lub nawet matujący filtr do cery tłustej, który nie bieli, to już nie jest Yeti. 

Podzielę się dziś z Wami zestawieniem filtrów, których miałam okazję używać. Niektóre mogę polecić z czystym sumieniem, inne raczej będę odradzać. Pamiętajcie, że tworzę to zestawienie z perspektywy cery tłustej, zatem moje najlepsze propozycje dla cery suchej mogą być najgorszymi - mogą ściągać i przesuszać skórę, zaś filtry, które określam jako tłuste, mogą na cerze suchej wchłaniać się całkowicie.

Ważna informacja - kolejność jest przypadkowa - to, że produkt będzie pierwszy w kategorii najlepsze, nie oznacza, że jest najlepszy. Oznacza, że jest jednym z najlepszych. Każdy z nich jest nieco inny, więc trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć, który jest NAJ - zależy czego oczekujecie. Czytajcie opisy :). Stanowcza większość zdjęć z wpisu jest bardzo stara, dziękuję za wyrozumiałość! 

Starałam się dodawać informację, z którego roku była moja wersja - producenci nierzadko grzebią przy składach z sezonu na sezon, więc nowsze wersje mogą być po prostu inne. 

NAJLEPSZE FILTRY DO CERY TŁUSTEJ

♥♥♥ Martiderm Proteos Screen SPF50+ Fluid Cream ♥♥♥ (wersja 2020) O M G!!!! *o* To prawdopodobnie najlepszy filtr w moim życiu!! Ma fantastyczną konsystencję - to po prostu gęsty krem, bardzo łatwy do rozsmarowania, absolutnie nie jest tępy. Nie bieli, nie smuży, po aplikacji jest zupełnie transparentny i - uwaga - MATOWY! Czuć pod palcami pudrową powłoczkę, a skóra jest pokryta pięknym satynowym matem, mimo że jednocześnie ani trochę nie ściąga skóry. Bardzo łatwo można nałożyć przepisową ilość i też się wchłonie. Makijaż trzyma się na nim doskonale i - ponownie uwaga - trzyma sebum w ryzach w ciągu dnia, moja skóra mniej się przetłuszcza! Nie dość, że efekt matu jest natychmiastowy, to jeszcze długotrwały. Kolejna ważna zaleta - ma aż 7 filtrów (6 chemicznych i 1 mineralny) o pełnym spektrum ochrony. Ma bardzo ładny, jakby kwiatowo-apteczny zapach, ale przez chwilę może męczyć - jest intensywny, ale dość szybko się ulatnia. Dostępność z jednej strony jest wadą - nie ma go w Polsce, trzeba go zamawiać online (kupowałam na parafarmacia-online.com, wysyłka 6,99€), z drugiej strony proces zamawiania był bardzo prosty, a nawet w czasie pandemii doszedł do mnie w 11 dni. W zasadzie jedynymi wadami są dla mnie: pojemność (tylko 40 ml) i cena (około 24€ + 7€ wysyłka). Gdyby był tańszy, już chyba nigdy nie kupiłabym innego.

Podsumowując, już nie trzeba wybierać pomiędzy super komfortowymi filtrami azjatyckimi o słabszej ochronie, a tłustymi filtrami aptecznymi o świetnej ochronie. Martiderm ma zarówno cudowną formułę, jak i świetne filtry. No i ta jego zajebistość swoje kosztuje, niestety.

★ Shiseido Anessa Perfect UV Skincare Milk SPF50+ (2020) - ten filtr wydaje się niesamowity! Jest bardzo mocno wygładzający, matujący, skóra pod palcami jest gładka i "pluszowa" jak welur. Totalnie upiększający, blurujący, nie bieli ♥. Dodatkowo ma dobre filtry w plener. Jedyna moja uwaga - nie wiem, jak skóra zniesie taką ilość silikonów przy codziennym stosowaniu - jest wręcz szeleszczący pod palcami. I trochę męczył mnie zapach. Ale na pewno kupię pełny wymiar bo efekt był nieziemski. 

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

La Roche-Posay, Anthelios XL SPF50+, żel-krem do twarzy suchy w dotyku Anti-Shine (wersja 2017 i 2020) - to był kiedyś mój ulubieniec. Do cery tłustej jest naprawdę ok, wchłania się do sucha, matuje, nie wyświeca się w ciągu dnia. Wygodne opakowanie z pompką zasysa się do samego końca, nie trzeba rozcinać tubki. Niestety jest dosyć trudny w obsłudze, tj. ma konsystencję dość tępego kremu, trzeba go szybko rozsmarowywać, ponieważ błyskawicznie zastyga. Nie da się go też nałożyć bardzo grubą warstwą bo wtedy bieli i może się zrolować. Przy średniej warstwie jest ok - nie roluje się, bieli minimalnie. Da się na nim wykonać makijaż bez problemu. Recenzja

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

La Roche-Posay fluid ultralekki SPF50+ (wersja 2017) został zastąpiony Shaka Fluid SPF50+ (2019), aktualnie jest to Niewidoczny fluid SPF50+ (2020). Wypowiadam się na temat fluidu ultralekkiego z 2017 - formuła tego filtra była hiper-ciekawa, przy wylewaniu na dłoń wydawał się totalnie wodnisty, przy rozprowadzaniu sprawiał wrażenie niepokojąco tłustawego, a po chwili jednak super się wchłaniał. Co prawda pozostawiał delikatną powłoczkę na skórze (bardziej wyczuwalną niż w przypadku suchego żelu-kremu), ale nie była ona upierdliwa. Bez problemu można było wykonać na nim makijaż, lepiej się też u mnie sprawdzał przy kwasach/retinolu, gdy oczekiwałam dobrego wchłaniania się, ale bez ściągania skóry. Nie bielił wcale. Miałam go ze sobą podczas wycieczki na Kretę, skąd wróciłam tak samo blada, jak wyjechałam, więc poziom ochrony nienaganny. Przy poprzedniej wersji fluidu producent deklarował PPD aż 42, to chyba najwięcej na rynku?

Shaki nie miałam, ocena Niewidocznego Fluidu znajduje się w sekcji "nie są najgorsze, ale znam lepsze"

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Skin79 Waterproof Sun Gel SPF 50+ PA++++ (wersja 2018) wspominam ogromnie miło. Pięknie pachnie, konsystencja lekkiego mleczka, która przy rozsmarowywaniu zamienia się w wodnisty żel. Zupełnie bezbarwny, nie bieli ani trochę. Wchłania się zupełnie do sucha, choć pozostawia skórę mocno błyszczącą (suchy błysk, odbijający światło). Wykonywanie na nim makijażu to czysta przyjemność, ani trochę nie skraca jego trwałości. Więcej w recenzji. Do codziennego, miejskiego użytku - ideał, choć Ania oceniła zastosowane filtry raczej średnio, więc prawdopodobnie nie wzięłabym go na urlop. 

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Oba filtry Nivea mam i używam w tym momencie / trzeba ściągać z eBay, ale to dla mnie nie problem
swatche na Instagramie

Nivea Sun Protect Plus UV Milky Essence SPF50+ PA++++ (wersja 2019), kupiony z polecenia Italiany. Lubię go za to, że super-łatwo się rozprowadza (wodniste mleczko) i doskonale wchłania, praktycznie do sucha. Bez problemu można nałożyć przepisową [dużą] dawkę i skóra to przyjmuje. Nie bieli, doskonale się sprawdza pod makijażem. Jest dość podobny do Skin79 Waterproof Sun Gel. Jest tylko jedna cecha, która sprawia, że nie wiem czy do niego wrócę - jest totalnie alkoholowy. Ja wiem, że to dzięki temu zawdzięczam świetne wchłanianie i wysoki komfort stosowania, ale tak wali wódą, że o matko, jest to dla mnie z rana trudne do zniesienia. Na szczęście w żaden sposób mnie nie przesuszył, nie podrażnił, nie zwiększył produkcji sebum, ale komfort aplikacji jest już mniejszy. Na ten moment nie wiem, czy do niego wrócę - Skin79 jest podobny, a bez alkoholu.

Nivea Sun Super Water Gel SPF50 PA+++ (wersja 2019), kiedyś mogłam go poznać dzięki bardzo hojnej odlewce od Emilii, potem kupiłam pełny wymiar, głównie z zamysłem stosowania do ciała, ale jest to filtr typu face&body i z powodzeniem można stosować go również na twarz, co czasem czynię. Jeszcze lżejszy, jeszcze bardziej wodnisty od Milky Essence. Również wchłania się doskonale i nie bieli ani trochę. Też jest alkoholowy, ale czuć to zdecydowanie mniej niż w przypadku poprzednika. Duże opakowanie, wygodna pompka, a na eBay dostępne są też refille. Miałam go na tygodniowym wyjeździe w góry, chronił w porządku (twarz i ciało). Jeżeli Wasi mężowie nie znoszą smarować ciała filtrami, to ten mogą polubić - naprawdę doskonale się wchłania. Ochrona ciut słabsza - 50 bez plusa, mniejsze PA. 

To ten w środku :)

Coola SPF30 Mineral Sunscreen Unscented Matte Tint (wersja 2019) - jedyna propozycja SPF30, ale ten filtr był dla mnie tak niesamowity, że muszę o nim wspomnieć. Miałam odlewkę od zoili :) Jest to filtr barwiony, więc sam z siebie daje lekkie krycie. Ma formułę jakby napowietrzonego musu i rozprowadza się jak silikonowa baza. Efekt końcowy? Idealnie gładka skóra bez rozszerzonych porów [aż nie mogłam złapać ostrości w aparacie, taki blur!!!], z przykrytymi zaczerwienieniami, pudrowo-satynowa w dotyku, matowa wizualnie. Idealna ♥ Efekt przed/po pokazywałam w ulubieńcach, choć na żywo wyglądało to chyba jeszcze lepiej. Dla mnie to byłby idealny filtr na lato, na którego nie musiałabym już kłaść NIC więcej, coś w stylu matująco-wygładzającego kremu BB z SPF30. Minus tylko jeden, ale poważny - zerowa dostępność w Polsce, a na eBay ceny rzędu 44$ + 28$ za wysyłkę. No tyle nie jestem w stanie dać, niestety :(

Purito Comfy Water Sun Block SPF50+/PA++++ (wersja 2020) - muszę przyznać, że wersja Comfy Water sprawdziła się u mnie zupełnie inaczej niż Unscented i Green Level Safe Sun. Ten filtr jest lżejszy, niby ma konsystencję kremu, ale przy rozprowadzaniu czuć, że jest bardziej wodnisty. W sumie dosyć łatwo go rozprowadzić, ale po zastygnięciu skóra jest minimalnie rozbielona, na szczęście nie mocno. Po zastygnięciu jest suchy w dotyku i daje satynowo-matowy efekt. Z perspektywy cery tłustej muszę przyznać, że jest bardzo komfortowy! Mój główny zarzut w jego kierunku jest taki, że jest to filtr mineralny i bazuje tylko na tlenku cynku. Ja niestety takim filtrom w pełni nie ufam, mogłabym go używać po domu, ale to trochę bez sensu. Jednorazowo zdarzyło mu się wykruszyć ze skóry po zastygnięciu, to nawet nie było zrolowanie, tylko bardziej takie suche wykruszenie, ale już nigdy później się to nie zdarzyło. Ale wiem, że u niektórych zdarza się to częściej. Średnio nadaje się do reaplikacji na makijaż, jest trochę zbyt widoczny. Konsystencją najbardziej komfortowy z trójki Purito (Comfy Water, Green Level Unscented, Green Level Safe Sun), ale preferuję bardziej pewną ochronę przeciwsłoneczną.

★ Skin Aqua Tone Up UV Essence Mint (2019 bez alkoholu) - ta wersja jest już niedostępna. To był bardzo ciekawy filtr, ponieważ łatwo się rozprowadzał, dzięki zielonemu pigmentowi ładnie gasił zaczerwienienia, ale efekt był ładny i subtelny. Pomimo braku alkoholu, wchłaniał się do poziomu lekkiego kremu, lepiej od Purito Unscented, choć trzeba było mu dać 10-15 minut na wchłonięcie. Podobał mi się ten efekt subtelnego wyciszenia skóry i nienachalny zapach.

★ Isntree Sensitive Balancing Sun Protection+ SPF50+ (2020) - nie mylić z Innisfree - niesamowicie zaskakujący filtr! Niby kremowy, ale pod palcami przy rozprowadzaniu staje się specyficznie ślisko-wodnisty. Szybko się wchłania i - co najlepsze - naprawdę matuje! Nie tylko doraźnie, ale i długotrwale, świetnie trzyma sebum w ryzach w ciągu dnia! Niestety trochę bieli, więc najlepiej użyć go pod makijaż, ale podkład wyglądał na nim zjawiskowo przez cały dzień. Trochę męczył mnie cytrusowy zapach z dziwną nutką, ale na szczęście czuć go tylko przy aplikacji i szybko się ulatnia. Ogólnie mega zaskoczenie. 

Garnier Ambre Solaire Sensitive Advanced UV Face Fluid SPF50+ (2020) - czyli fluid a'la Shaka - też jest taki płynny, ale za to nie jest tak tłusty jak Shaka i u mnie wchłania się o wiele lepiej. Nie bieli. Ogólnie przyjemny, lekki, tani filtr (cena do 40 zł jest ok, ostatnio sklepy internetowe zawyżają do 60-70 zł z powodu popularności i tyle nie jest wart :/), tylko jedyny minus, że u mnie dość szybko się wyświeca na skórze, nawet pomimo faktu, że tuż po aplikacji wchłania się znakomicie. Ale must have do zapoznania się, jedna z najlepszych niskobudżetowych opcji.

Cosrx Aloe Soothing Sun Cream SPF50+ (2020) - jestem zaskoczona, jak bardzo pokochałam ten filtr. Z jednej strony, nie mogę go wrzucić do jednego worka z wszystkimi super-lekkimi-żelowymi-dry-touch, ponieważ jest typowo kremowy. Ale z drugiej strony, uwielbiałam mieć go w zanadrzu i z przyjemnością sięgałam po niego zawsze wtedy, gdy skóra wymagała nawilżenia/ukojenia, a ja nadal chciałam czegoś lekkiego. Ma formułę lekkiego kremu i wystarczy dać mu chwilę, by bardzo ładnie się wchłonął. Jest totalnie bezproblemowy - pięknie pachnie (aloesowo, świeżo), świetnie się rozprowadza, nie bieli i wchłania do bardzo ładnego poziomu (lekkiego kremu). Zachowuje się jak lekki krem nawilżający i chętnie do niego wrócę, warto go mieć na wszelki wypadek.

★ Nivea UV Deep Protect & Care Gel SPF50+ (2020) - świetny, bardzo lekki, żelowy filtr wchłaniający się po chwili do sucha, idealny pod makijaż. Bardzo chętnie kupię wersję pełnowymiarową. 

Missha Aqua Sun Gel SPF50+ (2020) - filtr, który łamie mi serce. Jeden z najlepszych filtrów pod względem właściwości, jakie miałam. Bajecznie lekki kremo-żel, który po chwili wsysa się całkiem do sucha, pozostawiając delikatnie satynowo-pudrową powłoczkę pod palcami. Wybitnie lekki, ale jednocześnie nieściągający i niewysuszający. Zawiera alkohol, ale nie daje wódą po nozdrzach. Absolutne zero bielenia. Idealny do reaplikacji na makijaż, ale też doskonała baza pod makijaż. Cena również fantastyczna bo około 40 zł. No ideał, który pokochałam, cudowny jest. Na razie nie wrócę do niego ponownie z tylko jednego powodu - straciłam zaufanie do koreańskich filtrów i boję się, że zamiast SPF50+, nakładam SPF19... 

★ Hada Labo Koi-Gokujyun UV White Gel SPF 50+ PA++++ (2020) - lekki, niebielący kremo-żel, kapsułkowany, japoński. Świetnie się wchłania, odlewka zachęciła mnie do zakupu! :)

★ Shiseido Anessa Whitening UV Sunscreen Gel SPF50+ (2020) - na razie oceniam po odlewce, ale mam kupiony pełnowymiarowy SPF, więc za jakiś czas zaktualizuję wrażenia. Świetnie się rozprowadza (jak kremo-żel), nie bieli, ale w pierwszym momencie rozczarowało mnie, że filtr nie wchłonął się do sucha, był wyczuwalny i wyraźnie lepki. ALE przypudrowałam go dość słabo matującym pudrem, a skóra później fantastycznie trzymała mat i była już zupełnie sucha w dotyku, bez żadnej lepkości czy wytłuszczania się w ciągu dnia. Zatem moje wrażenia są finalnie bardzo pozytywne. Dodatkowo jest to filtr japoński i zawiera kwas traneksamowy!


NIE SĄ NAJGORSZE, ALE ZNAM LEPSZE

Filtry, które są niezłe, nie chcę ich odradzać, ale nie mogę też jednoznacznie polecić.

Purito Centella Green Level Unscented Sun SPF50+ PA++++ ORAZ Purito Centella Green Level Safe Sun SPF50+/PA++++ (wersje 2020) - fanki Purito pewnie zeżrą mnie żywcem, ale mnie ten filtr w sobie nie rozkochał :). Oceniam te dwie wersje łącznie, ponieważ moim zdaniem poza zapachem nie różnią się niczym - ani konsystencją, ani wykończeniem, ani wchłanianiem, ani zachowaniem na skórze. Jedyną różnicę widzę w zapachu - Unscented jest bezzapachowy (jakiśtam delikatny zapach użytych składników jest, ale ledwie wyczuwalny), zaś zielony Safe Sun pachnie mocno ziołowo, niestety jest to zapach raczej nieprzyjemny i zbyt intensywny. Nie dziwię się, że Unscented zdobył taką popularność - jest spory (60 ml, ale też idzie za tym cena ok. 90 zł), łatwo dostępny, zawiera modną wąkrotkę azjatycką, kremowa formuła dosyć łatwo się rozprowadza, nie bieli, pielęgnuje skórę. Lekko smuży przy aplikacji, ale bardzo szybko się układa na skórze. I jest RELATYWNIE lekki. Relatywnie, ponieważ jest lżejszy od większości filtrów aptecznych, ale jednocześnie na mojej skórze nie wchłania się do sucha, pozostawia dość bogatą, wyczuwalną i świecącą się warstwę. Nie jest tłusty, ale dość treściwy owszem, jak dość bogaty, odżywczy krem. Z tego powodu raczej nie polecam go cerom tłustym. Jeżeli szukacie filtra, który będzie nawilżający, nieściągający i otuli skórę, to może się super sprawdzić. Jeżeli zaś szukacie super lekkiej formuły, to niestety. Ja się spodziewałam po wszystkich ochach i achach, że będzie lżejszy. Jako plus mogę wskazać, że całkiem nieźle daje radę reaplikowany na makijaż (jeden i drugi, czyli biały Unscented i zielony Safe Sun). Jeżeli mam wybierać, wybiorę wersję Unscented z powodu braku zapachu, ale raczej zmęczyłaby mnie pełnowymiarowa wersja z powodu formuły, więc ja do Purito raczej nie wrócę.


Lirene, hydrolipidowy ochronny krem do twarzy SPF50 (wersja 2019) - kolejny wycofany gagatek... Miałam z tym filtrem małą przygodę*, ale gdy udało mi się już kupić dobry egzemplarz, bardzo się polubiliśmy. Moim zdaniem dużo lepszy od hydrolipidowego Pharmaceris. Ma konsystencję kremu, bieli minimalnie lub wcale, po chwili świetnie się wchłania. Pozostawia bardzo delikatną powłoczkę na skórze, która jest jednak przyjemna i nie utrudnia wykonywania makijażu. Nie ściąga skóry ani trochę, będzie świetny dla osób, które nie chcą ściągnięcia skóry, ale oczekują doskonałego wchłaniania się. Na pewno kupiłabym go ponownie w przyszłości gdyby nie fakt, że zastąpili go nawilżającym (tubka z niebieskimi akcentami), który kupiła hellojza i niestety nie wchłania się już aż tak dobrze - pozostawia bardziej wyczuwalną warstwę. Jeżeli jesteście fankami pomarańczowej wersji hydrolipidowej, koniecznie zróbcie zapasy, póki jeszcze resztki starej wersji są w magazynach.

*nie chcę za mocno offtopować, zatem wspomnę pokrótce - w pierwszym egzemplarzu miałam ostre, drapiące grudki [przypominające piasek], skontaktowałam się z producentem, zostałam poproszona o odesłanie tubki do badań, zwrócono mi pieniądze. Nie byłam jedynym przypadkiem, takich egzemplarzy było więcej, producent zmienił formułę na nową - podobno grudki nie będą się już wytrącać, ale jednocześnie nie jest to już tak dobrze wchłaniający się filtr. Więc jak dla mnie jest już skreślony :(

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Pharmaceris S hydrolipidowy krem ochronny SPF50+ (wersja 2015) oraz Lirene emulsja do opalania do skóry wrażliwej SPF50+ (używałam 2015-2018). Dlaczego wrzucam je do jednego worka? Bo to ten sam producent i niemal bliźniaczy skład. Ale odrobinę różnią się właściwościami, więc nie jest to dokładnie to samo. Są to filtry typowo kremowe, które wchłaniają się całkiem nieźle, choć pozostawiają wyczuwalną, otulającą warstwę na skórze. Wielokrotnie wykonywałam na nich makijaż, da się, ale to nie jest to, czego ja szukam. Pharmaceris wchłania się minimalnie lepiej oraz łatwiej się rozprowadza, Lirene nieco bardziej smuży i trzeba go staranniej rozklepać. Nieco nieaktualna recenzja.

Muszę dodać, że Lirene jest jednym z moich ulubionych filtrów do ciała i zużyłam już pewnie co najmniej 5 tubek. To niedrogi filtr o wysokiej ochronie, dużej pojemności i naprawdę dobrym komforcie stosowania w porównaniu do innych na rynku. Do twarzy spisuje się nieźle, choć na co dzień (do pracy, pod makijaż) szukam czegoś lepszego, po prostu. Będzie bardzo w porządku na działkę czy na plażę jako jeden filtr do wszystkiego.

Lirene mam aktualnie do ciała (zamiennie z Nivea Super Water Gel) i w tym celu bardzo go polecam. Pharmaceris zużyłam niedawno drugą tubkę, która pozwoliła mi nieco odświeżyć pamięć, ale "to nie to" :)

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Vichy Idéal Soleil matujący krem do twarzy SPF50 (używałam 2014-2018) - kiedyś to był mój ulubieniec, dopóki nie poznałam Antheliosów. Świetnie się wchłania na skórze, bieli minimalnie oraz sprawdzi się pod makijażem, dodatkowo ładnie pachnie, ALE trudniej się z nim pracuje - to filtr mocno zastygający, trzeba go bardzo szybko rozprowadzić na skórze i wklepać, nie można go za długo rozsmarowywać, ponieważ się zroluje i zostawi "dziury" (pokazywałam to tutaj). Ma też słabszą ochronę przed UVB (50 bez plusa) i UVA (PPD 17). Jest to dobry filtr, ale suchy-żel krem jest dla mnie dużo lepszy, więc do Vichy już nie wrócę, choć zawsze będę wspominać z sentymentem jako pierwszy produkt, który pozwolił mi uwierzyć, że filtry da się lubić! Niezbyt aktualna recenzja.

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch
COOLA Rose Essence Tinted Moisturizer / mój podkład 

★ COOLA Mineral Sunscreen Rose Essence Tinted Moisturizer SPF20 (wersja 2019), chyba bardziej w ramach ciekawostki, bo akurat mam odlewkę, więc wspomnę kilka słów. Jest dość rzadki, barwiony i zawiera w sobie mnóstwo malusieńkich rozświetlających drobinek. Bardzo dobrze się wchłania, w sumie do sucha, ale pozostawia skórę mocno błyszczącą wizualnie (glowy skin). Ogólnie do cery tłustej mógłby być nawet w porządku, ale ma jeden zasadniczy minus - to pomarańczowa, ciemna marchewa :) I pozamiatane :) Ja nie kupię na pewno.

★ Missha All around Safe Block Essence Sun Milk SPF50+ (wersja 2017) to lekkie, półprzezroczyste mleczko, które dość ciężko rozsmarować (jakby się mnożyło przy rozprowadzaniu :D), trzeba rozprowadzić, wklepać i pozostawić do wchłonięcia. Nie bieli ani trochę, wchłania się nieźle, ale nie do zera, lekki film na twarzy pozostaje. Mocno alkoholowy. Raczej nie kupię.

SVR Sun Secure Fluide SPF50+ (wersja 2019) - gruba warstwa nie jest typowym dry touch, czuć ją, ale dobrze współgra z makijażem, trochę bieli. Ogólnie jest to fajny filtr, ale nie typowo do cer tłustych - po obietnicy "dry touch" spodziewałam się czegoś lżejszego.

La Roche-Posay Anthelios Niewidoczny fluid SPF50+ (wersja 2020, dawna Shaka i fluid ultralekki) - powiem tak, bardzo doceniam ten filtr w plenerze. Ma bardzo wysoką ochronę UVA i UVB, stabilne filtry. Chętnie używam go podczas wycieczek rowerowych lub pieszych, doskonale chroni. Ma wodnistą formułę, trzeba go wstrząsnąć przed użyciem, łatwo się rozprowadza. Ma mocno wyczuwalny zapach alkoholu. Niestety po rozprowadzeniu wchłania się tylko częściowo, a reszta "siedzi" na skórze w postaci tłustawej i dość klejącej warstwy... Podsumowując - w plenerze lubię i jak na tak dobry filtr jest w miarę lekki, ale na co dzień pod makijaż nie bardzo. Zalecam też szczególną ostrożność przy cerach wrażliwych - mocno alkoholowy, mnie przy retinolu podszczypywał.

Uriage Bariesun Mat fluid matująco-nawilżający SPF50+ (wersja 2020) - zupełnie inny od płynnego fluidu ultralekkiego dry touch (który wbrew nazwie był bardzo tłusty :D). Ma konsystencję pomiędzy lekkim kremem, a mleczkiem, ale niestety dość trudno go równomiernie rozprowadzić. Mocno bieli (Tinosorb M) i smuży, nawet jeśli wydaje mi się, że rozprowadziłam go bardzo dokładnie, to zmiana źródła światła - z łazienkowego na dzienne - szybko to weryfikuje i od razu widać białe smugi na twarzy oraz osadzanie się na brwiach. Nie pasuje mi w nim również fakt, że jest mocno perfumowany (długo go czuję). Nie jest zły, to dosyć lekki filtr, pozostawia nietłustą powłoczkę na skórze (jak krem), nada się pod makijaż, ale nie wchłania się w 100% do sucha + jest zbyt bielący + zbyt perfumowany. Dodatkowo, dość mocno zastyga i lubi się zrolować lub wykruszyć. Zużyć zużyję, ale nie wrócę bo nie da się go użyć bez makijażu, trzeba to bielenie czymś przykryć.

Biore UV Aqua Rich Watery Gel SPF50 PA++++ (wersja 2019, kupiona w 2020) - ach ten Biore, mam na jego temat bardzo mieszane odczucia. Plusem jest, że jest duży (90 ml) i tani (ok. 45 zł na eBay). Minusem, że prawdopodobnie w 2019 mocno zmienili skład - czytałam wiele świetnych recenzji o starej wersji i bardzo złych o nowej. Ja mam nową i niestety też mam wobec niego wiele zarzutów. Na pewno nie jest to filtr żelowy, ma konsystencję mleczka. Ma w sobie pełno dziwnych granulek, które znikają przy rozcieraniu, ale nie da się ich rozklepać (więc nie ma szans na reaplikację na makijaż bo te kropki na twarzy zostaną). W konsystencji jest dość tępy i przy aplikacji zbija się dość często w takie dziwne placki na brodzie (przykleja się miejscowo), które najpierw trzeba rozetrzeć, a potem rozklepać, by to opanować. Wymaga to nieco większej uwagi niż zwykle. Niestety lubi też pozostawić bielącą warstwę na skórze i nie wchłania się całkowicie (powłoczka na skórze nie jest bardzo tłusta, ale jest wyczuwalna, pod makijażem daje radę, ale mogłoby być lepiej). W pierwszym momencie jest też dość mocno alkoholowy. Podsumowując, jest umiarkowanie lekki (ale znam stanowczo lżejsze), ale ta tępa konsystencja, trudności przy rozprowadzaniu i brak możliwości reaplikacji na makijaż sprawiają, że do niego nie wrócę i raczej nie rekomenduję zakupu. Żałuję, że nie mam porównania do starej formuły.

Biore UV Aqua Rich Watery Essence SPF50 PA++++ (2020) - ta wersja przypadła mi do gustu o wiele bardziej, niż Watery Gel, jednak nadal jest to filtr, którego nie kupię ponownie. Przede wszystkim, ten był absolutnie bezproblemowy w rozprowadzaniu. Transparentny żel, który bezproblemowo rozprowadza się na skórze, dość alkoholowy. Wchłania się do akceptowalnego poziomu, ale według mnie mógłby bardziej. Powłoczka na skórze jest wyczuwalna, a skóra trochę się wyświeca w ciągu dnia. Niemniej jednak, nie jest zły, da radę pod makijażem, ale są lepsze. Gdyby był lżejszy, dałabym mu okejkę.

Kanebo Allie Extra UV Gel SPF50+ (2020) - na plus oceniam dobre filtry w plener, wodoodporność (na pewno wymaga dwuetapowego mycia!) i całkiem akceptowalny poziom wchłaniania, ale nie do zera. Niestety - dość szybko się u mnie wytłuszcza i pioruńsko bieli, nie układa się z czasem, więc dla mnie to filtr tylko pod makijaż, nie ma opcji, bym wyszła w samym Allie do ludzi (efekt ducha). Ogólnie nie podoba mi się, głównie z powodu tego bielenia.

★ Skin Aqua Tone Up UV Milk fioletowe mleczko (2020) - mam niemały problem z oceną tego filtra, bo mam z nim hate - love - hate relationship. Jest bardzo płynny i niestety tłustawy. Łatwo się rozprowadza, ale ze względu na fioletowe zabarwienie, trzeba mu poświęcić chwilę uwagi, by nie zostały smugi. Tuż po rozprowadzeniu wydaje się obleśnie tłusty, ALE po ok. 10 minutach wchłania się praktycznie do sucha (!!!) i wtedy wygląda cudnie - skóra jest lekko wygładzona, rozjaśniona i ujednolicona, o lekko satynowym wykończeniu (ani mat, ani błysk). Jeżeli go tak zostawię (lub tylko przypudruję), to jest ekstra! Niestety, nie współpracuje u mnie z żadnym podkładem, na tej lekko tłustawej bazie każdy podkład mi się warzy. Zatem do użytku solo lub z pudrem ok, ale już z makijażem niestety nie. 

★ Sesderma Repaskin Fluido Invisible Light Texture SPF50 (2020) - mogę go wrzucić do worka "ok", nie zachwycił i nie rozczarował. Bardzo łatwy w rozprowadzaniu, czuć pod palcami, że jest lekko silikonowy. Po aplikacji trochę bieli (nie mocno), ale po chwili to znika. W wykończeniu jest dosyć błyszczący, wchłania się średnio - nie jest ani tłusty, ani dry touch. Taki po prostu kremowo-silikonowy filtr. Dla cer tłustych bez szału, ale cery mieszane ze skłonnością do przesuszania mogą go polubić.

★ Avene Sun B-Protect SPF50+ (2020) - z tym filtrem mam ogromny problem, bo jest fantastyczny, ale nie dla mnie. Z jednej strony jestem zachwycona efektem po użyciu - filtr jest biały, z kapsułkami pigmentu, który się uwalnia przy rozsmarowywaniu. Nie jest przepigmentowany, więc można nałożyć solidną warstwę bez obaw o szpachlę. Po aplikacji skóra wygląda jak po jakimś luksusowym kremie BB - jest cudownie ujednolicona, wygładzona, świetlista, świeża, no bajka! Wchłania się też do całkiem fajnego poziomu, nie jest tłusty. ALE niestety odcień jest dla mnie nieakceptowalny - za ciemny, dziwnie brudno-różowy, jakby z domieszką pomarańczy. Dodatkowo, moja skóra dość szybko się po nim wyświeca w ciągu dnia. Przyznam szczerze, że gdyby wyelimować jedną z tych dwóch wad (odcień - gdyby dali jasny i żółty), to kupowałabym namiętnie!

★ Dr Skin Clinic krem Intensywna ochrona SPF50 (2020) - nie jest to najgorszy SPF, jaki miałam, ale stanowczo nie planuję powrotu. Na twarzy trochę za bogaty (ale nie jest tłusty, po prostu jak odżywczy krem), na szyi mi się rolował. Raczej nie bieli, jeśli już, to minimalnie. 

★ Kose Suncut Tone Up UV Essence SPF50+ (fioletowy/lawendowy) (2020) - z tym filtrem mam duży problem, ponieważ z jednej strony totalnie mnie zachwycił, a z drugiej prawdopodobnie go niestety nie kupię. Zachwycił mnie formułą, która łatwo się rozprowadza (pomimo pigmentu nie smuży), wchłania się niemalże do zera (tylko trzeba dać tak do 10 minut na wchłonięcie), ma również bardzo przyjemny, słodki, cukierkowo-owocowy zapach. Po wchłonięciu, skóra wygląda bajecznie! Pory są ukryte, skóra wygładzona, promienna, z subtelnie ujednoliconym kolorytem dzięki pigmentowi. No po prostu taki blur, efekt Photoshopa. SOLO ten filtr wygląda znakomicie, jest po prostu upiększający. Problem pojawia się w momencie, gdy próbuję na niego nałożyć makijaż, warzy mi się na nim każdy podkład. A ja jednak oczekuję współpracy filtra z makijażem. Oceńcie sami, czy to jest to, czego oczekujecie. 

★Canmake Mermaid Skin Gel UV SPF50+ 01 Clear (2020) - z plusów mogę wymienić, że jest japoński, bezalkoholowy (cery naczynkowe się ucieszą), żelowo-transparentny (nie ma mowy o bieleniu). Z minusów, że niestety dla mnie jest za bogaty, siedzi mi na skórze i nie chce się wchłaniać, a makijaż się warzy. Wchłonął się dobrze tylko raz, gdy dzień wcześniej przesadziłam z substancjami aktywnymi i miałam przesusz. Skóra go wessała tylko ten jeden jedyny raz. Wielokrotnie czytałam, że jest to silikonowa baza pod makijaż (de facto jest takim właśnie rodzajem produktu), ale niestety ja totalnie tego nie widzę. Dla mnie jest lekko tłustawym, transparentnym żelem. Chciałam kupić pełny wymiar, ale wykreśliłam z listy. Żeby była jasność - on nie jest jakiś straszny, ale po prostu liczyłam na coś lżejszego. 

Holika Holika Aloe Waterproof Sun Gel SPF50+ PA++++ (2020) - miałam dużą odlewkę, która pozwoliła mi solidnie przetestować produkt. Nie dziwię się, że jest popularny - jest duży (100 ml), tani (da się kupić za ok. 50 zł), niebielący, łatwo dostępny (np. Hebe), ładnie pachnący (ogórek? aloes?) i relatywnie lekki. Niestety absolutnie nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniami, że jest podobny do Skin79 Waterproof Gel - NIE JEST. Skin79 wchłania się u mnie całkiem do sucha, pozostawiając połysk na zupełnie suchej skórze. Holika nie wchłania się do sucha, pozostawia wyczuwalną warstwę i wyświeca się w ciągu dnia. Nie polecam go z dwóch powodów: po pierwsze, na skórze tłustej nie jest lekki, raczej średni (są gorsze, są lepsze); po drugie: testy w kamerze UV u inti_skin utwierdziły mnie w przekonaniu, żeby nie ufać koreańskim filtrom do czasu unormowania sytuacji. 

★ Garnier Anti-Dryness super UV Protection Cream SPF50+ (2021) -  tak jak się spodziewałam, to nie jest filtr dla mnie. Bardzo kremowy, dość odżywczy, w pierwszym momencie wyraźnie bieli, ale potem się układa. Niestety kremowa warstwa pozostająca na skórze jest dla mnie zbyt bogata. Nawet szyję musiałam solidnie przypudrować bo nie mogłam znieść tego uczucia na skórze. To będzie przyjemny filtr, ale nie dla tłustych cer. Nie jest może jakiś najgorszy, ale ja nie polecam.

NAJGORSZE FILTRY DO CERY TŁUSTEJ

Tych niestety nie mogę polecić :( 

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

SVR Sun Secure Ultra-matt gel grudki

SVR Sun Secure EXTREME Multi-resistant ultra-matt gel SPF50+ (wersja 2019) to jedno z największych rozczarowań. Ultra-matt gel brzmi fantastycznie i byłam nim mocno podekscytowana. Pierwsza i najgorsza kwestia jest taka, że formuła jest nieudana sama w sobie - z żelu wytrąca się mnóstwo grudek i przy rozsmarowywaniu dostajemy uczucie niemal peelingu. Te grudki na twarzy pozostają, więc o makijażu w sumie nie ma mowy... Pogooglowanie upewniło mnie w tym, że nie jestem jednostkowym przypadkiem i osób z tym problemem znalazło się więcej. Znalazły się jednak głosy, że w starszych opakowaniach było wszystko ok, a teraz coś się schrzaniło. Napisałam do producenta, problem jest im znany, pracują nad zmianą formuły. Problem polega na tym, że nawet jeżeli przymknę oko na te farfocle na twarzy [załóżmy, że ich nie ma - to trudne bo nie da się ich nie zauważyć, ale załóżmy], to filtr nadal jest słaby. Silikonowy, gęsty żel (przypominający silikonowe bazy pod makijaż) wydaje się bardzo obiecujący, ale po nałożeniu na twarz, skóra jest... ślisko-tłusta, nieprzyjemna. Włosy kleją mi się do twarzy, szyja się "dusi" i "płynie" pod tą nieprzyjemną warstwą, czuję jakbym zaraz miała obtłuścić sobie włosy. Z matem nie ma to NIC wspólnego. Z ultra-matem tym bardziej. Jedno wielkie NIE, wyrzuciłam ponad pół tubki, a jest to dość drogi filtr, więc naprawdę mocno musiał mi zajść za skórę. 


Pharmaceris W dermo-ochronny krem wybielający przebarwienia na dzień SPF50+ (wersja 2017) chyba nawet go nie zużyłam do końca, lecz oddałam koleżance. Nie polubiliśmy się i nie miałam już ochoty go używać. SPF50+ na dzień i właściwości wybielające wydawały się dla mnie ideałem, ale formuła nie dała się polubić. Przede wszystkim krem był zbyt bogaty i nie chciał się dobrze wchłaniać, co utrudniało wykonywanie makijażu. Dodatkowo aż 40 zł za ledwie 30 ml kremu to nie tak mało. Z plusów - pięknie pachniał, a obecność niacynamidu na plus. Niemniej jednak, cery tłuste nie będą z niego zadowolone, zbyt bogata formuła. Więcej na Instagramie.

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Janda, luksusowy krem ochronny do twarzy SPF50 (wersja 2017) - luksusowy krem za 30 zł hehe... Ale dobra, heheszki na bok. Podstawowy zarzut, jak wyżej, zbyt bogata warstwa na skórze, nie chciał się dobrze wchłaniać, oddałam go koleżance, ponieważ nie dałam rady zużyć. Poza tym miał piękny zapach i był łatwo dostępny (Rossmann, ale teraz go nie widzę?), ale nie polecam cerom tłustym.

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Bielenda Bikini ochronny krem do twarzy SPF50 (wersja 2014) - strasznie jest mi przykro umieszczać go w najgorszych, ponieważ kiedyś był moim ulubionym filtrem. Tyle, że to było 5 lat temu i jak na tamte warunki rynkowe, faktycznie był w porządku. Jak na aktualne - jest słaby. Ponownie, zbyt bogata formuła w stosunku do filtrów dry touch. Dodatkowo, gdy zmigrował w okolice oczu, bardzo mnie piekł.

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

Ziaja med, matujący krem do twarzy SPF50+ (wersja 2014) - słodki jeżu, co za ćwok umieścił określenie "matujący" na opakowaniu? Mówię wprost - to jest smalec, jeden z najbardziej tłustych filtrów ever. Nie bieli, bardzo tania propozycja, ale niestety - tego się nie da przypudrować, skóra wręcz pływa. Dostaję dreszczy na samo wspomnienie tego bubla. Więcej w recenzji

★ Vichy Ideal Soleil aksamitny krem do twarzy SPF50 (wersja 2014) - na szczęście miałam tylko próbkę, w przeciwieństwie do wersji matującej, ta się nie chce wchłaniać i cery tłuste na pewno jej nie polubią. Nie radzę się pomylić podczas zakupu, a opakowania mają bardzo podobne!

★ Dermalogica Dynamic Skin Recovery SPF50 (wersja 2018) - również miałam tylko próbkę, zużyłam w męczarniach, bardzo tłusty filtr... 

★ Synchroline Thiospot Ultra SPF50+ (wersja 2017) - bardzo gęsty, bardzo klejący i trudny do rozsmarowania, dosłownie palce mi się kleiły do twarzy... Pozostawia bardzo świecącą i treściwą warstwę na skórze, która nie chce się wchłonąć. Plus tylko jeden - przyjemny, cytrusowy zapach.

★ Benton Papaya SPF38 oraz SPF50+ - miałam tylko próbki (w 2017) i są to jedne z NAJBARDZIEJ bielących filtrów, jakie miałam kiedykolwiek. Wyjście bez makijażu w ogóle nie wchodzi w grę, no chyba że idziecie na koncert Mayhem. Poziom wchłaniania też mnie nie satysfakcjonował, więc nawet jeśli przymknę oko na bielenie, to nadal nie polecam. Efekt zobaczycie w komentarzu.

Nuxe Sun Melting Cream SPF50 (wersja 2019) - niestety dla mnie stanowczo zbyt treściwy. Uwaga, jest też bardzo mocno perfumowany.

★ Neutrea UV Protector SPF50+ (wersja 2019) - miałam pecha, że trafiła mi się próbka odcienia Sand, który pomarańczowiał na marchewę (jest jeden jaśniejszy), ale niestety filtr był dla mnie zbyt treściwy, w związku z czym nawet nie mam ochoty poznać jaśniejszego (Nude)

Babydream Sonnenspray extra sensitive 50+ (wersja 2019) czyli słynny biało-żółty Babydream w sprayu. Konsystencja wodnista, ale niestety zostawia tłustą warstwę. Dla cer tłustych będzie okropny.

SunOzon Kids Sonnenspray SPF50 (wersja 2019) - bardzo podobny do Babydream, niby wodnisty, a nie chce się wchłonąć i zostawia tłustą powłokę. Dla cer tłustych będzie tak samo okropny jak BD.

★ Bioderma Pigmentbio Daily Care SPF 50+ (wersja 2019/2020) - nie jest to co prawda filtr tłusty, ale w moim przypadku nie współpracował z żadnym makijażem, a każde użycie kończyło się koniecznością natychmiastowego zmycia wszystkiego. Po prostu paskudnie się rolował.

★ Pharmaceris A SPF 100+ Krem specjalna ochrona (wersja 2019/2020) - dla mnie stanowczo za treściwy. To może być bardzo dobry krem plenerowy o bardzo wysokiej ochronie, ale jako filtr na co dzień pod makijaż dla cery tłustej - na pewno nie.

Fotoprotector Isdin Fusion Water SPF 50 (wersja 2020) - jeden z najbardziej zdradliwych filtrów, jakie miałam w życiu. Podczas aplikacji maże się, ale jest to do opanowania i po chwili ładnie się rozkłada na skórze. Po chwili wchłania się do sucha z taką super-przyjemną, satynowo-pudrową, śliską powłoczką na skórze (coś w stylu bazy matującej). Pierwsze wrażenie wydaje się super, ALE wystarczy dotknąć, by poczuć, że ten filtr się odkleja. Delikatne przejechanie palcem lub oparcie twarzy o dłoń i zaczyna się pioruńsko rolować, nie do wytrzymania. Mam duży problem, by zużyć go nawet na szyi, bo ciągle mam na niej zrolowane wałki filtra. Nie dość, że jest to nieprzyjemne (bo cały czas coś złazi ze skóry), to jeszcze nieestetyczne (wałki sypią się na koszulkę, efekt zaawansowanego łupieżu gwarantowany), a na dodatek nie wiemy, ile ochrony zostaje na skórze w wyniku zrolowanych dziur, więc ryzykujemy przebarwieniami/poparzeniem. To jest też bardzo trudny filtr do zużycia bo o ile zbyt tłusty filtr możemy z łatwością zużyć do szyi/dekoltu,  nóg, czy grzbietów dłoni, to jak zużyć filtr, który się roluje? Mam wybierać, na której części ciała mają być farfocle? Nie wątpię, że stara formuła Isdina była fantastyczna, wiem że masa osób była nim zachwycona, niestety nowej (od 2020) absolutnie nie jestem w stanie polecić. Nawet gdyby sprzedawali ten filtr za 5 zł, NIE polecam. Naprawdę szkoda nerwów. Swoją drogą to ciekawe, bo stara wersja kosztowała 20-30€ w Hiszpanii, a nowa w Polsce 65-80 zł. 

Uriage Bariesun ultralekki fluid dry touch SPF50+ (wersja 2020) - absolutnie nie polecam dla cer tłustych, producent to niezły żartowniś ze sformułowaniami "ultralekki", "dry touch", bo w rzeczywistości ten filtr jest bardzo tłusty. Fluid jest bardzo rzadki, wodnisto-tłusty, zawsze go wstrząsam przed użyciem. Przy rozsmarowywaniu lekko bieli, ale dość szybko układa się na skórze i przestaje. Wchłania się, ale skóra nadal jest tłusta i BARDZO błyszcząca (tafla wody). Niestety mam ogromny problem, by go przypudrować - po przypudrowaniu skóra nadal mocno się świeci i nadal wydaje się tłusta, dodatkowo wytłuszcza się mocno w ciągu dnia. Bardzo słaba opcja pod makijaż. Próbuję go zużyć na szyję, ale to uczucie tłustej skóry mnie wykańcza, czuję też jak tłuści mi włosy. Podsumowując, koszmarek. Jedyne plusy - nie piecze w oczy i szybko się kończy (opakowanie to tylko 30 ml, wygodne do torebki, aktualnie zużywam do dłoni w samochodzie). 

★ Bioderma Photoderm Spot Creme SPF50+ (wersja 2020) na początku mocno bieli, ale po chwili krem się układa, a bielenie częściowo (nie całkowicie) znika. Niestety dla mnie ma zbyt bogatą formułę, jest po prostu tłustym, gęstym kremem ;)

Bioderma Photoderm Max Spray face/body SPF50+ (wersja 2020) - wydaje mi się, że właśnie w 2020 został zmieniony skład, a stara wersja była lżejsza. Jako filtr do ciała jest ok, ma bardzo wysoką ochronę, używałam go w silnie nasłonecznionych plenerach i świetnie dawał radę. Ma wodnistą konsystencję, ale przecież to spray :). Na twarzy świeci się niczym tafla wody i pozostawia mocno wyczuwalną i dość tłustą warstwę, także na twarz nie polecam. No chyba że musicie wziąć na wycieczkę jedną buteleczkę do wszystkiego. 

La Roche-Posay Anthelios Hydrating Cream SPF50+ z niebieskim paskiem (wersja 2020) -  niestety z tym kremem mam silne hate - love - hate relationship. Sprawdzi się tylko u cer suchych oraz po zabiegach (kwasy/laser itp.), nie podrażnia też oczu. Ale z perspektywy cery tłustej jest stanowczo za bogaty/odżywczy, nie byłam w stanie zużyć go ani na twarzy (bo zbyt bogaty), ani na szyi (bo mi się włosy lepiły i cały czas go czułam na skórze), ani wokół oczu (bo rozpuszcza mi każdy tusz). Doceniłam go tylko po laserze na twarz i w żadnej innej kategorii mi się nie sprawdził. Byłabym skłonna kupić ponownie tylko gdybym planowała zabiegi na twarz - bo jest bardzo łagodny, kojący, nawilżający. Do stosowania na co dzień jest dla mnie nieakceptowalny i bardzo się cieszę, że w końcu się skończył. Cery tłuste nie mają szans go polubić.

Nuxe Sun Light Fluid High Protection SPF50 (wersja 2020) - niby wodnisty, ale bardzo tłusty, na twarzy daje efekt totalnej tafli, jak po wysmarowaniu olejem. Makijaż się na nim warzy. Bardzo intensywny zapach typowy dla Nuxe.

★ Evermere Moist Tec UV Gel SPF50+ (2020) - niestety dla mnie kompletnie nieakceptowalny, bardzo bogaty, błyszczący, klejący, szybko się wyświeca, dodatkowo zapach był dla mnie nieznośny. Cery tłuste nie polubią.

★ Kose Sekkisei White UV Gel SPF50+ (2020) - niestety dla mnie totalnie zbyt bogaty, nawet 15 minut od nałożenia mam pod palcami efekt, jakbym się ślizgała po co najmniej 5-godzinnym sebum. Na plus, że jest transparentny i nie bieli. Ale za tłusty, poczułam ulgę po zużyciu.

★ ASOA Sunny Day SPF30 (2020) - miałam odlewkę w słoiczku i wydawał się ładny, beżowo-żółty, ale niestety na twarzy wypada już pomarańczowo. Ma okropnie intensywny, męczący zapach geranium. Gęsta pasta, bardzo trudno się rozprowadza, robi na twarzy placki i smugi, podkreśla każdą suchą skórkę, każdy włosek, brzydko się osadza na brwiach i na linii włosów. Trzeba się naprawdę mocno postarać, by go jakkolwiek rozprowadzić. Tuż po aplikacji twarz jest zmatowiona, lekko wygładzona i koloryt ujednolicony (ale kosztem ciężkiego, niezdrowego wyglądu szpachli), ale niestety szybko zaczyna się wyświecać i warzyć, a wtedy to już w ogóle wygląda koszmarnie, bardzo nieestetycznie i nieświeżo. 

★ Bioderma Photoderm AR SPF50+ (2020) - nie widzę żadnego powodu, by go polubić. Okropny zapach. Okropne wykończenie (bardzo błyszczące, to jest po prostu bardzo bogaty krem). W żaden sposób nie ujednolica też kolorytu - mimo że jest barwiony! - bo jest tak słabo napigmentowany, że na twarzy wypada transparentnie. Tyle tylko, że nie bieli. Ale jeśli ktoś liczy na filtr z efektem kremu BB, to nie ma szans. 

★ Biore UV Athlizm IR+ Sunburn Protect Milk SPF50+ (2020) - niestety jest to jeden z najgorszych filtrów ever. Pierwsze wrażenie było znakomite, ponieważ ma jasny, beżowo-żółty odcień, więc cieszyłam się, że będzie delikatnie wyrównywać koloryt na co dzień. I owszem, krycie jakieśtam miał, ale wszystkie inne cechy tego filtra rozczarowują. Jest bardzo płynny, oleisty i niebywale się rozwarstwia. Porządne wstrząśnięcie przed każdym użyciem to mus. Niestety już zaraz po aplikacji wygląda na obrzydliwie zwarzony, wszędzie plamy i kropki na twarzy, osadza się na włoskach (brwi i linia włosów), w porach, coś obrzydliwego. Trudno go również rozprowadzić, dość mocno smuży. Musiałam go zużyć na szyi, na twarzy nie dało się tego nosić. Jakby tego było mało, jest dość tłustawy w wykończeniu i nie wchłania się do zera. Absolutnie odradzam, tylko dodam, że chodzi o mleczko w buteleczce (a nie o esencję w tubce). 

★ La Roche-Posay Anthelios Mineral One matujący krem tonujący SPF50+ (odcień najjaśniejszy 1 Light, 2020) niestety był przeokrutnie beznadziejny. Cieszę się, że to tylko odlewka, bo gdyby to była cała tubka, to bym go chyba roztrzaskała o ścianę. Jest po prostu skrajnie przepigmentowany, już niewielka ilość daje efekt 100% kryjącej, świecącej się szpachli. BARDZO ciężki, gęsty, dający totalny efekt figury woskowej na twarzy. Dodatkowo nie jest to filtr zastygający, więc cały czas jest mokry, migrujący, brudzący chusteczkę/bibułkę przy próbie ściągnięcia nadmiaru sebum (białe kołnierze, strzeżcie się), brudzący telefon podczas rozmowy. W ciągu dnia bardzo mocno się wytłuszcza (a miał być matujący). Nie nadaje się ani jako filtr (nie da się nałożyć porządnej warstwy), ani jako cienka warstwa podkładu na inny filtr (mocno się warzy i wyświeca). Kolor był dosyć jasny, ale raczej beżowy z domieszką różu, nie był żółty. Nie dał mi ani jednego powodu, by go polubić.

★ Bioderma Cicabio SPF50+ (2020) - oj, to stanowczo nie jest filtr dla cer tłustych. Okropnie tłusty. Zapewne lubiłabym go po jakimś zabiegu (laser, kwasy, dermapen) jako otulający filtr Cica, ale do codziennego użytku, nawet w weekendowe dni no-makeup, się nie nadaje absolutnie. Nie bielił, ale miał lekko zielonkawy odcień, mający na celu korygowanie zaczerwienienia, choć powiem szczerze, że u mnie raczej nie był on widoczny (poza oleistym błyskiem :D)

★ SVR Sun Secure Lait SPF50+ (mleczko 2020) - spodziewałam się, że będzie gorzej, ale mimo wszystko jest dla mnie za bogaty i stanowczo zbyt perfumowany, nie do zniesienia.


Inne:

filtr do cery tłustej i mieszanej, filtr matujący, dobry filtr pod makijaż dry touch

La Roche-Posay mgiełka przeciw błyszczeniu się skóry SPF50 (wersja 2018) to bardzo ciekawy produkt. Jest to sucha mgiełka (taka, jak w dezodorantach), którą rozpylamy na skórę. Można ją również stosować na makijaż. Kupiłam ją właśnie w tym celu - by móc łatwo reaplikować filtr w ciągu dnia, np. przed wyjściem z pracy do domu. W zasadzie jest to naprawdę dobry produkt, ponieważ mgiełka jest faktycznie sucha - delikatny pyłek osadza się na skórze, ale wystarczy go lekko przyklepać, by stał się całkiem niewidoczny. Nie psuje i nie narusza makijażu. Można stosować wokół oczu, więc nie trzeba ich mocno chronić podczas rozpylania (oczywiście muszą być zamknięte!!!). Minusy? Koszmarnie duszący produkt - rozpylam na wdechu w łazience (nie oddycham!) i natychmiast uciekam, zasłona dymna nie do opisania, bardzo drażni drogi oddechowe. Bardzo mało wydajny, z każdym użyciem jest go mniej (a cena boli). Trudno mi ocenić realną ochronę, nie używam go jako wiodącego filtra, tylko w formie reaplikacji.

Uriage nawilżająco-ochronna mgiełka termalna SPF30 (wersja 2020) - to również bardziej sucha mgiełka w typie dezodorantu, niż woda termalna w sprayu, choć jakieś drobne kropelki są wyczuwalne. Również trzeba aplikować na wdechu i szybko uciekać, produkt mocno duszący i pozostawiający po sobie zasłonę dymną. Bez problemu nadaje się na makijaż, tak samo jak poprzednik. Nawet jeśli nieco osadzi się na włoskach, można to łatwo rozklepać i staje się niewidoczny. Do szybkiej i wygodnej reaplikacji w ciągu dnia jest ok, jako produkt bazowy z pewnością nie.

Derma E - Sun Protection Mineral Powder SPF 30 (puder w pędzelku, 2020) - kupiłam ten puder z myślą o szybkiej i wygodnej reaplikacji w ciągu dnia, np. w pracy. Niestety okazało się, że nic z tego nie będzie. Pędzelek ma w środku dziurkę, przez którą wylatuje puder z wnętrza opakowania. Niestety albo nie leci nic, albo po kilku porządnych wstrząśnięciach leci za dużo, trzeba wstrzymać oddech, żeby się tego nie nawdychać, a także uważać, by nie porobić sobie plam. No i tu przechodzimy do sedna problemu, ponieważ puder jest wręcz pomarańczowy, więc o plamy nietrudno. Nawet jeśli udało mi się go zaaplikować jednolitą warstwą bez plam, to kończyłam jako marchewka i miałam ochotę natychmiast umyć twarz. W kontakcie z sebum jeszcze dodatkowo ciemnieje - zdjęcie na suchej ręce i tak nie oddaje skali problemu.


-------------------------------------------------------------

Pamiętajcie, że ranking jest subiektywny i bazujący na moich własnych doświadczeniach - cerę mam tylko jedną, nie jestem w stanie przetestować wszystkiego, zapewne jest jeszcze mnóstwo innych świetnych propozycji komfortowych filtrów! Chętnie poznam Wasze rekomendacje :)