sobota, 26 kwietnia 2014

Kosmed, Nafta kosmetyczna

Styczność z naftą kosmetyczną mam już od dawna i bardzo cenię ją sobie za świetne działanie na włosach :) Dzisiaj recenzja nafty kosmetycznej Kosmed


Nafta znajduje się w plastikowej, przyciemnianej buteleczce z dozownikiem w postaci małego otworka, jest wygodna w użytkowaniu - nie rozlewa się na boki i można wydobyć tyle płynu, ile chcemy :)


Zapach typowy dla nafty kosmetycznej, z cytrusowymi nutami, dla mnie przyjemny. Konsystencja charakterystyczna, płynna, ale w pewnym stopniu oleista, ciężko to określić. Kto używał, ten wie co mam na myśli :) Raczej wydajna.


Szczerze nie zauważyłam różnicy między dwiema wersjami nafty, dlatego recenzuję je razem.

Bardzo lubię działanie nafty na włosach - używam jej około raz w tygodniu, staram się nie przedobrzyć. Najbardziej lubię jej używać w najklasyczniejszym, zwyczajnym sposobie - po prostu wylewam troszkę na dłoń i wcieram we włosy około 10-20 minut przed myciem. Producent zaleca stosowanie maseczki z żółtek, nafty i cytryny, ale tak szczerze ja się do tego nie stosuję, gdyż unikam żółtek na włosach - jestem przewrażliwiona na ich punkcie i mam wrażenie, że ich zapach utrzymuje się na włosach :) Cytryny też unikam, gdyż ma właściwości rozjaśniające i nie chciałabym wypłukać koloru farby z włosów zbyt szybko. Ale za to zwykłe stosowanie przed myciem odpowiada mi jak najbardziej, włosy po takiej aplikacji dużo łatwiej niż zwykle się rozczesują i bardzo błyszczą. Są też bardziej ujarzmione, wygładzone. Nafta ma też właściwości zapobiegające - chroni przed czynnikami zewnętrznymi.

Można też stosować płukankę z dodatkiem nafty (około 2-3 krople na 3 litry wody), co nabłyszczy włosy, zapewni ochronę przed czynnikami zewnętrznymi i ujarzmi puszenie, ale może też przyspieszyć ich przetłuszczanie, więc z tym ostrożnie :)


Uwaga: w temacie nafty muszę zwrócić uwagę na pewną rzecz - kilka lat temu popełniłam ogromny błąd, nie stosując się do informacji na opakowaniu - trzymałam naftę na włosach (i skórze głowy) bardzo długo, nie pamiętam już ile to było, pewnie kilka godzin. Efekt był taki, że miałam silnie podrażnioną, czerwoną i piekącą skórę głowy - uczucie jak przy oparzeniu. Dlatego przestrzegam - producent pisze, żeby trzymać na włosach 5-15 minut i stosujmy się do tego, jak potrzymamy z 20 minut - też się nic nie stanie. Ale nie należy przeginać i trzymać za długo, ja się o tym boleśnie przekonałam z własnej głupoty :)

Plusy: cena (około 7 zł), dostępność (apteki, sklep on-line), przyjemny cytrusowy zapach, wydajność, nafta dobrze nawilża, wygładza i nabłyszcza włosy, ułatwia też ich rozczesywanie i chroni przed czynnikami zewnętrznymi
Minusy: -

7 komentarzy:

  1. Mam naftę, stoi w łazience, ale nigdy nie ma kiedy użyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nigdy nafty nie używałam ;P muszę sobie kupić i wypróbować maseczkę z żółtkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie sobie ją kupię, bardzo jestem ciekawa jakby się u mnie spisała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boję się, że nafta nazbyt obciąży mi włosy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ją się normalnie zmywa szamponem :)

      Usuń
  5. A ja lubie maske z nafty i zoltek jajek.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl