Recenzja październikowego Shinyboxa

Wy również czekacie z utęsknieniem na wolne dni? Ostatnio kompletnie nie mam do niczego głowy :(
Wraz z końcem miesiąca nadchodzi recenzja kosmetyków z październikowego Shinyboxa. Wspominałam o nim już tutaj.


1. L'Occitane mleczko do ciała Masło Shea





Otrzymałam buteleczkę 75 ml, opakowanie mi się bardzo podoba, dozownik jest sprawny, chodzi łatwo. Konsystencja mleczka jest w sam raz - nie jest ani za rzadkie, ani za gęste. Wchłania się szybko i ani trochę nie smuży - kilka razy nałożyłam nieco zbyt dużą ilość, a mimo to nie miałam problemu z rozsmarowaniem - ogromny plus. Nie brudzi ubrań. Zapach na początku wydawał mi się dziwny, specyficzny, ale w miarę używania nawet zaczął mi się podobać, jak dla mnie pachnie nieco orientalnie z odrobiną marcepanu ;) Niestety zapach nie utrzymuje się na skórze. Mleczko świetnie nawilża i wygładza skórę, sprawdza się również po goleniu nóg, ogólnie jestem z niego zadowolona. Wydajność w normie - nie ubywa bardzo szybko, ale też wydajność nie jest jego atutem.

Plusy: 
opakowanie, konsystencja, szybkość wchłaniania, nie brudzi ubrań, zapach, działanie, wydajność w normie
Minusy:  zapach nie utrzymuje się na skórze, cena

2. L'Occitane nawilżające mydło Shea



Po to mydełko sięgnęłam w pierwszej kolejności po otwarciu boxa :) Już po rozpakowaniu pudełeczka unosiła się bardzo intensywna woń (mimo, że mydełko było jeszcze zapakowane). To właśnie zapach jest ogromnym atutem - cudownie świeży, nieco cytrusowy, orzeźwiający... Nie wiedziałam, że tak pachnie werbena i zachwyciłam się :) Przekroiłam sobie kostkę na pół i zawiozłam połowę do TŻ - również zaczął się narkotyzować, wwąchując się w to mydełko :P Woń jest na tyle intensywna, że jak zostawiłam mydełko w szafce (w otwartej mydelniczce), to pachniało w niej przez długi czas! Szkoda, że zapach nie utrzymuje się na skórze :( Pieni się umiarkowanie, ani słabo, ani super. Dobrze myje, nie podrażnia i nie wysusza skóry, nie pozostawia specyficznego uczucia osadu na skórze (jakie mam po zwykłych drogeryjnych kostkach) - mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi ;) Niestety nie zauważyłam właściwości nawilżających. Wydajność bardzo dobra, cena też nie przeraża :)

Plusy: cena, wydajność, zapach(!), nie wysusza, nie podrażnia, dobrze myje, nie pozostawia uczucia osadu
Minusy: zapach nie utrzymuje się na skórze, brak obiecywanego nawilżenia

3. Delia, błyszczyk Active Calcium




Niestety, ale napisy na opakowaniu tego błyszczyka ścierają się w błyskawicznym tempie - na drugim zdjęciu w tym poście widać, jak błyszczyk wyglądał od nowości, na powyższym zdjęciu widać, jak wygląda teraz. Różnica jest niestety spora. Aplikator jest wygodny - wygięta, długa gąbeczka. Niepokoi mnie konsystencja - czy ten błyszczyk powinien mieć takie marmurkowe wzorki, czy się rozwarstwia? Dokładna data przydatności już mi się starła, ale na pewno jest ważny (sprawdzałam po otrzymaniu boxa). Więc taki chyba jego "urok". Zapach niestety mi się nie podoba, to coś w rodzaju chemicznej gumy do żucia zmieszanej z budyniem, taki zapach tandetnych bazarkowych błyszczyków :( Błyszczyk jest dość gęsty i klejący, ma nieco trudny kolor w obsłudze - tego typu perły lubią robić smugi i w tym przypadku jest podobnie. Cienka warstwa na ustach wygląda dobrze, lekko je rozjaśnia i nabłyszcza, ale grubsza warstwa to już tandetna perła na ustach, więc lepiej się malować z lusterkiem. Wydajność średnia, już mi sporo ubyło, za to cena korzystna więc nie można narzekać. Trwałość raczej w normie, trzyma się tak jak inne błyszczyki na moich ustach - 1 ,5 - 2h. Ogólnie - nie wiem, jak sprawują się inne kolory, ale jestem na nie.

Plusy: cena, aplikator, trwałość w normie
Minusy: napisy z opakowania ścierają się, kolor, gęsta konsystencja, błyszczyk mocno się klei, zapach, najlepiej malować usta z lusterkiem (można przesadzić z ilością i zrobić smugi)

4 i 5. Zestaw Celluend Expert





(można powiększyć)
(można powiększyć)


Od lewej: żel pod prysznic, żel wyszczuplający

Generalnie nie wierzę w moc wyszczuplającą żadnych smarowideł do ciała (tutaj trzeba się niestety więcej poruszać i trzymać się odpowiedniej diety). Nie wierzę też w cudotwórczą moc całkowitego pozbycia się cellulitu (chyba, że jest bardzo niewielki). Od tego typu produktów oczekuję przede wszystkim ujędrnienia skóry, a co za tym idzie choćby delikatnej redukcji cellulitu. Tyle słowem wstępu :)
Myślę, że miesiąc to za mało, żeby wypowiadać się na temat realnego działania tych produktów, jako że dostałam wersje pełnowymiarowe, pełna recenzja pojawi się prawdopodobnie tuż po ich zużyciu ;) Teraz powiem nieco o pierwszych (i kolejnych) wrażeniach. Używam na uda i pośladki.
Opakowania praktyczne, łatwo się otwierają i dozują odpowiednią ilość produktu. Zapachy są do siebie bardzo podobne - nieco apteczne, nieco cytrusowe. Nie utrzymują się na skórze. Nie powodują nieodpartej potrzeby wwąchiwania się, ale nie są w żadnym stopniu nieprzyjemne. Konsystencja raczej na plus - żel pod prysznic nie pieni się bardzo mocno, ale wystarczająco, a żel wyszczuplający ma konsystencję żelu połączonego z olejkiem - dopóki masuję skórę, pozostaje poślizg, ale jak już przestanę, wchłania się szybciutko. Nie brudzi ubrań. Na temat działania na razie nic nie mówię, ale ten żel wyszczuplający delikatnie rozgrzewa skórę (w bardzo przyjemny sposób!!). Nie jest to tak intensywne rozgrzanie jak w przypadku Eveline (czasami niemalże paliło mnie w skórę i szczypało z gorąca), jest baaaardzo przyjemne na chłodne wieczory :) Uwielbiam się smarować tym żelem właśnie dla tego miłego ciepełka! 

Plusy: opakowanie, nienachalny zapach, konsystencja, działanie delikatnie rozgrzewające żelu
Minusy: cena

To by było na tyle :) 

13 komentarzy:

  1. Błyszczyk wyglądał fajnie, ale szkoda że u Ciebie się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  2. Te mydełko mnie zaciekawiło, przez sam opis zapachu, możliwe że za jakiś czas się na skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ten błyszczyk jest nieciekawy w takim razie

    OdpowiedzUsuń
  4. Udana zawartość, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten błyszczyk rzeczywiście wygląda podejrzanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Te pudełka mnie jakoś w ogóle nie porywają ... ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. no właśnie..efekt fajny na ustach :) ładnie wygląda..

    OdpowiedzUsuń
  8. wg mnie błyszczyk się nie klei, ale ten jego blask/poświata/perłowość... mam ten sam kolor i nie podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  9. fuj co się dzieje z tym opakowaniem błyszczyka...

    no nic, czekam dalej na opinię tego reduktora cellulitu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy zauważyłaś napinające skórę efekty po stsowaniu tego żelu? :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba nigdy w życiu nie przekonam się do błyszczyków. Zawsze wszystkie jakie miałam kleiły się tak niemiłosiernie, że dostawałam szału (ciągle miałam moje włosy na ustach). Od paru dobrych lat, nie zastosowałam żadnego błyszczyku przez to, że jestem tak negatywnie do nich nastawiona! :( Może gdybym znalazła coś lekkiego to wtedy...
    Poza tym błyszczyki zawsze kojarzyły mi się ze słodkim różem, wymalowanymi laleczkami i bazarkami. Nie wiem czemu :)Może masz do polecenia jakiś cudowny błyszczyk, który mógłby odmienić moje zdanie? : )Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger