E-naturalne: maska algowa rewitalizująca i olejek z aloesem

sobota, 17 stycznia 2015

Dosłownie pół godziny temu zdenkowałam swoje opakowanie maski algowej rewitalizującej z e-naturalne, więc pomyślałam sobie, że to dobra okazja by napisać o niej posta :) Używałam ją samodzielnie oraz z olejkiem z aloesem, więc o nim również co nieco napiszę :)



Maska algowa znajduje się w białym, plastikowym słoiczku zabezpieczonym na początku taką plombą:


Ma postać białego, dosyć kremowego (niepylącego podczas nabierania) i zbijającego się w grudki proszku z czarnymi drobinkami: 

 

Według opisu na stronie e-naturalne (KLIK) maskę należy rozrobić w proporcji 2:3 (2 części maski do 3 części wody mineralnej/źródlanej, oczywiście niegazowanej), zaś w filmiku jest podana proporcja 30g maski do 90 ml wody (oczywiście nie zużywamy na jeden raz całego słoiczka, tylko odpowiednio zmniejszamy :P). Przyznam szczerze, że wg proporcji 2:3 maska wychodziła mi troszkę za gęsta i ciężko było ją nałożyć na twarz, więc dodawałam wodę naprawdę "na oko" :) Za pierwszym razem zrobiłam zdecydowanie za mało maski, więc ciężko było mi ją nałożyć na twarz odpowiednio grubą warstwą - jest to konieczne, żeby zdjąć ją bezproblemowo. Jeżeli nałożymy maskę zbyt cienką warstwą, nie będzie można jej zdjąć w jednym kawałku - a o to przecież w hydroplastycznych maskach algowych peel off chodzi :)) Potrzebowałam więc jednej nieudanej aplikacji na początku, żeby nauczyć się jej obsługi - optymalną ilością (na samą twarz bez szyi) okazały się około 3-4 czubate łyżeczki maski, wodę zaś wlewałam do kieliszka (akurat mam jeden na potrzeby mieszanek kosmetycznych) i dodawałam do maski po trochu, mieszając i sprawdzając czy konsystencja jest już odpowiednia - tzn. na tyle gęsta, żeby nie spływała z twarzy, a na tyle rzadka, żeby dało się ją łatwo równomiernie rozprowadzić (to ważne).

Algi mają to do siebie, że ich zapach nie należy do przyjemnych - coś typu zgniłe wodorosty :) Na szczęście zapach tej konkretnej maski okazał się znacznie mniej uciążliwy i mniej intensywny niż np. spirulina (której naprawdę nie potrafię zdzierżyć bez olejków zapachowych!), więc już przy drugiej aplikacji się do niego przyzwyczaiłam i nie potrzebowałam żadnych zapachowych wspomagaczy :) 

Maskę należy ściągnąć po około 15-20 minutach w postaci takiego bardzo fajnego żelowego glutka :D Jeżeli jeszcze nie miałyście styczności z maskami algowymi, to ciężko będzie Wam to sobie wyobrazić, ale jest to efekt kompletnie inny niż np. w maskach drogeryjnych typu peel-off, gdzie ma się wrażenie zrywanej skóry jak po spaleniu na słońcu :P Tutaj to jest taki wilgotny, żelowy, przyjemny w dotyku glutek :D Na potrzeby tego posta stworzyłam nawet gifa, same zobaczcie:


Minusem takiej formuły maski (mam na myśli maski algowe jakiejkolwiek firmy) jest kiepska wydajność - trzeba jej sporo użyć, żeby po połączeniu z wodą móc nałożyć jednolitą, dość grubą warstwę na skórę twarzy. Opakowanie 30g wystarczy na około 5 aplikacji, to raczej niewiele.

Jeżeli chodzi o działanie - samodzielnie jest raczej takie sobie. Po zastosowaniu samej maski na oczyszczoną skórę twarzy, po ściągnięciu ukojenie jest delikatne, nawilżenie raczej niewielkie, a rozjaśnienia nie odnotowałam wcale - więc generalnie szału nie ma. Zupełnie inaczej ma się sprawa, jeżeli nałożę pod maskę ten olejek:



Nałożony pod maskę sprawia, że skóra jest genialnie nawilżona i ukojona, a podrażnienia i zaczerwienienia szybciej się goją :) Olejek zastosowany pod maską działa znacznie intensywniej niż samodzielnie (to pewnie dlatego, że pod maską kumuluje się ciepło, które ułatwia przenikanie do skóry), a i tak bardzo go polubiłam w codziennej pielęgncji twarzy!

Przede wszystkim przepięknie pachnie - cynamonem. Zapach jest taki "w sam raz" - nie jest tak intensywny, żeby drażnić i męczyć, ale jest wyczuwalny. Bardzo mi się to podoba takie optimum :) Ma specyficzną konsystencję - wydaje się być bardzo gęsty i treściwy (nie taki leciutki i rzadki), ale po nałożeniu na twarz zachowuje się... bardziej jak krem niż olejek :D Jeden z najlżejszych olejków, jakie znam, przyznam szczerze, że chyba nawet lżejszy od Evree Essential Oils. Po kilku minutach (!) się wchłania i bez problemu mogłabym go użyć pod makijaż, ale używam na noc lub również na dzień, ale tylko w te dni, kiedy nie wychodzę z domu (w przeciwnym razie filtr SPF50). Absolutnie genialnie nawilża i łagodzi - za to polubiłam go najbardziej :) A do tego ogromna przyjemność ze stosowania (praktyczne opakowanie z pipetą, ładny zapach, lekka konsystencja). Olejek jest gotowy i nie trzeba go samodzielnie mieszać :) Zawiera olej słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów, ekstrakt z aloesu, witaminę E i tzw. "Shea Light" czyli emolient - ester opracowany z wykorzystaniem masła shea




A tak wygląda moja twarz od razu po posmarowaniu olejkiem - jak widać on naprawdę nie jest tłusty, skóra jest lekko rozświetlona, ale nie wygląda jakbym się posmarowała "Kujawskim" :))


Cena maski algowej: 10,30 zł/30g TUTAJ
Cena olejku z aloesem: 17,90 zł/10g TUTAJ

Skład maski: Solum Diatomeae (Diatomaceous Earth/Terrede Diatomées) - Algin - Calcium Sulfate -Talc - Tetrasodium Pyrophosphate - Trisodium Phosphate - Sodium Ascorbate - Himanthalia Elongata Powder.

Skład olejku: Caprilic / Capric Triglyceride (emolient tłusty), Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Aloe Barbadensis Leaf Extract (ekstrakt z aloesu), Shea Butter Ethyl Esters (emolient z masła shea), dl-α-Tocopheryl Acetate (wit. E), citrus limonum oil (zapach)

Podsumowując, maska samodzielnie sprawdziła się u mnie raczej średnio - nawilżenie i ukojenie raczej niewielkie, a rozjaśnienia brak, ale w duecie z olejkiem z aloesem sprawa ma się zupełnie inaczej, skóra nabiera życia :) Olejek polubiłam na tyle, że stał się elementem mojej codziennej pielęgnacji - używam go na noc i świetnie nawilża skórę twarzy. Trafia do grona trójki moich ulubieńców, tuż obok oleju z pestek malin (klik) oraz Evree Essential Oils (klik) :)

Inne posty

56 komentarze

  1. Chętnie bym wypróbowała ten olejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest wart wypróbowania :)

      Usuń
  2. Swietnie ta maska wyglada, uwielbiam produkty typu peel off i chyba sie na nia skusze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie podejrzewam, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  3. maski algowe to jest to co lubię :D zawsze mam po nich taką miękką buźkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta konkretna niestety samodzielnie czyni niewiele, ale w duecie z olejkiem sprawdza się bardzo dobrze :)

      Usuń
  4. uwielbiam takie zdejmowane maski :) algowe kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olejek z aloesem bardzo mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo go polubiłam i szczerze mogę polecić :)

      Usuń
  6. u mnie też maski algowe lepiej działają, jeśli coś pod nie nałożę :) generalnie uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest :) Super, że i Ty je polubiłaś :)

      Usuń
  7. Ten olej będzie mój! :) Nie słyszałam o nim jeszcze, ale Twoja recenzja baaardzo zachęciła mnie do jego kupna. :) A co do zapachu alg - mam takie z Bierdonki i pachną zepsutą rybą... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz z niego równie zadowolona, co ja :) Niestety algi tak mają :(

      Usuń
  8. ta maska bardzo ciekawa :) jak fajnie się zdejmuję :) kupowałam nie raz gotowe maski peel-of i nie zdejmowały się tak fajnie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszne jest to zdejmowanie :D Ale przyjemna w dotyku jest :) Maski algowe to coś zupełnie innego niż drogeryjne :)

      Usuń
  9. mnie aloes lubi podrazniać wię cmusze być ostrożny

    OdpowiedzUsuń
  10. Maski są fajne. :) A na ten olejek bym się skusiła, kusi mnie ten migdał. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię stosować maski algowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie stosowałam nigdy maski z alg, ponoć dobrze nawilża, choć jak widzę ta akurat średnio. Zaciekawił mnie natomiast olejek z aloesem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zależy od maski - maska masce nierówna :) Olejek jest świetny :)

      Usuń
  13. Fajne produkty muszę się im bliżej przyjrzeć <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam identyczną cerę z tą różnicą, że mam teraz 3 wielkie pryszcze po jednej stronie :/. I nie używam podkładu tylko nakładam trochę zielonego korektora Catrice z paletki na niedoskonałości, na to kamuflaż i reszta pudrem. Wszystko jest zatuszowane co niepotrzebne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to super, że jesteś zadowolona :) Przyznam szczerze, że ja bym się czuła niekomfortowo - odnoszę wrażenie, że skóra wygląda w rzeczywistości jeszcze gorzej niż na zdjęciu, choć ciężko mi tu o obiektywność :) Mnogość przebarwień jest na tyle duża, że nakładanie korektora punktowo i tak skończyłoby się pokryciem dużej przestrzeni na policzkach i brodzie - cienka warstwa minerałów i jest znacznie lepiej :)))

      Usuń
  15. Wypróbowałabym olejek, maski niestety nie;) Jedyne maseczki które stosuję to te z glinką

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam wszelkie maseczki, a tej jeszcze nie miałam:) Zapisałam nazwę i mam nadzieję w przyszlości to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E-naturalne ma świetne rzeczy, więc może wpadnie Ci w ręce coś jeszcze ;) Ja nigdy nie umiem złożyć małego zamówienia w takich sklepach :D

      Usuń
  17. bardzo polecam soczewki z tego sklepu, jakosc swietna i w ogole :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Twoja cera wygląda całkiem ok - w miarę czysta, gładka i bardzo bardzo ładnie nawilżona. rozszerzone pory i przebarwienia to norma, nie ma co narzekać. a maski algowe mają to do siebie, że warto nałożyć coś skoncentrowanego pod spód. olejek wygląda naprawdę fajnie, ale niecierpię cynamonu i nie wiem czy byłabym w stanie znieść taki zapach na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję za taką dokładną analizę :))
      Niestety od przebarwień gorsze są te dziurki, na żywo widoczne bardziej, bo gdy światło pada z boku (a nie od przodu jak na zdjęciu), to wypełniają się cieniem. Z maskami zapamiętam i tak będę robić :)
      Jeżeli nie znosisz cynamonu, to lepiej odpuścić sobie ten olejek, zapach jest wyczuwalny

      Usuń
    2. fakt, dziurki to lipa.. mogłyby Ci pomóc kwasy czy mikrodermabrazja. głębokie złuszczanie wyrównałoby skórę. ja mam zaskórniki zamknięte po bokach brody i też nic fajnego. wlaśnie pod światło widać taką brzydką kaszę :/ nawet gdy się ich pozbędę to wracają, nie mówiąc już o tym, że czasem zaskórnik przeradza się w coś większego. także czystości cery mogę ci pozazdrościć :)

      Usuń
    3. Kwaszę się od zeszłego roku, planuję o tym napisać zbiorczego posta po sezonie :) Przerabiałam migdałowy, glikolowy, mlekowy, a teraz używam mieszanki Biocosmetics AHA50% (nierozcieńczonej). Oczywiście w sezonie jesienno-zimowym i SPF50 ;) Wcześniej (2 lata temu) tonik AHA/BHA 10% z BU tak "na zachętę", jak to będzie ;)

      Wiem, co masz na myśli z tą kaszą, to też lipa bo walka z wiatrakami... Współczuję :( A kwasisz się?

      Podniosłaś mnie trochę na duchu - że nie jest aż tak źle jak myślę, że jest :)))

      Usuń
    4. próbowałam różnych kwasów i nie kończyło się to najlepiej. mam skórę bardzo wrażliwą, z tendencją do AZS, więc każdy kwas nawet w minimalnym stężeniu mocno mnie podrażnia. czasami zaskórniki znikały, ale na krótko - w moim przypadku gra nie warta świeczki. zaskórniki powstają u mnie z kilku powodów: rozchwiane hormony, zaburzona warstwa lipidowa (od nadwrażliwości), więc skóra nie utrzymuje wody w naskórku - wieczne odwodnienie. pomimo cery mieszanej muszę używać treściwych kremów z właściwościami okluzyjnymi by zatrzymać wodę. na szczęście nie musi to być parafina (bo to w ogóle się dramatycznie kończy), ale zawsze warstwa być musi. do tego dochodzi nietolerancja detergentów myjących jak i samej wody kranowej - nie wszystkie delikatne myjadła domywają te warstwy z twarzy, a olejem można się zamęczyć. to wszystko wpływa na czystość cery... ale nie jest najgorzej. zdecydowanie wolę mieć zaskórniki niż atopowe zapalenie skóry - to dopiero jest koszmar.

      Usuń
    5. Kasiorra, jestem pod wrażeniem jak szybko wracasz i odpisujesz, a wypowiedzi są rozległe :) Coraz mniej takich osób!

      Nie mam w bliskim otoczeniu nikogo z AZS, więc nie mam pełnej świadomości jak to wygląda w szczególe, ale współczuję bo wiem, że trzeba mocno uważać czego się używa... Kwasy to jednak mocny kaliber dla takiej wrażliwej skóry :( Wahania hormonów również znam, właśnie one są moją przyczyną trądziku, jak porobiłam komplet badań to dopiero się przeraziłam, wszystko źle ;))) O matko, już to sobie wyobrażam, jak zmyć taki film delikatnymi produktami :/ A micele chociaż dają radę? Albo na przykład wodą mineralną płukać buzię?

      Usuń
    6. hehe, ciesze się że odpisujesz :) nie lubię dawać nic nie wnoszących komentarzy typu "chyba kupie/podoba mi się/nie podoba mi się/wydaje się fajny" itp itd. jeśli już coś pisze to z reguły chcę coś przekazać autorce bloga... i smutne jest to, że czasami zaglądam po kilka razy, a odpowiedzi nie ma...

      micele w miarę ogarniają, ale nie polegam na nich jeśli chodzi o mycie (swoją drogą one też pieruńsko potrafią podrażnić). przecieram jedynie okolice oczu by zmyć tusz itp. resztę domywam już wodą kranową, o ile akurat nie mam nawrotu AZS. jeśli mam, to w ogóle nie używam wody, ale też nie muszę za bardzo nic zmywać bo i tak w tym czasie się nie maluję. na suchą, szorstką, zaognioną skorupę i tak podkładu nie ma co nakładać... bardzo lubię czyściki do twarzy Lush i kwiatowe mydło agafii :) mam też mydło aleppo ale z nim wolę nie przesadzać. po myciu skóra jest bardzo ściągnięta ale tonik i krem załatwiają sprawę.

      Usuń
    7. No coś Ty, to ja się cieszę, że mogę z Tobą podyskutować :)) Nieodpisywanie rzeczywiście nie jest w dobrym guście, staram się zawsze odpowiadać, czasami zdarzyły się posty, w których nie odpisywałam, ale to były komentarze właśnie takie niewiele wnoszące :) Gdyby ktoś zadał pytanie, na pewno bym na nie odpowiedziała

      No właśnie ja micelom aż tak nie ufam co do oczyszczania, dlatego zapytałam. Zadałam kiedyś pytanie na wątku kwasowym (na wizaz.pl) czym dziewczyny myją twarz, kilka osób odpowiedziało, że po prostu przeciera twarz micelem... Ja bym się chyba czuła niedomyta, brzydko mówiąc ;))) To prawda, że na suchej skórze (a tym bardziej "skorupie") podkład wygląda fatalnie, miałam tak podczas kilku wylinek. Kwiatowe mydło mnie zaciekawiło :) Aleppo planuję wdrożyć w marcu, gdy skończę z kwasami i zmienię pielęgnację. A czarnego mydła próbowałaś? Mocno oczyszcza, więc mogłoby Ci zaszkodzić w sumie....

      Usuń
    8. Naprawdę współczuję tych licznych ograniczeń i ciągłego uważania na to, co można, a czego nie :(

      PS. Dzisiaj już zmykam spać, więc w razie czego odpiszę jutro :)

      Usuń
    9. spokojnie, nie oczekuję natychmiastowych odpowiedzi ;)

      moja twarz póki co zaakceptowała 2 płyny micelarne - Bioderma Sensibio i Garnier 3w1. mam czarne mydło agafii i sprawdza się przyzwoicie, ale kwiatowe jest delikatniejsze. próbowałam też czarne mydło Savon Noir i w sumie było ok, ale nie do codziennego użytku. jeśli chodzi o same detergenty to u mnie bardziej sprawdza się SLS niż cocamidopropyl betaine, na który mam alergię ;) 99,5 % szamponów i płynów do mycia twarzy zawiera ten składnik, więc możesz sobie wyobrazić jakim problemem jest dla mnie znalezienie odpowiedniego kosmetyku.

      ale dość o mnie, bo wyszło na to, że Ci się żalę xD

      Usuń
    10. Wiem wiem, ale żebyś niepotrzebnie nie siedziała i nie odświeżała, chyba że zaznaczyłaś "powiadamiaj mnie" :) Ja tak ostatnio na jednym blogu zadałam pytanie i dwa dni odświeżałam stronę 10 razy dziennie czekając na odpowiedź bo to akurat było dla mnie ważne :D :D

      Oba te płyny bardzo lubię, ale Garniera bardziej ze względu na cenę :)) Lubiłam jeszcze Bourjois, w promocji jest niedrogi, wychodzi jak Garnier regularnie. Ja bardzo lubię czarne mydło, ale mamy zupeeeeełnie inną cerę, więc inaczej... :) Znam te detergenty, rzeczywiście są wszędzie. Pepa z bloga epepa.pl też musi unikać mocniejszych detergentów, może na jej blogu się zainspirujesz czyms? No i często naturalne produkty są znacznie droższe :( Kiepsko...

      Możesz się żalić do woli, nie ma sprawy :D

      Usuń
    11. zaznaczam, ale wtedy dostaję informacje o każdym komentarzu pod postem a nie tylko odpowiedzi na mój. czasem można się zakopać w mailach i nie zawsze mam czas to wszystko przeglądać.

      Pepa wie ode mnie o swojej alergii na detergenty więc raczej nie zainspiruje mnie za bardzo :D

      Usuń
    12. No to gafa po całości :D :D

      Tak, mnie też to wkurza. Myślałam nad Disqus, ale pewnie wiele osób zniechęci się do komentowania bo przestraszy się, że znowu jakieś konto trzeba gdzieś zakładać...

      Usuń
    13. też o tym myślałam, ale szczerze mówiąc nawet nie wiem jak to zamontować. z tymi kontami też prawda, przy pierwszym zetknięciu zajęło mi chwilę zanim zajarzyłam o co chodzi. poza tym zauważyłam że strasznie długo się ładuje czasami.

      Usuń
    14. Jakoś tam się da zamontować, więc o to się nie boję :) Ale rzeczywiście czasem ładuje się dłużej. Plusem są powiadomienia o odpowiedzi

      Usuń
  19. olejek mi się podobam z chęcią bym go wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przyjrzeć się mu bliżej :)

      Usuń
  20. Kocham wszystko co aloesowe i o nazwie serum ;);) Bardzo przekonuje mnie pojemnik z pipetką, uprzyjemnia mi zawsze stosowanie. Samo to, że produkty pochodzą ze strony z produktami naturalnymi na wielki pluuus! :)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

UWAGA! Komentarze z reklamami i linkami do blogów SĄ KASOWANE!!! Wystarczy wejść w profil użytkownika, by trafić na bloga osoby komentującej.