piątek, 15 września 2017

Bell Hypoallergenic: cienie w kremie, korektory w pędzelku, pomadki w kredce - wszystkie odcienie!

Nie jestem dumna z dzisiejszych zdjęć (nie korzystam już z tego tła), ale nie mam jak zrobić powtórki, bo większość odcieni znalazła już nowego właściciela :( 

Podczas kwietniowego spotkania MAYbe Beauty (relacja) firma Bell obdarowała nas upominkami w postaci cieni w kremie, korektorów w pędzelku oraz pudrowych pomadek w kredce, które chciałabym Wam dziś zaprezentować. Zwykle dość obojętnie przechodziłam obok szafy Bell, a szkoda, bo jak się okazuje, niektóre kosmetyki są zdecydowanie warte uwagi (no, poza cieniowym bublem opisanym w rozczarowaniach sierpnia). A niedawno kupiłam ich puder SPF50, który jak na razie skradł moje serce - ale o tym nie dziś. 


Tytuł wpisu niestety odrobinkę kłamie, bo mam wszystkie odcienie korektorów oraz pomadek w kredce, ale w przypadku cieni w kremie zabrakło jednego odcienia z gamy (a szkoda, bo byłby jedynym, którego bym sobie zostawiła). Mam nadzieję, że wybaczycie ;) 


Mam odcienie: 01 (beż), 02 (taupe) oraz 04 (czarny). Zabrakło numeru 03, który najprawdopodobniej jest tym samym odcieniem, co słynna limitka Bell Wanted (też 03), która była kiedyś w Biedronce, ale już jej nie ma i niektórzy mogą tęsknić ;). Jest to piękny, neutralny brąz - idealny zarówno do podkreślenia brwi (nie jest tak szaro-fioletowy jak 02 czy Maybelline Color Tattoo Permanent Taupe), jak i do robienia zwykłej, dziennej kreski na powiece. Cień Bell Wanted 03 mogłyście zobaczyć tutaj: Przegląd produktów do brwi. Jestem prawie przekonana, że cień Bell Hypoallergenic 03 to jest to samo. 




Na odcieniu 04 (czarnym) nie miałam etykiety ze składem...


Jeżeli chodzi o właściwości cieni - chyba powinnam mieć zakaz wypowiadania się ;) Bo ja po prostu nie cierpię matowych cieni w kremie. Pisałam już o tym w kosmetycznych rozczarowaniach. O ile formuły błyszczące (Maybelline, Catrice) bardzo polubiłam, tak cieni matowych nie cierpię i już. I tak samo, jak nie polubiłam matowych Maybelline Color Tattoo (które wielbią prawie wszyscy), tak samo nie polubiłam matowych Bell Hypoallergenic. Dla mnie są tępe, plastelinowateciężkie do rozprowadzenia, na powiece wyglądają nieświeżo, jakby były zwarzone. Nie nadają się (dla mnie!) do użycia jako baza, bo samodzielnie zaczynają płynąć bardzo szybko i zbierać się w załamaniu. Trzymają się dopiero, gdy użyję ich na bazie, ale i tak efekt nie jest dla mnie ładny (ciężki, nierównomierny, zwarzony), więc nie mam ochoty po nie sięgać. Cała trójka znalazła nowego właściciela. Dodam, że nie mam porównania z cieniami z wyższej półki, np. MAC, więc moja niechęć do matowych cieni bazuje na Bell i Maybelline. Dodam też, że ja mam wysokie oczekiwania odnośnie cieni w ogóle - bo niektóre prasowane cienie również nie wyglądają dla mnie dostatecznie świeżo po aplikacji z uwagi na zbyt gruby poziom ich zmielenia.



Jeżeli chodzi o odcienie, nie sposób nie zauważyć inspiracji cieniami Maybelline. Beżowy cień Bell (01) to niemal idealny odpowiednik cienia Maybelline Creme De Nude 93. Z kolei taupe numer 02 jest łudząco podobny do Maybelline Permanent Taupe 40. 

Jest też odcień czarny, który może się sprawdzić do podbijania efektu duochromów oraz piękny brąz, o którym już pisałam, ale go nie mam. Maybelline chyba nie ma takiego pięknego brązu w swojej gamie, a przynajmniej nie kojarzę. 

Cienie są dostępne m.in. w Rossmannach i Hebe (tam, gdzie szafy Bell Hypoallergenic), za kwotę ok. 15,39 zł (tyle w Rossmannie).

U góry Bell, na dole Maybelline


Pozytywniej będzie o korektorach :) Tutaj mam wszystkie 4 odcienie - dwa "cieliste" (jeden jaśniejszy, drugi ciemniejszy) oraz dwa korektory funkcyjne - zielony i lawendowy. Odcień zielony powinien tuszować zaczerwienienia, zaś lawendowy redukować żółte tony. Szkoda, że w gamie nie ma żółtego.






Korektory posiadają dość wygodny, ale średnio higieniczny pędzelek - staram się go myć raz na jakiś czas. 


Poniżej odcienie - niestety 01 nie jest tak jasny, jak bym sobie tego życzyła (myślę, że powinien być jeszcze jeden, jaśniejszy odcień). Zielony też jest taki mega intensywny. 


Od lewej do prawej:
L'Oreal Lumi Magique 
Wibo Deluxe Brightener
Astor Perfect Stay 001 Ivory
L'Oreal True Match 1 Ivory
Bell Hypoallergenic rozświetlająco-korygujący 01
Bell Hypoallergenic rozświetlająco-korygujący 02


Korektory okazały się być przyjemne, ale nie każdy będzie z nich zadowolony. Po dotychczasowych doświadczeniach z pędzelkami (L'Oreal, Wibo) myślałam, że to będą takie leciutkie, rozświetlające gadżety. A korektory okazały się być gęste, konkretne i naprawdę dobrze kryjące! Jak to bywa z dobrze kryjącymi korektorami, są też niestety dość ciężkie i podkreślające zmarszczki, a po zastygnięciu skóra wygląda odrobinę sucho. Trzeba zadbać o dobry krem pod spód i nakładać je ze szczególnym umiarem. W przeciwnym razie - zamiast dodać świeżości, dodadzą lat. Po zielony korektor sięgam bardzo chętnie na większe zaczerwienienia na twarzy, ale również z umiarem - gdy nałożyłam za dużo, podkład szybko mi się zwarzył. Odcienie 02 i 04 (lawenda) znalazły nowego właściciela - 02 był dla mnie za ciemny (01 zresztą też jest, ale tak jeszcze na granicy przyzwoitości), a lawendowego nie używam. Korektory te mogą wyglądać bardzo ładnie, ale pod warunkiem nawilżonej skóry i szczególnego umiaru. To coś bardziej dla fanek płynnego kamuflażu Catrice niż dla zwolenniczek lekkich, rozświetlających formuł. 

Korektory kosztują ok. 17,49 zł (cena w Rossmannie)

Najciekawszym punktem okazały się pudrowe pomadki w kredce i to właśnie je zostawiłam na koniec.










Pomadki występują w sześciu odcieniach i są automatyczne, wykręcane. Sztyft jest spory i zaokrąglony - aplikacja nudziaków nie stanowi problemu, ale bardziej żywe odcienie mogą być odrobinę problematyczne.


Najbardziej zachwyciła mnie pigmentacja i konsystencja. Pomadki suną po skórze jak marzenie i już jedna warstwa pięknie kryje. Dodatkowo przyjemnie pachną (cukierkowo-owocowo), a posmak jest praktycznie niewyczuwalny. Dla mnie to ważne, bo nie lubię zapachu i smaku tanich, bazarowych pomadek, który występuje w wielu mazidłach. Pomadki są również niesamowicie komfortowe, na ustach sprawiają wrażenie ochronnej pomadki nawilżającej! Lekko zmiękczają usta, ani trochę się nie kleją. Mam nawet wrażenie, że pielęgnują! Nie jest to typowy mat, ale szczerze mówiąc - cieszę się. Nie są to pomadki z połyskiem, ani tym bardziej nie są to błyszczyki. Wykończenie jest kremowe, delikatnie i zdrowo odbijające światło. Pomadki ani trochę nie podkreślają suchych skórek, a nawet wprost przeciwnie - usta wyglądają zdrowiej i ładniej, na miękkie i nawilżone. Te pomadki są takie... mięciutkie i masełkowate :)

Od lewej do prawej: 01, 02, 03, 04, 05, 06
W rzeczywistości 01 i 02 mają ciut więcej różowych tonów


01 miałam na sobie również we wpisie z 10 trickami kosmetycznymi:


Poniżej zdjęcia "w akcji" (góra 01, 02, 03, dół 04, 05, 06)

Zdjęcia z aparatu:

Zdjęcia z telefonu:

Sobie zostawiłam 01, 02 i 03, bo to w nich na żywo czuję się najlepiej. A w zasadzie to w 01 i w 02, a 03 trzymam na szczególną okazję, która być może nigdy nie nadejdzie :D Na zdjęciach 01 i 02 wyszły odrobinę mdło, ale wierzcie mi, że na żywo to bardzo ładne, twarzowe, delikatne nudziaki. 

Ogromnie je uwielbiam. To najbardziej komfortowe pomadki, jakie znam, noszą się jak pomadka ochronna. W sam raz na co dzień. Jedyne zastrzeżenia można mieć do trwałości - nie są zastygające, więc odbiją się na szklance, czy ustach partnera. Nie wgryzają się w usta jak tinty czy zastygające pomadki. Z pewnością nie wytrzymają wielu godzin, czy też jedzenia. Ale za to zjadają się równomiernie i nie robią psikusów. A to, jak cudnie i świeżo wyglądają na ustach, wraz z komfortem noszenia i pielęgnacją, wynagradza wszystko. W dodatku są tanie, a w promocji można je chwycić jeszcze taniej.

Pomadki kosztują 17,49 zł w Rossmannie.

O pomadkach przeczytacie również u: Pasje Karoliny, Kosmeologika, Cosmetics my AddictionKobieta Nieidealna
O cieniach u: Cosmetics my Addiction
A o korektorach u: Kobieta Nieidealna

Wpadło Wam coś w oko?
Lubicie kosmetyki Bell?
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl