czwartek, 7 grudnia 2017

Rozświetlacze My Secret Face Illuminator Powder (Princess Dream, Sparkling Beige) | Czy warto kupić Disco Ball?

Rozświetlacz My Secret jest jednym z najpopularniejszych w blogosferze i wcale się temu nie dziwię! Wielokrotnie pojawiał się już na moim blogu, m.in. w: ulubieńcach 2015, ulubieńcach 2016 i Starting Over TAG. Nie bez powodu tak jest - to po prostu mój ulubiony rozświetlacz ever i gdyby tylko coś się z nim stało - gdyby spadł i się roztrzaskał, zaginął w podróży, czy cokolwiek innego (zużycia nie biorę pod uwagę bo to chyba niemożliwe :P) - przysięgam, że natychmiast kupiłabym kolejny. Dosłownie tydzień temu pożyczyłam koleżance mój Mary Lou Manizer, żeby sobie poużywała i stwierdziła, czy faktycznie ma ochotę go kupić. Z My Secret to by nie przeszło, nie wytrzymałabym rozstania, tak go uwielbiam! Nieobecność "Maryśki" jest dla mnie ledwie zauważalna bo sięgam po niego sporadycznie.

Nie mam szczególnego doświadczenia z wysokopółkowymi rozświetlaczami, bo z tych droższych miałam styczność właśnie tylko z The Balm Mary Lou Manizer, niemniej jednak wielokrotnie spotkałam się na blogach ze stwierdzeniem, że My Secret bije o wiele droższe propozycje na głowę. Wierzę, bo jego jakość powala! 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

W podstawowej ofercie My Secret znajdują się obecnie trzy wypiekane rozświetlacze. Dwa z nich to Face Illuminator Powder, w odcieniach: Princess Dream (ciepły) oraz Sparkling Beige (chłodny) - widoczne na zdjęciu. Jednak od niedawna w ofercie znajduje się również Disco Ball Highlighter (chłodny). W chwili obecnej na stronie internetowej widzę również rozświetlacze Glow Effect Powder w dwóch odcieniach - niebieskim i żółtym (???), jednak jest to edycja limitowana. 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Rozświetlacze są dość spore, opakowanie ma nieco ponad 7 cm średnicy, przy czym są też wypukłe, więc zajmują trochę miejsca w szufladzie. Mój egzemplarz Princess Dream już swoje przeżył - wielokrotnie mi spadł, a mimo to nadal dobrze się trzyma i rozświetlacz nie uległ uszkodzeniu. Kliknięcie nadal chodzi sprawnie, opakowanie nie otwiera się samo, napisy się nie wytarły. Wszystko cacy!

No dobrze, ale co jest w nich takiego wyjątkowego? Efekt!!! Rozświetlacze są wypiekane, nie pylą podczas nabierania, co przekłada się również na fenomenalną wydajność. Są tak nieprawdopodobnie wydajne, że... ledwie widać zużycie na powierzchni. Ich największym atutem jest rodzaj rozświetlenia - w tym przypadku otrzymujemy idealne rozświetlenie, odbijające światło, ale bez drobinek. Mikropyłek widać dopiero w sztucznym świetle, po maksymalnym zbliżeniu oczu do swatcha ;). Zdaję sobie sprawę z tego, że w prawie każdej recenzji jakiegokolwiek rozświetlacza znajdziecie tekst "idealna tafla bez drobinek" i na nikogo to już nie działa ;) Ale w tym przypadku jest tak naprawdę, totalnie ich nie widać, jedynie ładną, rozświetlającą poświatę. Wibo Diamond Illuminator to był dla mnie brokat, a tyle osób się nim zachwyca! 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Dla mnie w tych rozświetlaczach najlepsze jest to, że efekt naprawdę można stopniować. Oszczędne machnięcie pędzlem po twarzy da bardzo subtelny błysk, idealny na co dzień i nienachalny, pasujący każdemu, a nie tylko fankom mokrej skóry :). Ale z kolei fanki mokrej skóry mogą dołożyć więcej produktu i dzięki temu uzyskać mocniejszy efekt. Wiem, że już to mówiłam, ale w nich naprawdę nie widać drobinek! Szczególnie w porównaniu do innych rozświetlaczy ;) 

po lewej - Spakling Beige
po prawej - Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

dosyć dobrze dostępne, bo w Drogeriach Natura (i tylko tam). To z jednej strony super, bo daje możliwość zakupu stacjonarnie, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma Naturę blisko. W razie problemu, można złożyć zamówienie w sklepie online Natury z dostawą do domu, ale wówczas w grę wchodzą już koszty wysyłki. 

No i najważniejsze - cena! Rozświetlacze kosztują 16,59 zł za 7,5 g (a w chwili obecnej w promocji za 9,95 zł!), dodatkowo w Naturze są tak często promocje na My Secret (nawet do -50%), że nie trzeba zbytnio polować na okazję :D 

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Sparkling Beige

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige opis skład

Dla mnie te rozświetlacze to must have, coś, co koniecznie trzeba choć raz w życiu pomacać w drogerii, bo warto. Efekt jest zniewalający i bije na głowę wszystkie inne rozświetlacze, z którymi miałam styczność - również Mary Lou Manizer. Puder jest drobniuteńko zmielony, a drobinki w rozmiarze nano, totalnie ich nie widać, jedynie ładny, odbijający światło blask. A relacja cena-wydajność-dostępność powala na łopatki ;) 

Jedynym minusem może być kolorystyka, bo choć Princess Dream jest rozświetlaczem pięknym, to ma też dosyć ciemny odcień. Wiele bladych osób narzeka, że niestety kolor dominuje na policzku i jest to możliwe. Ja u siebie tego nie dostrzegam, ponieważ nabieram naprawdę odrobinkę, ale gdybym chciała dołożyć więcej, istniałoby takie ryzyko. Byłoby ekstra, gdyby My Secret wypuściło jasny, ciepły odcień. 

Tym, na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę, jest różnica w formule - Princess Dream wydaje się być mocniej napigmentowany, bardziej mokry, kremowy zaś Sparkling Beige jakby ciut bardziej suchy, dający jeszcze delikatniejszy efekt. I choć finalnie efekt na skórze w obu przypadkach jest świetny, to nie można między nimi jednoznacznie postawić znaku równości ;)

po lewej - Spakling Beige
po prawej - Princess Dream

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige swatch

rozświetlacz My Secret Face Illuminator Powder Princess Dream, Sparkling Beige

Pewnie część z Was niecierpliwi się, czekając na odpowiedź na pytanie "Czy warto kupić Disco Ball?", podczas gdy ja cały czas piszę o Princess Dream i Sparkling Beige ;). Otóż, w moim własnym, prywatnym rozrachunku wyszło, że nie warto, stąd brak Disco Ball na zdjęciach. Niemniej jednak miałam okazję go pomacać i mogę co nieco powiedzieć. 

Tym, co najbardziej mnie zdziwiło w rozświetlaczu Disco Ball Highlighter jest... jego kolor, praktycznie identyczny, jak w Sparkling Beige, jasny, chłodno-różowawy. Natomiast formuła jest już zdecydowanie bliższa rozświetlaczowi Princess Dream - jest bardziej mokry, kremowy, mocniej przyczepia się do palca i przenosi o wiele większym pigmentem i blaskiem na skórę. Tak, jakby producent pomyślał "kurczę, nie wyszedł nam ten Sparkling Beige, kolor jest ekstra, ale formuła taka sucha... wypuśćmy jeszcze jeden rozświetlacz w tym samym kolorze, ale lepszej formule pod nową nazwą, może nikt się nie kapnie" i właśnie mniej więcej tak to wygląda. Na wizażu jedna dziewczyna wstawiła dwa zdjęcia na twarzy - jedno z Sparkling Beige i jedno z Disco Ball, różnica była nie do zauważenia... Właśnie dlatego nie kupiłam Disco Ball - bo mając już Sparkling Beige, nie czuję potrzeby kupowania bliźniaczego rozświetlacza, który różni się tylko "mokrością" i intensywnością efektu, szczególnie, że ja i tak lubię subtelny. Niemniej jednak nie jestem w stanie obiecać, że nigdy go nie kupię, bo nawet teraz się łamię - jego cena regularna to 18,59 zł, obecnie jest w promocji za 10,79 zł ;). Pytanie brzmi, która strona wygra, rozum ("po co Ci taki sam rozświetlacz, przecież masz już Sparkling Beige, a różnica jest ledwie zauważalna!") czy serce ("nad czym Ty się zastanawiasz? on kosztuje tylko 10 zł, a jest lepszy od Sparkling Beige!") :D.

Od lewej:
Face Illuminator Powder Princess Dream (chyba nałożyłam za dużo, on nie jest taki suchy jak na zdjęciu)
Face Illuminator Powder Sparkling Beige
Disco Ball Highlighter

My Secret Disco Ball Highlighter rozświetlacz

Podsumowując, czy warto kupić Disco Ball?

tak, jeżeli szukasz pięknego, intensywnego, chłodno-różowego rozświetlacza bez drobinek
tak, jeżeli masz już pozostałe dwa, ale nie wytrzymasz, bo on jest taki piękny! ;)
tak, jeżeli nie masz jeszcze Sparkling Beige
tak, jeżeli masz Sparkling Beige, ale jego jakość (sucha formuła) Cię nie zadowala

nie, jeżeli masz już Sparkling Beige, a starasz się zachowywać zdrowy rozsądek w zakupach (to ja :P)
nie, jeżeli nie lubisz chłodno-różowych rozświetlaczy

Gdybym ja nie miała żadnego z nich, na pewno sięgnęłabym po Disco Ball, zamiast Sparkling Beige - a tak, nie bardzo chcę dublować... Ale kto wie, może jeszcze zmięknę :P

Niemniej jednak - My Secret wypuściło absolutnie genialne rozświetlacze, warto spróbować!


Więcej swatchy znajdziesz tutaj:


Jaki jest Wasz ulubiony rozświetlacz?
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl