środa, 20 kwietnia 2016

Masło shea - dobre na wszystko!

Witam Was serdecznie :)

Mam dziś dla Was garść informacji o bardzo uniwersalnym składniku naturalnym, który towarzyszy mi już od prawie roku (od sierpnia 2015), a jest nim masło shea. Jest tak wszechstonne, że jestem przekonana, że każdy znajdzie jakieś zastosowanie dla siebie ;) Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się więcej na temat masła shea, to zapraszam do lektury :)

 drzewo shea, źródło: klik


 drzewo shea, źródło: klik

Nazwa i skąd się bierze masło shea?

Masło shea bywa też zwane masłem karite lub olejem z masłosza. Jest ono wytwarzane z orzechów drzewa shea, rosnących w Afryce (drzewa te, to inaczej Masłosz Parka lub Butyrospermum parkii - stąd nazwa w INCI :) ). Zaczynają one owocować dopiero po około 30 latach! W Afryce są uważane za święte i czczone od tysięcy lat - masło shea jest tam uważane za zbawienne z uwagi na liczne właściwości (o których będzie mowa za chwilę), które pielęgnują skórę w tak trudnym klimacie.

orzechy shea, źródło: klik

proces ręcznego wytwarzania, źródło: klik

Rafinowane czy nierafinowane?

Zdecydowanie lepiej wybierać masła i oleje nierafinowane, gdyż w procesie rafinacji tracą swój kolor i zapach, ale też sporą część właściwości.

orzechy shea, źródło: klik

Właściwości i działanie

Masło shea w temperaturze pokojowej ma konsystencję stałą, rozpuszcza się powyżej około 33 stopni, ale nie należy ogrzewać go we wrzątku, żeby nie straciło swoich właściwości - wystarczy ciepła woda. Najlepiej przechowywać w lodówce. Kolor masła shea jest zazwyczaj jasny, kremowo-żółty, ale jego intensywność zależy od stopnia dojrzałości zebranych orzechów. Ma bardzo subtelny, lekko orzechowy zapach, moim zdaniem jest łagodny i kojący, ani trochę mi nie przeszkadza. Masło jest bardzo gęste i treściwe, ale częściowo się wchłania, pozostawiając ochronny film :)

Posiada właściwości:

  • gojące - przyspiesza regenerację, gojenie ran i blizn oraz rozstępów (a także im zapobiega)
  • ochronne i przeciwstarzeniowe - chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, zawiera naturalny filtr SPF 4-6, a zawarte w nim witaminy A i E chronią przed wolnymi rodnikami 
  • nawilżające i natłuszczające - zapobiega utracie wody, po użyciu skóra jest gładka i miękka
  • łagodzące, przeciwzapalne i antybakteryjne - łagodzi podrażnienia i stany zapalne
  • uelastyczniające
Jest źródłem witamin A, E i F, zawiera też naturalną łagodzącą alantoinę. Składa się z nasyconych i nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz wosków.  Masło to nie jest komedogenne (nie zapycha porów), jego współczynnik komedogenności od 0 do 5 wynosi... 0 :) (źródło) Nie ma też właściwości uczulających - nie powoduje alergii. Jest bardzo łagodne i może być stosowane u dzieci. Świetnie sprawdza się u osób ze skórą suchą, podrażnioną i problematyczną, również trądzikową i atopową. Może być stosowane bezpośrednio na skórę w stężeniu 100% - nie trzeba go z niczym rozrabiać, choć jeśli ktoś ma taką ochotę, to jak najbardziej istnieje możliwość łączenia z innymi składnikami po rozpuszczeniu. 

Masło shea, z uwagi na swój ogrom właściwości, jest obecne w dużej ilości kosmetyków, których używamy na co dzień (ale często można mieć zastrzeżenia co do użytego przez producenta stężenia :P) - m.in. w balsamach do ust, kremach do twarzy, balsamach do ciała, balsamach po opalaniu i po goleniu, a także w mydłach. Jest tanie i baaaardzo wydajne.
masło shea, źródło: klik

Jak używać?

Z uwagi na to, że masło shea w temperaturze pokojowej ma konsystencję stałą, należy je ogrzać - w kąpieli wodnej lub nabrać szpatułką i rozetrzeć w dłoniach. Moim zdaniem bezproblemowo rozprowadza się na ciepłej skórze, dlatego mi w zupełności wystarcza sposób drugi :) Jest gęste i treściwe, więc osobiście bardziej polecam używać masła shea miejscowo na problematyczne miejsca, niż na całe ciało, choć oczywiście jest całkowicie bezpieczne, więc żadnych szkód nie wyrządzi - tu jedyną barierą jest łatwość stosowania tak gęstego produktu :)

U mnie masło shea najlepiej sprawdza się jako balsam do ust - przełożyłam sobie trochę do mniejszego pojemniczka, dzięki czemu mogę je zabrać ze sobą i bez oporów nakładać palcami - na bieżąco dokładam świeże porcje za pomocą czystej i zdezynfekowanej szpatułki, więc wszystkie aspekty higieniczne są zachowane. Nie sprawia trudności podczas rozsmarowywania, natychmiast zmiękcza usta, lekko je nabłyszcza i świetnie regeneruje, szczególnie dobrze sprawdza się zastosowane grubszą warstwa na noc. 

Z uwagi na to, że mam bardzo problematyczną skórę dłoni - między palcami przy kostkach mocno się przesusza, pęka i piecze, a część kremów do rąk (z mocznikiem) mnie dodatkowo podrażnia zamiast regenerować, masło shea również w tym przypadku się świetnie sprawdza, ale polecam stosować na noc, gdyż na dzień wyczuwalna warstwa może być zbyt uciążliwa. Masło jest ultra-łagodne i nie powoduje żadnego pieczenia czy podrażnienia, skóra od razu się natłuszcza, mięknie, dzięki czemu ulga jest natychmiastowa, a ochronna warstwa pozwala się cieszyć tym ukojeniem na dłużej :) Przy regularnym stosowaniu stan skóry zdecydowanie się poprawia.

Doskonale się sprawdza również miejscowo w problematycznych miejscach, takich jak zrogowaciałe kolana, łokcie, kostki, pięty, czy na miejscowe przesuszenia/podrażnienia. Można też go z powodzeniem używać na skórki wokół paznokci, by je nawilżyć i zmiękczyć :) Odrobina masła shea dodana do kąpieli rozpuści się, a skóra będzie nawilżona i miękka - niestety nie mogę tego sprawdzić, gdyż nie mam wanny :) Z uwagi na swoje właściwości łagodzące może być stosowane na ukąszenia owadów, by złagodzić swędzenie i przyspieszyć gojenie. Przyda się na podrażniony nos podczas kataru, a także na poparzoną słońcem skórę :) Masło shea jest też używane przez kobiety w ciąży, by zapobiegać rozstępom, ale jest też bezpieczne u małych dzieci. W połączeniu z kwasem hialuronowym może być też świetnym, bardzo bogatym kremem pod oczy, ale tutaj ostrzegam przed wcieraniem, które na pewno nie będzie korzystne dla skóry pod oczami - delikatnie wklepujemy! Sprawdzi się również do olejowania włosów, ale sugerowałabym rozpuszczenie masła shea i zmieszanie z innym, lżejszym olejem. Może być bez obaw stosowane na całą twarz - nie zapycha porów, przy regularnym stosowaniu może skutecznie ograniczyć przetłuszczanie cery u osób z cerą tłustą i mieszaną. 

Biorąc pod uwagę zakres działania, jestem przekonana, że każdy znajdzie zastosowanie odpowiednie dla siebie :)

źródło: klik

Gdzie kupić?

Do tej pory miałam styczność z masłem shea pochodzącym z dwóch źródeł - najpierw z mazideł (klik), a od jakiegoś czasu również z masloshea.eu (klik). Mogę je więc ze sobą porównać ;) Jeżeli chodzi o właściwości, to są dokładnie takie same, tutaj nie ma różnicy. Ale jeśli chodzi o konsystencję, to już owszem. Masło shea pochodzące z mazideł jest bardziej gęste i zwarte, trudniej się rozpuszcza i ma grudkowatą konsystencję, trzeba się trochę namachać, żeby je dobrze rozprowadzić, choć oczywiście po chwili jest ok. Natomiast masło z masloshea.eu również jest bardzo gęste, ale po nabraniu szpatułką łatwo się rozpuszcza na skórze, a mówiąc wprost - nie trzeba jeździć palcem 20 razy po ustach, żeby zniknęły grudki :) Praktycznie po dwóch pociągnięciach ma już jednolitą, rozpuszczoną postać, w związku z czym zdecydowanie szybciej, łatwiej i przyjemniej się go używa. A jeśli mamy popękane usta, to jest to tym bardziej istotne, żeby ich nie szarpać ;) Dlatego w chwili obecnej, mimo że posiadam oba, używam tylko tego drugiego. 







Na stronie są dostępne dwie wersje - Ivory oraz Yellow. Różnią się one tym, że do wersji żółtej jest dodawany podczas mielenia korzeń drzewa Borututu. Nie ma to jakiegoś piorunującego znaczenia dla właściwości, jednak zapach jest nieco bardziej intensywny (bardziej gorzkawy), a żółte zabarwienie nieco koloryzuje skórę, dlatego osobiście wolę wersję klasyczną w kolorze kości słoniowej. 

Masło jest w 100% naturalne, bezpieczne, nierafinowane, importowane bezpośrednio z Ghany i spełnia normy GSA (Ghana Standards Authority), o czym można poczytać więcej w języku angielskim na rządowej stronie Ghany (klik). Jeżeli chodzi o cenę, to wynosi ona 14 zł za 100 g, 22 zł za 200 g, ale są też większe pojemności: KLIK. Masło jest bardzo wydajne i wystarczy odrobina, więc na własne potrzeby do miejscowego stosowania wystarczy 100 g lub 200 g ;). Na terenie Polski wysyłka jest bezpłatna za pośrednictwem InPost. 

Polecam, to świetny i naturalny składnik :)
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



28 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis:) Nie wiedziałam, że masło shea nie jest komedogenne, zawsze wydawało mi się, że może zapychać a tu wskaźnik 0:) Dobrze wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdania są podzielone, ale na takie źródło trafiłam :) Podejrzewam, że trzeba się przekonać na sobie :)

      Usuń
  2. Uwielbiam masło shea - świetnie spisuje się na mojej suchej skórze

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie miałam masła shea w czystej postaci. nie zlożyło się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam czyste masło shea, a że moje afrykański douafe się skończyło szukam czegoś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałam do tej pory pochodzenia ani dokładnych właściwosci tegoo maselka :) dzieki za mega pouczajacy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że wpis okazał się przydatny :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Spróbować warto, jest tyle możliwości wykorzystania, że tak czy inaczej się jakoś zużyje :)

      Usuń
  7. Napracowałaś się przy tym poście :) Nie miałam nigdy masła shea w czystej postaci, bo jestem leniuszkiem, ale lubię, gdy znajduje się w składzie kosmetyków do rąk/ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, ale myślę, że było warto :) Super, że zwracasz uwagę na jego obecność :)

      Usuń
  8. Uwielbiam pod oczy i do ciała, ale na twarz nie, bo mnie zapycha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale najważniejsze że masz jak zużyć z przyjemnością :) Pod oczy też używałam i lubiłam, ale obecnie mam kilka kremów do zużycia i tymczasowo przerwałam :)

      Usuń
  9. Twój post-artykuł bardzo mi sie przydał. Od dawna myślałam o tym masle ale nie byłam go pewna. Ty bardzo dokładnie opisałaś je i rozwiałaś moje wątpliwości. Zdecydowanie teraz chce je mieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że post okazał się przydatny, bardzo mi miło :)

      Usuń
  10. Swoje masło zamawiam na stronie Biochemii Urody i nakładam pod oczy a resztkę wcieram w dłonie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam jeszcze "czystego" masła shea. Jedynie kosmetyki z jego dodatkiem. Wydawało mi się również, że może zapychać, z uwagi na to jak jest treściwe a tu taka niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne źródła różnie podają, w sumie nie wiadomo któremu ufać :) Ale to było pierwsze, na które trafiłam i tego się trzymam, myślę że w tym przypadku (w sumie jak w każdym dotyczącym zapychania) trzeba się przekonać na sobie :)

      Usuń
  12. Widziałam już gdzieś masło shea sprzedawane solo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może był to jakiś sklep z półproduktami typu ZSK :)

      Usuń
  13. Uwielbiam masło, podobnie jak olej kokosowy i wszystko inne, co z natury :) Robicie sobie czasami domowe maseczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja głównie z glinki zielonej, choć ostatnio rzadziej :)

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl