poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ulubieńcy i jeden bubel | maj 2017

Dopiero pisałam o ulubieńcach i bublach w kwietniu (klik), a tu już maj dobiegł końca :) W sumie nie dziwię się, że zleciał mi tak szybko - maj był u mnie wypełniony pisaniem pracy magisterskiej, wszelkimi poprawkami, a następnie przygotowaniami do egzaminów końcowych. Nie da się ukryć, że trochę się działo! Nie sposób tu również nie wspomnieć o fantastycznym wydarzeniu, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, a mianowicie warsztatach z Realac, młodą marką lakierów hybrydowych, kto nie czytał, to zapraszam (link do relacji)! :) To również mogę zaliczyć do ulubieńców!


Jak widać na zdjęciu powyżej, w ulubieńcach pojawił się mały miszmasz, nie są to same kosmetyki :) Ten półprzezroczysty dziwoląg po lewej stronie to butelka z Aliexpress, niebawem pojawi się jej recenzja, więc nie będę za dużo zdradzać, uchylę jedynie rąbka tajemnicy - sprawdza się fantastycznie do aplikacji wcierki na skórę głowy! Z kolei to czarne, duże coś, to lusterko LED z Aliexpress. Już od jakiegoś czasu szukałam lusterka do torebki, ale były albo za małe, albo za duże, albo brzydkie, albo z powiększeniem (nie lubię) - dogodzić kobiecie ;) To z Aliexpress okazało się mieć nie tylko idealne dla mnie wymiary, wygląd (zwykłe, czarne, bez udziwnień), ale również... podświetlenie LED, które świetnie pomaga w słabych warunkach oświetleniowych! Coś wspaniałego, samo lusterko jest dobrej jakości, nie zniekształca obrazu no i... kosztowało 10 zł! Jestem totalnie zachwycona. Jest zasilane baterią, którą można wymienić. Też planuję napisać o nim coś więcej! Emulsję do opalania Lirene SPF50 znam nie od dziś, sięgam po nią już od prawie 2 lat. Jak na filtr SPF50, bardzo dobrze się wchłania, nie bieli i nie jest tłusta. Jasne, pozostawia wyczuwalną warstwę, nie oszukujmy się, ale jak na tak wysoki filtr jest to bardzo komfortowe smarowidło! W maju spędziłam kilka dłuuuugich dni na powietrzu, w pełnym słońcu, również w południe i... nic się nie opaliłam, chroni fantastycznie. Jest dla mnie niezawodna odkąd ją znam. No i taka wielka tuba kosztuje ok. 25 zł. Używam zarówno na ciało, jak i na twarz, ale raczej w dni no makeup. Pod makijaż zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie LRP Anthelios fluid ultralekki lub Vichy matujący, no ale tutaj cena troszkę zabija. Maska korygująca Bielendy również jest mi dobrze znana, od około 1,5 roku, to moje kolejne opakowanie. Jest bardzo silna i wysuszająca, ale znakomicie radzi sobie z bombardowaniem wyprysków na twarzy, goją się ekspresowo. Rzadko używam jej na całą twarz, jest za mocno ściągająca i wysuszająca, wolę jej używać miejscowo, na przykład na zaatakowaną brodę :) W maju uratowała mi skórę (dosłownie) przed warsztatami Realac i wspomogła doprowadzenie jej do ładu, by twarz była w miarę wyjściowa :) Ten arkusz na środku to naklejki wodne z Aliexpress. Zrobiły furorę na warsztatach Realac, gdzie miałam je na sobie, usłyszałam wiele komplementów na temat moich paznokci - a to przecież zasługa naklejek, nie moja :) Na szczęście mam jeszcze drugi arkusz w zapasie (ten na zdjęciu), bo poprzedni już zużyłam. Tak mi się ten wzór podoba, że z chęcią sięgnę po niego jeszcze raz :) Naklejki kosztowały 41 groszy, z darmową wysyłką oczywiście :) Serio! (wiadomo, że zamówiłam więcej wzorów :P) No i last but not least balsam do ust Nuxe, który jest dla mnie hitem absolutnym i najskuteczniejszym smarowidłem, jakie znam! Recenzowałam tutaj. Wiem jedno, jak tylko skończę, biegnę po kolejny.

Lusterko pokazywałam na Instagramie:


Dobra wiadomość jest taka, że w maju znalazło się tylko jedno rozczarowanie. Głównie dlatego, że nie pojawiły się u mnie raczej żadne nowości, a to, czego używam, jest już sprawdzone i lubiane. Powyżywałam się w kwietniu i teraz już nie mam na czym :) W połowie maja minęły 2 miesiące, odkąd zaczęłam używać odżywki do brwi i rzęs Regenerum i niestety po tych 2 miesiącach nie odnotowałam żadnych efektów... Takie smarowanie dla smarowania, dziękuję bardzo... Nie jest to może jakiś mega bubel, który wyrządził mi krzywdę, nic takiego nie miało miejsca, ale dla mnie te 2 miesiące to trochę stracony czas na wypatrywanie efektów, które się nie pojawiły. Pełna recenzja wraz z zerowym efektem pokazanym na zdjęciach TUTAJ (ja wiem, brzmi zachęcająco :D). 

Znacie coś z moich ulubieńców i bubli?
Koniecznie dajcie znać, czy macie takie samo zdanie :)
Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat, zostaw komentarz :)

Copyright © 2017 BASIA-BLOG.pl