piątek, 3 czerwca 2016

Czyszczenie pędzli alkoholem izopropylowym (izopropanolem) - krok po kroku

Hej :) Gdy w ulubieńcach roku 2015 (klik) napisałam o myciu pędzli alkoholem izopropylowym, wiele osób prosiło mnie, bym napisała więcej o tej metodzie. Trochę czasu upłynęło, zanim mi się to udało, ale w końcu jestem i napiszę dziś krok po kroku jak to u mnie wygląda :) 

Jeżeli chcecie przeczytać bogaty, merytoryczny wpis o właściwościach alkoholu w ujęciu chemicznym, to zapraszam Was do posta niezastąpionej Ewy (klik), która dobrze ten temat wyjaśnia. Polecam też wpis Arsenic (klik). Ja planuję się skupić raczej na aspektach praktycznych - zalety, wady, jaki alkohol wybrać i krok po kroku jak myć pędzle. 

Zapraszam! :)



Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ta metoda zrewolucjonizowała moje mycie pędzli. Klasyczne mycie pędzli za pomocą łagodnego mydła, występuje już u mnie jedynie sporadycznie :)

Jakie są zalety tej metody? Mycie pędzli alkoholem izopropylowym jest:
  • szybkie - mycie pędzli izopropanolem jest duuuuuużo szybsze niż klasyczne, jestem w stanie umyć całą gromadkę w ciągu chwili, nie stojąc nad umywalką pół wieczoru! Ważne jest też to, że pędzle umyte alkoholem ekspresowo wysychają. Jeżeli dobrze je wytrzemy, to już nawet po kilku(nastu) minutach będzie można ich użyć, bo alkohol szybko odparuje. Przy klasycznym myciu często mi się zdarzało, że myłam pędzle wieczorem, a rano nadal nie były zdatne do użycia, bo były wilgotne
  • tanie - pięciolitrowa butla izopropanolu kosztuje 50 zł (litrowa ok. 15 zł), a wystarczy na wieeeeeele miesięcy, ja podczas jednego mycia zużywam od 20 do 40 ml izopropanolu, w zależności od tego ile mam pędzli do umycia. Miły jest też fakt, że nie zużywamy przy tym dużych ilości wody, a przy klasycznym myciu niestety tak jest - żeby wypłukać pianę z każdego pędzla, trzeba tej wody trochę zużyć. Nie planuję tu "wchodzić z buciorami" w czyjeś poglądy, ale moim zdaniem marnowanie wody pitnej jest złe - kto wie, kiedy nam jej zabraknie?
  • bezpieczne - zarówno dla włosia pędzli, jak i dla naszej skóry. Alkohol szybko odparowuje, więc nie szkodzi skórze, zresztą nie jest to nawet dla skóry żadna "nowość", gdyż składnik ten występuje w wielu kosmetykach. Bałam się wysuszania włosia, ale nic takiego nie ma miejsca, z włosiem pędzli nic się nie dzieje, ba, nawet mogę stwierdzić, że moje pędzle o włosiu naturalnym są przy regularnym myciu izopropanolem bardziej miękkie niż przy regularnym myciu łagodnym mydłem! Widocznie odparowujący alkohol jest łagodniejszy dla włosia od detergentów. Atutem jest również to, że nie moczymy dłoni w wodzie i mydle przez długi czas, tak jak przy klasycznej metodzie, co zazwyczaj odbijało się negatywnie na skórze
  • higieniczne - oprócz mycia pędzli, gwarantuje również jednocześnie dezynfekcję. Ciągła obecność izopropanolu w domu jest tym bardziej korzystna, bo mogę sobie od czasu do czasu przetrzeć nim telefon/klawiaturę/myszkę/pilota od tv, czyli największe siedliska bakterii 
  • skuteczne - uwierzcie mi, że to nie jest kwestia tylko dezynfekcji. Bałam się, że alkohol nie poradzi sobie z kosmetykami kolorowymi - że spsikam pędzle płynem, zabije bakterie, ale co z tego, skoro trzeba te pędzle umyć z kolorówki? Nie ma się czego obawiać, izopropanol fantastycznie rozpuszcza kosmetyki kolorowe, radzi sobie nawet z produktami wodoodpornymi. Niestraszne mu zastygające podkłady, czy eyeliner wodoodporny w żelu - rozpuszczają się w mgnieniu oka. Najlepiej się o tym przekonałam, kiedy sięgnęłam kiedyś przypadkowo po wodę różaną (mam ją przelaną do takiej samej butelki, co alkohol izopropylowy, a nie spojrzałam na etykietę) - psikam, psikam, a tu nic nie schodzi, co jest grane?! A tu proszę, woda różana zamiast alkoholu. Wystarczyło sięgnąć po właściwą butelkę, by w mig rozpuścić pozostałości kolorówki. 
Jedynymi wadami, jakie ja dostrzegam przy użyciu tej metody, są: 
  • powalający zapach alkoholu (zbliżony do spirytusu) - etykieta mówi, by lepiej go nie wdychać, więc jeśli psikacie z atomizera, to lepiej się odsunąć, a nie trzymać głowę przy fruwającej mgiełce alkoholu ;)
  • trudność w usunięciu drobinek - jeżeli próbuję domyć pędzle z produktów drobinkowych, to czasem jednak zostają one we włosiu i wymagają klasycznego umycia. Jednolite, kremowe produkty usuwają się bez zarzutu. 

Jaki alkohol wybrać? Ze swojej strony mocno przestrzegam przed kupowaniem alkoholu niewiadomego pochodzenia. Alkohol izopropylowy występuje w różnym stężeniu, różnych mieszankach przeznaczonych do różnych celów (również bardziej technicznych - warsztatowych) i takie wersje mogą zaszkodzić skórze, o czym się już dotkliwie przekonałam, kupując 5 litrów alkoholu izopropylowego nieznajomej marki na allegro. Przy regularnym użytkowaniu moja twarz zareagowała mnóstwem czerwonych krostek - a co gorsza, w tamtym czasie wprowadziłam kilka nowości do pielęgnacji, więc zidentyfikowanie winowajcy było czasochłonne. Okazał się nim właśnie alkohol izopropylowy (który miał nawet inny zapach, niż powinien - niespirytusowy). No cóż, za głupotę się płaci (nie tylko pieniędzmi, ale też i kosztem skóry), więc mam nadzieję, że chociaż uchronię kogoś przed podobnym błędem ;)

Polecam alkohol firmy Microchip (IPA CLEANSER), widoczny na pierwszym zdjęciu. Występuje w pojemnościach 1000 ml (art. 102) oraz 5000 ml (art. 105). Kolorem nakrętki się nie sugerujcie, bo bywa różny, w zależności od partii. Tylko ten alkohol jest faktycznie sprawdzony (przez co najmniej kilka osób), bezpieczny i polecany. Mam drugą, litrową butelkę i wszystko jest ok, następnym razem kupię pięciolitrową. 

Gdzie kupić? Alkohol izopropylowy jest dostępny w sklepach elektronicznych, tam gdzie wszelkie kabelki, złączki, śrubki i inne męskie artykuły :) Ja za pierwszym razem zrobiłam tak, że wyszukałam go na allegro w moim mieście i odebrałam osobiście IPA CLEANSER Microchip we właśnie takim sklepie (Magserv w Gdyni). Za drugim razem kupiłam ten nieszczęsny pięciolitrowy bubel na allegro. Za trzecim razem znowu kupiłam litrowy izopropanol w tym samym sklepie w Gdyni. Następnym razem planuję kupić 5 litrów na allegro, ale już tym razem tej konkretnej, sprawdzonej firmy ;) Najlepiej sprawdźcie więc na początek, czy wersja litrowa (IPA CLEANSER art. 102) jest dostępna gdzieś blisko u Was, bo być może wcale nie będzie trzeba ponosić kosztów wysyłki :)

Mycie pędzli krok po kroku:

Jak widzicie na powyższym zdjęciu, przelewam sobie alkohol do butelki jak do toniku (z niej łatwo się nalewa alkohol do plastikowej zlewki) oraz do butelki z atomizerem (z niej łatwo się pryska alkoholem włosie mniejszych pędzli). Jest to dla mnie dużo wygodniejsze, niż korzystanie z litrowej (lub, o zgrozo, pięciolitrowej :P) butli. Ale jeżeli nalewanie z dużej butli Wam nie przeszkadza, to nic nie stoi na przeszkodzie ;) Potrzebujemy też niewielkiego naczynia (szklanka/miseczka/zlewka) oraz ręczników papierowych - co najmniej kilka.

Jeżeli chodzi o wybór naczynia - polecam wybrać takie o niedużej średnicy (np. wąska szklanka - byleby pędzle się zmieściły) - dzięki temu nie będzie trzeba nalewać pół butli, żeby uzyskać 1-2 cm wysokości alkoholu w naczyniu ;) U mnie zlewka sprawdza się super.

Mniejsze pędzle zazwyczaj myję, spryskując włosie alkoholem z butelki z atomizerem (choć nie zawsze, czasem je po prostu maczam w alkoholu :)):

Mamy brudny pędzel (Zoeva 312), kładziemy na ręczniku papierowym:


Spryskujemy alkoholem:


I usuwamy produkt o ręcznik papierowy (który też został przy okazji spryskany, więc będąc wilgotny naokoło, co też przyczyni się do rozpuszczenia kolorówki):


Jeżeli trzeba, spryskujemy ponownie na czystym obszarze ręcznika.
Jeżeli nie trzeba, to już mamy czysty, zdezynfekowany, lekko wilgotny pędzel, który lada moment wyschnie i będzie gotowy do użycia :)


Kolejny brudny pędzelek, tym razem naturalny puchacz (Hakuro H74):


Spryskujemy:


Wycieramy:



W przypadku takich zabrudzeń zazwyczaj trzeba spryskać ponownie:


I po ponownym wytarciu mamy czysty i zdezynfekowany pędzel:


Teraz, z uwagi na naturalne włosie, należy go uformować (zdezynfekowaną dłonią/owijając w czysty i suchy papierowy ręcznik/chowając w osłonkę brushguard) i niedługo będzie suchy i gotowy do użycia :)

Tym razem mam pędzel większy, Hakuro H24:


W przypadku większych pędzli, nalewam alkohol do zlewki:



Moczę w nim włosie:


Odciskam nadmiar o ściankę:


Czyszczę o czysty papierowy ręcznik:


I już po chwili mam czyściutki pędzel:


To samo tyczy się puchatego Hakuro H21 - najpierw brudny:


Moczę (wszystko wypił :P):


Odsączam:


I czyszczę:


Ponieważ uznałam, że pędzel nadal nie jest czysty, postanowiłam go jeszcze popryskać:


I po ponowym otarciu już jest czysty i gotowy do uformowania:


Kolejny pędzel - Hakuro H63, którego używam do korektora. Ponieważ pędzel jest bardzo gęsty i zbity, zazwyczaj maczam go w alkoholu, a nie spryskuję z atomizera. Zużyłam już poprzednią porcję alkoholu, więc nalewam świeżej i maczam pędzel:






Czy niedowiarki już uwierzyły, że pędzle są czyściutkie? :)

Jak widzicie, opcji jest kilka. Można pędzle zanurzać w alkoholu i wycierać o ręcznik, pryskać i wycierać albo maczać, a potem dla pewności jeszcze popryskać lub ponownie zanurzyć w alkoholu. Wszystko zależy od tego, czy włosie jest mocno zbite, czy bardziej puchate - czy strumień mgiełki dotrze do jego zakamarków, czy lepiej od razu zanurzyć całość. Same, intuicyjnie, dotrzecie do tego, co będzie najlepsze w konkretnym przypadku lub co będzie dla Was wygodniejsze :) 

Po umyciu, pędzle kładziemy w pozycji poziomej, tak by włosie wystawało ponad stół/blat/biurko/półkę/parapet i schło sobie "w powietrzu" lub na stojaku do suszenia pędzli, w pozycji pionowej, włosiem w dół. W przypadku pędzli o włosiu naturalnym należy pamiętać o formowaniu włosia, żeby po wyschnięciu się nie odkształcało i nie odstawało na boki. Formujemy czystą dłonią/owijamy pędzel w czysty ręcznik papierowy lub chowamy w osłonkę typu brushguard. Mniejsze pędzle wysychają w ciągu kilku(nastu) minut, większe nieco dłużej, ale myjąc je wieczorem, rano będą na 100% suche (przy klasycznym myciu mało prawdopodobne).

ZDECYDOWANIE polecam tę metodę!
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



25 komentarzy:

  1. Tak sie zastanawiam czy po dluzszym stosowaniu to nie niszczy pedzli .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie nie odnotowałam, podobno nie, ale zobaczymy ;)

      Usuń
  2. Może niszczyć po długim i wielokrotnym stosowaniu - niestety naturalne włosie z czasem potrafi zacząć się łamać. Dlatego trzeba czyścic pędzle delikatnie, bez mocnego tarcia. Moim zdaniem najlepiej jednak myć pędzle w tradycyjny sposób (woda, mydło i nawet odżywka), a alkoholem odkażać. Bądź używać w przypadkach kiedy potrzebujemy pędzla na już (szybko odparowuje). Wiadomo, że jest niezastąpiony w pracy wizażystek, ale korzystając z pędzli tylko w domu lepiej jednak nie stawiać tylko na ten produkt.
    Doświadczenie mam przede wszystkim z płynem Inglota (który jest właśnie na bazie alko izopropylowego), przy myciu pędzli tylko tym środkiem, po miesiącu - dwóch wyglądały już jak wyleniałe szczoty :P Ale też kwestia, że były bardzo mocno eksploatowane i czyszczone nawet kilkanaście razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dzięki za wyjaśnienie :) Będę monitorować sytuację, ale powiem szczerze, że ciężko będzie mi wrócić do klasycznego mycia, z uwagi na czasochłonność :)

      Usuń
    2. Moim zdaniem to co pokazujesz to dezynfekcja pędzli, a nie ich mycie. Zresztą pokazujesz to na pędzlach tak naprawdę w niewielkim stopniu zanieczyszczonych, z których tą metodą łatwo usunąć zabrudzenia, tak aby wizualnie były niewidoczne. Rozgraniczam pojęcie mycia i dezynfekcji bo pracuję w tej branży i wiem, że samym alkoholem dużych zabrudzeń nie usuniesz. Do mycia są inne środki, a do dezynfekcji inne, a skoro używasz tylko alkoholu to nie ma tu mowy o myciu. Twoja sprawa jak czyścisz pędzle, ja tylko zwracam uwagę że mycie i dezynfekcja to dwa osobne procesy :)
      Zgadzam się tu z Madame Peacock, że do mycia woda z detergentem, a alkohol do odkażania. Świetnie rozpuszcza zabrudzenia np. z ciężkiego podkładu mieszanka olejku do mycia wymieszanego z mydłem antybakteryjnym. Wodę też oszczędzam płucząc pędzelki kolejno w miseczce, do momentu aż woda po wszystkich jest czysta, to zazwyczaj 3-4 miseczki. Jedynie ze schnięciem się zgodzę, że to czasem trwa, ale jak nie mam czasu, to taką dezynfekcję na szybko przeprowadzam.

      Usuń
  3. Ja nie jestem fanką takiego mycia pędzli ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie próbowałam czyścić pędzli alkoholem ale widzę po Twoim obrazowym poście, że to świetny pomysł. Ciekawe jak by się sprawdził spirytus salicylowy? bo tylko taki aktualnie posiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj myślę, że się nie nada niestety

      Usuń
  5. ja zawsze myję pędzle szamponem i to najlepiej takim najdelikatniejszym albo po prostu mydłem białym/szarym typu JELEŃ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od szamponów wolę jednak mydło :)

      Usuń
  6. Świetny post. Pędzli nigdy nie myłam alkoholem. Zawsze używam jakiegoś delikatnego mydełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry sposób, tyle że czasochłonny ;)

      Usuń
  7. Ja używam szamponu i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam do mycia pędzli zwykłego, "szarego" mydła lub mydła marsylskiego, a gdy potrzebuję je oczyścić na szybko to płynu do mycia i dezynfekcji z MAC'a. Ale przyznam, że kiedyś z chęcią wypróbuję ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozsądnie, tak naprzemiennie :) Ale jednak klasyczne mycie jest bardziej czasochłonne :(

      Usuń
  9. Czy alkohol nie wysuszy z czasem włosia pędzli? Pytam, bo mam spray do czyszczenia pędzli na bazie alkoholu i bardzo wysuszał :( teraz używam go tylko do wybierania trzonków i ewentualnie szybkiego mycia syntetycznych pędzli (do eyelinera, podkładu itp). Resztę traktuję mydełkiem Protex różowym - nic nie czyściło lepiej moich pędzli do tej pory, bardzo polecam każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie, ja na razie też nie odnotowałam, ale będę monitorować sytuację :) Mydło Protex też lubię :)

      Usuń
  10. Sama do pielęgnacji pędzli używam mydła lub szamponu do włosów i wydaje mi się, że to w zupełności wystarczy. Jeśli nie jesteśmy wizażystkami specjalne preparaty chyba nie mają sensu ale to oczywiście moje zdanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje podejście :) Ja korzystam dziennie z kilku-kilkunastu pędzli, a po powrocie do domu jestem zbyt zmęczona na ich codzienne mycie, dlatego taki sposób zdecydowanie mi to ułatwia i przyspiesza :)

      Usuń
  11. Ewa bardzo poleca tę metodę i pisała o niej na swoim blogu jakiś czas temu. Wbrew głosom jakie tu dochodzą twierdzi, że na sytetyki i jak na naturalne włosie nie wpływa negatywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam jej wpis, jest bardzo merytoryczny :)

      Usuń
    2. otóz to, bardzo jej ufam!

      Usuń

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl