piątek, 7 grudnia 2018

Zużycia | październik/listopad 2018

Czuję się, jakbym dopiero pisała denko... A to było już dwa miesiące temu! 
Pełne recenzje są podlinkowane pod nazwą.

Żel pod prysznic Yves Rocher oliwka&petit grain, Peeling do ciała Futura Natura pomarańcza&kokos, Rexona compressed shower fresh, skompresowany antyperspirant, Uriage, antyperspirant w kulce, Balea żel pod prysznic kokos&ananas, Fa, Fiji Dream, antyperspirant (arbuz&ylang-ylang), Cztery Pory Roku, glicerynowy krem do rąk nawilżający, Rexona Active Protection+ antyperspirant invisible, Nivea Sun Protect&Moisture SPF30, Joanna Sensual oliwka łagodząca

✔  Żel pod prysznic Yves Rocher oliwka&petit grain - dostałam jako gratis (za 1 gr) do zakupów. Przyjemny żel pod prysznic o ciekawym zapachu, choć nie wiem, czy do niego wrócę, raczej sięgnę po inny wariant. Ale był ok. 
✔  Peeling do ciała Futura Natura pomarańcza&kokos - naturalny, dobry, cukrowy peeling do ciała, ale uprzedzam, że mocno natłuszczający. Piękny, kokosowy zapach.
✔  Rexona compressed shower fresh, skompresowany antyperspirant - świetny na wyjazd (również do samolotu), dobrze chronił. Nie warto na co dzień, ponieważ wychodzi za drogo, ale na wyjazd kupię ponownie. 
Uriage, antyperspirant w kulce - bardzo skuteczny antyperspirant, ale długość wchłaniania w okresie jesiennym mnie zmęczyła. Latem mogę sobie chodzić w staniku po domu czekając na wchłonięcie, ale gdy zrobiło się zimniej - myślałam, że zamarznę. Mimo to polecam, bo to bardzo dobra kulka, a ja obecnie przerzucam się na inne formuły.
~ Balea żel pod prysznic kokos&ananas - żele Balea zawsze są dla mnie mega kuszące, choć akurat tej wersji nie polubiłam. Pachniał dziwnie, trochę landrynkowo, trochę cierpko, jakby gryząco w nozdrza. Kojarzyło mi się to ze specyficznym uczuciem po zjedzeniu ananasa (takie mrowienie w ustach ;)). Nie wróciłabym do niego. 
~ Fa, Fiji Dream, antyperspirant (arbuz&ylang-ylang) - cudownie pachniał, ale poziom ochrony poniżej krytyki. Używałam jako ładnie pachnącego dezodorantu. 
~  Cztery Pory Roku, glicerynowy krem do rąk nawilżający - lekki, mały krem do torebki. Przyjemny, ale niezachwycający. 
~ Rexona Active Protection+ antyperspirant invisible - na początku byłam zadowolona, z czasem przestał chronić :( 
~ Nivea Sun Protect&Moisture SPF30 - niezły filtr, bardzo dobrze chronił (przetestowane na działce w słoneczny dzień latem), ale dla mnie zbyt bogaty formułą (tłusty :P), nie zużyłam do końca, a nie chcę zostawiać na kolejny sezon.
Joanna Sensual oliwka łagodząca - kiepski skład, ale cudowny zapach melona... Niemniej jednak nie warto. 

Maska do włosów Garnier Hair Food Banana, Be Beauty, maska wzmacniająca, L'Oreal Mythic Oil, Nivea Hairmilk odżywka do włosów, Batiste Neon Lights suchy szampon, Kallos Chocolate maska do włosów, Nivea suchy szampon dla brunetek, Ecolab, szampon wzmacniający, Catzy, przeciwłupieżowy szampon do włosów przetłuszczających się

✔  Maska do włosów Garnier Hair Food Banana (odlewka w słoiczku Bielendy) - fantastyczna, na pewno kupię. Cudownie pachniała i nabłyszczała włosy!
Be Beauty, maska wzmacniająca - również byłam zadowolona z efektu, włosy były gładkie i błyszczące. Fajna opcja na weekendowy wyjazd.
L'Oreal Mythic Oil - cudownie pachnący, nabłyszczający i wygładzający. Super wydajny (więc i cena nie przeraża), do tego wydajna pompka i elegancka butelka zdobiąca półkę w łazience. Wbrew pozorom to lekki olejek, który świetnie się wchłania i nie obciąża.
Nivea Hairmilk odżywka do włosów - kolejny dobry produkt do włosów, po którym zwykle miałam good hair day ;) Wrócę do niej kiedyś.
Batiste Neon Lights suchy szampon - pachniał jakby owocowo, dobrze odświeżał włosy. W sumie nie wiem o co chodzi z tymi błyskotkami na opakowaniu, żadnych drobinek nie zawiera (uff) ;)
~  Kallos Chocolate maska do włosów - fajna maska, o zapachu budyniu czekoladowego, ale trzeba z nią uważać - przeproteinowałam nią włosy i później już byłam bardzo ostrożna
Nivea suchy szampon dla brunetek - sinusoida wrażeń... Trochę za, trochę przeciw.
~  Ecolab, szampon wzmacniający - bezpłciowy... myć mył, ale nic szczególnego... Piana była ciekawa - taka bardzo miękka i kremowa
~ Catzy, przeciwłupieżowy szampon do włosów przetłuszczających się - nie mam łupieżu, ale skończyły mi się szampony i nie miałam czym myć włosów, więc z braku laku zużyłam (choć chciałam się pozbyć). Mocno oczyszczający szampon.

La Roche-Posay, Anthelios XL fluid ultralekki, Eva Dermo serum tonizujące, Resibo tonik-mgiełka nawilżająca, COSRX One Step Moisture Up Kit, Balea Feed Your Skin maseczka w płachcie arbuzowa, Naturally, Green Tea Detoxifiant Face Sheet, Ziaja pasta Liście Manuka, Bielenda, maseczka korygująca na noc, Isana płyn dwufazowy

La Roche-Posay, Anthelios XL fluid ultralekki - świetny filtr o wybitnie wysokiej ochronie przeciw UVA. Bardzo dobrze się wchłania, ale jest wyraźnie bogatszy od suchego żelu-kremu. Używałam go na Krecie i chronił doskonale.
Eva Dermo serum tonizujące - w sumie to po prostu tonik, ale tonik serumujący brzmiałby idiotycznie ;) Łagodny, delikatny, wyraźnie nawilżający. Zużyłam z przyjemnością.
Resibo tonik-mgiełka nawilżająca - bardzo dobry tonik, ale o mgiełce można zapomnieć :)
COSRX One Step Moisture Up Kit - zestaw składający się z trzech części - pianka myjąca, płatek oczyszczający i maseczka w płachcie. Pianka i płatek były przyjemne, ale maseczka... wow! Skóra była wyraźnie super-miękka i uspokojona, a w środku znajdowało się tak dużo esencji, że wklepałam jeszcze w szyję i dekolt, a zostało jeszcze na drugi dzień (!).
Balea Feed Your Skin maseczka w płachcie arbuzowa - również przyjemna, cudnie pachnąca i nawilżająca maseczka do twarzy, choć zabrakło mi trochę efektu na drugi dzień (był krótkotrwały)
Naturally, Green Tea Detoxifiant Face Sheet - tej maseczki użyłam, gdy moja skóra się zbuntowała w postaci wyprysków. Ładnie uspokoiła cerę i przyspieszyła gojenie.
~ Ziaja pasta Liście Manuka - hit blogosfery... Mocno oczyszczająca, wysuszająca pasta do twarzy. Kiepska jako peeling, z kolei jako maseczka przyzwoita, choć mocny z niej rypacz... Szybka w użyciu, ale na razie nie przewiduję powrotu.
~ Bielenda, maseczka korygująca na noc - Bielendo, proszę o mniejsze opakowanie! Tej maseczki dosłownie nie da się zużyć, jest super-wydajna. Niestety dziwnie pachnie (kwas migdałowy) i okropnie się lepi. Silna, wysuszająca, oczyszczająca. Niestety ostatnio mocno mnie podrażniła (ale sięgam po LIQ CR więc mogłam się tego spodziewać), a ponieważ ma krótki termin ważności, postanowiłam się jej pozbyć. Musiałabym czekać do wiosny, a wtedy będzie już przeterminowana. Na wypryski punktowo jest super.
~  Isana płyn dwufazowy - miniaturka również na wyjazd. Dobra dwufaza, ale niezachwycająca. Tęsknię za Rival de Loop, którego już chyba nie ma...


It's Skin Eggshell Cleansing Foam, Nacomi Face Scrub, Perfecta glinkowa pasta do mycia twarzy, Coola Mineral Sunscreen Matte Tint SPF30, Krem pod oczy Ava (aloe organic anti-aging), ZróbSobieKrem olej sojowy, L'Oreal glinka niebieska (3 glinki + algi), Sylveco żel tymiankowy, Vianek emulsja nawilżająca, Evree, pianka sodowa do mycia twarzy, Aloesove, żel do mycia twarzy

Duuuużo odlewek od dobrych duszyczek :) I jeden zaginiony olej ;)

It's Skin Eggshell Cleansing Foam - zadziwiająco przyjemne i łagodne myjadło, bardzo wydajne, dające kremową, przyjemną piankę. Byłam nastawiona negatywnie, a tu miłe zaskoczenie.
Nacomi Face Scrub - świetny, korundowy, mocno oczyszczający peeling. Skóra jest gładka, oczyszczona, odświeżona. Kojarzy mi się z oczyszczającym peelingiem Sylveco. Możliwe, że kupię.
Perfecta glinkowa pasta do mycia twarzy (2 szt.) - o wiele ciekawsza od pasty Ziaja! Przyjemna, oczyszczająca "maseczka", warta zakupu.
Coola Mineral Sunscreen Matte Tint SPF30 - obłędny filtr do twarzy! Koniecznie musi się znaleźć w ulubieńcach, jak matująca baza silikonowa! Szkoda, że to nie SPF50...
~ Krem pod oczy Ava (aloe organic anti-aging) - przyjemny, ale niezachwycający. Dość bogaty w formule, ale przeciętny w działaniu, liczyłam na więcej
~ ZróbSobieKrem, olej sojowy - zużyłam głównie do demakijażu - rozpuszczał go całkiem skutecznie ;)
~ L'Oreal glinka niebieska (3 glinki + algi) - niepodpisany słoiczek, ładnie wygładzała skórę i ją uspokajała, ale nie wiem, czy bym kupiła - bez szału.
~ Sylveco żel tymiankowy - właściwości oczyszczająco-łagodzące mnie zachwyciły! Dobrze myje, a jednocześnie jest łagodny i uspokaja skórę. Ale zapachu niestety NIE zniosę, dla mnie straszny.
 Vianek emulsja nawilżająca - to może być dobry produkt do cery suchej (hellojza chyba lubi :)), ale na pewno nie do tłustej. Bardzo łagodne myjadło, jakbym się umyła kremem i spłukała...
Evree, pianka sodowa do mycia twarzy - okropny zapach (super-sztuczny, chemiczny jogurt truskawkowy), właściwości myjące żadne. Jak krem do spłukiwania. 
Aloesove, żel do mycia twarzy - za mocno oczyszczający, skóra była nieprzyjemnie ściągnięta


Olejek pod prysznic Isana, Waciki Isana, Wosk Yankee Candle All is Bright, Evree Max Repair regenerujące serum do paznokci, One Direction One Moment - perfumy (próbka), Elizabeth Arden Green Tea Summer - perfumy (próbka)

Olejek pod prysznic Isana - jak zwykle do mycia gąbek ;)
Waciki Isana - jak zwykle ;)
Wosk Yankee Candle All is Bright - chyba powinnam czasem wspominać o zapachach, które zużywam (nigdy do tej pory ich nie pokazywałam). Ten wosk pachniał lekko cytrusowo, lekko orzeźwiająco, ale też słodkawo. Dla mnie to zapach świeżości i czystości, choć raczej wiosenno-letni niż jesienny. Bardzo go lubiłam.
Evree Max Repair regenerujące serum do paznokci - świetna oliwka do skórek w pędzelku, łatwa w użyciu, ale uprzedzam, że tłusta
One Direction One Moment - perfumy (próbka), zapach bezpłciowy, raczej nastolatkowy, nie ma w sobie niczego szczególnego 
Elizabeth Arden Green Tea Summer - perfumy (próbka), niestety zielona herbata to kompletnie nie mój klimat

Kryolan Anti-Shine Powder, Sensique Long Lashes Mascara, Skin79 BB Cream Green, Kobo Modeling Illuminator, Loveblender, Eveline, bibułki matujące

Kryolan Anti-Shine Powder - świetny, mocno matujący puder! Gigantyczny słój, bardzo wydajny, dzięki czemu cena absolutnie nie jest wysoka. Miałam go dłuuuuugo.
Sensique Long Lashes Mascara - świetny tusz do rzęs z gęstą, silikonową szczoteczką. Podkręca, rozdziela, fantastyczny. Rzekłabym nawet, że ulubieniec.
~  Skin79 BB Cream Green - bardzo fajna formuła, ale bardzo jasny, szaro-różowy odcień sprawia, że wyglądam w tym BB strasznie. Ale to tylko kwestia odcienia, bo z formuły jestem zadowolona.
~ Kobo Modeling Illuminator - lekki, rozświetlający i słabo kryjący korektor. Dla mnie przeciętny, ale ogólnie ok. 
Loveblender - nie polecam, stanowczo.
Eveline, bibułki matujące - okropne, tak cienkie, że 5 na jedno użycie to minimum. Czasem nawet odnosiłam wrażenie, że jedno przyłożenie nie wystarczy, prawie nic nie chłoną... Aż takich cienkich bibułek nigdy nie miałam. 

Znacie moje zużycia? :)

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz