wtorek, 14 sierpnia 2018

Ulubieńcy i rozczarowania | lipiec 2018

W tym miesiącu zastanawiałam się, czy nie będą to same rozczarowania, ponieważ ostatnio nic nowego mnie nie zachwyciło. Ale po chwili zastanowienia uświadomiłam sobie, że przecież mam jednego ulubieńca (od kilku miesięcy), o którym jeszcze nie pisałam, a warto! :) Nie zrozumcie mnie jednak źle, mam w swoich zbiorach sporo świetnych produktów, ale o wszystkich godnych uwagi już pisałam w poprzednich wpisach z serii ulubieńców


L'Oreal Elseve, Eliksir odżywczy, Magiczna moc olejków, wygładzenie i blask


Jedynym ulubieńcem w tym miesiącu jest... olejek L'Oreal. W kwietniu (nowości kwietnia) dostałam jego odlewkę od Izy. Tak się złożyło, że ja się nim zachwyciłam, a Iza używała go bardzo rzadko, więc postanowiła mi go oddać w pełnym wymiarze :) Ten olejek jest zdecydowanie gęstszy i bardziej treściwy od Mythic Oil. Obawiałam się pompki, ponieważ w buteleczce z kroplomierzem (odlewka) było mi bardzo łatwo wydobyć nawet minimalną ilość. Ale okazało się, że pompka wciska się stopniowo i można wydobyć tylko odrobinkę. Olejek jest bardzo gęsty, mocno wygładzający i mocno nabłyszczający. Zdecydowanie trzeba z nim uważać, ponieważ może obciążyć włosy, ale za to jaką daje piękną i ujarzmioną taflę włosów! Mythic Oil jest odrobinę łatwiejszy w obsłudze (wchłania się nawet jak nieco przesadzę z ilością), ale za to Elseve daje bardziej spektakularny efekt super-gładkich i lśniących włosów. Świetnie zabezpieczy również włosy podczas trudniejszych warunków atmosferycznych (wiatr, mróz, ocieranie o ubrania...). Ogólnie bardzo polecam, choć jest to ciężki produkt :)

L'Oreal Elseve, Eliksir odżywczy, Magiczna moc olejków, wygładzenie i blask, olejek do włosów, olejek L'Oreal, L'Oreal Elseve

Petal Fresh, Scalp Treatment Tea Tree, szampon do włosów


O tym szamponie wspomniałam już w nowościach lipca, niestety strasznie mnie rozczarował. Miałam kiedyś wersję Aloe&Citrus i byłam bardzo zadowolona. Później dostałam od Justyny odlewkę wersji Rosemary&Mint i tak naprawdę to właśnie ją chciałam kupić. Niestety była niedostępna, ale bazując na zaufaniu do marki, chwyciłam wersję Tea Tree. Olejek z drzewa herbacianego kojarzy mi się z właściwościami antybakteryjnymi i regulującymi sebum. Niestety ten szampon jest tak łagodny, że aż nie domywa włosów. Nawet tuż po wyschnięciu zdarzały mi się przetłuszczone, niedomyte placki - mimo, że wydaje mi się, że myję skórę głowy dokładnie, masując ją opuszkami palców. Ostatecznie szamponem muszę myć włosy dwukrotnie, ale już przy spłukiwaniu czuję specyficzną, śliską warstwę (na plus, że włosy nie są splątane), więc może to ona obkleja skórę i włosy, bo na drugi dzień już około 13-14 jest kiepsko. Ja rozumiem, że to lato i upały, ale nie przesadzajmy, tak źle to chyba jeszcze nie było.

Petal Fresh, Scalp Treatment Tea Tree, szampon do włosów, olejek z drzewa herbacianego, Petal Fresh Tea Tree, szampon do włosów przetłuszczających się

Delia Cameleo, Liquid Keratin, odżywka Płynna Keratyna


Bardzo lubię odżywki w sprayu. Co prawda wolę olejki (Mythic Oil, Eliksir odżywczy Elseve) albo balsamy (Oleokrem Diamond), ale czasem zwyczajnie nie mam czasu na dokładne rozcieranie produktu w dłoniach, równomierną aplikację, dokładanie drugiej porcji w razie potrzeby, mycie rąk... Dosyć często wybiegam na autobus z domu :) W takich sytuacjach świetnie sprawdzają się właśnie odżywki ekspresowe z atomizerem, którymi wystarczy spryskać włosy i ewentualnie przeczesać - najbardziej lubię Gliss Kur. Gdy Iza zapytała, czy jest ktoś chętny do przygarnięcia odżywki Delia, ucieszyłam się! Niestety to nie był dobry wybór... Nie spojrzałam na skład i tak sobie używałam regularnie, jednocześnie sięgałam po Kallos Chocolate (z proteinami) i Delię Cameleo (z proteinami i... alkoholem). Z czasem okazało się, że włosy były coraz brzydsze, coraz bardziej matowe, sianowate i szorstkie. Takie... niesatysfakcjonujące. Damn, przesuszyłam i przeproteinowałam włosy. O ile przeproteinowanie bym wybaczyła, stosowałabym odżywkę po prostu rzadziej, to już alkoholu tak wysoko w składzie nie wybaczę, bo tego nie przeskoczę. Moje włosy są na alkohol wrażliwe i po raz kolejny dały mi o tym znać.

Delia Cameleo, Liquid Keratin, odżywka Płynna Keratyna, odżywka w sprayu, odżywka ekspresowa, Delia Keratin, Delia Cameleo

La Roche Posay Anthelios XL Barwiący żel-krem do twarzy suchy w dotyku SPF50+


To już nieco bardziej w formie ciekawostki... O ile klasyczną wersję La Roche-Posay uwielbiam (Żel-krem suchy w dotyku - recenzja), tak barwiona mnie rozczarowała jeszcze zanim jej użyłam. Nie wiem, co producenci mają w głowach, wypuszczając pomarańczowe barwione filtry, ale to chyba logiczne, że skoro ktoś się filtruje, to jest raczej blady? Całe szczęście, że wersja zwykła dobrze mi służy, ale od barwionej będę się trzymać z daleka :)

Na zdjęciu znajduje się filtr LRP i podkład Kobo Mattifying 701, który odpowiada mi odcieniem.

La Roche Posay Anthelios XL Barwiący żel-krem do twarzy suchy w dotyku SPF50+, barwiony filtr do twarzy, barwiony filtr La Roche Posay, Kobo Mattifying 701

Co Was rozczarowało i zachwyciło w ostatnim czasie? :)

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz