Masło do ust Nivea (karmel)

Jakiś czas temu panował istny szał na pomadki Nivea... Zupełnie, jakby była to jedyna firma produkująca pomadki do ust :) Później jednak stwierdziłam, że wcale nie nawilżają one aż tak wspaniale, jak bym tego oczekiwała, chociaż zapachy mają cudne i niektóre nadają świetny kolorek... Więc zawsze jakaś pomadka Nivea u mnie gościła, ale różnie było z moim stopniem zadowolenia. Gdy na rynek weszły masełka do ust, byłam sceptycznie nastawiona, jednak gdy usłyszałam kilka pozytywnych opinii, postanowiłam sama wypróbować. Szczerze - nie żałuję ani trochę!




Pudełeczko z masełkiem do ust zapakowane jest w papierowy kartonik, zatem mamy pewność, że nikt się do niego nie dobierał. Sam pojemniczek jest praktyczny, dobrze się domyka i nie otwiera samoistnie w torebce. Atrakcyjna jest również szata graficzna, co przykuwa wzrok. Jedynym minusem mogą być tutaj względy higieniczne - aby nałożyć masełko, należy użyć palców, ewentualnie pędzelka... Bywa to nieco niewygodne poza domem, ale takie uroki tego typu mazideł. Opakowanie mieści 19 ml (16.7 g) produktu


Konsystencja typowa dla masełek - rozpuszcza się pod wpływem ciepła, dzięki czemu łatwo nakłada się na opuszek palca. Masełko jest wspaniale skoncentrowane i gęste, dzięki czemu można nałożyć na usta zarówno cienką, jak i solidną warstwę (w zależności od potrzeb). Wydajność rewelacyjna - używam cały czas a ubyło tylko troszkę! Pewnie to właśnie dzięki konsystencji.



Uwielbiam zapach tego masełka... Jestem zwolenniczką wszelkich zapachów typu: karmel, wanilia, cynamon itp., a ten jest boski! Typowy karmel, ale nie taki sztuczny, tylko głęboki, apetyczny... Mmmm.. :) Pachnie wspaniale! Ale za to prawie w ogóle nie ma smaku, w sumie dobrze - przynajmniej nie zjadam ;)


Działanie zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie... Jak już wspominałam, byłam sceptycznie nastawiona do tego masełka, ze względu na większość niedostatecznie nawilżających pomadek Nivea. Tutaj sprawa jest zupełnie odwrotna - masełko wspaniale zmiękcza spierzchnięte usta, nawilża je, wygładza, sprawia że są takie apetyczne... Do tego świetnie chroni przed zimnem i wiatrem, co mogłam sprawdzić podczas 9-godzinnej jesiennej wyprawy motocyklowej - było naprawdę zimno i wietrznie, a moje usta pozostały w świetnym stanie. Używałam również tego masełka podczas kataru (zamiast wazeliny) - na piekący, podrażniony nos od ciągłego kataru. Świetnie złagodziło nieprzyjemne uczucie pieczenia, nawilżyło nosek i przyspieszyło gojenie (i przynajmniej ładnie pachniało!)

Szczerze jestem pod ogromnym wrażeniem tego masełka, wydaje mi się, że Carmex w słoiczku jest jednak odrobinę skuteczniejszy, ale za to używanie tego masełka to czysta przyjemność - również wspaniale nawilża, a do tego rewelacyjnie pachnie.... Polecam gorąco i na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe - podobno nie różnią się składem, tylko aromatem i są 4 wersje:
  • karmel
  • malina
  • wanilia i makadamia
  • original (wersja bezzapachowa)
Plusy: cena, dostępność, wydajność, wspaniały zapach, świetne działanie (naprawdę nawilża, zmiękcza i wygładza!)
Minusy: brak!

Cena: około 11 zł
Pojemność: 16,7 g / 19 ml
Dostępność: bardzo dobra - w większości drogerii, w tym również w Rossmannie

Bardzo, bardzo polecam! Szczególnie przed nadchodzącą zimą - trzeba będzie bardziej dbać o usteczka na mrozie :)

20 komentarzy:

  1. mam tą właśnie wersję i jest strasznie wydajne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. te masełko jest bardzo kuszące, tylko forma jego nakładania mnie odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię to masełko, ale opakowania szczerze nienawidzę, strasznie ciężko się je otwiera :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam je, ale jakoś właśnie do zapachu się przekonać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. na razie mam troche mazidełek do ust wiec go nie kupie choć bd go mieć na oku :P

    OdpowiedzUsuń
  6. ciągle się na nie czaje
    ale próbuje pozużywać to co mam pozaczynane, a jak zwykle jest tego za dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obecnie używam w wersji z macadamią, a z karmelem czeka w kolejce. Stosuję je głównie na noc i uwielbiam jego zapach. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Własnie mi się kończy, uwielbiałam go :) Miałam wrażenie jakbym na ustach miała rozpuszczone toffiffi , jami!
    W kolejce czeka u mnie malina - pachnie jak mamba! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wersję wanilia i makadamia :) Super są te masełka, ale zużywanie idzie mi bardzo wolno :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie ich zapachy tak rajcują, że podczas samego czytania tego wpisu nabrałam ochoty na maźnięcie nimi ust;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. dużo osób je chwali, ja nie używałam, ba! nawet zapachów nie znam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam masełko Bielendy i jak na razie mi wystarcza. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Poluję na nie już od dłuższego czasu:D

    OdpowiedzUsuń
  14. chętnie bym malinowe wypróbowała, ale no właśnie zawsze kupuje raczej pomadki bo tam nie trzeba brudzić paluchów ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak pojawi się a Biedronkach(bo tam jest na dobrych promocjach) to na pewno go kupię.

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam.

    Ojj niestety nivea nie sprawdził się jak dla mnie :( Ten zapach karmelu i smaku na ustach wydawał mi się dziwny, ale wiadomo nie każdemu przypasują kosmetyki ;)

    Poza tym organizuje konkurs na testerkę kosmetyków z Marizy - jeżeli jesteś zainteresowana to więcej info znajdziesz u mnie.

    Zapraszam serdecznie ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bardzo lubię te masełka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam to masełko w wersji malinowej :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger