niedziela, 3 lutego 2019

Ulubieńcy 2018 - makijaż, paznokcie, akcesoria

Pielęgnacyjnych ulubieńców 2018 roku już podsumowałam, przejdźmy zatem do tego, co tygryski lubią najbardziej - do kolorówki :) Niestety nie skupię się tym razem na pędzlach, ponieważ... używałam tak wielu różnych modeli, tak wielu różnych marek, że... to temat na osobny wpis. Bardzo długi wpis. Może kiedyś powstanie, kto wie ;) 

Lumene Matte 00, Lily Lolo podkład China Doll, Innisfree No-Sebum Mineral Powder, Pixie Mega Matte Kapok Tree Powder, Laura Mercier Translucent Loose Setting Powder, Maybelline Instant Anti-Age Eraser

Makijaż twarzy


Kto mnie obserwuje już dłużej, pewnie kilku produktów się spodziewał.

Nie mogło zabraknąć mojego najlepszego podkładu ever, czyli Lumene Matte w odcieniu 00. Odcienie są naprawdę niezłe, choć nie idealne. 00 jest jasny i nie muszę go rozjaśniać, ale dla mnie za mało żółty. Z kolei 1 jest dla mnie za ciemny, ale ma więcej żółtych tonów ;). Niemniej jednak 00 u mnie wygrywa. Właściwościami to mój hit wszech czasów! BARDZO trwały, dobrze kryjący, nie podkreśla niedoskonałości (np. suche skórki) i ani trochę się nie warzy, a to moja największa zmora w podkładach (kto mnie śledzi na IG, ten wie, jak przebiegały ostatnio moje testy słynnego Estee Lauder Double Wear...). Co prawda u mnie nie matuje, ale po ściągnięciu sebum bibułką wygląda jak nowy! Po kilkunastu godzinach nadal wygląda doskonale, ulubieniec totalny. Nie robi efektu maski, wygląda bardzo estetycznie, nie wchodzi w rozszerzone pory. Bardzo szczegółowo opisałam go w ulubieńcach marca, uwielbiam go nadal i każde większe wyjście należy do niego - ale na co dzień też używam :). Miałam go na sobie również wczoraj na imprezie rodzinnej i serio, absolutnie ZAWSZE się nim zachwycam i nigdy mnie nie zawiódł! Nie znam lepszego podkładu!
Drugim podkładem, który stanowczo chciałabym wyróżnić w tym roku, jest podkład mineralny Lily Lolo, ja mam go w odcieniu China Doll. W jego przypadku totalnie zachwyciła mnie trwałość oraz długie utrzymywanie matu na skórze. Również ani trochę się nie warzy, nawet po bardzo wielu godzinach, a przypominam, że mam cerę tłustą i moje sebum rozpuszcza wszystko ;). Muszę jednak zwrócić uwagę na pewną kwestię - to, że jest tak trwały i matujący, wynika z faktu, że jest bardziej "suchy" od innych minerałów oraz niezbyt kryjący (ale krycie można, a wręcz należy budować warstwami). Mocno kryjące podkłady mineralne prawie zawsze mocniej się warzą i jest to naturalna kolej rzeczy. Mnie, tłuścioszka, on zachwyca, ponieważ dla mnie zawsze priorytetem jest estetyczny wygląd skóry przez cały dzień. Przetrwał kilka naprawdę ciężkich dni w świetnym stanie do samego końca ;)

Na uwagę zdecydowanie zasługują dwa silnie matujące pudry. Innisfree No-Sebum Mineral Powder jest bardzo drobno zmielony, zupełnie suchy i sypki (nie zbija się w grudki), delikatnie wygładza, matuje na bardzo długo, utrwala. Nawet po wielu godzinach czuć specyficzną pudrową powłoczkę na skórze - jakby pyłek pod palcami. Pixie Mega Matte Kapok Tree Powder to również puder niezwykły - silnie matujący, a mimo to niewysuszający skóry, do tego w 100% naturalny i lekko wygładzający. Posiadaczki cery tłustej i mieszanej zdecydowanie powinny wypróbować oba pudry ♥ Matujące pewniaki na wszystkie "długie dni" :).

→ Recenzja: Innisfree No-Sebum Mineral Powder
→ Zobacz też: Ulubieńcy czerwca 2018

Z kolei słynny puder Laura Mercier Translucent Loose Setting Powder to już zupełnie inna bajka. Mocno wygładzający, utrwalający, a na skórze leciutki jak chmurka. Dogaduje się z każdym znanym mi podkładem i... po prostu upiększa. Gdy go użyję, nigdy nie mogę złapać ostrości w aparacie, tak wygładza skórę! Wszystkie nierówności na skórze (blizny, zmarszczki mimiczne) stają się jakby mniej widoczne (efekt soft focus), nie ma mowy o osadzaniu się na włoskach, nie podkreśla suchych skórek. Gwarantowany efekt wypoczętej, promiennej, gładkiej, satynowej skóry o zdrowym blasku. Uwielbiam ten świeży i lekki efekt na co dzień, ale na długi mat nie ma co liczyć, co jest zrozumiałe ;).

→ Zobacz też: Ulubieńcy kwietnia 2018

Z korektorów najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie Maybelline Instant Anti-Age Eraser - żałuję, że tak długo zwlekałam z jego zakupem, w sumie to kupiłam go dopiero, gdy wszystkie zachwyty ucichły :D. Wygląda świeżo, ładnie i promiennie - jest lekki i zdrowo rozświetla (delikatnie mokry efekt). Lubię go na co dzień :) Gdy używałam go za pomocą "wbudowanej" gąbeczki, wydawał mi się średnio kryjący (gąbeczka aplikuje bardzo małą ilość produktu). Jakiś czas temu ją zdjęłam i wow, okazuje się, że krycie naprawdę można budować! Na początku nie trafiłam z odcieniem (Neutralizer), ale polubiłam go na tyle, że od razu kupiłam jaśniejszy (Ivory). Z jednej strony nie jest to mój absolutny ideał, ale z drugiej... na tle innych korektorów naprawdę wypada świetnie.

→ Recenzja: Maybelline Instant Anti-Age Eraser
Mocno się zastanawiałam, czy umieścić tu róż do policzków Maybelline Pink Amber, kupiłam go w kwietniu, trafił do ulubieńców czerwca i aż do grudnia był to mój jedyny (!) prasowany róż do policzków, po który siłą rzeczy sięgałam prawie codziennie (czasem po mineralne), jednak muszę przyznać szczerze, że w dłuższej perspektywie nie chcę go umieszczać w ulubieńcach roku - choć jest różem przyjemnym na co dzień i nie żałuję zakupu, to ma też kilka wad (fatalne opakowanie, konieczność mocnego budowania efektu, zanikanie w ciągu dnia). Ogólnie go lubię, ale nie aż tak, by się zachwycać.
Ulubieńcy z poprzednich lat, którzy są nimi nadal:

NYX Pro Foundation Mixer White (2017)
Bell Hypoallergenic Compact Powder SPF50 (2017) - uwaga, odcienie są bardzo jasne, ja mam 02
Rozświetlacze My Secret (2017, 2016, 2015)

Kredka do brwi Golden Rose Longstay Precise Browliner, Kredka do brwi Maybelline Brow Satin, Eyeliner Eveline Precise Brush Liner

Makijaż oczu i brwi


Będzie dość ubogo, niestety ;) 

Kredka do brwi Golden Rose Longstay Precise Browliner zachwyciła mnie bardzo precyzyjnym rysikiem, łatwością malowana i przyjemną formułą - nie za suchą, nie za mokrą (niektóre kredki są tłuste, nie lubię tego). Łatwo się jej używa, łatwo można wyczesać ewentualny nadmiar, a wąska spiralka jak w kredce Zoeva Graphic Brows bardzo na plus (by the way, Zoevę też mam i lubię). Rozczarować może jedynie pojemność (0,09 g) i wydajność, dość szybko znika. Ale myślę, że cena i jakość to rekompensują. Na plus duży wybór odcieni!

Kredka do brwi Maybelline Brow Satin również jest godna polecenia - nieco mniej precyzyjna od Golden Rose, ale też wygodnie się jej używa. Kredką można łatwo wyrysować brwi i precyzyjnie zaznaczyć końce, zaś z drugiej strony znajduje się gąbeczka nasączona pudrowym cieniem, którym łatwo można wypełnić większy obszar. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko ukrytej gdzieś spiralki - wówczas byłby to produkt samowystarczalny, a tak na wyjazdy musiałam brać kredkę + spiralkę. Również podoba mi się jej formuła, odcień (chłodny brąz) i trwałość.

→ Zobacz też: Ulubieńcy czerwca 2017

Eyeliner Eveline Precise Brush Liner - och, cóż to jest za eyeliner. Ja wiem, że wszyscy o nim trąbią. Ja wiem, że to męczące i może u niektórych budzić niechęć ;) Ale muszę zapewnić, że naprawdę jest świetny i warto choć raz go wypróbować. Kosztuje niewiele, jest mocno napigmentowany, końcówka bardzo precyzyjna i perfekcyjnie nasączona aż do samego koniuszka (nie ma problemu z cienkim i ostrym zakończeniem kreski), nie zapycha się produktami pudrowymi z powieki, ponieważ jest to pędzelek, a nie gąbeczka. Bardzo łatwo się nim maluje. Co ważne, eyeliner ten jest trwały i nie rozmazuje się w ciągu dnia, w przeciwieństwie do jego brata-bubla z Art Scenic. Jedyną "wadą" może być błyszczące wykończenie kreski - byłoby świetnie, gdyby marka wprowadziła też wersję zastygającą na mat. Tak czy inaczej polecam bardzo, muszę zamówić co najmniej dwa egzemplarze na zapas, ponieważ dzięki niemu polubiłam malowanie kresek na nowo!

→ Zobacz też: Ulubieńcy sierpień-grudzień 2018
Spory "problem" mam z tuszami do rzęs. Używałam wielu fajnych tuszów, choć każdego miałam po jednym razie i ciężko mi wrzucić do ulubieńców roku produkty, których używałam miesiąc czy dwa. Głównie lubowałam się w tuszach Eveline (srebrny Volumix Fiberlast, złoty Volume Celebrities), ale miło wspominam też Sensique Long Lashes, czy Max Factor Masterpiece Max. Muszę wspomnieć, że ulubieńcem roku 2018 był u mnie lifting rzęs, na którym byłam cztery razy ♥
→ Więcej we wpisie: Lifting rzęs/trwała na rzęsy - czy warto?
Jeszcze jeden "problem" mam z cieniami do powiek. Królowała u mnie Zoeva - obecnie mam 6 palet, ale na ten moment nie umiem już ich wrzucić do ulubieńców, z dość nietypowego powodu. W grudniu kupiłam paletę Kat von D Shade & Light i... damn, jakość tych cieni to kilka klas wyżej od Zoevy, różnica jest ogromna. Jakość cieni Kat tak mnie zachwyca, że... nie umiem się już zachwycić cieniami Zoevy, z którymi pracuje się niestety o wiele gorzej. W związku z tym - tak, używałam cieni Zoevy praktycznie cały rok (i wtedy je lubiłam). Ale nie, nie są już ulubieńcami...
→ Zobacz też: Nowości grudnia

Ulubieńcy z poprzednich lat, którzy są nimi nadal:

Puder do brwi Golden Rose 104 (2017)
Żel do brwi Essence Make Me Brow 02 browny brows (2017)
Baza pod cienie Inglot Eyeshadow Keeper (20172016)

Makijaż ust


W temacie makijażu ust nadal nuda. Może i poznałam kilka nowych, fajnych pomadek, ale żadna nie zachwyciła mnie na tyle, by się tu nad nią rozpływać w zachwytach. Nie było też żadnej takiej, którą bym męczyła na okrągło - raz sięgałam po jedną, raz po drugą... Robiąc przegląd myślałam tylko "no fajna, ale czy do ulubieńców roku? Nie bardzo...", w związku z tym nie umieszczam żadnej. 

Paznokcie


Smutek straszny, ale ostatnio wcale nie maluję paznokci, ciągle golasy. Z jednej strony hybrydy lub naklejki termiczne to ogromne ułatwienie dla osób zabieganych z uwagi na trwałość, ale z drugiej... Żyję teraz na pełnym ogniu i trudno mi znaleźć nawet te pół godziny na zrobienie sobie paznokci (ten czas wolę przeznaczyć choćby na pisanie - a jak widać, częstotliwość publikacji jest u mnie co najmniej mierna). Zmęczenie sprawia też, że często zwyczajnie nie mam już siły i znowu kończę z golasami, co tydzień odkładając paznokcie na kolejny tydzień (i tak w kółko). Hybrydy i naklejki termiczne mogę więc umieścić w ulubieńcach co najwyżej do maja 2018 ;). 

Moim małym sukcesem w 2018 roku była własna kolekcja naklejek termicznych Manirouge. Niestety kolekcja była limitowana i nie jest już produkowana (zostały ostatnie sztuki wzoru Sensual). 

Z powtarzających się ulubieńców chciałabym wspomnieć o Sally Hansen Instant Cuticle Remover (ulubieniec 2016, 2017), który nadal jest moim ulubionym preparatem do usuwania skórek. W międzyczasie wpadł w moje ręce produkt z Realac, ale moim zdaniem SH jest lepszy. 

patyczki O'Linear, szczoteczka soniczna Dermofuture, ściereczki do demakijażu myjka Jysk Karlstad

Akcesoria


A tu, dla odmiany, pojawi się całkiem sporo - mimo że pominę całkowicie temat pędzli i gąbek do makijażu - jak wspomniałam we wstępie, było ich stanowczo zbyt wiele. 

W 2018 poznałam patyczki O'Linear i są dużo lepsze od Cleanic z ulubieńców 2017, 2016. Są bardzo precyzyjne i się nie mechacą (nie mają mocno odstających włosków). Idealne do precyzyjnej korekty makijażu - rozmazany tusz, pomadka poza konturem ust, kreska do poprawy itp. Jedyną wadą jest dostępność - niby są w Rossmannie, ale nie w każdym sklepie, raczej w tych większych.

→ Zobacz też: Ulubieńcy lutego 2018

Długo zastanawiałam się nad szczoteczką soniczną do twarzy, ostatecznie padło na Dermofuture. Nie jest może ideałem (kształt utrudniający dotarcie do skrzydełek nosa, brak timera, brak zapamiętywania ostatniej mocy - trzeba klikać za każdym razem na nowo), ale skuteczności jej nie odmówię, a cena nie zabiła portfela (jak byłoby w przypadku Foreo). Przy regularnym stosowaniu skóra jest wyraźnie bardziej oczyszczona, pełna blasku, gładka w dotyku i nie upomina się o peeling (brak suchych skórek). Byłam zaskoczona, nie spodziewałam się, że efekty będą aż tak wyraźnie zauważalne!

Jeżeli chodzi o moje ulubione ściereczki do demakijażu, absolutnie wygrywają myjki z Jysk. To po prostu małe, bawełniane ręczniczki w kształcie rękawicy. Doskonale usuwają makijaż rozpuszczony olejkiem, zdecydowanie zmniejszyłam zużycie wacików do demakijażu, nie muszę się też martwić o pranie ręczne, po prostu wrzucam je do pralki z jasnymi ręcznikami. Obecnie mam kilkanaście sztuk, by komfortowo używać codziennie świeżej ściereczki bez obaw czy zdążę z praniem ;). Olejek do demakijażu + ściereczka + prysznic = demakijaż idealny!


ściereczki do demakijażu

Kompresowane bawełniane maseczki w tabletce

Kompresowane bawełniane maseczki w tabletce zdecydowanie warto poznać! Wystarczy je nasączyć dobrym tonikiem/esencją, by zrobić sobie DIY maskę w płachcie. Są też szczególnie przydatne przy glinkach - mokry kompres położony na glince zapobiega wysychaniu, skutecznie utrzymując wilgotność. Bardzo często po nie sięgam :)

→ Recenzja: Bawełniane kompresowane maseczki w tabletce

pęseta Delia Eyebrow Tweezers mała precyzyjna

Głupio mi dawać do ulubieńców roku pęsetę Delia Eyebrow Tweezers, ale gdy ostatnio spanikowałam, że ją zgubiłam, przekonałam się, że faktycznie jestem z niej bardzo zadowolona i nie chcę już używać innej ;). Niby zwykła pęseta, ale jest mała, precyzyjna, ma ostrą końcówkę i bardzo wygodnie się jej używa.

The Wet Brush Black

Szczotkę The Wet Brush umieszczam bez skrupułów. Kupiona w styczniu 2018, uwielbiam ją cały czas tak samo. Doskonale rozczesuje włosy, nie ciągnie, nie niszczy ich, nie elektryzuje, wygodnie leży w dłoni. Ząbki zakończone są kuleczkami, dzięki czemu jest łagodna dla skóry głowy, ale jednocześnie jest to jedyną "wadą" - trudno się ją czyści. Tak czy inaczej, jest to mój numer jeden i obecnie nie szukam żadnej innej szczotki.

→ Zobacz też: Ulubieńcy marca 2018

Ulubieńcy z poprzednich lat, którzy są nimi nadal:

olejek Isana (do mycia gąbek) (20172016)
mydło w kostce Protex (do mycia pędzli + drugi etap gąbek) (2017)
płytka do czyszczenia pędzli ForYourBeauty (20172016)
henna Refectocil (2017)
lusterko z AliExpress (2017)
stojak-drzewko do suszenia pędzli (20172016)
metalowa szpatułka Kryolan (2017)
alkohol izopropylowy (201720162015)

To już ostatni z wpisów podsumowujących 2018 rok, jeżeli nie widzieliście poprzednich, to zapraszam:

Dajcie znać w komentarzu czy znacie moich ulubieńców i czy również ich lubicie :) 
A może jakieś inne produkty zachwyciły Was w 2018 :)

Dziękuję za odwiedziny! :)

Jeżeli podoba Ci się tutaj - polub mnie na Facebooku oraz Instagramie,
będzie mi bardzo miło, a Ty nie przegapisz żadnych nowości! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz