Czarne mydło afrykańskie - Zrób Sobie Krem i Dudu Osun

poniedziałek, 14 marca 2016

Z uwagi na to, że ostatnio na moim blogu pojawiło się sporo narzekań na kosmetyki niewarte uwagi, postanowiłam dziś, dla odmiany, napisać posta bardzo, bardzo pozytywnego o produktach, które mnie zachwyciły ;) Równowaga musi być ;)

Oczyszczanie skóry to jeden z najważniejszych fundamentów właściwej pielęgnacji. Bez tego nie ma co liczyć na piękną, zadbaną skórę. Ale najtrudniej znaleźć produkt, który okaże się złotym środkiem - pomiędzy silnym, inwazyjnym oczyszczaniem, a nadmierną łagodnością skutkującą uczuciem niedomycia. Znalezienie takiego myjadła jest bardzo trudne! Zbyt łagodne oczyszczanie twarzy może nie radzić sobie z codziennymi zabrudzeniami oraz resztkami makijażu, co w konsekwencji doprowadzi do zanieczyszczenia cery, z kolei zbyt agresywne oczyszczanie może naruszyć warstwę ochronną skóry, co sprawi, że będzie się bronić, a w efekcie (między innymi) nadmiernie przetłuszczać. Co w takim razie zrobić? Kupić czarne mydło afrykańskie! :)

Gdy Ewa napisała na swoim blogu o czarnym mydle afrykańskim (klik), poczułam się z jednej strony zaciekawiona, ale z drugiej strony... wygląda ono fatalnie :) Ale postanowiłam dać mu szansę. Post ukazał się w maju 2015, a ja już w czerwcu miałam zamówione mydełko - ach to blogowe kusicielstwo ;) Miałam w sobie dużą dawkę nieufności, ponieważ miałam już styczność z czarnym mydłem - Savon Noir i moje zachwyty były umiarkowane. Z jednej strony fantastycznie oczyszcza, ale stanowczo nie nadaje się na co dzień, gdyż jest zbyt agresywne dla skóry (tak jak wspomniałam w poprzednim akapicie). Muszę tu jednak zaznaczyć, że czarne mydło Savon Noir i czarne mydło afrykańskie to dwa kompletnie różne produkty! Absolutnie nie można między nimi postawić znaku równości, gdyż jedyne co je łączy, to dwa powtarzające się słowa w nazwie :) 

(na zdjęciu powyżej jest połowa zawartości - zostało ono zrobione przed lepieniem drugiej kulki)

Czarne mydło afrykańskie ze strony Zrób Sobie Krem przychodzi w woreczki strunowym, w postaci niejednorodnych grudek. Należy je sobie samodzielnie ulepić :) Polecam podzielić je sobie na dwie porcje i najpierw ulepić mydełko z połowy zawartości, a po zużyciu ulepić drugie. Gwarantuję, że nie trzeba mieć do tego absolutnie żadnych umiejętności i zajmuje to dosłownie kilka minut. Ja to robiłam w ten sposób, że odsypałam połowę zawartości do miseczki, wzięłam trochę mydła w dłonie i z czasem, podczas ugniatania, stopniowo dokładałam kolejne porcje - nabranie wszystkiego na jeden raz może się okazać niełatwe :) Mydełko podczas ugniatania robi się nieco kleiste, dzięki czemu kolejne porcje grudek łatwo się doklejają do reszty, tworząc zwartą, nierozsypującą się bryłę. Po ulepieniu mydełka o dowolnym kształcie (mi najwygodniej było zrobić kulkę i tak też uczyniłam), należy je zostawić w suchym miejscu na co najmniej 2 dni - wówczas jeszcze bardziej ono stwardnieje.


Cóż mogę powiedzieć - mydełko wygląda koszmarnie, ale tylko wygląda. Jest niemal bezzapachowe, dopiero kiedy się wwąchamy, to czuć nieco ziemisty zapach, który nie jest ani trochę nieprzyjemny, czy też uciążliwy. A wiem, co mówię, bo na przykład zapach czystego błota z Morza Martwego jest dla mnie koszmarny ;) Podczas całego okresu użytkowania tego mydełka, ani razu nie poczułam w związku z nim żadnego dyskomfortu, także tylko kwestie wizualne mogą tylko komuś przeszkadzać. Muszę dodać, że mydło tworzy fenomenalną, mega przyjemną piankę. Jest ona bardzo gładka, kremowa, nienapowietrzona. Po spienieniu tak naprawdę mam wrażenie, jakbym myła twarz jakimś przyjemnym, puszystym kremem. Jest to bardzo przyjemne i odprężające :) 


Lakier na zdjęciu służy wyłącznie do pokazania wielkości kulki :)
Z opakowania 100g wychodzą takie dwie :)


Co jeszcze muszę dodać - mydełko jest bardzo wydajne! Do umycia całej twarzy wystarczy odrobinka, gdyż pieni się naprawdę dobrze. Używałam go przez prawie pół roku  a i tak nie udało mi się zużyć do końca (w sensie, że najpierw zużyłam pierwszą kulkę do końca, a z drugiej mi trochę zostało), gdyż później nabyłam Dudu Osun (o nim za chwilę) i poszło nieco w odstawkę. Jak na cenę 11,50 zł... nie można narzekać, prawda? :)

Najbardziej zachwycił mnie jednak efekt, który to mydełko gwarantuje. Po spłukaniu przyjemnej, kremowej pianki, twarz jest cudownie oczyszczona ze wszystkich zanieczyszczeń, sebum, czy też resztek makijażu, ale... nie jest ani trochę ściągnięta, czy też podrażniona. Jest bardzo mięciutka i przyjemna w dotyku i wcale nie odczuwam natychmiastowej potrzeby przetarcia jej tonikiem dla ukojenia. Owszem, zawsze to robię, gdyż tonizowanie jest niezbędnym krokiem w pielęgnacji, ale skóra kompletnie się nie zachowuje jak po użyciu zwykłego mydła w kostce, a to było dla mnie duże zdziwienie. Nie ma mowy o wysuszaniu na dłuższą metę, a nawet rzekłabym, że jest wprost przeciwnie - mydełko oprócz tego, że oczyszcza, to jeszcze pielęgnuje skórę. No bajka, po prostu bajka :) 

Naprawdę, nie spodziewałabym się, że tak brzydka bryła, uformowana z jeszcze brzydszych grudek, może dawać tak świetny efekt na skórze i być tak przyjemna w stosowaniu - niemalże bezzapachowa, o przyjemnej, kremowej piance. Zachwyt za 11,50 zł ;)

Cytując ze strony Zrób Sobie Krem:
"Mydło powstało w Afryce wyłącznie z następujących składników:
nierafinowany olej palmowy z nasion
nierafinowane, organiczne masło shea
nierafinowany olej kokosowy
strąki kakaowca (po suszeniu i wypaleniu tworzą popiół)"

INCI: Butyrospermum Parkii Butter; Elaeis Guineensis Oil; Cocos Nucifera Oil; Theobroma Cacao Ash
Cena: 11,50 zł
Pojemność: 100 g
Dostępność: Zrób Sobie Krem - klik

W grudniu, podczas Dnia Darmowej Dostawy, składałam zamówienie w drogerii ezebra, gdzie jest dostępne mydełko Dudu Osun - również jest to naturalne czarne mydło afrykańskie, choć o nieco bogatszym składzie.





O mydle Dudu Osun nie będę się aż tak bardzo rozwodzić, gdyż napisałabym niemal dokładnie to samo, co przed chwilą, więc nawet jeśli chcecie poznać opinię tylko o Dudu Osun - zachęcam do przeczytania całej recenzji od początku!

Mydełko Dudu Osun przychodzi w postaci kostki, nic nie trzeba samodzielnie lepić. Kosztuje około 15 zł za 150 g, więc cenowo wychodzi w zasadzie tak samo, jak mydełko ze sklepu ZSK. Ma baaaaaardzo intensywny zapach (w przeciwieństwie do poprzednika, który był niemal bezzapachowy), pachnie cytrusowo i świeżo. Już po otwarciu kartonu z przesyłką czuć było to mydełko bardzo, bardzo intensywnie! Obecnie mam zrobiony zapas i kolejna kostka czeka już na mnie w szufladzie - wystarczy, że ją (szufladę) otworzę, a piękny, cytrusowy zapach daje po nozdrzach :)



Ta kostka również wygląda mało apetycznie, choć chyba jednak lepiej niż ZSK :) Po zmydleniu daje niemal identyczną, nienapowietrzoną, kremową i przyjemną piankę. Jeżeli chodzi o działanie - mogłabym zrobić kopiuj-wklej z opisu mydełka ZSK - cudownie oczyszcza, pozostawia skórę mięciutką i gładką, nie ściąga, nie wysusza, nie podrażnia - oczyszcza i pielęgnuje jednocześnie. Wydajność również jest fantastyczna, używam mojej kostki od grudnia 2015 (DDD), a więc prawie 3,5 miesiąca, a nadal jest ona jeszcze spora. 


Cena: ok. 15 zł (14,99 zł iwos.pl - klik, 15,99 zł ezebra.pl - klik)
Pojemność: 150 g

Skład: miód, sproszkowane afrykańskie drzewo sandałowe, olej palmowy, palone strąki drzewa kakaowego, palone liście palmy, gliceryna, aloes, sok z limonki i cytryny, woda, aromat

Podsumowując, choć mydełka te znacząco różnią się składem, to oceniam je niemal tak samo, gdyż efekt jest niemal identyczny - przyjemna, kremowa pianka, świetne oczyszczenie, ale jednocześnie pielęgnacja dla skóry, brak ściągnięcia i wysuszenia nawet przy używaniu 2 razy dziennie! Oba te mydełka uwielbiam, choć gdybym miała wybrać tylko jedno, to bardziej polecam Dudu Osun - przychodzi gotowe w postaci kostki, więc nie trzeba go samodzielnie lepić, ma przyjemny zapach (mydło z ZSK jest niemal bezzapachowe), a cenowo wychodzą w zasadzie tak samo. Mam już kolejną kostkę w zapasie!!

Przypomnę jeszcze raz - czarne mydło afrykańskie i savon noir to nie jest to samo, więc jeśli macie negatywne wspomnienia po tym drugim, to absolutnie nie należy się zrażać do mydeł z tej recenzji :)

Inne posty

32 komentarze

  1. To pierwsze mydło hand made trochę mnie zniechęca swoim wyglądem, za to dudu osun jestem ogromnie ciekawa. Czytałam już o nim kiedyś. Na pewno je kupię, jak zużyję Białego Jelenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zniechęca, zniechęca, mnie również :) Ale z drugiej strony działanie to wynagradza, a jest niemal bezzapachowe, więc i użytkowanie jest nieproblematyczne :)

      Usuń
    2. Aaaa nie ma co przesadzać, przynajmniej futurystycznie wygląda :))) Albo jak zużyte... XDD

      Usuń
    3. Ciekawe określenie - futurystycznie :D Pozdrawiam!

      Usuń
  2. no nie powiem, zainteresowałaś mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obydwa są świetne do problematycznej skóry twarzy i ciała:) BTW dudu osun można kupić w rossmanie, jest trochę droższe niż przez internet, ale i tak wychodzi taniej, bo nie trzeba płacić za przesyłkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ciało nie jest problematyczne (na szczęście), więc tu raczej nie będę używać, ale dobrze wiedzieć na przyszłość, gdyby ktoś potrzebował :) Ale mnie zaszokowałaś!! Nigdy nie widziałam Dudu Osun w Rossmannie, będę się musiała koniecznie przyjrzeć :) Dziękuję :)

      Usuń
  4. Zaciekawiłaś mnie tymi mydełkami;) Bardzo lubię takie naturalne kosmetyki i ciekawa jestem, jak spisałyby się na mojej twarzy;) Póki co właśnie testuję czarne mydło - savon noir a z chęcią w przyszłości sięgnę po to cudeńko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś zadowolona z Savon Noir to jestem przekonana, że z tego będziesz jeszcze bardziej :)

      Usuń
  5. Zainteresowalas mnie:) Lubie naturalne mydla ale do mycia cialka a nie twarzy. Musze sprobowac tego afrykanskiego mydla

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam kiedyś o Dudu osun, nawet miałam zapisane na liście, ale później zapomniałam o tym mydle, może dlatego, że brakowało mi recenzji kogoś kogo znam bliżej? Teraz mam ogromną ochotę zamówić to mydełko (już, teraz), ale poczekam aż skończę żel z Organique:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może potrzebowałaś takiego właśnie motywatora :) U mnie sprawdza się genialnie, mam nadzieję, że u Ciebie też będzie :) W komentarzach powyżej otrzymałam informację, że jest dostępne w Rossmannie, choć sama nigdy dotychczas nie widziałam. Ale jeśli akurat będziesz, to zerknij, może akurat się trafi :)

      Usuń
    2. Też widziałam na blogach, że dostępne jest w Rossmanie co mnie bardzo cieszy;)

      Usuń
    3. No to tym bardziej super :)

      Usuń
  7. Czarne mydło savon noir bardzo lubię a to też kusi i muszę wypróbować na sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to jest jeszcze lepsze :D

      Usuń
  8. Mydełka rzeczywiście najprzyjemniej nie wyglądają, ale w końcu nie o to chodzi. Chętnie bym je wypróbowała, szczególnie Dudu Osun ze względu na zapach. :D
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście liczy się "wnętrze" :)))) Zapach jest specyficzny, cytrusowo-roślinny, ale w moim odczuciu przyjemny :)

      Usuń
  9. A czy to się nada na przykład do mycia pędzli? :D Nie, żebym w tym celu chciała je kupić, ale zastanawiam się, czy na przykład nie przeciąć sobie go na pół. Jedną część miałabym do twarzy, drugą do prania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jak najbardziej się nada :) Jest łagodniejsze od zwykłych kostek, a jednocześnie dobrze myje, więc myślę, że będzie się w tym celu dobrze sprawdzać :)

      Usuń
  10. I to mydełko mówi, iz nie ocenia się po wyglądzie.Wyglad odrzuca, ale wierze na słowo, iz mydło jest dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam :)

      Usuń
  11. Chyba nikogo nie zdziwi kolejny komentarz o wyglądzie tego mydła - krótko mówiąc okropnie wygląda :D Jakby takie coś leżało na umywalce, to bym musiała chować jakbym miała gości. Póki co dam szanse temu mydełku Dudu Osun.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety masz rację :D Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  12. Nie znam żadnego z tych mydeł, pierwsze wygląda... zaskakująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo delikatne określenie :D :)

      Usuń
  13. Pierwsze mydło zdecydowanie mnie odrzuciło... :D
    Natomiast nad mydłem Dudu Osun zastanawiam się od jakiegoś czasu, mam cerę mieszaną, ostatnio w kierunku suchej - bardzo szybko mi się przesusza i mimo że wymaga solidnego oczyszczania to też chce aby było to delikatne, dlatego myślę że to mydełko będzie świetne :)
    Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga - jest genialny!
    Dodaję do obserwowanych i będę tutaj stałym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety nie wygląda najciekawiej, choć z upływem czasu, kiedy te wypustki się zużyją, kostka staje się zupełnie gładka :) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z tego mydełka :) I bardzo dziękuję za te miłe słowa, bardzo mi miło! Pozdrawiam :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

UWAGA! Komentarze z reklamami i linkami do blogów SĄ KASOWANE!!! Wystarczy wejść w profil użytkownika, by trafić na bloga osoby komentującej.