czwartek, 20 września 2018

Nowości | sierpień 2018

Sierpień minął mi bardzo szybko - pierwsza połowa pod znakiem wzmożonej ilości pracy, a druga połowa - dodatkowo jeszcze na przygotowaniach do wyjazdu i wakacjach, podczas których starałam się maksymalnie wyłączyć z sieci, a moja główna obecność online polegała na googlowaniu atrakcji i tras dojazdu (takie wakacje online to ja lubię ;)). Być może część z Was widziała na InstaStories, że byłam tydzień na Krecie, co wyszło bardzo spontanicznie :). Niewykluczone, że stworzę wpis z moimi wrażeniami i miejscami, które warto zobaczyć - co Wy na to? :)

Ale ja tu o sierpniu, a to zaraz wrzesień minie... jak to możliwe?!

Zakupowo nie szalałam - chwyciłam tylko żel pod prysznic Isana (nareszcie wygrzebałam się z zapasów myjadeł!) i nieco miniaturek na wyjazd. 




Poniższe zdjęcie jest w sumie odrobinę oszukane :) Przezroczysta kosmetyczka i dwie puste buteleczki były dla męża, żel pod prysznic wspólny, a reszta moja ;). Część kosmetyków przelewałam, a część kupiłam w wersji mini. Jestem totalnie zachwycona skompresowanym antyperspirantem Rexona i skoncentrowanym żelem pod prysznic Yves Rocher - na wyjazd jest to absolutnie fantastyczna opcja. Żel Facelle służył mi do higieny intymnej oraz do mycia twarzy, a wiśniowy suchy szampon Batiste ułatwiał przetrwanie upałów z wyjściowymi włosami przez cały dzień ;). Odżywkę wzięłam pełnowymiarową i przelałam do buteleczki 100 ml. Bardzo się cieszę, że wzięłam moją sprawdzoną i ukochaną odżywkę Garnier Goodbye Damage, ponieważ dzięki niej moje włosy miały (i mają) się świetnie pomimo wiatru, słońca i słonej wody, a ja nie musiałam się obawiać eksperymentów! :) 


Od Nivea dotarła do mnie przesyłka z szamponem i odżywką z nowej serii pielęgnującej Hairmilk. Odżywka ucieszyła mnie bardzo (miałam już kilka odżywek Nivea i w zasadzie każdą miło wspominam), szampon nieco mniej (wolę te oczyszczające, dodające objętości, gdyż moje włosy piekielnie łatwo obciążyć). Jest to niestety moja ostatnia przesyłka z Klubu - kto mnie śledzi na Stories, ten pewnie wie o co chodzi. Czuję się zniesmaczona ilością nierzetelnych osób w blogosferze, recenzujących produkty kilka dni po otrzymaniu przesyłki. Uważajcie, czyim opiniom ufacie, tyle ode mnie... 


W pierwszy weekend sierpnia widziałam się z dziewczynami (Bogusia, Karolina, Justyna, Iza, Ania, Paulina), które za każdym razem przywracają wiarę w blogerskie grono - zawsze życzliwe, zawsze szczere, zawsze pomocne. Wspólnie każdy kryzys jest łatwiejszy do przełknięcia - czy blogowy, czy życiowy! :) Tym razem spotkałyśmy się na działce u Bogusi - był grill, piękne okoliczności przyrody, cudowna pogoda (na początku był deszcz i burza, ale później się wypogodziło), najlepsze towarzystwo, a swatche przy kiełbasie i piwie to już szczyt moich marzeń :D. Od dziewczyn przytargałam mnóstwo dobroci, za które serdecznie dziękuję! :)



Miałam też okazję nareszcie poznać osobiście Emilię, która dawniej prowadziła bloga Chwila dla siebie - niestety już go nie ma :(. Z Emilią znamy się kupę lat, ale nigdy wcześniej się nie spotkałyśmy, nasz kontakt był tylko online. Ogromna szkoda, bo okazało się, że łączy nas więcej, niż się spodziewałyśmy - świat jest taki maleńki, a Emilia jest sąsiadką mojej przyjaciółki z czasów szkolnych :D. Również powymieniałyśmy się odrobiną dobrodziejstw i w moje ręce trafił niekochany cień Nabla oraz gromadka świetnych odlewek :). Okazało się, że w naszej okolicy nie ma żadnej kawiarni, więc finalnie spotkałyśmy się w McDonald's na kawę - odlewek w Maku to ja jeszcze nie robiłam :D


Wielkie imprezy kończą się fajerwerkami, a ja zakończę post równie spektakularnie - fenomenalnym prezentem z Grecji od Hellojzy :) Jest to zestaw miniaturek kosmetyków greckiej marki Korres, z którą nigdy dotąd nie miałam styczności. Uwielbiam maseczki, uwielbiam peelingi, a minisy chwytają mnie za serce, więc co mogę powiedzieć - jestem oczarowana :) No i uwielbiam też koty (a mieć na razie nie mogę, choć mocno rozważam...), więc Agata podarowała mi kocią pocztówkę :D Jednocześnie muszę przyznać, że sama kosmetycznie nieco zawaliłam sprawę, bo podczas pobytu na Krecie nie byłam w żadnej (!) drogerii, a moje wszelkie zakupy były wyłącznie spożywcze. No cóż, #kijowablogerkaurodowa :))))). 


W tym miesiącu odpuszczam ulubieńców i zużycia, najprawdopodobniej zostaną połączone z wrześniem :). Mam niedoczas, a w głowie są jeszcze inne wpisy :)

Co wpadło Wam w oko najbardziej? :)

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz