wtorek, 23 października 2018

Zużycia | sierpień/wrzesień 2018

Z trzytygodniową obsuwką, ale są i one - zużycia z ostatnich dwóch miesięcy. To dla mnie najlepsza okazja do podsumowania co się sprawdziło, a co niekoniecznie ;)


Farba do włosów Joanna Multi Cream - śmieję się w myślach, że powinnam być twarzą tej farby, zużyłam już kilkadziesiąt opakowań i nadal uwielbiam ;)
Szampon do włosów L'Oreal Elseve Magiczna Moc Glinki - z polecenia Ewy, kupiłam go w promocji za mniej niż 10 zł (aż 400 ml), był bardzo wydajny, mocno oczyszczał. Nie przedłużał u mnie świeżości, ale też jej nie skracał. Po prostu dobry szampon oczyszczający. 
Suchy szampon Batiste Cherry - skutecznie odświeżał włosy, ładnie pachniał. Miniaturka kupiona na wyjazd, spełnił swoje zadanie w 100%
 Petal Fresh Tea Tree szampon - pomimo sympatii do marki, ten szampon zużywałam w bólach. Więcej w rozczarowaniach lipca, nic dodać, nic ująć. 


✔  Antyperspirant w sprayu Garnier Neo - skuteczny, ładnie pachnący (ale niedominująco), o ciekawym sposobie rozpylania (okrąg). Byłam z niego bardzo zadowolona i mam już kolejne opakowanie.
✔  Skoncentrowany żel pod prysznic Yves Rocher mango&kolendra - ukochany! Więcej w recenzji. Niedawno kupiłam też skoncentrowany szampon, ale jeszcze nie użyłam.
✔  Płyn do higieny intymnej Facelle - wersja fresh (pełnowymiarowa) i sensitive (miniaturka na wyjazd) - uwielbiam, często kupuję. Łagodny płyn, którym można się umyć... nawet od stóp do głów ;) 
✔  Nivea Soft Mix Me - ładnie pachnący krem Nivea Soft - dobrze się wchłania, przyjemnie nawilża skórę, szczególnie lubiłam do dłoni. Zapachowo wersja różowa była moją ulubioną, na drugim miejscu zielona, a na ostatnim żółta ;). Jeżeli lubicie Nivea Soft, to warto. 
~  Żel pod prysznic Nature Moi - przyjemny żel pod prysznic o jeżynowym zapachu, łagodny i słabo pieniący się, jak to zwykle bywa w tym połączeniu. Dostałam w ramach rekompensaty za wpadkę sklepu, zużyłam, ale nie kupię - zwykle kupuję tańsze z powodu nieproblematycznej skóry ciała - ma być dużo, tanio i ładnie pachnieć ;)
 Roge Cavailles aksamitny olejek do kąpieli i pod prysznic - bubel, niestety nie jest łagodny dla skóry, a gdy raz umyłam nim gąbeczkę... natychmiast zaczęła się kruszyć ;( 


 Garnier Goodbye Damage odżywka do włosów - ulubieniec od dawna, choć potrzebowałam małej przerwy. Na wyjeździe sprawdziła się fenomenalnie, mimo że moje włosy nie miały lekko (słońce, wiatr, woda morska...). To odżywka dość ciężka, mocno wygładzająca i nabłyszczająca.
 Joanna maseczka z keratyną - z farby do włosów, uwielbiam to wygładzenie i blask! Wielokrotnie dumałam nad wersją pełnowymiarową :D 
✔ Maska do włosów Delia Cameleo Liquid Keratin - odlewka od Izy, miałam po tej masce MEGA błysk *o*, planuję zakup!
Anwen, maska do włosów średnioporowatych - moje włosy reagowały na nią różnie, czasem fantastycznie, czasem ok :) Może dlatego, że mam niskoporowate :) Odlewka od Agaty, a saszetka zakupiona wcześniej :)
pełna nazwa brzmi: Hair, Perfectly Perfecting, Wonder Balm, Perfekcyjnie upiększający cudowny balsam... Eeee... Bawią mnie takie nazwy ;) Odlewka od Emilii, ogólnie moje odczucia są mieszane. Bezzapachowe, gęsto-żelowe-klejące-coś, ciężko to rozprowadzić równomiernie na włosach, może lekko obciążyć, ale jednocześnie nadaje super błysk i miękkość. Niemniej jednak znam lepsze zabezpieczacze do włosów.
~  Odżywka do włosów Herbal Essences Repair argan oil of morocco - przyjemna, ale niczym szczególnym się nie wyróżniała, by chcieć do niej wrócić. Przygarnięta od Karoliny :)
~  Aloe Vera Conditioner - hotelowa odżywka no name :P Totalnie przeciętna.
 Odżywka w sprayu Delia Cameleo Liquid Keratin - opisana w rozczarowaniach lipca...

I saszetka jakiejś rosyjskiej maski do włosów, w sumie nawet nie wiem co to było (zbliżenie na napisy tutaj)... Już nawet nie pamiętam działania, czyli było przeciętnie ;)



 Aloesowa pianka do mycia twarzy Holika Holika - bardzo przyjemne, łagodne myjadło do twarzy. Trochę smuży i niewiele ma wspólnego z pianką (dopiero przy mocnym zwilżeniu), ale lubiłam i zużyłam z przyjemnością. Na szczęście dozownik chodzi dużo lepiej niż w żelu aloesowym tejże marki, natomiast butelka jest dość twarda i im mniej było produktu, tym więcej siły trzeba było użyć.
Emulsja do skóry wrażliwej Lirene SPF50+ - pisałam już o niej kilka razy (ulubieńcy czerwca 2017, ulubieńcy maja 2017ulubieńcy 2017, pielęgnacja twarzy styczeń 2018 i jeszcze w kilku miejscach ;)). Świetny i tani filtr wielofunkcyjny, używałam go zarówno do ciała, jak i do twarzy. Bardzo dobrze chroni i jest dosyć przyjemny w użyciu (do twarzy znam lepsze, ale i nieporównywalnie droższe - tu natomiast jest świetna relacja ceny do jakości)
Mydło antybakteryjne Protex Fresh - świetne do mycia pędzli i mycia gąbek w drugim etapie (jak myć gąbki do makijażu?)
 Waciki Isana - nie są najlepsze, ale sięgam po nie często bo są tanie i łatwo dostępne ;) Wolę je od Biedronkowych.



 Resibo, olejek do demakijażu - bardzo dobry olejek do demakijażu, ale nie zmywa się wodą. Więcej w recenzji.
 COSRX Low pH Good Morning Gel Cleanser - dobrze oczyszczający żel do mycia twarzy, choć myślałam, że będzie odrobinę łagodniejszy :) Więcej w recenzji.
 Płyn micelarny Mixa Optymalna Tolerancja - odlewka od Bogusi, zużyłam z przyjemnością. Łagodny i skuteczny płyn micelarny.
 Mizon Vita Lemon Sparkling Peeling Gel - odlewka od Eweliny, jest to peeling typu gommage i po poprzedniej nieudanej przygodzie z The Body Shop byłam negatywnie nastawiona, a tu szok! Skóra była rozjaśniona, super miękka i super gładka, a suche skórki z nosa zniknęły! Gładkość skóry utrzymywała się również na drugi dzień! Z jednej strony nie wierzę (nie wierzyłam?) w peelingi typu gommage, ale z drugiej... efekty mówiły same za siebie, mam ochotę na więcej!
 Himalaya Herbals Neem Mask - odlewka od Ani, mocno oczyszczająca maseczka do twarzy, zużyłam z przyjemnością!
 Czarszka, regulujący balsam do mycia twarzy - moje odczucia były bardzo mieszane, więcej w recenzji.
 L'Oreal Sugar Scrubs (peeling kiwi) - odlewka od Izy, niestety nie wykorzystałam jej potencjału bo na mokro ten peeling był po prostu kiepski. Wiem, że Iza stosuje na sucho i jest bardzo zadowolona. Wyglądał pięknie i apetycznie, ale w praktyce zapach kiwi jest mocno syntetyczny :P
 Bielenda, Botanic Spa Rituals, Śmietanka do oczyszczania i demakijażu - odlewka od Justyny, produkt, który ogromnie mnie ciekawił. Co tam mleczka, któż by nie chciał używać ŚMIETANKI do demakijażu?! O ile przyjemniej to brzmi! A do tego jak cudownie pachnie! Szkoda, że gdy przychodzi co do czego, to jest to zupełnie przeciętne mleczko do demakijażu, dobrze radzi sobie z twarzą, ale z oczami już niekoniecznie, na dodatek czasem szczypie. Jestem na nie, choć nazwa i zapach mnie zachwycają :P


 Fitomed, płyn lawendowy do twarzy - miał super atomizer, świetnie odświeżał skórę. Więcej w recenzji.
 Fitomed, krem pod oczy - odlewka od Emilii, kiedyś już go miałam, ale mogłam go sobie znowu przypomnieć :) Bardzo fajny, odżywczy i treściwy krem pod oczy, ale nałożony cienką warstwą da radę również pod makijażem.
 L'Occitane Aqua Reotier Essence - odlewka od Emilii, ten produkt zupełnie mnie nie interesował, ale Emilia tak polecała, no to dobra, spróbujmy. A tu proszę - przepięknie pachnąca, lekka i świetnie wchłaniająca się esencja, która mocno nawilża skórę! Super! Produkt wybitnie przyjemny.
 Bielenda, serum zielona herbata - ogólnie zużyłam z przyjemnością bo ładnie pachnie i dobrze się wchłania (daje radę rano pod filtrem!), ma w składzie sporo składników, których szukam, ale działanie takie sobie, ogólnie serum robiło niewiele, mogę jedynie zaufać, że właściwości antyoksydacyjne rano robiły, co miały robić ;). Szkoda, że pojemność dwa razy mniejsza niż w serum korygującym lub rozjaśniającym - zrobiłam kilka odlewek i w sumie szybko mi to serum wyszło.
 Nivea Super Water Gel SPF50 - odlewka od Emilii, bardzo lekki, żelowy filtr, ale mocno alkoholowy i niestety mocno wysuszający. I z tego co pamiętam, to zawarte filtry są mocno takie sobie.
~  Kiehl's Calendula Toner - zupełnie przeciętny tonik z mocno zawyżoną ceną, polecam recenzję Agaty, od której dostałam tę odlewkę!
~  Naobay, krem pod oczy - przygarnięty od Justyny, którą podrażniał :( Zużyłam z przyjemnością, ale na pewno bym go nie kupiła, stanowczo za drogi za takie działanie - po prostu lekkie smarowidło pod oczy. 
Bielenda, Botanic Spa Rituals, Maseczka przeciw zmarszczkom Opuncja Figowa + Aloes - odlewka od Justyny, przyjemna maseczka o kolorze smarków trolla, ale nie zachwyciła mnie niczym na tyle, by chcieć kupić :) Po prostu ok. 
~  Mizon, Multi Function Formula, All in one Snail Repair Cream - zużyłam z przyjemnością, krem świetnie się wchłania, ale niestety nie zauważyłam żadnego większego działania. Ani super regeneracji, ani super pielęgnacji, ani rozjaśnienia istniejących już przebarwień, z czym ślimak powinien poradzić sobie nieźle. Z drugiej strony, świeże blizny goiły się bardzo ładnie, więc nie powinnam być dla niego tak surowa. Na razie jestem pół na pół. 

I próbki: A'Pieu Bad Eye Cream, Dr Belmeur Moisturizer Hydratant (różowy) - przeciętne :) 


Porządki w kolorówce i akcesoriach:

 Wodoodporny top coat Bell (na tusz do rzęs) - bardzo fajny gadżet, ale już niestety zbyt stary, by używać bez obaw :)
 Bourjois Rouge Edition Velvet 10 Don't pink of it - moja ukochana pomadka (nawet ślubna!), ale już również zbyt stara. Chętnie kupiłabym ponownie, ale obecny stan pomadek mi na to nie pozwala.
 Tester pomadki Dior, niestety nie wiem z jakiej serii, kiedyś dostałam w prezencie (zestaw miniaturek-testerów). Piękna, ale pomadka jak pomadka, nie czułam by między jej jakością, a jakością wielu innych pomadek była jakaś wielka przepaść.
Pomadka Oriflame Vintage Rose - to była jedna z moich ulubionych pomadek o kremowym wykończeniu i pięknym odcieniu, ale też ma już kilka lat i musimy się pożegnać.
 Gąbeczka Beauty Blender, która zaczęła się mega kruszyć z powodu umycia olejkiem Roge Cavailles... Była fantastyczna, cieszę się, że mogłam poznać jej (zasłużony) fenomen dzięki Izie! Super miękka, fantastycznie rozprowadzała podkład i korektor.
 Korektor Tarte Shape Tape Fair - odlewka, niestety zastygła na amen i dosłownie trzeba ją skrobać. Ten korektor to produkt trudny, miałam w innym odcieniu, ale ostatecznie puściłam dalej. Więcej w recenzji.
 Cień w płynie Rimmel Scandaleyes - kiedyś bardzo go lubiłam, później używałam trochę rzadziej, aż w końcu zgęstniał. Ogólnie był ok, ale nie na tyle, by chcieć wrócić.
 MAC False lashes Extreme Black - mega zwyklak robiący posklejane i proste nogi pająka, często mi się rozmazywał. Mogłam poznać dzięki Indze :)
 Deborah Dream Look - bubel, który nabiera na szczoteczkę tak potężną ilość tuszu, że nie da się osiągnąć ładnego efektu bez ściągnięcia 99% tuszu chusteczką ze szczoteczki, a i wtedy jest tak sobie. Mogłam poznać dzięki Karolinie :)


Uff, to by było na tyle :) 
Coś szczególnie przyciągnęło Waszą uwagę?

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz