piątek, 3 listopada 2017

ShinyBox: Think Pink | InspiredBy U.R.O.K. Edycja XVIII | październik 2017

Motywem przewodnim październikowej edycji ShinyBox Think Pink jest walka z rakiem piersi. Sam temat profilaktyki jest mi raczej znany, ale szczerze nie wiedziałam, że to październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Każda okazja jest dobra, by o tym przypomnieć i uświadamiać! 



W skład pudełka wchodzą:


Barnängen All Over Rescue Body Balm (34,99 zł/200 ml) to krem do ciała. Do tej pory marka mi nieznana ;) Raczej pójdzie dalej, bo mam za duże zapasy ;)


Ucieszyła mnie świeca zapachowa w szkle Bispol (5,54 zł/357 g). Świeca jesienią to miły prezent, a ta przyjemnie, kojąco pachnie. Jakoś tak czystością :) Chciałam nawet wyszukać, co to za aromaty, ale nie znalazłam ani w magazynie ShinyMag, ani na stronie Bispol, ani na kilku innych googlowanych.


W tym miesiącu występowały zamiennie 3 produkty 7th Heaven (oczyszczająca maska węglowa, owocowy peel off, plastry oczyszczające pory z aktywnym węglem, 5,60-8,00 zł/szt.). Mi się trafiły plastry oczyszczające pory z aktywnym węglem. Szkoda, ogromnie liczyłam na maseczkę węglową, kiedyś nawet chciałam ją kupić, ale potem zapomniałam, a rzadko bywam w Hebe. Jeszcze nigdy żadne plastry na nos się u mnie nie sprawdziły, o czym pisałam w kosmetycznych rozczarowaniach, z 7th Heaven też już jedne miałam i nie dały rady ;)


W pudełku znalazła się również odżywka-wcierka Jantar Medica z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów zniszczonych (13 zł/100 ml). Dobry pomysł, jesienią dużo osób boryka się z nadmiernym wypadaniem, więc można jakoś wspomóc skórę głowy. Lata temu uwielbiałam wcierkę Jantar, ale po zmianie składu nie byłam już z niej zadowolona (Wcierka Jantar - początkowe zachwyty, dalsze rozczarowanie (stara i nowa wersja)). Ale oferta firmy tak bardzo się rozrosła, że już nie nadążam :) To musi być jakaś kolejna wersja (może zupełnie inny product, bo to Jantar Medica?), bo skład również jest inny. Zobaczymy, jak się sprawdzi, byle systematyczności wystarczyło. 


Zamiast hydrożelowej maski z efektem liftingującym Efektima Institut Algae-Lift (14,76 zł/szt.), można było znaleźć jeden z trzech produktów Dermofuture (13,90 zł/12 ml). Żałuję, bo ogromnie pragnęłam Ekspresowej maski-kremu wybielającego Dermofuture. Widziałam raz filmik dzięki Monice jakie cuda ta maska czyni, choć obawiam się, że jest to działanie doraźne. Niemniej jednak chciałabym kiedyś wypróbować i jak będzie okazja, to chyba kupię :P 


Nie da się nie zauważyć, że AVON ostatnio się mocno promuje na blogach :) Tym razem trafiła mi się matowa szminka w płynie AVON Mark Liquid Lip (32 zł/szt.) w... zadziwiająco pięknym odcieniu czerwieni. Tak, piszę to ja (i sama ledwie w to wierzę), która czerwieni nie nosi. Ta ma specyficzny odcień, z delikatniejszymi tonami. Piękny! Szkoda, że po 10 sekundach mam ją na zębach, a jak zetrę, to zaraz znowu. Problem leży w tym, że ona nie zastyga, więc ma ciągłą tendencję do migrowania. Szkoda, bo jest mega komfortowa na ustach i nawet mogłabym polubić siebie w takiej czerwieni!




Dość zadziwiającym elementem pudełka jest baton Foods by Ann, Pocket Energy Bar (3,89 zł/35 g) stworzony przez Annę Lewandowską. I niestety w tym momencie wyłącza mi się jakakolwiek obiektywność, bo o ile słodkości w pudełkach kosmetycznych nie bardzo pasują, tak... ja uwielbiam wszystko, co słodkie, zapalają mi się gwiazdki w oczach i jestem już przekupiona :D Uwielbiam jabłko i cynamon, a baton składa się z samych naturalnych składników (daktyle, suszone jabłko, orzechy nerkowca, orzechy brazylijskie, cynamon), ale był taki mega drobno "zmielony" na papkę uformowaną w batonową bryłkę, kleisty i miękki, bez wyczuwalnych jakichkolwiek orzechów. Specyficzny smak i konsystencja, ale zjadłam z przyjemnością.


Jest też próbka Charmine Rose (były różne warianty). 

Osoby, których październikowy Shinybox był przynajmniej drugim pudełkiem w jednej i tej samej subskrypcji lub posiadały ciągłość pakietu Shinybox, otrzymały dodatkowo naprawcze serum z Figs & Rouge (135 zł/50 ml)



Jest też kilka ulotek i voucherów (ulotka produktowa Barnängen, 50 zł rabatu na zakup kolagenu, 10% zniżki na badania mutacji w genie oraz ulotka instruująca jak się prawidłowo badać)


W tym miesiącu w magazynie ShinyMag pojawiło się kilka bardzo ciekawych artykułów związanych z tematyką piersi (historia różowej wstążki, ćwiczenia na biust, mity na temat raka piersi, samobadanie piersi, jak prawidłowo wybrać rozmiar biustonosza). 

Więcej informacji o pudełku Think Pink i jego zawartości znajdziecie → TUTAJ. Cena pudełka to 49 zł (w subskrypcji) lub 59 zł (jednorazowo). Istnieje również możliwość wyboru pakietu na 3/6/12 miesięcy. Jeżeli nie chcecie przegapić kolejnych edycji, śledźcie ShinyBox na Facebooku → KLIK.

InspiredBy po raz kolejny w innym pudełku (świąteczny Shiny :D) - nie narzekam, bo to jest akurat naprawdę duże (większe niż standardowe boxy) i ostatnio mi się przydaje do przechowywania różnych rzeczy :D No i miło wiedzieć, że niebawem pewnie wpadnie drugie, taki spoiler trochę :P




Zawartość ponownie zachwyca. Jak na pudełko za taką cenę, InspiredBy naprawdę się opłaca. Jeszcze nigdy Inspired mnie nie rozczarowało.


Deborah Milano, podkład Dress Me Perfect (49,99 zł/30 ml). Zacznę może od małego narzekania. Ogromnie się cieszę z obecności Deborah, bo... po prostu jest to bardzo interesująca marka. Podczas Rossmannowej promocji -55% spędziłam przy szafie Deborah dobre 15 minut (z dodatkowym wcześniejszym rozeznaniem kilka dni wcześniej) i sporo rzeczy wpadło mi w oko. Nawet wyszłam z trzema ich produktami, co pokazywałam na Instagramie! Ale... jak można komuś dać w ciemno podkład? Ja sama sobie boję się zamawiać online, bo może tonacja będzie niewłaściwa, może będzie za ciemny, a co dopiero dostać bez żadnego rozeznania ;) Niestety jest dużo za ciemny i... za pomarańczowy. Revlona muszę rozjaśniać, a co dopiero Deborah, dlatego nawet go nie otwieram, będę musiała mu znaleźć nowego właściciela. Szkoda, bo marka ma dużo ciekawych produktów, mogliby wrzucić coś bardziej uniwersalnego - może tusz, pomadkę, róż, kredkę czy cokolwiek innego :((((



Z Pakamera występowały 4 produkty wymienne (rękawica do zmywania makijażu Delete MakeUp, wosk zapachowy Ezti, mydełko muffinka LaQ lub szampon). Mi się trafił właśnie szampon do skóry wrażliwej Insight Professional (49 zł/500 ml), ale jeszcze się zastanawiam, czy go zostawić, czy oddać.


Sól do kąpieli Moja Farma Urody (11 zł/80 g) akurat z pewnością pójdzie dalej, bo nie mam wanny.


Tyle lat obiecuję sobie, że w końcu kupię sobie jakieś skarpetki złuszczające (uwierzycie, że nigdy nie miałam?) no i proszę - przyszły do mnie same. W związku z tym maska do stóp z jednorazowymi skarpetkami złuszczającymi Shefoot (10,43 zł/34 ml) z pewnością się przyda.


Silnie nawilżające serum do twarzy Solvea (39,99 zł/30 ml) występowało zamiennie z serum do ciała. Puszczę dalej, bo w pielęgnacji cery skupiam się na usuwaniu blizn i przebarwień.



OGROMNIE cieszy mnie obecność marki Podopharm. Nie jest ona mocno znana, ale często chwalona przez Kingę i Asię, czyli osoby, których opiniom ufam. Kremo-maska od dawna wisi na mojej Wishliście, ale ciągle odkładam zakup, bo w moje ręce wpada coś innego i nie umiem się wygrzebać z zapasów. Szampon wzmacniający do skóry atopowej SKINFLEX (45 zł/300 ml) nie znajdzie u mnie zastosowania - szukam produktów oczyszczających, regulujących wydzielanie sebum, nie mam skóry atopowej. Mocno dumam nad Maską do dłoni i stóp z mikrosrebrem (30 zł/75 ml), ale niestety zawiera mocznik, który mocno mnie podrażnia, więc musiałabym używać na stopach, a moje problematyczne dłonie nadal nie mają sprzymierzeńca. Na razie ratuję się Medidermem, ale coś czuję, że mimo wszystko zakupy w Podopharm mnie nie ominą bo marka interesuje mnie bardzo, ale te konkretne produkty średnio.


Zastanawiam się, czy przyda mi się spray zwiększający objętość cienkich włosów z ekstraktem z arniki O'Herbal (12,99 zł/200 ml). Z jednej strony - tak, mam włosy cienkie. Tak, mam włosy pozbawione objętości. Ale tego typu produkty stosuje się przed ich wysuszeniem, a ja pozwalam im wyschnąć samodzielnie, o czym pisałam we wpisie Jak dbam o włosy.


Po raz drugi trafiła się utrwalająca baza pod cienie Cashmere (22 zł/7 g), która kończy termin za 2 miesiące (ta sama baza była w Shiny miesiąc temu). Szkoda, że Shiny Group nie wyciągnęło wniosków z wszystkich negatywnych opinii pod kierunkiem takich działań. A było ich wiele.


Jest również ulotka produktowa Podopharm, bon do Chocolissimo, naklejka w tematyce Beauty i zniżka na zakup kolagenu.



Pudełko kosztuje 39 zł, a zasubskrybować możecie TUTAJ.

ShinyBox czy InspiredBy? :)
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl