wtorek, 1 stycznia 2019

Zużycia | grudzień 2018

Kolejne podsumowanie zużyć miesiąca w minirecenzjach :) 

Be Beauty, maseczki do włosów (nawilżająca, regenerująca, odbudowująca), Catzy, szampon przeciwłupieżowy, Anwen, Mint it up szampon peelingujący, Nivea Hairmilk szampon pielęgnujący

Be Beauty, maseczki do włosów (nawilżająca, regenerująca, odbudowująca) - przyjemne maseczki do włosów, szczególnie na weekendowy wyjazd, choć pojemność 20 ml to dla mnie bardzo oszczędne dwa użycia (lub stanowczo zbyt hojne jedno :P). Nie jestem w stanie wskazać pomiędzy nimi szczególnych różnic, ale po całej trójce włosy były gładkie, lejące, błyszczące i łatwo się rozczesywały, kiedyś chętnie kupię ponownie
~ Catzy, szampon przeciwłupieżowy - po prostu mocno oczyszczający szampon, wymagający użycia odżywki. Właściwości przeciwłupieżowych nie ocenię, ponieważ nie mam łupieżu. Zużyłam z braku laku ;)
~ Anwen, Mint it up szampon peelingujący (odlewka) - jestem zauroczona "bazą" szamponu, tj. częścią płynną, która super myje i odświeża włosy. Niestety nie lubię mechanicznych drobinek peelingujących, więc te pałętające się drobinki mnie denerwowały ;) W pozycji stojącej trudno jest mi dotrzeć do skóry głowy (peelinguję włosy...), a w pozycji pochylonej nie myję włosów wcale. 
Nivea Hairmilk szampon pielęgnujący - stanowczo nie polecam posiadaczkom włosów przetłuszczających się, pozostawia śliską warstwę na włosach, słabo domywa, wzmaga przetłuszczanie. Męczyłam się z nim bardzo.

Kallos Blueberry, maska do włosów, L'Oreal Casting Creme Gloss 613 Mroźne Mochaccino, odżywka z farby Casting

Odżywka z farby Casting - jestem w szoku, bo to maleństwo było tak wydajne, że po farbowaniu wystarczyło mi jeszcze na 4-5 użyć (choć pojemność na to nie wskazywała)! Wystarczyła naprawdę odrobina (dużo mniej niż zwykle), by równomiernie rozprowadzić odżywkę po włosach. Piękny zapach, łatwość rozczesywania, gładkość i blask włosów. Jestem na tak! Da się kupić osobno, orientujecie się?
Kallos Blueberry, maska do włosów - emolientowa, owocowo pachnąca maska do włosów. Służyła mi na co dzień jako odżywka, choć była odrobinę zbyt bogata (obciążająca) i szukałam jednak urozmaicenia w innych produktach. Chyba byłam z niej bardziej zadowolona, gdy miałam super-długie włosy
~  L'Oreal Casting Creme Gloss 613 Mroźne Mochaccino - pierwszy raz farbowałam włosy Castingiem. Jestem zauroczona jakością zawartości (odkręcana buteleczka, miękka tubka z farbą, grube rękawiczki, płynna konsystencja ułatwiająca nakładanie, przyjemny zapach przy aplikacji - czyli wszystko będące odwrotnością dotychczasowo stosowanych przeze mnie Multi Cream od Joanny), ale efekt farbowania był koszmarny. Rudzielec. 

Alantandermoline, lekki krem, Futura Natura, odżywcze masło do ciała gruszkowe z witaminą E, Femina Intimea, kremowy płyn do higieny intymnej 'profilaktyka', Isana, żel pod prysznic ogórek & aloe vera

Alantandermoline, lekki krem - fantastyczny, lekki, łagodzący krem, zużyłam już kilka tubek i lubię mieć go na wszelki wypadek. Tym razem spotkało mnie coś dziwnego i... opakowanie SAMOISTNIE pękło na brzegu. Po prostu któregoś dnia zauważyłam dziurę ;). Rezultatem był wyschnięty krem, który przez długi czas miał dostęp powietrza. Zużyłam resztkę do ciała, na twarz już się nie odważyłam. 
Futura Natura, odżywcze masło do ciała gruszkowe z witaminą E - więcej w recenzji :) Mocno odżywcze, bardzo bogate masło do ciała, ale uprzedzam, że tłuścioszek ;)
Femina Intimea, kremowy płyn do higieny intymnej 'profilaktyka' - często dorzucam do koszyka podczas standardowych zakupów spożywczych. Lubię, przyjemnie myje i odświeża, nie podrażnia, choć zrobił się jakiś taki nadmiernie wodnisty...
~ Isana, żel pod prysznic ogórek & aloe vera - powiem szczerze, że kompletnie nie spodziewałam się takiego zapachu. Myślałam, że będzie słodki, świeży, typowo komercyjny. A on był aż... zbyt naturalny, jak obierki ogórka (lekko gorzkawe) z przełamaną łodygą jakiejś rośliny (być może aloesu ;)). Oczywiście był orzeźwiający, ale to chyba jednak "nie to". Trochę za dużo tej goryczy.

A'Pieu Milk One Pack Banana, maska w płachcie, Mediheal, N.M.F. Aquaring Ampoule mask, Tess, delikatna pianka do mycia twarzy i demakijażu, Lynia Plum, krem intensywnie regenerujący z olejem z pestek śliwki, Organique, krem pod oczy odmładzający (z goji), Make Me Bio, woda różana, Aloesove, płyn micelarny

A'Pieu Milk One Pack Banana, maska w płachcie - jestem totalnie ZA-KO-CHA-NA w tej masce. Tak bardzo, że na dniach znajdzie się w ulubieńcach (stay tuned - opiszę niebawem), a ja kliknęłam 10 szt. na eBay... 
Mediheal, N.M.F. Aquaring Ampoule mask - również świetna maska w płachcie, doskonale wykrojona (świetnie przylegała), bardzo mocno nasączona, wręcz kapiąca (co ochoczo wmasowałam w szyję i dekolt). W środku zostało mi tak dużo esencji, że stosowałam jeszcze kilka dni na noc. Chętnie wrócę!
Tess, delikatna pianka do mycia twarzy i demakijażu - moja ukochana, najlepsza pianka ever do mycia twarzy, w której popsuli opakowanie, co negatywnie wpłynęło na jej stosowanie :( Pianka teraz była klapnięta (nie była puszysta), oleista (pod porcją pianki na dłoni pływał płyn), a dozownik chyba pobierał za dużo tego płynu, ponieważ zużywała się niewiarygodnie szybko (każde użycie powodowało widoczny spadek zawartości w dół). Dodatkowo, dozownik chodził zwyczajnie ciężko... Kiedyś tak nie było, ubolewam. Ale sama pianka super - jeśli przywrócą jakość opakowania, to będzie znowu idealnie ;)
Lynia Plum, krem intensywnie regenerujący z olejem z pestek śliwki - mój ulubiony krem do twarzy od 2015 roku :) Wszystkie recenzje i wzmianki znajdziecie pod linkiem, a pisałam o nim wielokrotnie.
~ Organique, krem pod oczy odmładzający (z goji) - przyjemny, ale niezachwycający. Dobry zarówno na dzień, jak i na noc, ale bez żadnych większych efektów ;)
~ Make Me Bio, woda różana - ogólnie byłam z niej zadowolona, przyjemnie odświeżała i koiła skórę, ale czy była lepsza od (dużo tańszych!) hydrolatów różanych dostępnych w popularnych sklepach z półproduktami? Moim zdaniem nie ;) Dlatego do niej nie wrócę - chyba że byłaby w dobrej promocji :) 
Aloesove, płyn micelarny (to w pewnym sensie odlewka, tzn. Justyna podarowała mi resztę płynu, ale było go tam bardzo dużo :D) - moim podstawowym zarzutem do tego płynu jest... brak skuteczności. Zmywając makijaż przed prysznicem, wychodziłam spod niego z pandą. Zmywając makijaż przed snem, budziłam się z pandą. Mimo, że wacik wydawał się czysty, a ja też nie widziałam, by coś jeszcze zostawało (a jednak!). Był łagodny, miał specyficzny, ziołowy zapach, ale nie wrócę do niego z powodu słabej skuteczności. 

Isana, waciki, Sampler Village Candle Cherry Vanilla Swirl, Świeca sojowa Futura Natura 'Dzika Róża', Świeca zapachowa Blue Sky

Coś mnie wzięło, żeby zacząć opisywać zużywane zapachy ;)

Isana, waciki - te same co zawsze ;) 
~ Sampler Village Candle Cherry Vanilla Swirl - ciekawy zapach, ale nie taki, abym chciała do niego wrócić. Trochę owocowy, trochę wiercący w nosie (specyficzny zapach wiśni), trochę słodki. W moim samplerze knot był umiejscowiony tak krzywo, że już gorzej się nie dało (zdjęcie niżej)
Świeca sojowa Futura Natura 'Dzika Róża' - piękna świeca, z woskiem sojowym (zdrowsza od parafinowych), z zatopionymi płatkami róż. W moim egzemplarzu knot był krzywo umieszczony, więc nie było jej łatwo rozpalić się do ścianek. Zapach wyczuwalny tylko bardzo blisko świecy. Zgasła samoistnie, gdy się skończyła (przegapiłam moment) i strasznie się okopciła! Ogólnie umilała i wieczory i zanim się okopciła, to była bardzo ładna, ale mogłaby pachnieć odrobinę bardziej intensywnie :) 
~ Świeca zapachowa Blue Sky - zapach świeżości i czystości, lekko słodki, lekko cytrusowy. Przyjemny, ale wyczuwalny tylko w bardzo bliskiej odległości od świecy, nie wypełniał pomieszczenia.

Sampler Village Candle w "wiaderku" Yankee Candle

Innisfree No-Sebum Mineral Powder, Fresh&Natural pomarańczowy balsam do ust, Kobo, bronzer Sahara Sand, Sleek, Matte Me, Shabby Chic, Kobo, Matte Liquid Lipstick, 405 passiflora tea, Evree, Sugar Lips, poziomkowy peeling cukrowy do ust

Innisfree No-Sebum Mineral Powder - ulubieniec, zużyty do ostatniego okruszka! Mam jeszcze jedno opakowanie. 
Fresh&Natural pomarańczowy balsam do ust - przyjemny, naturalny balsam do ust, który swoją moc pokazuje dopiero przy regularnym stosowaniu. Lubiliśmy się, ale resztkę zużyłam do nosa podczas kataru ;) Denerwowała mnie jedynie lekko skrystalizowana formuła, którą zawsze trzeba było starannie rozetrzeć, żeby nie było grudek.
Kobo, bronzer Sahara Sand - bardzo się lubiliśmy, ale jest już bardzo stary, a ja mam obecnie 3 świeże bronzery + kilka mineralnych, więc postanowiłam się z nim pożegnać i skupić na używaniu świeższych ♥ Ale żegnam go z dużym sentymentem. 
~ Sleek, Matte Me, Shabby Chic - to niestety nie jest zgaszony róż, tylko różo-fiolet, a mi w takich odcieniach bardzo źle. Z tego względu pomadka leżała dłuuuuugo nieużywana i postanowiłam się z nią pożegnać.
~ Kobo, Matte Liquid Lipstick, 405 passiflora tea - tu nie zagrała mi ani formuła (to błyszczyk jest, a nie matowa pomadka!!!), ani zbyt różowy odcień, w którym też jest mi kiepsko. Używałam skrajnie rzadko, żegnamy się.
Evree, Sugar Lips, poziomkowy peeling cukrowy do ust - jak ja go nienawidzę... duże, ostre kryształki, które ranią usta. Obrzydliwa, najtłustsza formuła, jaką można sobie wyobrazić (po spłukaniu na skórze zostaje smalec). Sztuczny, chemiczny zapach. Dla mnie to bubel totalny. Chciałam zużyć do rąk/stóp, ale ten smalec po spłukaniu to jest jakiś dramat. To nie jest delikatna, olejowa warstewka, to jest taka ciężka, tłusta maź, którą nawet ciężko zmyć :/. Wiele miesięcy walczyłam ze sobą, żeby zużyć alternatywnie do jakiejkolwiek części ciała (byle nie do ust), ciągle odkładając to na później, ale w końcu powiedziałam dość. Na cholerę ja się męczę? Wywalam bubla i po problemie. Nie lubię, ale czasem trzeba. 

To już ostatnie denko w tym (tym-tamtym, wiecie o co chodzi ;)) roku i... niestety jeszcze nie wiem, jak będą wyglądały zużycia w przyszłym. Na dłuższą metę te comiesięczne podsumowania zaczęły mnie męczyć (czasowo) i prawdopodobnie w 2019 skupię się bardziej na konkretnych recenzjach i wpisach. Ostatnio dodaję tylko kilka wpisów w miesiącu, z czego aż 3 to comiesięczne podsumowania (nowości / ulubieńcy / zużycia), a to troszkę słabo :) 

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza