Garnier, mgiełka olejkowa do włosów

Dziś trochę ponarzekam na mgiełkę olejkową od Garniera - źle nie będzie, ale dobrze też nie. W zasadzie to zbieram się do tej recenzji już od dawna, a stosunkowo niedawno sięgnęłam dna, więc zapraszam.


Mgiełka znajduje się w smukłej buteleczce z atomizerem. Dzięki wyprofilowaniu bardzo dobrze leży w dłoni. Formuła kosmetyku jest "sucha" niczym lakier, więc rozpylana mgiełka również przypomina bardziej tę od lakierów do włosów (w lżejszym wydaniu) niż tę od "mokrych" mgiełek Gliss Kur. Zasadniczo nie obciąża włosów, ale gdy zdarzyło mi się przegiąć z ilością, to były oklapnięte, tak więc umiar zdecydowanie zalecany. 


Dozownik chodzi dobrze, nie zacina się i można mieć nad nim pełną kontrolę rozpylania. Myślałam, że taka formuła będzie za sobą niosła słabą wydajność, a tu proszę - jak na złość okazała się być bardzo wydajna lub to mi czas się dłużył ;) Mgiełka ma baaaardzo przyjemny, owocowy zapach, charakterystyczny dla serii Fructis. Tu absolutnie narzekać nie mogę, wprost przeciwnie - wwąchiwałam się z przyjemnością.



Wygodne opakowanie, sprawny dozownik, piękny zapach, dobra wydajność - jak na razie brzmi fantastycznie. Niestety najważniejsze, czyli działanie, kuleje. Mgiełka ma działanie wyłącznie doraźne i nie zapewnia absolutnie żadnych walorów pielęgnacyjnych. Trochę zmiękcza włosy, trochę je nabłyszcza, ale to wszystko jest zbyt mocno "trochę". Gdy używałam jej na końcówki - nadal miałam poczucie niedostatecznego zmiękczenia i zabezpieczenia ich przed trudami codzienności. To po prostu taki ładnie pachnący gadżet do włosów... Zdecydowanie lepsze walory pielęgnacyjne (lub chociaż zabezpieczające) dają u mnie mgiełki Gliss Kur. 



Cena: ok. 25 zł
Pojemność: 150 ml

Jeżeli zestawię ten przyjemnie pachnący gadżet o bardzo słabym działaniu wraz z zdecydowanie wygórowaną ceną - około 25 zł w cenie regularnej, to już naprawdę nie mam ochoty na kolejne opakowanie. Bardzo mało prawdopodobne, że kupię ponownie, no chyba, że mnie coś zaślepi ;) Dla samego zapachu nie warto, a mgiełka oferuje niewiele więcej.

47 komentarzy:

  1. Ten post tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz go spotykam i widzę, że nie mam co żałować. Raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie mgiełki raczej się u mnie nie sprawdzają a cena rzeczywiście przesadzona ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za takie działanie to już w ogóle ;)

      Usuń
  4. Pierwszy raz ją widzę i w sumie nie żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu było o niej głośno :)

      Usuń
  6. Mgiełki Gliss Kur też bardzo lubię a ostatnio zastanawiałam się właśnie nad tą z Garniera. i teraz nie żałuje że się jednak nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda że się nie sprawdziła w 100 %...i cena faktycznie duża

    OdpowiedzUsuń
  8. No.zapach cudny ma :) no fakt, odżywia wcale zmiękcza tyle o ile... u mnie sprawdzała się latem po kąpieli w jeziorze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A zapowiadała się bardzo ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś oczekuje praktycznie tylko zapachu... :)

      Usuń
  10. ja nie przepadam za mgiełkami, ale stosuję serum na końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię Gliss Kury, ale różne rodzaje serum też :)

      Usuń
  11. Zastanawiałam się kiedyś jak się sprawuje ta mgiełka i chyba jednak się na nią nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam dać obraz jej działania ;)

      Usuń
  12. Jakoś nie kuszą mnie tego typu produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat bardzo lubię "zabezpieczacze" do włosów, pod warunkiem, że są skuteczne ;)

      Usuń
  13. Z wyglądy skojarzyła mi się z offem na komary :P nie nastawiam się, może spróbuje

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię mgiełki z GlissKura, ale ta z Garniera to dla mnie coś kompletnie innego - bardziej jak nabłyszczacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, choć nawet do tej funkcji mam zastrzeżenia :)

      Usuń
  15. Cena tego produktu zawsze mnie przerażała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na zwykły psikacz do włosów zdecydowanie zbyt wygórowana!

      Usuń
  16. Raczej po ten produkt nie sięgne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Raczej po ten produkt nie sięgne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że jej nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak dla mnie produkty Garnier są aż za bardzo wydajne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle jest to dobra cecha, gorzej gdy produkt się nie sprawdzi :)

      Usuń
  20. Bardzo lubię produkty Garnier ale tego jeszcze nie widziałam, bardzo mnie zaciekawił:) ale cena rzeczywiście "powala" ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na spray do włosów zabójcza i nie ma uzasadnienia w działaniu ;)

      Usuń
  21. Szkoda, że się nie sprawdziła, bo początek recenzji był bardzo obiecujący, a że produkty tej marki nawet lubię, byłam gotowa ją kupić. A tu taka klapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemność używania i zapach jak najbardziej na tak :) Ale już działanie i cena skutecznie studzą entuzjazm ;)

      Usuń
  22. A ja do włosów stosuję moją miękką wodę z filtra prysznicowego z systemem kdf i niezmiennie sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl , Blogger