środa, 15 listopada 2017

Resibo - przegląd marki (5 kosmetyków + próbki)

Resibo to jedna z najciekawszych polskich marek naturalnych. Wiem, że nie tylko dla mnie :) Gdy we wpisie z nowościami sierpnia oraz nowościami września pokazywałam moje paczuszki, ogromna ilość osób w komentarzach wyrażała zainteresowanie właśnie Resibo (mimo, że nowości było wiele ;)). Również po publikacji zużyć września i października, sporo osób nie mogło się doczekać tego wpisu, sygnalizując mi to w komentarzach. Ta marka budzi naprawdę duże zainteresowanie i... wcale się nie dziwię, sama byłam jej bardzo ciekawa. Napisanie tego wpisu zajęło mi trochę czasu (od sierpnia to już 3 miesiące!), ale przynajmniej udało mi się już dobrze przetestować otrzymane produkty (a niektóre już nawet zużyć ;)). Dziękuję za cierpliwość :)

Czy jestem zadowolona z kosmetyków Resibo? Zapraszam :)

Polskie kosmetyki naturalne Resibo


Piękna szata graficzna


Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest piękna szata graficzna opakowań. "Kartonowy" eko design (bez obaw, to taki nadruk, nie rozpłynie się w kontakcie z wodą :)), kolorowe roślinne motywy, to wszystko nawiązuje do natury, cieszy oczy i zdobi łazienkę :) Resibo zdecydowanie się wyróżnia (na plus). 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Coś więcej niż ulotki... ;)


Kolejną kwestią, która skradła moje serce, jest oprawa informacyjna. W przypadku Resibo, aż mnie palce pieką, używając słowa ulotki (bluźnierstwo!). Bo to nie są zwyczajne ulotki - materiały informacyjne są tak pięknie wydane i tak ciekawie opisane, że... aż chce się je przeczytać. Zwykle wszelkie papierki przelatuję wzrokiem i wyrzucam, tutaj absolutnie miałam chęć przeczytać wszystko (zobaczycie na przykładzie peelingu do twarzy oraz balsamu wyszczuplającego). To nie są typowe slogany marketingowe, obietnice 20w1, przesadne zachwalanie swoich produktów, czy rozwlekanie się na temat cudotwórczych składników aktywnych, znajdujących się na końcu składu - tak, jak to zwykle bywa u większości producentów. W przypadku Resibo, można się dowiedzieć różnych ciekawostek na temat samej marki, produktów, a także zabawnych historii z procesu ich tworzenia. Po raz pierwszy mam poczucie, że ktoś to zrobił DOBRZE i poczułam się tym szczerze zainteresowana.

Kosmetyki naturalne


Ogólnie w ofercie Resibo znajduje się 11 różnych kosmetyków (na stronie 12, ale peelingi występują w dwóch pojemnościach, stąd razem 12). Są też 3 rodzaje zestawów oraz akcesoria (drewniane etui na telefon). W chwili obecnej dostępne są następujące kosmetyki:

do twarzy

płyn micelarny
olejek do demakijażu
multifunkcyjny peeling do twarzy (2 pojemności - saszetka oraz tubka)
tonik-mgiełka nawilżająca
serum naturalnie wygładzające
krem ultranawilżający
krem odżywczy
krem pod oczy

do ust:

kojący balsam do ust Perfector 3w1

do ciała:

odżywczy balsam do ciała
specjalistyczny balsam wyszczuplający

Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej o Resibo i ich kosmetykach, to zapraszam na stronę Resibo

W moje ręce trafiły 2 paczuszki, w których znajdowało się 5 kosmetyków: odżywczy balsam do ciała, specjalistyczny wyszczuplający balsam do ciała, multifunkcyjny peeling do twarzy, kojący balsam do ust perfector 3w1, olejek do demakijażu oraz kilka dodatkowych akcesoriów: miarka (do balsamu wyszczuplającego), ściereczka do demakijażu (do olejku do demakijażu), bawełniana torba Resibo, opaska na głowę oraz kula do kąpieli. Recenzje znajdziecie poniżej :)


Odżywczy balsam do ciała


Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Odżywczy balsam do ciała (59 zł/200 ml) znajduje się w miękkiej tubie stojącej na zatrzasku (od nowości zabezpieczonej folią). Z boku opakowania znajduje się przezroczysty pasek, który informuje nas, ile produktu jeszcze zostało w środku (miłe udogodnienie!). Zostało to zrobione ze szczyptą humoru, bo na pasku znajdują się trzy wskaźniki zużycia: gra wstępna, zauroczenie, miłość :) Na żywo jest to lepiej widoczne, niż na zdjęciu :) Balsam wydaje się być dość gęsty i treściwy, ale rozprowadza się z łatwością, pod jednym warunkiem... ;) Trzeba go użyć naprawdę niewiele. Jest zabójczo wydajny!!! Zdecydowanie nie radzę wydobywać od razu porcji na całe ciało - nigdy nie udaje mi się wydobyć odpowiedniej ilości. Za pierwszym razem wydobyłam tyle, ile wydało mi się słuszne po poprzednich doświadczeniach z balsamami - rany, nie wiedziałam co zrobić z resztą, tyle mi tego zostało! Za każdym kolejnym razem wydawało mi się, że biorę dużo mniej, a... i tak zostawał mi spory nadmiar. Zdecydowanie zalecam wydobywać malutkie porcyjki, stopniowo. Ten balsam jest piekielnie wydajny, a w kontakcie ze skórą rozprowadza się dosyć łatwo. Zaś użyty w nadmiarze - bardzo smuży. Ma bardzo przyjemny zapach - według producenta jest to gardenia tahitańska, a w kontakcie z ciepłem skóry mamy się poczuć jak na tropikalnej wyspie ;) Nie mam pojęcia, jak pachnie ten kwiat, ale w tej tropikalnej wyspie coś jest. Ja w nim czuję coś słodko-kokosowego i coś kwiatowego. Jest to balsam dość bogaty - nie jest tłusty, ale pozostawia wyczuwalny film na skórze, nie wchłania się w 100%. Latem może by mi to przeszkadzało, ale teraz absolutnie nie. Pod względem działania to mocny zawodnik, myślę, że wszelkie "sucharki" się ucieszą! Nie jest to ładnie pachnący gadżet, który nic nie robi. Balsam mocno odżywia, nawilża skórę. Pozostawia ją miękką i gładką, wszelkie suchości znikają. Czasem używam go na moich problematycznych dłoniach i jest naprawdę dobrze. Myślę, że to porządny, treściwy balsam dla wymagających

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Kojący balsam do ust. Perfector 3w1

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Na temat kojącego balsamu do ust 3w1 (39 zł/10 ml) powiem niestety najmniej :( Z bardzo prostej przyczyny - niestety nie sprawdził się u mnie, więc dość szybko oddałam go siostrze (która nie ma tak wybrednych ust, jak moje). Moje usta głównie natłuszczał i nabłyszczał i musiałam go bardzo często reaplikować, by poczuć jakiekolwiek konkretne działanie. Owszem, po iluśtam reaplikacjach w ciągu dnia suche skórki miękły i spełniał funkcję ochronną (pod warunkiem obecności na ustach), ale dla mnie to za mało. Szczerze nie pamiętam już nawet zapachu i posmaku, ale to oznacza, że wszystko z nimi było ok, bo gdyby było inaczej - z pewnością zapadłoby mi to w pamięci :P

Nie chcę Was jednak zniechęcać do spróbowania tego balsamu, bo już się przyzwyczaiłam, że popularne i chwalone mazidła się u mnie nie sprawdzają (Alterra obie wersje, Neutrogena z maliną nordycką, Tisane w sztyfcie i wiele innych), podczas gdy EOSy, uznawane za jedynie "ładnie pachnące gadżety i nic więcej", sprawdzają się u mnie znakomicie. Tak więc moje usta zdecydowanie odbiegają od normy ;). Ma fajny skład (jak wszystko z Resibo ;)), więc jeżeli lubicie mazidła do ust, to warto spróbować ;)

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Olejek do demakijażu

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Olejek do demakijażu (59 zł/150 ml) znajduje się w tubie, wykonanej z grubego i porządnego kartonu (można wykorzystać ponownie, np. do pędzli, długopisów, czy czegokolwiek innego ;)) Zaś w środku znajduje się jeszcze ściereczka z mikrofibry do demakijażu.

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Olejek znajduje się w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką - nie muszę go nawet ściągać z półki, by wydobyć odpowiednią ilość. Pompka chodzi sprawnie - można ją nacisnąć delikatnie, by wydobyć tylko odrobinę (nie trzeba całej porcji). Jeżeli planujecie nacisnąć z impetem do końca, to radzę starannie podstawić dłoń i ochronić wylot, bo tego typu dłuższe pompki mają to do siebie, że płynny produkt leci mocno naprzód ;) Z kolei gdyby pompka była innego rodzaju, olejek mógłby ściekać po opakowaniu (a tu nie ścieka), więc ogólnie myślę, że to dobre rozwiązanie - chyba najlepsze z możliwych. Zapach olejku kojarzy mi się z... herbatą, nie wiem dlaczego ;) 

Odnośnie samego działania - gdzieś przeczytałam, że ten olejek albo się kocha, albo nienawidzi i coś w tym jest. Ja na szczęście należę do tej pierwszej grupy ;). Jest to olejek dość gęsty, dość tłusty, ciężki. Nie zawiera emulgatora, więc należy się liczyć z tym, że nie spłucze się wodą. Dla mnie tego typu olejki to wstęp do demakijażu, więc mi to nie przeszkadza. Ale jeżeli jesteście fankami olejków myjących (hydrofilnych/hydrofilowych), to Resibo nim nie jest. Absolutnie genialnie radzi sobie nawet z najcięższym, najmocniejszym i wodoodpornym makijażem - wszystko rozpuszcza się w mig. Bez niepotrzebnego tarcia, długiego czekania (jak w przypadku płynu micelarnego/dwufazowego i wacików). Wspominałam już o tym na blogu kilka razy, ale przypomnę, w jaki sposób używam olejków do demakijażu - zwilżam skórę, rozcieram olejek w dłoniach i masuję oczy oraz twarz do rozpuszczenia makijażu. Następnie albo częściowo spłukuję wodą (olejki myjące), albo od razu przystępuję do przetarcia twarzy i oczu wacikiem nasączonym płynem micelarnym, by usunąć rozpuszczony makijaż. Następnie myję twarz, tonizuję itd.

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

W przypadku Resibo przebiega to nieco inaczej, bo otrzymujemy dodatkowo ściereczkę z mikrofibry. Przyznam szczerze, że nigdy nie usuwałam makijażu w ten sposób. Lata temu eksperymentowałam z klasycznym OCM, które się u mnie nie sprawdziło. Ściereczka jest wykonana bardzo porządnie. Nie jest to jakaś byle szmatka ;). Materiał jest gruby, mięsisty, ogromnie przyjemny w dotyku. Obawiałam się, czy te pętelki nie będą drapały oczu, ale nie - ściereczka jest ogromnie przyjemna, aż chce się nią miziać po twarzy! :) Podejrzewam jednak, że z czasem straci na miękkości, pod wpływem częstego prania. Również obszycia po bokach są porządne - ładnie obszyte, dobrym i grubym materiałem. Wszystko sprawia bardzo dobre wrażenie, a ściereczka prawdopodobnie będzie trwała. Najpierw rozpuszczamy makijaż olejkiem, a następnie moczymy ściereczkę w ciepłej wodzie i wyciskamy nadmiar. Podczas demakijażu ściereczką nie należy trzeć skóry, lecz przykładać ją do twarzy miejsce po miejscu. Wykonuję co prawda lekki ruch ściągający, ale bardzo, bardzo delikatnie.

Pierwsza, najważniejsza sprawa jest taka, że cudownie ściąga makijaż - byłam zaskoczona, spodziewałam się, że będzie się rozmazywać po skórze i generalnie - nie da rady. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania, ściereczka wszystko zebrała, przyciągając rozpuszczony makijaż (oleista, czarna maź :)) jak magnes - a skóra pozostała całkowicie czysta, ukojona, niezaczerwieniona, miękka w dotyku. I nietłusta!!! Ściereczka zabiera całą olejkową tłustość ze skóry, co zszokowało mnie najbardziej. Generalnie - wszystko przebiega perfekcyjnie. Ale wyobraźcie sobie tą cudowną, śliczną, bielutką ściereczkę po ściągnięciu podkładu, pudru, tuszu do rzęs, cieni itd.... Już nie jest taka śliczna i bielutka, tworzy się na niej artystyczny makijażowy pejzaż ;) Ja natychmiast przystępowałam do jej umycia, by nic nie zdążyło zaschnąć - wówczas dopiera się bardzo ładnie. Ma pętelkę do zawieszenia, więc można ją od razu powiesić do wyschnięcia. 

Ale jest jedna kwestia, która sprawia, że nie sięgam po ściereczkę za każdym razem - ilość czasu od rozpoczęcia demakijażu do powieszenia ściereczki do wyschnięcia. No bo najpierw się cieszę, że olejek w mig rozpuścił makijaż, że nie muszę się zastanawiać nad skutecznością płynu micelarnego lub dwufazowego, zaoszczędziłam trochę czasu i tarcia, następnie w mig ściągam makijaż super-skuteczną, świetną ściereczką, bez konieczności sięgania po jakiekolwiek waciki, a później... stoooooję nad umywalką i dokładnie ją piorę, pocierając w każdym miejscu, by usunąć wszystkie makijażowe mazaje ze ściereczki zanim zaschną ;) I finalnie zajmuje to o wiele więcej czasu. Żeby to faktycznie miało sens, musiałabym takich ściereczek mieć ze 20 i wrzucać je hurtem do pralki - tylko czy po takim czasie zastygnięty podkład, puder i tusz się dopierze? ;)

Tak więc co do jakości wykonania, skuteczności działania, absolutnie nic nie mogę zarzucić - pierwsza klasa! Ale czy to faktycznie zawsze najlepsze rozwiązanie? Nie zawsze, pod względem ilości zajmowanego czasu :) Co zaoszczędzimy na demakijażu, to zaraz nadrobimy przy praniu ściereczki. Dlatego często jednak sięgam po waciki nasączone płynem micelarnym po uprzednim rozpuszczeniu makijażu olejkiem Resibo - mimo, że ściereczka jest ekstra.

Niektóre osoby po regularnym stosowaniu olejku i tego typu ściereczki z mikrofibry zauważają mniejszą liczbę suchych skórek (efekt regularnego "peelingu" ściereczką) oraz wyraźne oczyszczenie porów skóry. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne!! Natomiast ja się o tym nie przekonam, ponieważ samej ściereczki używam zbyt sporadycznie :(

Dodam jeszcze, że olejek jest bardzo wydajny (wystarczy naprawdę niewiele) i ma długą datę ważności - nie ma PAO, jest tylko ogólna data na spodzie opakowania (u mnie 04.2019), więc jak na zestaw z porządną ściereczką z mikrofibry cena jest super :) Jeżeli chodzi o mgłę na oczach po użyciu olejku - bywało różnie. Myślę, że to kwestia delikatności użycia i dokładnego zamknięcia oczu, "niepodglądania" w międzyczasie. Zwykle jej nie miałam, ale czasami się zdarzyło.

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Karton skrywał jeszcze inne dobroci <3 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Nie wiem, jak Wam, ale mi się buzia uśmiechnęła na widok "Jesteś piękna!" ;)
Czasem ktoś mi to musi powiedzieć :D

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

W środku znajdowały się: multifunkcyjny peeling do twarzy, kula do kąpieli i opaska na głowę 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Opaska na głowę jest z pewnością bajerancka i można poczuć się jak w luksusowym SPA :D Jest wykonana porządnie, z dobrego materiału, podobnie jak ściereczka. Zapinana na rzep :) Służy ochronie włosów podczas różnych zabiegów na twarz (peelingi, maseczki itd.). Wygląda pięknie i luksusowo, choć dla mnie nie jest najwygodniejszą opcją - nachodzi na uszy, czasem włosy wkręcają mi się w rzep, jedna strona po zapięciu odstaje bardziej od głowy :) Gdyby to była opaska z gumą, możliwe, że byłaby ciut wygodniejsza. Na co dzień mimo wszystko wolę związać włosy w kitka (lub zrobić koka) i założyć zwykłą plastikową opaskę ;) Ale poczułam się dopieszczona - to na pewno :D Maseczka na twarz, opaska na głowę i można się poczuć, jak bogata gwiazda amerykańskiego filmu :P

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Kula do kąpieli wyglądała pięknie i z przyjemnością bym jej użyła, ale... nie mam wanny, sam prysznic :( Ostatnio korzystałam z wanny dosłownie kilka lat temu ;) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Multifunkcyjny peeling do twarzy

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Multifunkcyjny peeling do twarzy (79 zł/75 ml) to produkt szczególnie interesujący. Jest to peeling mechaniczno-enzymatyczny. Ma formę dość gęstej pasty, w której zatopione są kuleczki jojoba (one akurat tylko masują skórę, nie złuszczają), ale cały peeling jest napakowany drobnymi ziarenkami krzemionki (taki pyłek jeszcze drobniejszy od korundu). Zawiera też papainę, która spełnia rolę peelingu enzymatycznego. Przy nakładaniu pasty może się wydawać, że on nic nie ściera, ale wierzcie mi... wystarczy trochę zwilżyć skórę i nadać poślizgu, by poczuć moc tego mikropyłku krzemionki. Efekt peelingu drobnoziarnistego jest wówczas znakomity - jest to coś podobnego do peelingu korundem kosmetycznym, ale ten "piaseczek" jest tu jeszcze drobniejszy. Kuleczki wosku jojoba jedynie masują skórę, nie sprawują funkcji złuszczającej, pod wpływem masowania lekko się rozpuszczają. W przypadku osób z wrażliwą skórą, peeling należy stosować tylko jako maskę (nałożyć, odczekać) i skrócić czas trzymania (5-10 min). W przypadku cer normalnych, mieszanych, tłustych, warto wykonać masaż i pozostawić dłużej (10-15 min). Zawiera wysoko białą glinkę (stąd poniekąd rola maseczki), ale też liczne oleje, masło shea, glicerynę, witaminę E, a nawet trójpeptyd. Z pewnością jest to perełka na rynku! 

Z wszystkimi aspektami technicznymi jest super - wygodna tubka (peeling już zużyłam, a po zużyciu spokojnie mogłam ją rozciąć i wykorzystać w 100%), przyjemny, roślinny "resibowaty" zapach, działanie mechaniczno-enzymatyczne, ale też oczyszczająca glinka. Peeling wraz z poślizgiem wody świetnie ściera i czuć ten masaż "piaseczkiem" z krzemionki, choć jest to uczucie inne, niż przy typowych zdzierakach. Skóra po użyciu jest cudownie miękka, gładka, oczyszczona, a pory zwężone. Nie tylko ściera, ale głębiej oczyszcza oraz pielęgnuje, nawilża. Efekt pupy niemowlęcia na twarzy, to jest to! 

Jest tylko jeden problem. Mnie coś w nim podrażnia :(. Jest to reakcja indywidualna, jednostkowa, raczej wyjątek niż reguła, weźcie to pod uwagę. Ale ja ten peeling już po 5 minutach musiałam zmywać, ponieważ trzymając go 10-15 minut (zgodnie z zaleceniami dla mojej cery) kończyłam z bardzo silnym zaczerwienieniem w miejscu nałożenia peelingu, z idealnym odcięciem, gdzie on był, a gdzie go nie było. I trwało naprawdę ładną chwilę, zanim mi to zeszło. Tak naprawdę już po 5 minutach widziałam, że zaczynają mi się robić czerwone plamki na skórze. Jest to o tyle interesujące, że ja ani nie mam cery wrażliwej, ani suchej... Jest raczej pancerna, mało co mnie podrażnia i uczula, mieszana z tendencją bardziej w kierunku tłustej. Co ciekawe, ostatnio czytałam o nim sporo opinii i nikt tak nie miał. Nawet dopytywałam innych blogerek bardziej szczegółowo w komentarzach - każda stanowczo zaprzeczała. W związku z tym w moim przypadku musiała to być reakcja na jakiś konkretny składnik. Nie zniechęcajcie się i weźcie na to poprawkę, bo sam peeling jest genialny i cudnie oczyszcza buzię, a przy tym jednocześnie nawilża. Z przyjemnością bym sięgnęła ponownie, gdyby nie ten fakt.

Widzę, że pojawił się peeling w mniejszych saszetkach 2x5 ml (14,90 zł), więc w razie wątpliwości można zacząć od mniejszej wersji :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Niestety moja skóra czegoś w nim nie polubiła i jest mi z tego powodu strasznie przykro, bo to świetny peeling. Cera była tak oczyszczona, wygładzona i zwężona, że aż mnie aparat wyblurował na zdjęciu po prawej stronie! Gdyby tylko nie to podrażnienie :( 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

O peelingu dowiecie się więcej z ciekawych (! :D) materiałów informacyjnych :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

W październiku doznałam mega szoku, bo na początku miesiąca dotarła do mnie... druga przesyłka od Resibo, której się zupełnie nie spodziewałam! :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

A w niej - specjalistyczny wyszczuplający balsam do ciała, mega fajna bawełniana torba z kwiatowymi ornamentami i miarka :) Mój gust jest specyficzny i większość toreb mi się nie podoba, ale tą noszę z dumą! Jest piękna :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Z materiałów można się dowiedzieć ciekawej historii tworzenia balsamu. Resibo kładzie również nacisk na to, że samo smarowanie pupy balsamem to nie wszystko, a przede wszystkim ma znaczenie nasz styl życia, dieta, nawadnianie organizmu i aktywność fizyczna. Dokładnie tak, samym smarowaniem nic nie zdziałamy ;) Szkoda, że czcionka jest taka jasna, słabo to widać na zdjęciu :( 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Specjalistyczny balsam wyszczuplający 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Specjalistyczny balsam wyszczuplający (89 zł/200 ml), podobnie jak odżywczy, znajduje się w miękkiej tubie stojącej na zatrzasku, ze wskaźnkiem zużycia po boku. Zapach jest lekko cytrusowy, przyjemny. Podobnie, jak w przypadku odżywczego, balsam jest bardzo wydajny i wystarczy odrobina, gdyż użycie zbyt dużej ilości będzie się wiązało ze smużeniem ;) Smarowałam nim uda (a tu jest co smarować... ;)), pośladki i brzuch przez ponad 6 tygodni. Przede wszystkim - samo smarowanie jest przyjemne, a balsam nie funduje żadnych efektów termicznych, których nie cierpię i bardzo źle je znoszę. Gdyby były one obecne, z pewnością nie dałabym rady smarować się tak długo i po kilku dniach rzuciłabym go w kąt. Dlatego bardzo się cieszę, że ten balsam tego nie robi :) Po tych 6 tygodniach bezwzględnie mogę stwierdzić fakt, że skóra była o wiele bardziej nawilżona, napięta i przyjemna w dotyku. Taka bardziej jędrna i sprężysta? :) Zrobiłam sobie zdjęcia przed i po (nie udostępnię - zresztą już skasowałam :)) i tu akurat muszę też przyznać, że moje udziska nie były szczuplejsze, a cellulit się nie zmniejszył. Wizualnie w sumie nic się nie zmieniło, jedynie skóra w dotyku była bardziej zwarta. Ale muszę tu mocno zaznaczyć, że w tym czasie nie uprawiałam aktywności fizycznej (nie chodziłam na siłownię, nie biegałam, nie ćwiczyłam w domu - w obecnych insta-czasach perfekcjonizmu chyba wystawiam się na lincz?), nie odżywiam się super-hiper-zdrowo (raczej kuchnia polska, która należy do tych cięższych), jadam słodycze, nie jestem na diecie i nie mam 100% pewności, czy wypijam tyle wody, ile powinnam. Płynów raczej tak, ale piję dużo herbaty, a wody może 2-3 szklanki dziennie? Nie nastawiałam się na cuda przy samym smarowaniu i te cuda nie nastąpiły :) Samym smarowaniem nic nie zdziałamy, trzeba zastosować zasadę "MŻWSR" (Mniej Żreć, Więcej Się Ruszać) i dopiero wtedy wraz z wmasowywaniem balsamu wyszczuplającego, możemy fajnie ujędrnić i wyszczuplić ciałko :) Ogólnie jestem z niego zadowolona, zrobił co miał zrobić, a gdybym mu w tym bardziej pomogła, pewnie byłoby o wiele lepiej :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Otrzymałam również kilka próbek od Resibo (w obu przesyłkach, więc razem było ich całkiem sporo!) i jeszcze od Ingi próbkę kremu pod oczy, więc napomknę dodatkowo. Krem ultranawilżający ma SPF10, bardzo delikatnie bieli (filtry mineralne) i dobrze się wchłania, nie pozostawia bogatej warstwy, sprawdzi się pod makijażem. Wydawał się przyjemnie nawilżać skórę, ale po kilku użyciach ciężko mi to stwierdzić :) Krem odżywczy (do twarzy) był bardziej treściwy, trzeba go używać z umiarem, bo jest troszeczkę gęsto-tępy i może pozostawiać smugi (w przypadku nadmiaru), które później zastygają i dają nieco uczucia ściągnięcia. Nie jest to krem tłusto-bogaty, tylko właśnie zastygający. Gdy użyje się go w niewielkiej ilości, wszystko jest super - na twarzy pozostaje przyjemny, nietłusty film, a krem dobrze się wchłania/zastyga. Przyjemnie koił i odżywiał twarz, ale ponownie - jest to wrażenie po kilku użyciach. Krem pod oczy bardzo mnie zainteresował i planuję zakup w przyszłości (jak się wygrzebię z zapasów), wydawał się być lekki, ale jednocześnie dosyć treściwy i dobrze nawilżający oraz pozostawiający delikatną otulającą warstewkę. Jeżeli ktoś oczekuje gęstego, bardzo treściwego kremu, to raczej nie to. Mógłby się u mnie sprawdzić pod makijażem, choć na noc oczekiwałabym czegoś konkretniejszego :) 

Polskie kosmetyki naturalne Resibo

Podsumowując, ogólnie spotkanie z marką Resibo uważam za bardzo udane. Jedne kosmetyki sprawdziły się u mnie lepiej, inne nieco mniej - jak zawsze :) Ale używa się ich bardzo przyjemnie i są naturalne (a to nie zawsze idzie ze sobą w parze :P). Najlepiej sprawdził się u mnie olejek do demakijażu, po który sięgam z przyjemnością, a ściereczka z zestawu jest bardzo dobrej jakości (żeby się jeszcze sama myła! ;)). Oba balsamy do ciała (odżywczy i specjalistyczny wyszczuplający) robią dokładnie to, co mają robić - jeden odżywia, drugi ujędrnia ;). Peeling multifunkcyjny do twarzy to jeden z najciekawszych produktów, z jakimi miałam styczność, a efekty po użyciu są znakomite. Ogromna szkoda, że podrażnia mnie jakiś jego składnik i nie będę już mogła do niego wrócić, ale ogólnie polecam wypróbować. Tak naprawdę chyba jedynym produktem, który się u mnie nie sprawdził, był balsam do ust, który głównie natłuszczał i chronił, a by zdziałać coś konkretniejszego, wymagał ciągłej reaplikacji, ale już się przyzwyczaiłam do tego, że moje usta są wybredne. Być może spróbuję w przyszłości kremu pod oczy i płynu micelarnego, a sama marka pozostawiła we mnie pozytywne odczucia. 

Mieliście już kosmetyki Resibo? 
Jak się u Was sprawdziły?
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl