poniedziałek, 7 listopada 2016

Denko gigant - zbiór minirecenzji (wrzesień/październik)



Ostatni denkowy post na moim blogu pojawił się dawno, dawno temu ;) W zasadzie to nie bez powodu - po prostu w cieplejszych miesiącach straciłam wenę do zbierania opakowań i wszystkie lądowały na bieżąco w śmietniku. Ale wraz z jesienną aurą stwierdziłam, że znowu mam ochotę na garść minirecenzji, tak więc nadchodzę z denkiem-gigantem ;) Te zużycia obejmują wyłącznie okres września i października. Przyznaję, że jestem szczerze zaskoczona ilością i jak zwykle nie jest to tak, że zużyłam tyle produktów od A do Z w dwa miesiące, po prostu jakoś tak się hurtem pokończyły w tym samym czasie.

Zapraszam :)


Ledwie się mieszczą na zdjęciu! ;) 

Jak zwykle legenda brzmi następująco:
Dobry produkt, warto kupić
Taki sobie, bez szału
Nie warto zaprzątać nim sobie głowy

Zacznę od włosów:


1. Maska Kallos Cherry nie doczekała się swojej recenzji i ciężko mi stwierdzić, czy się doczeka ;) Może zrobię kiedyś wpis podsumowujący różne Kallosy. Bardzo lubię maski Kallos do stosowania na co dzień jako odżywki, ta wersja przyjemnie pachniała (ale sztucznie, nie ma co ukrywać) czereśniami, nawilżała, wygładzała i nabłyszczała włosy, ułatwiała też rozczesywanie. Bez wielkich ochów i achów, ale bardzo przyjemnie mi się jej używało i z chęcią wrócę do niej w przyszłości.

2. Szampon Joanna Naturia pokrzywa i zielona herbata pojawiał się już u mnie w kilku denkach, to naprawdę świetny i tani szampon oczyszczający - włosy są w pełni oczyszczone, prawie skrzypiące, ale bez przesady, nie jest też nadmiernie inwazyjny. Mam już kolejną butelkę, a nawet dwie - jedną małą i jedną wielką!

3. Odżywka Pantene Aqua Light to produkt po prostu dobry, bez zachwytów, ale dobry. Przyjemnie mi się jej używało - ładnie pachnie, jest gęsta i wydajna, wygładza i nawilża włosy bez obciążenia, ale pod warunkiem użycia od uszu w dół ;) Nie jestem w żaden sposób zachwycona, ale bardzo prawdopodobne, że skuszę się ponownie podczas promocji. 

4. Szampon Gliss Kur Ultimate Volume podwójna objętość - opakowanie z całą pewnością przykuwa wzrok, szampon przyjemnie pachnie i dobrze się pieni, ale pozostawia na włosach nieprzyjemną, bardzo śliską i niemożliwą do zmycia warstwę, przez co włosy szybciej się przetłuszczają. Dodatkowej objętości również brak...

5. Pantene odżywka w piance intensywna regeneracja - mam dwie wersje odżywki w piance (jeszcze kończę wersję dodającą objętości) i do obu mam mieszane odczucia. Owszem, nie obciążają włosów, ale również poziom odżywienia jest tak niski, że w zasadzie mogłabym nie użyć odżywki wcale i niewielka byłaby to różnica. Wersja regeneracyjna jest "silniejsza" od dodającej objętości, ale nadal słaba. Jest to interesująca ciekawostka, przede wszystkim dlatego, że przyjemnie się używa takiej puszystej pianki, ale mam wątpliwości, czy skuszę się ponownie. 

6. Garnier Fructis mgiełka olejkowa - drogi, przyjemnie pachnący, słaby w działaniu gadżet. 24,99 zł za 150 ml to naprawdę sporo, a działanie jest słabe i wyłącznie doraźne. Piękny zapach, charakterystyczny dla linii Fructis, ale oczekiwałam czegoś lepszego. Recenzja niebawem.

7. Odżywka Garnier Ultra Doux, awokado i karite - odżywka bardzo przyjemnie pachnie, zmiękcza włosy, ułatwia ich rozczesywanie, ale po użyciu są również lekkie i nieobciążone. Jedynym minusem jest słabiutka wydajność z uwagi na rzadką konsystencję, ale przyjemnie mi się jej używało (to nie było moje pierwsze opakowanie) i z pewnością do niej wrócę.


8. Żele pod prysznic Dove uwielbiam i każdej wersji muszę spróbować ;) Tą miałam po raz pierwszy i pewnie nie ostatni. Lubię je za relację cena-wydajność i niewysuszanie mojej skóry.

9. Z kolei żele pod prysznic Isana z całą pewnością różnią się od Dove, o czym chyba nie muszę nikogo przekonywać? ;) Z całą pewnością są dużo mniej wydajne i mniej pielęgnujące, ale z uwagi na różnorodność zapachów i niską cenę, lubię po nie sięgać.

10. Żel do higieny Ziaja Intima gościł u mnie nie po raz pierwszy. Zużyłam już ładnych kilka butelek i z chęcią do niego wracam - łagodnie myje, nie podrażnia, jest duży, wydajny, ma wygodną pompkę i otulający, kremowy zapach.

11. Krem do depilacji Byly Duo jest godnym uwagi zawodnikiem w swej kategorii, to moje drugie lub trzecie opakowanie. Czas trzymania to od 3 do 6 minut, zawsze trzymam do 6 i dzięki temu jest bardzo skuteczny. Niestety warunkiem skuteczności jest również hojna warstwa, jeżeli gdzieś nałożę bardzo cienko, to zostaną pojedyncze włoski, a to przekłada się na słabą wydajność. Smrodek kremu do depilacji jest przełamany świeżym ogórkiem i miętą, ale się przebija. Mimo to - lubię go za niską cenę, dobrą skuteczność i szybki czas działania. Rzadko sięgam po kremy do depilacji, ale gdybym miała się zdecydować ponownie, to z pewnością Byly Duo. Link do recenzji


12. Olejek pod prysznic Isana jest bezkonkurencyjnym zawodnikiem w kategorii mycia gąbeczki do makijażu (blend it!). Dzięki olejowej formule, skutecznie rozpuszcza nawet zaschnięte produkty, a dzięki właściwościom myjącym stosunkowo łatwo się wypłukuje. Następnie sięgam jeszcze po mydełko antybakteryjne Protex i jestem zadowolona w 100%. Kosztuje grosze i jest bardzo skuteczny, jedynie zapach mógłby być przyjemniejszy, choć nie przeszkadza mi jakoś bardzo.

13. Kapsułki Acnex w nowej formule okazały się być jeszcze lepsze od poprzednich (mimo, że producenci zwykle swoimi zmianami psują dobre produkty), a przy tym nadal są korzystne cenowo. Mają bogaty skład i świetnie wpływają nie tylko na cerę trądzikową, ale również na włosy, paznokcie i całokształt funkcjonowania organizmu. Link do recenzji: wersja stara. Recenzja nowej wersji niebawem.

14. Alantandermoline to produkt, który stale musi być w moim domu. To lekki, łagodny krem z panthenolem, który sprawdza się w sumie we wszystkim - na podrażnienia, oparzenia, zarówno do twarzy, rąk, jak i ciała. Taki uniwersalny (i tani!) ratunek na wszystkie przypadłości. Link do recenzji

15. Chusteczki Dada również okazały się być bardzo przyjemne w użyciu i mam już kolejne opakowanie. Są mocno nasączone, łagodne i przyjemne dla skóry. Niestety niedawno przeszły przemianę - wcześniej były zupełnie gładkie i mięciutkie, zaś obecnie mają subtelne tłoczenie, które jest już mniej przyjemne dla skóry (choć oczywiście nie drapie). W związku z tym nie wiem, czy skuszę się ponownie, czy poszukam czegoś innego...

16. Płatki kosmetyczne Isana lubię od zawsze, a odkąd przeszły przemianę w postaci zszycia brzegów - jeszcze bardziej! Z całą pewnością kupię ponownie. Na zdjęciu 2 zużyte opakowania po 140 sztuk oraz 1 zużyte opakowanie 70 sztuk.


Najliczniejszą grupę zostawiłam na koniec ;)

17. Płyn micelarny Garnier to mój ulubieniec odkąd wyszedł na rynek, zużyłam już niezliczoną ilość butli i znowu mam kolejną ;) Lubię go za łagodność, dużą pojemność, niską cenę, a przy tym dość dobrą skuteczność (owszem, znam lepsze, ale są również dużo droższe)

18. Krem intensywna regeneracja Lynia Plum z e-naturalne to jeden z najbardziej niedocenianych kosmetyków, jakie znam. Jest po prostu cudowny, na zdjęciu widzicie zdenkowane drugie opakowanie, a już mam trzecie... Ma fenomenalny skład, wygodne opakowanie z pompką airless, niską cenę (33,99 zł za 50 ml tak świetnego składu to naprawdę niewiele!!!), nic nie trzeba mieszać samemu, to po prostu gotowy kosmetyk. Opakowanie przeszło zmianę szaty graficznej, obecnie jest jeszcze ładniejsze. A działanie to czysta poezja, na razie to najlepszy krem ze wszystkich, jakie znam - cudownie zmiękcza i regeneruje skórę twarzy, świetnie nawilża i zdarza mi się go również użyć pod oczy, taki jest łagodny. Świetny w działaniu, używaniu, a do tego niska cena. Za zakupem nie przemawia jedynie słaba dostępność, ale e-naturalne robi czasem promocję typu darmowa dostawa dla zamówień powyżej 50 zł i zawsze go wtedy zamawiam z czymś jeszcze :) Link do recenzji

19. Tonik korygujący Bielenda Super Power Mezo Tonik podobnie, jak inne produkty z tej serii, nie zrobił na mnie większego wrażenia. Jest bardzo łagodny, nie zaszkodził mojej skórze, ale również jej nie pomógł i w żaden dobroczynny sposób nie zadziałał ani na wypryski, ani na przebarwienia. Link do recenzji

20. Rival de loop żel do mycia twarzy został kupiony na wyjazd i w tym celu sprawdził się znakomicie. Nie jest to moje pierwsze opakowanie więc wiedziałam, czego się spodziewać. Jest łagodny, a przy tym dobrze myje i nie szkodzi skórze. Nie jest to może to, czego szukam na co dzień (wolę wspierać moją trądzikową, mieszaną cerę w walce z niedoskonałościami), ale jako miniaturka na wyjazd sprawdza się wyśmienicie.

21. Peeling morelowy Soraya to był mój hicior i zostawałam przy nim wraz z różnorodnymi przemianami. Niestety w chwili obecnej już go nigdzie nie widuję, ale Soraya ma w swojej ofercie inne peelingi (podwójnie i potrójnie złuszczające), łudząco podobne do morelowego, więc być może nie powinnam się martwić? Link do recenzji

22. Maska korygująca Bielenda Super Power Mezo Maska to jedyny produkt z całej serii korygującej, który zrobił na mnie wrażenie. Maska zdecydowanie mocno działała na skórę, oczyszczając ją, wysuszając wypryski i wyrównując koloryt. Wysuszała przy tym skórę, więc to raczej "mocniejszy" kaliber, ale zdecydowanie było czuć, że coś się dzieje. "Niestety" jej wydajność jest powalająca i nie zdołałam zużyć do końca, a jest już po terminie, więc wyrzucam resztkę w trosce o swoją skórę ;) Być może kiedyś kupię ponownie. Link do recenzji

23. Nawilżający tonik-mgiełka Vianek to produkt dość nijaki. Z jednej strony przyjemnie mi się go używało z uwagi na słodki, cukierkowy (choć mdlący...) zapach i wygodny atomizer, ale z drugiej strony nie odnotowałam żadnego szczególnego działania. Taki tam zwykły tonik, nie nawilżał, nie szkodził, przecierałam nim codziennie skórę i w zasadzie nic się nie wydarzyło ;)

24. Z kolei nawilżający krem pod oczy Vianek to produkt, który mnie zaskoczył. Z jednej strony moje odczucia są bardzo przeciętne - krem jest bardzo lekki, raczej słabo nawilżający i zdecydowanie za słaby na noc. Ale z drugiej strony - jest idealny na dzień i sprawdza się pod każdym korektorem, jaki mam. Żaden mi się na nim nie zrolował, żaden nie stracił na trwałości, a przy tym krem wchłania się na tyle, że wszystkie korektory łatwo się rozprowadzają na skórze. I gdy któregoś dnia pompka po prostu dała mi znać, że krem się skończył, było mi autentycznie smutno ;) Mam w planie kupić kolejne opakowanie, ale do stosowania wyłącznie na dzień.

25. Czy krem Avene Cicalfate muszę komuś przedstawiać? To jeden z najbardziej polecanych kremów do regeneracji suchej i podrażnionej skóry i muszę przyznać, że był naprawdę świetny. Przede wszystkim - zaskakująco łagodny, choćby nie wiem co się działo, nawet na popękanej skórze nigdy nie wywołał pieczenia. Jest bardzo gęsty, bardzo tłusty, ale też bardzo skuteczny i regenerujący. Wiem, że dużo tu "bardzo", ale ten krem właśnie taki jest ;)

26. Serum z witaminą C Dermofuture okazało się nieporozumieniem. Wysokie stężenie witaminy C, ale niestety niestabilnej, sprawiło że serum zupełnie nic nie zdziałało. Żadnego rozjaśnienia, nawilżenia, regenerowania, rozpromienienia, chyba żadna obietnica nie została spełniona. Smarowałam, smarowałam i w sumie zmian nie odnotowałam ;) Jest niedrogie, ale niewydajne z uwagi na bardzo wodnistą konsystencję, a przy tym bardzo szybko się zepsuło. Link do recenzji

27. Żel punktowy Acnex to produkt zdecydowanie godny uwagi. Na zdjęciu mój pierwszy egzemplarz, który jest już trochę po terminie - mam nowy, więc starego się pozbywam. Pojemność jest naprawdę spora przy tej wydajności, a cena zdecydowanie niska. Żel bazuje na olejku z drzewa herbacianego, który jest zbawienny na niedoskonałości cery. Wspomaga gojenie i pozwala na szybsze pozbycie się niedoskonałości, a jest przy tym zdecydowanie wygodniejszy od samego olejku ;) Recenzja niebawem.

28. Tusz do rzęs Eveline Volume Celebrities znam nie od dziś, ale z chęcią do niego wracam. Szczoteczka w kształcie klepsydry sprawia, że rzęsy są świetnie podkręcone, szczególnie te w wewnętrznych i zewnętrznych kącikach. Szczoteczka świetnie je również rozdziela i pogrubia, tak więc odnoszę wrażenie, że ten tusz robi wszystko w kierunku "wow" ;) Jedyny minus jest taki, że dość szybko wysycha, ale za taką cenę można mu to wybaczyć.

29. Tusz Max Factor 2000 Calorie Curved Brush to naprawdę hicior... Fantastycznie rozdziela, wydłuża i podkręca rzęsy. Owszem, nie są one zbyt mocno pogrubione, a efekt nie jest "wow", ale jest zdecydowanie niezawodny i szybki w obsłudze, nie trzeba się martwić o posklejanie - kilka machnięć, a rzęsy są wytuszowane i można wychodzić :) Bardzo długo zachowuje świeżość! Chętnie sięgnę po niego ponownie.

Podsumowując, z tego denka jestem naprawdę zadowolona. Tylko kilka produktów okazało się być bublami lub przeciętniakami, a zdecydowana większość sprawiała mi przyjemność w czasie używania lub też znałam je już od dawna i sięgnęłam po coś sprawdzonego.

Jeżeli chcecie się ze mną podzielić swoją opinią na temat któregoś z powyższych, to śmiało :) 

62 komentarze:

  1. fak gigant gdzie Ty to trzymałaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam karton w szafie i tam wszystko wrzucam - znika z oczu :)

      Usuń
  2. wow! jakie duże denko! :D i większość perełek! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, to jest najfajniejsze - prawie niczego nie zużywałam na siłę :)

      Usuń
  3. Całkiem spore denko. Też uwielbiam myć gabke do makijażu olejkiem z Isany ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuteczne, tanie i wygodne rozwiązanie :)

      Usuń
  4. Żele z Dove i Isany też bardzo lubię ze względu na zapach:) zaciekawiłas mnie kremem z e-naturalne, chociaz nie wiem czy byłby sens kombinować z pielęgnacją w tym wietrznym okresie. Planowałam zamowic coś sprawdzonego, bo pogoda zaczyna się odbijać na mojej skórze i coraz bardziej jest przesuszona:/ Znam też serum z witamina C, ale u mnie sprawdziło się na 5:) są naprawdę skrajne opinie co do niego, chyba każdy musi przekonać się na sobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, jak dla mnie im gorsza pogoda, tym bardziej warto się nim zainteresować, to nie jest lekki kremik na lato :) Ale rozumiem Twoje obawy :) Żałuję, że serum się u mnie nie sprawdziło :(

      Usuń
  5. Peeling sorayi przypomina mi opakowaniem(i nazwa) mojego ulubieńca z firmy St.Ives. Polecam. Ja tez uwielbiam Garnier ,obecnie używam tego z olejkiem arganowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. St Ives został zamieniony na Sorayę I wersję, potem I wersja w II wersję, a teraz są kompletnie inne :)

      Usuń
  6. Odżywka Garnier-nieśmiertelna :)duużo dobroci w tym poście :)
    Bardzo fajny blog, zostaje na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na ten tonik-mgiełkę Vianek. Moze u mnie lepiej się spisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki :) Szkód nie narobiła, ale zachwytów również brak, po prostu zużyłam ;)

      Usuń
  8. Też tęsknię za peelingiem Soraya ;/ Kilka kosmetyków znam, a denko jest gigantyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soraya ma teraz peelingi podwójnie i potrójnie złuszczające, odnoszę wrażenie, że to to samo, ale w zdecydowanie mniejszej tubce :/

      Usuń
  9. Faktycznie gigant ;) Zaciekawiłaś mnie tymi tabletkami na trądzik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam ich od dawna i mogę polecić :)

      Usuń
  10. Mega denko - gratuluję zużyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Duzo fajnych produktow w jednym poscie ! :D Moimi faworytami to dwa zele pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej maski kwasowej z Bielendy chyba nie da się zużyć w terminie ze względu na pojemność :D Swoją też musiałam wyrzucić, choć bardzo ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ze smutkiem zerkam na worek kosmetyków, który sama trzymam na projekt denko - może wpadłabyś do mnie i zrobiła z nim porządek? :D :*

    Ten tusz Max Factor jest moim ukochanym. :) Ostatnio mam okropne problemy z tym, że każdy tusz, nawet L'Oreal, z którym do tej pory nie miałam problemów, odbija mi się na powiekach. :/ A Max Factor jako jedyny nie paćka mi skóry. :)

    Ja tej maski kwasowej z Bielendy z kolei nie lubiłam. Z tej serii uwielbiam tylko serum. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem byśmy wszystko rozpracowały :D

      O tak, tusz MF jest super, choćby dlatego, że nie jest taki diabelnie mokry jak większość :)

      Serum u mnie prawie nic nie robiło :(

      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. a widzisz, przypomniałaś mi, że chciałam kupić olejek pod prysznic Isany do prania swoich gąbek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się przydałam :)

      Usuń
    2. jestem zaskoczona, jak on działa! wszystko migusiem się rozpuszcza :)

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę :) Mi się super sprawdza do mycia gąbek, ale jak dla mnie za mocno się pieni, więc potem go jeszcze domywam mydłem antybakteryjnym w kostce, którego piana z uwagi na inną strukturę łatwo się wypłukuje, tak więc mycie mam dwuetapowe :) Olej rewelacyjnie wszystko rozpuszcza, a mydełko jest antybakteryjne i pomaga usunąć wszystkie bąbelki piany ze środka ;)

      Usuń
  15. no kochana denko faktycznie spore :) Jest w czym wybierać ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. spore denko :) micel Garniera też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wow mega denka :) dobrze, ze piszesz ,ze serum wit. C jest bez szału, bo chciałam go kupić. Proponuje olej z nasion konopii rozjaśnia i fajnei działa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. faktycznie ogrom pustaków, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ masa pustaków :) Kilka produktów miałam i byłam z nich zadowolona, m.in. z żely RdL czy peelingi morelowego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Monstrualne denko :D. Znalazłam kilku moich ulubieńców: żel Dove, micel od Garniera i olejek pod prysznic Isana. Zaciekawiłaś mnie z kolei kremem śliwkowym z e-naturalne, z opisu brzmi super a moja cera uwielbia olej z pestek śliwek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie myślę, że koniecznie musisz spróbować :)

      Usuń
  21. OOOO kobieto co za denko!!!! Również uwielbiam żelki Dove i chusteczki Dada ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. ale się uzbierało! sporo z tych kosmetyków już miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana jeszcze nie zdarzyło mi się widzieć aż tak wielkiego dna!.Tym bardziej biję brawo!

    OdpowiedzUsuń
  24. Duże to denko :) Zaciekawiłaś mnie tymi kapsułkami Acnex i żelem punktowym, muszę spróbować czy u mnie zadziała :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Basiu, wielkie dzięki za pozytywną opinię o naszym tuszu do rzęs! Kierunek "wow" jest jak najbardziej naszym kierunkiem! ;) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dziękuję za odwiedziny :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  26. Świetny wpis:) zainteresował mnie krem pod oczy Vianek

    OdpowiedzUsuń
  27. No sporo tego, micela z Garniera bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z Fructisa mam dwufazową odżywkę w sprayu i bardzo ją lubię. Pięknie nawilża i wygładza włosy, ale ich nie obciąża. Rewelacja. Zaciekawił mnie krem do depilacji, może kiedyś po niego sięgnę. Chusteczki Dada też uwielbiam, wypróbuj może wersję z bawełną? Mnie bardzo przypadła do gustu.
    Mam obecnie micela Garniera i choć polubiłam go, to jednak wybieram Bielendę. Sprawdza się równie dobrze, a jest tańsza.
    Gratuluję wielkiego denka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi super, może sprawdzi się u mnie lepiej niż ten gadżet :) Spróbuję następnym razem, jak zużyję obecne opakowanie, dziękuję :) Bielenda to ta niebieska nawilżająca?

      Usuń
  29. Bardzo ciekawie opisałaś swoją opinie względem produktów.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Pozdrawiam również :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl