Depilacja z Byly - kremy i plastry, seria Teens oraz Duo

Byly to hiszpańska firma produkująca kosmetyki do depilacji od 1942 r., jest wiodącym producentem (obok Veet) w Hiszpanii, Grecji, Portugalii i we Włoszech. Do Polski dopiero wchodzi - widziałam już te produkty w Drogeriach Natura. Dziś pragnę Wam przedstawić dwa kremy do depilacji oraz plastry.

Co prawda u nas ta nazwa może brzmieć zabawnie, jak "były", ale oglądając reklamy na YouTubie (z ciekawości jak to się wymawia :P) wszędzie mówili "bili" więc tego się trzymajmy :)

Zacznę od kremów do depilacji, posiadam dwie wersje - Teens oraz Duo



Linia Teens kierowana jest do nastolatek - przyjemna szata graficzna i owocowe zapachy mają na celu przekonać, że depilacja nie musi być straszna ;) Duo ma za zadanie działać szybko. Krem Teens trzyma się od 8 do maksymalnie 15 minut, Duo od 3 do maksymalnie 6 minut.

Teens




Duo:





Oba kremy posiadają taką samą szpatułkę :)

Pojemność w Duo to 130 ml, w Teens to 100 ml

Zapach w przypadku Teens jest owocowy (malinowy), w Duo mentolowo-ogórkowy, świeży. Teens lepiej maskuje smrodek kremu do depilacji (choć nadal jest trochę wyczuwalny), Duo radzi sobie z tym trochę gorzej - tuż po aplikacji zapach jest piękny, świeży, ale już po chwili uwalnia się typowy smrodek.

Konsystencja w obu przypadkach gęsta, jak na krem do depilacji przystało.

Czas depilacji różni się znacząco na korzyść Duo - w Duo 3-6 minut, Teens 8-15 minut.

Jeżeli chodzi o skuteczność, jestem zadowolona w obu przypadkach. Zawsze stosowałam te kremy jednocześnie - tzn. jeden na jedną nogę, drugi na drugą nogę, tak samo z okolicami bikini jeden z jednej strony, drugi z drugiej strony, więc łatwo mi je porównać. Myślę, że oba kremy są równie skuteczne, ale Duo stosuje się przyjemniej z uwagi na szybszy czas działania. Z niezbyt grubymi włoskami na nogach oba poradziły sobie bezbłędnie nawet nakładając niezbyt grubą warstwę (tylko tak żeby każde miejsce było przykryte), kompletnie nie musiałam nic poprawiać golarką (na co dzień używam elektrycznej). Nogi były gładkie, żadne włoski nie zostały :) Z grubszymi włoskami okolic bikini było trochę ciężej - konieczna była gruba warstwa. Przy cieńszej warstwie zostało usuniętych mniej więcej 3/4 włosków, a reszta została na swoim miejscu. Przy grubszej - wszystkie włoski zostały usunięte, choć nie otrzymałam pełnej gładkości - usunęły się kawałek nad skórą, więc mały kaktusik tak czy siak był do poprawki. 

Wydajność, jak to w przypadku kremów do depilacji, nie powala. Należy się z tym liczyć bo w przypadku każdego kremu tak niestety jest. Wystarczy na maksymalnie kilka użyć do depilacji nóg (2-4? zależy czy same łydki czy uda również), bo na samym bikini wystarczy na dłużej z uwagi na znacznie mniejszy depilowany obszar. 

Tak czy siak, z obu kremów byłam zadowolona, a gdybym miała planować zakup, skłaniałabym się ku wersji Duo - szybciej działa, a skutecznie. Gorzej neutralizuje charakterystyczny zapach kremu do depilacji, ale szybszy czas działania mi to rekompensuje :)

Teraz plastry:




W opakowaniu znajduje się 12 plastrów (tzn. 6 sztuk, ale one są podwójne - po rozklejeniu jednego otrzymujemy dwa, więc razem 12) oraz 2 chusteczki po depilacji. Plastry wyglądają o tyle ciekawie, że mają w sobie.... zatopione drobinki brokatu :P Wosk należy lekko rozgrzać, np. pocierając dłońmi (ja chuchałam i pocierałam), przykleić do skóry (jest moooocno klejący) i oderwać pod włos. W teorii plastry pachną wiśniami, w praktyce gumą balonową.

Jeżeli chodzi o działanie - no cóż, aż tak wiele nie powiem. Nie używam plastrów do depilacji nóg ani tym bardziej żadnej innej bardziej wrażliwej części ciała. Kiedyś raz spróbowałam i myślałam, że zamorduję wszystkich wokół :D Golarka elektryczna (nie depilator) jest zdecydowanie przyjemniejszym rozwiązaniem. Plastry są bardzo mocno klejące więc jestem przekonana, że dobrze złapią każdy włosek. Mają dość wyraźną strefę bez wosku, więc jest za co chwycić, by pociągnąć. Osobiście używam ich w taki sposób, że tnę sobie na drobne paseczki i przyklejam na obszar pod brwią (zachowując odstęp od brwi właściwych bo znając mnie pewnie bym przegięła i skończyła z typowymi plemniczkami zamiast brwi:P ) i dzięki temu pozbywam się całej masy upierdliwych włosków jednocześnie - które i tak trzeba wyrwać bo brzydko wyglądają, ale robienie tego jest koszmarnie żmudne (i nieprzyjemne, bo skubać włosek po włosku to długa katorga, a oderwać plaster szybkim ruchem to kilka sekund pieczenia i z głowy). Ta metoda jest bardzo skuteczna, plastry za każdym razem usuwają 100% włosków z depilowanego obszaru. Wnioskuję więc, że z innymi rejonami poradzą sobie równie dobrze. 

Wosk ciężko mi było usunąć wodą z mydłem, ale coś tłustego (olejek/płyn dwufazowy) radzi sobie bez problemu. 






Produkty te można znaleźć w Drogeriach Natura i potwierdzam, bo już widziałam ;) Ten krem Duo był ostatnio w promocji za 8.99 zł, to dobra cena jak za tak szybkie działanie.

Znacie już produkty Byly? 

22 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc, to pierwszy raz słyszę o tej firmie - chyba jestem zacofana ;) Ale produkty wydają się ciekawe, pewnie jak będę w Naturze to sprawdzę:O)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jesteś "zacofana", jak to ujęłaś :D Ta marka, choć istnieje od dawna, dopiero wchodzi na polski rynek, więc pewnie jeszcze mało kto o niej słyszał :)

      Usuń
  2. Znam, wygrałam niedawno ich produkty, cały zestaw, ale jeszcze nie używałam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  3. Teens ma bardzo fajne opakowanie i zachęca do kupna! Pierwszy raz widzę tą markę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam opakowanie, wnętrze się liczy :D Bo to nowość :)

      Usuń
  4. Ja używam depilatora woskowego i nie zamierzam go na razie na nic innego zmieniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to na pewno załatwia sprawę na dłuższy czas :)

      Usuń
  5. Mój ulubiony krem do depilacji to ten marki Bielenda, czy umiałabyś porównać oba produkty? Z tego co piszesz wynika, że ceny i wydajność maja podobne, więc pytanie: czy warto zmieniać dobre na dobre?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Bielendę, wersję Laser czy jakoś tak. Byłam zadowolona, tutaj też jestem, więc myślę że nie ma między nimi szczególnej różnicy :) Można spróbować z ciekawości, ale myślę że nie będzie to jakiś wielki przeskok (o ile jakikolwiek będzie) :)

      Usuń
  6. Nie znam marki :). Czasem stosuję kremy do depilacji, plastrów prawie nigdy, ale jednak naaajczęściej jest to maszynka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Też rzadko sięgam po kremy do depilacji, cena mnie niestety trochę odstrasza w stosunku do ich wydajności. Jestem za pan brat z golarką elektryczną :)

      Usuń
  7. Jak na razie znam tą markę jedynie z kilku blogów, ale i tak jeśli chodzi o depilację, to najczęściej sięgam po maszynki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie podczas najbliższej wizyty w DN rzuci Ci się w oko, tak to jest - kiedy czegoś nie znamy, to często nie zauważamy, a jak już poznamy to nagle się okazuje, że to przecież takie łatwo dostępne :)

      Usuń
  8. zotaję przy najzwyklejszej golarce. tak jest najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni rozumiem, choć klasyczne maszynki do golenia porzuciłam kilka lat temu :)

      Usuń
  9. Nie używałam jeszcze produktów tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, chociaż nie lubię smrodliwych kremów do depilacji. Ale ciekawa szpatułka! Powiedź mi jeszcze proszę, jaką masz golarkę i czy nie podrażnia okolic bikini bo to jeszcze szybszy sposób niż krem:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam golarki AEG LS5541, kosztowała mnie niecałe 40 zł na allegro, wygląda tak:
      http://static.promoceny.pl/foto/vyrobky/036000/35796.jpg

      Podejrzewam, że na rynku istnieje o wiele więcej lepszych modeli ale to był mój pierwszy taki zakup i nie chciałam przeznaczać majątku na wypadek gdybym miała być niezadowolona :) Używam bez nasadki oczywiście

      Taka golarka nie podrażnia W OGÓLE, bo goli tuż nad skórą, ostrza jej tak naprawdę w ogóle nie dotykają. Najpierw golę "bokami" golarki gdzie końcówka jest taka jak w maszynkach do strzyżenia dla mężczyzn (takie ząbki, pod którymi są ostrza), a potem jadę tym środkiem, gdzie jest tzw. golarka foliowa i wtedy goli na gładko. Minus jest taki, że te włoski muszą być twarde i sztywne, żeby wejść w te otworki - czyli bikini da się zrobić na gładko, ale nóg już nie :) Nogi tnę tylko tymi "bokami" (środek ich nie chwyta), włoski są ucięte tuż nad skórą. Wtedy jest efekt takiego hmmmm jednodniowego zarostu - w zasadzie go nie widać, ale jak się jedzie dłonią pod włos, to czuć. Bikini da się zrobić gładko.

      Ogólnie nie zamienię jej już na nic innego. Nie potrzebuję perfekcyjnej gładkości bo nikt mnie pod włos nie głaszcze ;) A przynajmniej zapomniałam już co to są wszelkie podrażnienia - tutaj kompletnie nie ma o nich mowy, mogę się golić z zamkniętymi oczami nawet :)

      A jeszcze dodam że te końcówki po bokach golą mocniej niż maszynki dla mężczyzn - jak chcę wygolić TŻ nadmiar włosów który dziwnie rośnie na karku przed strzyżeniem ogólnym, to sięgam po moją - bo goli prawie na zero, a jego maszynka Remingtona zostawia widoczne włoski (bez nasadki).

      Nie wiem, na ile jesteś w stanie zaakceptować te minusy w świetle plusów :)

      Usuń
  11. Ja lubię wosk, ale klasyczny, płynny. Pachy zazwyczaj golę klasyczna maszynką, a bikini, jak mi się chce to używam depilatora elektrycznego, golenie niestety odpada, bo robi masakrę z mojej skóry. Ostatnio zdecydowałam się na depilację pastą cukrową i to był strzał w 10-tkę. Jak tylko będę znowu miała wolny termin, na pewno znowu się zdecyduję. Kremów używam czasem do przedramion, ale nie cierpię tego zapachu. A marki nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz mieć stalowe nerwy :) Dla mnie każde typowe wyrywanie włosków to koszmar :) Twarda kobieta z Ciebie :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger