Woda termalna Uriage oraz jej zastosowania

Woda termalna pojawiła się podwójnie w ostatnim denku (klik) i jest produktem budzącym różne emocje. Jedni uważają, że równie dobrze można nalać wody z kranu do butelki z atomizerem, inni zaś wychwalają jej dobroczynne właściwości pod niebiosa. Jak to jest naprawdę? Zapraszam :)


Na początku uprzedzę, że Uriage to jedyna woda termalna, z którą miałam styczność. Ma przystępną cenę, jest łatwo dostępna, a także jest izotoniczna, dzięki czemu nie wymaga osuszania skóry po użyciu. Zbiera prawdopodobnie najlepsze recenzje, sprawdziła się u mnie świetnie, spełnia wszystkie moje oczekiwania, więc nie odczuwam potrzeby dalszego szukania i sprawdzania.


Woda termalna Uriage występuje w trzech pojemnościach: 50 ml, 150 ml oraz 300 ml. Zużyłam już kilka butelek 150 ml oraz jedną 50 ml. Super, że producent pomyślał o stworzeniu takiej małej wersji - owszem, wychodzi dość niekorzystnie cenowo, ale za to bez problemu można ją wrzucić do torebki, czy spakować na wyjazd. Atomizer w wodach Uriage jest jak fasolki wszystkich smaków - nigdy nie wiesz, na co trafisz. Czasem trafiał mi się rozpylający idealną mgiełkę, w sam raz do spryskania makijażu, a czasem taki, który rozpyla mgiełkę z pojedynczymi, wielkimi kroplami atakującymi twarz ;) Niemniej jednak, dozuje wodę oszczędnie, więc 150 ml to wcale nie tak mało, jak mogłoby się wydawać, co czyni wodę Uriage wydajną.


Przechodząc do najważniejszego, czyli działania, woda Uriage sprawdza się u mnie znakomicie. I choć na początku podchodziłam bardzo sceptycznie, jak do zwykłej "kranówy" zamkniętej w butelce z atomizerem, kosztującej krocie, zostałam miło zaskoczona. Jeżeli i Wy uważacie, że używanie takiej wody jest bez sensu, to odsyłam Was do posta niezastąpionej Ewy, która ten temat doskonale zgłębiła i szczegółowo wyjaśniła działanie poszczególnych wód termalnych (klik). Dla mnie ta woda to pewnego rodzaju niezbędnik w domu, po który sięgam zawsze, gdy nie wiadomo, czego użyć. Jest doskonała na skórę podrażnioną, oparzoną, wymagającą ukojenia, ale również na skórę problematyczną i trądzikową. Przynosi ulgę, nie tylko doraźną, polegającą na chwilowym schłodzeniu miejsca, ale także łagodzi podrażnienia i stany zapalne. Skóra staje się bardziej wyciszona, a zaczerwienienia gasną. Jest jednocześnie tak łagodna, że gdy nie wiadomo, czego użyć, by nie zaszkodzić sobie jeszcze bardziej, to właśnie ona jest ostatnią deską ratunku. Czasami zastępuje mi tonik, zaś latem doskonale sprawdza się do odświeżenia w ciągu dnia. Czasem spryskuję nią pędzle, jeżeli chcę nałożyć cienie lub podkład mineralny na mokro - sprawdza się znakomicie, a dzięki swej prostocie nie wpływa w żaden sposób negatywnie na kosmetyki i sam makijaż. Przydaje się również do spryskania maseczek z glinki, żeby nie wysychały na twarzy oraz do ściągnięcia pudrowości z makijażu (pod warunkiem, że trafi się egzemplarz z dobrym atomizerem, a z tym bywa różnie :P). Zastosowań jest mnóstwo, a dzięki swej wydajności, naprawdę nie jest to duży wydatek. Mi butelka 150 ml spokojnie wystarcza na kilka miesięcy (no, latem zużycie jest większe) takiego sporadycznego używania - a to do makijażu, a to do maseczki... Przy codziennym używaniu skończy się oczywiście szybciej.


Przykładowe zastosowania wody termalnej (niejako będące podsumowaniem):

  • może zastąpić tonik
  • fantastycznie odświeża skórę, szczególnie latem
  • łagodzi podrażnienia, oparzenia, stany zapalne - warto zawsze mieć ją w domu!
  • przydaje się podczas aplikacji makijażu na mokro (cieni, podkładu mineralnego...), wystarczy spryskać pędzel lub gąbeczkę :)
  • spryskanie skończonego makijażu wodą termalną sprawi, że wszystkie warstwy scalą się ze sobą (będzie trwalszy!), zniknie również efekt nadmiernej pudrowości, a cera nabierze zdrowego błasku
  • niezastąpiona do spryskania maseczek z glinki, by nie zasychały na twarzy

W poszukiwaniu wody termalnej należy kierować się zawartością składników mineralnych, które wykazują różne właściwości, w związku z czym nie każda woda termalna będzie sobie równa. Dla mnie zasadniczą zaletą Uriage jest brak konieczności osuszania skóry. 

Dla mnie jest to niezbędnik w domu, jej prostota i uniwersalność jest wspaniała.

 Warto polować na promocje (np. -xx% w SuperPharm), gdyż rozbieżność cen jest ogromna:
50 ml kosztuje mniej więcej od 8 do 15 zł (klik - porównanie cen)
150 ml od 15 do 35 zł (klik - porównanie cen),
300 ml od 28 do 66 zł (klik - porównanie cen), z tym 66 zł to kogoś zdrowo pogrzało ;) 

A Wy? Używacie wody termalnej, czy uważacie ją za zbędny gadżet? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger