poniedziałek, 10 października 2016

Tisane - peeling do ust oraz balsam Fresh

Być może pamiętacie, ale kilkakrotnie wspominałam już o klasycznym Tisane w słoiczku z czerwoną nakrętką - bardzo go lubię, to dla mnie produkt kultowy, który zdecydowanie trzeba choć raz wypróbować. Miałam również styczność z pomadką w sztyfcie (nie okazała się aż tak skuteczna, jak słoiczek) oraz wersją dla dzieci (której zapach średnio mi przypasował). Dziś chciałabym napisać co nieco o wersji Fresh, a także o peelingu do ust.





Plastikowy słoiczek doskonale znany z wersji klasycznej ;) Dokładnie taki sam, tyle że w innej kolorystyce. Od nowości zabezpieczony sreberkiem.




Zapach bardzo przypadł mi do gustu! A jest to niebywałe, gdyż raczej średnio przepadam za miętą w kosmetykach. Ale tutaj zapach jest bardzo niejednoznaczny i mi się najbardziej kojarzy z mojito - niby miętowy, ale ma też w sobie coś słodkiego, a jednocześnie orzeźwiającego. Bardzo przyjemny i skutecznie pobudza ;) 

Konsystencja jest zdecydowanie odmienna od klasycznego Tisane. Wersja klasyczna jest bardzo gęsta, treściwa, niekiedy wymaga ciepła opuszka, by się łatwo przenieść na palec. Wersja Fresh jest bardzo lekka, nabiera się z dużą łatwością i z przyzwyczajenia do wersji klasycznej radzę nie używać siły, bo palec wpadnie do środka :P Z uwagi na wspomnianą lekkość - konieczna będzie częstsza reaplikacja, niż w klasycznej wersji - zdecydowanie szybciej znika z ust.


Jeżeli chodzi o działanie, jest dobrze. Balsam skutecznie natłuszcza i zmiękcza usta, dzięki czemu spierzchnięcia miękną i znikają. Skutecznie też zabezpiecza przed czynnikami zewnętrznymi. Jest rzadki, więc efekt jest lekko "wazelinowaty", a usta są nabłyszczone - myślę, że powinnam o tym wspomnieć. Nie jest to taki otulający mistrz regeneracji, jak klasyczny, czerwony słoiczek, ale z całą pewnością jest to ciekawa, lżejsza alternatywa o orzeźwiającym zapachu. Dodam jeszcze, że odczuwalnie chłodzi usta (delikatne mrowienie), co jest przyjemne w cieplejsze dni - lato się już co prawda skończyło, ale jeszcze trochę i będzie następne... ;)




Cena: ok. 12 zł
Pojemność: 4,7 g

Jeszcze kilka słów o peelingu - znajduje się w saszetce. Jedna sztuka spokojnie wystarczy na kilka użyć. 



Peeling ma bardzo przyjemny zapach - klasycznego Tisane :) Czyli słodki, otulający, lekko miodowy. Bardzo go lubię ;) Jest to peeling cukrowy, więc po niechcącym oblizaniu ust czuć słodki posmak (ale nie polecam zlizywania, bo to jednak kosmetyk ;)) Kryształki cukru są bardzo drobne, co jest dobrą nowiną, gdyż nie szarpią ust - delikatnie masują i złuszczają martwy naskórek, bez nieprzyjemnego drapania. Kryształków jest bardzo dużo, a konsystencja dość gęsta, dzięki czemu wystarczy niewielka ilość do jednego zastosowania. Z całą pewnością jest to peeling delikatny - z drobnymi spierzchnięciami radzi sobie dobrze, ale z większymi - ma kłopot. Zazwyczaj reaplikuję produkt dwukrotnie - masuję chwilę, aż kryształki się rozpuszczą, a masa nieco "rozpłynie", wówczas zmywam resztę i ponawiam proces. Wówczas efekt jest lepszy. Dość przyjemne jest też uczucie na ustach po zmyciu peelingu - są wyraźnie bardziej zmiękczone, więc ewentualnych pozostałych skórek łatwo się pozbyć. Z całą pewnością nie jest to produkt dla baaaardzo wymagających ust, ale tak dla codziennej pielęgnacji dość przyjemny. Szczególnie, że jedna saszetka zawiera 2 g produktu, wystarczy na kilka użyć, a kosztuje około 2,00-2,50 zł :)




Miałyście już te nowości? 
A może jesteście wielbicielkami klasycznego Tisane?
Dajcie znać :)
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



38 komentarzy:

  1. Peelingi robie sobie sama ale chcę balsam tisane bo mam problem z ustami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona, choć bardziej polecam mimo wszystko wersję czerwoną :)

      Usuń
  2. Uzywam klasycznego Tisane i bardzo lubię. Nie lubię natomiast uczucia chłodu, mrowienia, więc po tę nowość nie sięgnę. Z tego powodu też nie przypadł mi do gustu Carmex.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmex chłodzi dużo mocniej, ale rozumiem Cię doskonale :)

      Usuń
  3. Miałam klasyczny mi nie pasował bo za ciężki. Może ten przypadł by mi bardziej do gustu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest znacznie lżejszy, więc jest szansa :)

      Usuń
  4. Tisane toja mam tylko w sztyfcie, nie lubię babrać paluchem w tego typu kosmetykach :) Myślę, że powinni pomyśleć nad tymi kosmetykami w formie pomadek, ale bez mieszania w składach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wersja w sztyfcie się niestety nie sprawdziła, mimo najszczerszych chęci :( Z higienicznych wersji pomadek do ust lubię chyba tylko EOS.

      Usuń
  5. Ciekawy balsam, nie miałam osobiście bardzo lubię pomadki z Alterry, a peelingi robie sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadki Alterry nie przypadły mi do gustu, ale peeling muszę zrobić :)

      Usuń
  6. Lubię taki efekt mrowienia ust ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie bardzo, ale tu jest delikatny, więc toleruję ;)

      Usuń
  7. znam wersję klasyczną tisane, a peelingu do ust używam z sylveco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka z Sylveco jest świetna, ale tak naturalna, że szybko się psuje - już dwie mi zjełczały :D

      Usuń
  8. Lubię go, choć klasyczna tisane jest mi bliższa ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. od jakiegoś czasu mam ten peeling na liście zakupów. teraz chcę go jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przyjemny, ale bardzo delikatny, warto mieć to na uwadze :)

      Usuń
  10. Klasyczny balsam Tisane to mój ulubieniec od lat, ale tę wersję również chętnie sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczny Tisane to również mój hit :) Ten jest ok :)

      Usuń
  11. Myślę, że zielona wersja będzie idealna na lato. Teraz chętnie kupiłabym czerwoną. Gdzie ją mogę dostać?
    Nawiasem jeszcze mówiąc nigdy, przenigdy o Tisane nic nie słyszałam :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie apteki, ale wydaje mi się, że w Naturze też jest :)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten balsam wydaje się być super, zapach bardzo mnie kusi, chciałabym się przekonać jaki jest :) Dziękuję za wpis, i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. TISANE znam tą firmę mam taką " szmineczkę " tylko w czerwonym opakowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam, nawet o niej pisałam, ale nie wrócę do niej :)

      Usuń
  15. Nie lubię pomadek ochronnych w słoiczkach ze względu na moje dość długie pazurki ale peeling z chęcią bym przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może szpatułka rozwiąże problem? :) Sztyfty są zdecydowanie wygodniejsze, ale zwykle mniej skuteczne :(

      Usuń
  16. Muszę wypróbować ten peeling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest delikatny, ale przyjemny :) Jeżeli właśnie tego oczekujesz, to śmiało :)

      Usuń
  17. Bardzo lubię klasyczne Tisane, które pomimo wazeliny w składzie sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Ta wersja niestety obawiam się, że byłaby zbyt lekka. Jeśli chodzi natomiast o peeling, to moim faworytem od dłuższego już czasu jest pomadka peelingująca z Sylveco. Świetny skład, doskonałe działanie. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię klasyczny Tisane :) I jeżeli obawiasz się lekkości, to z całą pewnością ten balsam jest leciutki, więc faktycznie lepiej zostać przy klasycznej wersji. Lubię pomadkę Sylveco, ale strasznie szybko jełczeje :P Miałam już dwie i obie się popsuły, zanim je zużyłam :P Ale mam w planie kupić kolejną :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl