Hydrolat oczarowy (Biochemia Urody) - hydrolat hydrolatowi nierówny...

czwartek, 16 lutego 2017

Hydrolat ten zamówiłam niejako "z przymusu", bo choć hydrolaty bardzo lubię, od jakiegoś czasu używałam wody termalnej zamiast toniku. Wzięło mnie jednak na ukręcenie dwóch produktów z Biochemii Urody (serum rozjaśniające EXTRA oraz krem AZELO/BHA), a jeden z nich (krem) wymagał użycia dowolnego wybranego hydrolatu. Oczywiście potrzebna jest niewielka ilość, a reszta zostaje do dyspozycji jako tonik lub do kolejnej porcji kremu. Z uwagi na moją cerę (mieszana, problematyczna) wybrałam hydrolat, z którym miałam już styczność, tyle że z innego sklepu. Swoim działaniem idealnie wpisuje się w potrzeby mojej skóry. Hydrolat oczarowy miałam wcześniej ze strony ZróbSobieKrem, tyle że było to daaaawno, dawno temu, w 2012 roku. Po użyciu tego z BU, dość mocno dały mi się we znaki różnice między nimi ;) 


Szata graficzna hydrolatu z Biochemii Urody jest bardzo prosta, niemal apteczna. Nie przeszkadza mi to, choć obecne opakowania ZróbSobieKrem po zmianie szaty graficznej prezentują się o niebo ładniej. Opakowanie ma pojemność 200 ml i klasyczny dozownik, jak w przypadku wielu toników - zatyczka z dziurką.


Konsystencja zupełnie lejąca, jak woda :) Hydrolat jest też bezbarwny


W takich chwilach jak ta, bardzo chciałabym napisać, że jest także bezwonny. Niestety nie jest. Zapach hydrolatu z ZSK wspominam bardzo przyjemnie, mimo że było to ładnych parę lat temu, pamiętam kojący, świeży zapach łąki, roztartej w dłoniach trawy, czegoś świeżego i bardzo odprężającego. Używałam go z przyjemnością. W przypadku hydrolatu z BU, często zdarza mi się przecierać twarz na głębokim wdechu. Jest piekielnie intensywny, wręcz zatykający przy użyciu, a w dodatku... nieprzyjemny. Czuję w nim coś dusząco herbacianego i nieprzyjemnie roślinnego. Jakby wrzucić do kubka torebkę czarnej herbaty, garść chwastów i zaparzyć we wrzątku. To nie jest wspominany wcześniej zapach łąki i świeżych roślin... Dla mnie jest odpychający, a mało tego - ukręciłam na nim krem, więc naprzykrza mi się podwójnie - przy tonizowaniu i kremowaniu skóry. 


Jeżeli zaś chodzi o działanie, nie mam zastrzeżeń, w tej kategorii spisuje się znakomicie. Świetnie odświeża twarz (i penetruje nozdrza, ale już dosyć, akapit o zapachu się zakończył), łagodzi problemy skórne, sprawia że skóra jest rozjaśniona i ukojona. W sam raz dla problematycznej cery, jak moja. Ma działanie łagodzące, antybakteryjne i przeciwzapalne, a ja jak najbardziej się pod tym podpisuję.

Cena: 18,90 zł
Pojemność: 200 ml

Cytując Biochemię Urody (źródło):
"Zapach hydrolatu z liści oczaru jest bardziej ziołowy, w porównaniu z hydrolatem otrzymywanym z kwiatów i liści oczaru, natomiast działanie bardziej intensywne ze względu na wyższe stężenie hamamelitaniny obecnej w liściach."
Być może tutaj tkwi różnica w zapachu, ale niestety dla mnie on jest bardzo niekomfortowy i z tego względu nie wiem, czy kupię ponownie, pomimo świetnego działania, korzystnej ceny i dobrej wydajności. Z czasem przyzwyczajam się do niego coraz bardziej, choć używanie zawsze jest dla mnie trudne ;)

Inne posty

44 komentarze

  1. Hydrolatu nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam hydrolat oczarowy chyba z co najmniej 4 firm: ZSK, Biochemia Urody, Naturalne Piękno i ECOSPA. Każdy oprócz ZSK śmierdział. W ogóle hydrolaty z ZSK jakoś bardzo delikatnie pachną, no ale może to tylko moje odczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to Ty masz dopiero porównanie! Dziękuję Ci za ten komentarz, przynajmniej już wiem, żeby w tym zakresie kupować tylko ZSK :)

      Usuń
  3. Jeszcze nie miałam żadnego hydrolatu, ale chyba czas najwyższy się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam teraz hydrolat z kwiatów pomarańczy - neroli i niestety jest bardzo drażniący. skóra po nim rumieni się, szczypie i swędzi. chyba mam na niego uczulenie;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to odstaw od razu :( Szkoda :(

      Usuń
  5. Jeszcze nie miałam okazji używać hydrolatów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi niestety również przeszkadzają zapachy w kosmetykach, zwłaszcza te mega intensywne;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ten hydrolat i moim jedynym wspomnieniem dotyczącym go, jest to, jak śmierdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uffff, czyli to nie tylko moje wrażenie :D

      Usuń
    2. Nie, absolutnie ;) moja mama twierdzi tak samo :D dzięki za obserwację! ;* ja do Ciebie zaglądam regularnie od lat :)

      Usuń
    3. A co do awarii blogera - obiło mi się coś o uszy, że niestety tak się działo... ;)

      Usuń
    4. No ja do Ciebie teoretycznie też od lat, z wyjątkiem tej przerwy teraz :< Ale nadrobię, obiecuję!!!

      Usuń
  8. ja mam zupełnie odwrotnie - zapachy hydrolatów z BU mi odpowiadają, podczas gdy te z ZSK wywołują ból głowy i wydają mi się strasznie ulepowate...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nos, to inne odczucia :) Lubię go za działanie, ale ciężko mi przetrawić zapach ;) A miałaś ten oczarowy?

      Usuń
    2. miałam i baaardzo lubiłam :)

      Usuń
    3. No to reguła indywidualnej kwestii postrzegania zapachów została mocno potwierdzona :)))))

      Usuń
  9. Oj coś czuję, że jego zapach i mi by nie przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to możliwe, choć jeżeli nie spróbujesz, to się nie przekonasz ;)

      Usuń
  10. hm z zapachem różnie to bywa jednym przypadnie drugim nie:) ja hydrolatów jeszcze nie używałam pomimo, że od dawna chce jakiś kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to też prawda, że każdy postrzega zapachy inaczej :) Dlatego nie zawsze warto się tym sugerować :) Hydrolaty są super, ale zapachowo bywają zdradliwe :D

      Usuń
  11. Zniechęciłaś mnie opisem zapachu :D. Dawno już nie używałąm hydrolatów, ostatnio tylko drogeryjne toniki (choć bardziej naturalnych marek).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam... :D To też bardzo rozsądne rozwiązanie :) Szczególnie, że pojawia się ich coraz więcej :)

      Usuń
  12. A ja chyba się na niego skuszę, pomimo zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie, może Tobie zapach nie będzie przeszkadzał, a może nawet się spodoba? To kwestie bardzo indywidualne :)

      Usuń
  13. z biochemii urody hydrolatu oczarowego jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki miałaś? Poleciłabyś któryś? :)

      Usuń
  14. No hej Basia! Zostawiłaś u mnie komentarz, niestety miałam namieszane z blogiem, i zniknął, ale znalazłam Cię, i teraz wszystko działa ;) działa już u mnie gadżet Obserwatorów, dzięki za przypomnienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech ten Blogger, ciągle coś ;) Cieszę się, że już się odnalazłyśmy, pozdrawiam ciepło :)))

      Usuń
  15. Takie różnice na pewno się zdarzają,w końcu same rośliny z których pozyskiwany jest hydrolat rosną w innych warunkach i czasie. Ale rozumiem, że możesz odczuwać dyskomfort podczas stosowania, bo również jestem wrażliwa na zapachy kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację :) Gdyby to była kwestia średniego zapachu, który mi się nie podoba, ale nie przeszkadza, byłoby ok. Tutaj niestety jestem bardziej po stronie "przeszkadza" :/

      Usuń
  16. Oczarek jest moim najukochańszym hydrolatem! Sprawdza się u mnie solo oraz jako składnik w kosmetykach. Uśmiałam się z tego, co napisałaś o jego zapachu. Mogłabym to samo napisać, ale o... hydrolacie z drzewa herbacianego, który teraz męczę i przemęczyć chyba nie zdołam z uwagi na ten drażniący nos zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczarowy bardzo lubiłam z ZSK :) O, to dla mnie z kolei hydrolat z drzewa herbacianego pachnie o niebo lepiej od tego, choć zapach był upierdliwy w swej intensywności :/

      Usuń
  17. Uwielbiam hydrolaty, akurat oczarowego jeszcze nie miałam, ale nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli niestraszne Ci zapachy, to ten z BU jest super :) Ale jeżeli ten aspekt jest dla Ciebie ważny, to lepiej zamówić z ZSK :)

      Usuń
  18. Szkoda, że niekiedy mimo dobrego efektu może zniechęcić zapach.

    OdpowiedzUsuń
  19. hydrolat oczarowy to jeden z moich ulubionych

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, to dla mnie wspaniała motywacja do pisania :) Staram się odpowiadać możliwie najszybciej.

Reklamy i linki do blogów SĄ KASOWANE!!!

Włączyłam na próbę możliwość dodawania komentarzy nawet bez konta Google, jeśli nie zaleje mnie fala spamu, to tak już zostanie :)