Świeca zapachowa Village Candle, Honey&Patchouli

Bardzo lubię, gdy w domu unosi się piękny zapach :) Jestem zwolenniczką wosków, gdyż są niedrogie i dają satysfakcjonującą intensywność zapachów (czasem aż za bardzo), ale bardzo się ucieszyłam, gdy na spotkaniu MAYbe Beauty (klik) otrzymałam zapachową świecę Village Candle. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie miałam takiej "lepszej" świecy (wiecie, Yankee, Kringle itd.), do tej pory sporadycznie kupowałam tanie świece, np. Ikea i nigdy nie byłam z nich zadowolona. Zapach był niewyczuwalny lub wyczuwalny tylko z bardzo bliskiej odległości, nie wypełniał wnętrza...


Świeca była zapakowana w piękny sposób, aż szkoda było otwierać :)



Słój jest gruby, szklany, porządny. Świeca posiada dwa knoty, dzięki czemu świetnie się wypala bez tunelowania, dość szybko tworzy się równomierny basenik z wosku.



Każda z uczestniczek dostała inny zapach (losowo), mi się trafił honey&patchouli i muszę przyznać, że to zupełnie nie mój klimat ;) Jest bardzo ciężki, ponury, przytłaczający, jakiś taki smutny. Mi się po otwarciu skojarzył z zapachem w domu u starszych ludzi, bardzo babcinym. Z kolei jak dałam do powąchania mężowi (nie informując o moich odczuciach), to powiedział, że jest... cmentarny. I coś w tym jest ;) 


Świeca pali się bardzo dobrze, szybko tworzy się równomierny basenik z wosku dzięki dwóm knotom. Zapach wypełnia wnętrze bardzo subtelnie, nieprzytłaczająco (zdecydowanie delikatniej od wosków), ale jest wyczuwalny. Nie trzeba podchodzić do świecy i się wwąchiwać :) Producent zaleca palić jednorazowo 3-4 godziny, wówczas świeca powinna wystarczyć nawet do 55 godzin palenia (wersja mała). Ja skrupulatnie notowałam czas i wystarczyła mi na około 42 godziny palenia, ale muszę tutaj przyznać, że różnie bywało - czasem gasiłam od razu po równomiernym wypaleniu wosku (żeby nie było tunelu), a zdarzyły się też jakieś jednorazowe palenia po 7-8 godzin. Być może miało to wpływ na jej wydajność. 









Podsumowując, świeca jest bardzo dobrej jakości i byłam z niej bardzo zadowolona - dzięki dwóm knotom pięknie, równomiernie się wypala nawet przy ściankach. Subtelnie wypełnia wnętrze zapachem, nie przytłaczając i nie męcząc nozdrzy. Nie trzeba się jednak wwąchiwać na siłę, jak to czasem bywa przy innych świecach, zapach jest jak najbardziej wyczuwalny. Jeżeli chodzi o samą wersję zapachową - totalnie nie moja bajka, wypaliłam, ale na pewno nie chciałabym powrotu do niej. Natomiast w ofercie marki jest wieeeeele bardzo ciekawych zapachów, więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie! :) Cieszę się, że mogłam się przekonać o tym, że tego typu droższe świece naprawdę idą w parze ze świetną jakością!

Cena świec Village Candle wynosi odpowiednio: 59 zł za małą (do 55h palenia), 70 zł za średnią (do 105h palenia), 89 zł za dużą (do 170h palenia). Są one dostępne w Galerii55 w Rivierze, w punkcie tym znajdziecie również inne marki, takie jak: Colonial Candle, Goose Creek Candle, Price's oraz Bridgewater.

Wolicie świece czy woski? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger